2%? 5%, 7%, a może 10%? „Ilu jest homoseksualistów?” pytają zarówno osoby sprzyjające, jak i przeciwnicy. Niestety, nie ma jednej, prostej odpowiedzi. I dlatego tyle szumu wokół tego tematu.
1. `W społeczeństwie jest 10% homoseksualistów’. Ten procent został wymyślony, aby podkreślić jak dużą grupą społeczną są homoseksualiści. Ostatnio propagandziści zaczynaja podawać 6-7%, aby liczba nie była zbyt okrągła. Wiarygodne źródła natomiast podają jednak ten odsetek na 1%, łącznie z biseksualistami. Nigdy i nigdzie nie było ich więcej, i nie mogło być, w przeciwnym wypadku w strukturach społecznych musiałyby wykształcić się mechanizmy i zachowania uwzględniające potrzeby tak licznej grupy społecznej, oraz nadające jej specyficzne funkcje.
http://jasiokatafol.blog.onet.pl/2,ID428792793,index.html
Przez wieki kobiety, których jest około 50% nie były uwzględniane jako grupa społeczna. To ma świadczyć o tym, że kobiet jest mniej, czy, że jednak, coś nie tak jest z naszym systemem społecznym? A może fakt, że uprzywilejowani są biali, heteroseksualni mężczyźni, pełnosprawni, bogaci, Katolicy, z wyższym wykształceniem, młodzi* – którzy są w mniejszości – świadczy o tym, że coś jest nie tak z naszym systemem?
* dyskryminowane grupy to: kobiety, osoby nie-heteroseksualne, kolorowe, niepełnosprawni, biedni, nie-Katolicy, z niższym wykształceniem, starsi – po zsumowaniu wszystkich tych czynników (zakładając, że nakładają się na siebie) wychodzi na to, że dyskryminowanych jest dużo więcej niż uprzywilejowanych, prawda?
W przypadku liczenia ilości osób homoseksualnych zawsze problemem są dwie główne kwestie: kogo liczyć oraz coming outy. Jeśli chodzi o drugą kwestię – strach ludzi przed konsekwencjami bycia w piętnowanej grupie powoduje, że trudno oszacować ile osób się ukrywa. Co do pierwszej kwestii – istnieje wiele podejść teoretycznych. Czy lesbijką jest kobieta kochająca kobietę? A co jeśli nigdy się nie zakochała, a jednak czuje pociąg fizyczny? Jeśli nie czuje pociągu, ale się tak identyfikuje? Możnaby badać osoby używające takiej tożsamości, ale wtedy nic nie stoi na przeszkodzie (w myśl teorii queer), żeby utożsamiać się z byciem kaloryferem (nie, nie trzeba być rozpoznawanym przez społeczeństwo). Trudno liczyć tylko tych, którzy uprawiali seks jednopłciowy, bo trzeba by wtedy też badać jego jakość i satysfakcję, a to byłoby bardzo trudne. Poza tym nasze kategorie seksualności zakładają sztywne kategorie płciowe: kobieta kochająca kobiety. A interseksualiści? Osoby trans? Queer? Chodzi o biologiczną kobietę czy genderową? Poza tym czy seksualność nie jest płynna? Chyba każdy z nas zna przypadki, że komuś się „zmieniła” seksualność (albo jak to się często uważa, „odkrył/a swoje prawdziwe ja”) – przecież można stworzyć szczęśliwy związek np. z mężczyzną, a później być w szczęśliwym związku z kobietą i nie trzeba być do tego bi (zakładając, że nie podobają się nam przedstawiciele obu płci). A czy jeśli ktoś jest szczęśliwy z osobą tej samej płci, ale miał/a romans, satysfakcjonujący, z osobą przeciwnej płci, ale nie interesują ją żadne inne osoby przeciwnej płci (tylko tej samej), to jaka kategoria pasuje do tej osoby? Że ma fazę? Jeśli pytamy o pociąg to pytamy o emocje czy np. o ostatni stosunek seksualny (np wiele lesbijek, które „odkrywają” swoją seksualność miało kontakty z mężczyznami)?
Świat społeczny dotyczący seksualności i płci jest cholernie skomplikowany, dlatego wartości szacunków mogą się wahać nawet o kilka-kilkanaście procent.
No dobra. Ale może do konkretów. Weźmy przykład Wielkiej Brytanii. Fronda podaje (za: Wellings K. et al (1994) Sexual Behaviour in Britain, London, Penguin), że osób homoseksualnych na Wyspach jest 1,5% z czego 30-40% to biseksualiści).
Z kolei Avert (międzynarodowe centrum HIV/AIDS) stwierdza, na podstawie badań z 1990 (19 tys. badanych) i 2000 (11 tys. badanych) co następuje:
mężczyźni:
|
NATSAL I (%) 1990 |
NATSAL II (%) 2000 |
| Miał/a Pan/i seksualne doświadczenie, nie koniecznie kontakt z narządami płciowymi z osobą tej samej płci? |
5.3 |
8.4 |
| Miał/a Pan/ sex z osobą tej samej płci (włączając kontakt z narządami)? |
3.7 |
6.3 |
| Miał/a Pan/ partnera/kę tej samej płci w ciągu ostatnich 5 lat? |
1.4 |
2.6 |
kobiety (te same pytania, pozostawiam po angielsku):
|
NATSAL I (%) 1990 |
NATSAL II (%) 2000 |
| Ever had a sexual experience, not necessarily including genital contact, with a partner of the same sex? |
2.8 |
9.7 |
| Ever had sex with a same sex partner, including genital contact? |
1.9 |
5.7 |
| Have you had a same sex partner in the last five years? |
0.6 |
2.6 |
Zostawmy już Wyspy (pamiętając, że rozmawiamy tylko o osobach, które przyznały się do posiadania seksu z osobą tej samej płci) – zajrzyjmy do USA. Fronda podaje (za: http://www.jstor.org/pss/2136206), że w Stanach jest 1% gejów i lesbijek.
Ja przytoczę badania Kinsey’a (tak, to ten co stworzył skalę Kinsey’a): po analizie 12 tys. osób okazało się, że:
37% mężczyzn miało kontakty z osobą tej samej płci, 13% więcej homoseksualnych niż heteroseksualnych, a 4% tylko homoseksualne kontakty. Wśród kobiet odpowiednio 13%, 4% i 1%.
William Institute obliczył, że osób homo i biseksualnych w USA jest 3,5%, 8,2% miało kontakty seksualne z osobą tej samej płci, a 11% odczuło pociąg do osoby tej samej płci.
Jak określa Harriet Whitehead w swoim tekście „Łuk i nosidełko. Nowe spojrzenie na zinstytucjonalizowany homoseksualizm wśród Indian Ameryki Północnej”: niezależnie od tego czy homoseksualność jest potępiana może występować często (jak np. w USA w XX wieku) lub rzadko (jak na Triobriandach), tam gdzie jest na nią przyzwolenie społeczne występuje rzadko (jak u Nambikwara) lub często (jak u plemienia Desana). Chodź są przykłady społeczności, które czegoś takiego nie znają: Bakongo (Afryka), Ilongot (Filipiny), Szerpowie (Nepal).
Można przytoczyć jeszcze wiele badań. Pytanie brzmi: po co? Niezależnie od tego czy jest nas 1% czy 20% i jak definiujemy osoby homoseksualne nikogo nie można dyskryminować, a mniejszości należą się prawa, które będą ją chronić i wspierać. Tak jak mniejszość narodowa może mieć swoją szkołę, miewa miejsca w Sejmie czy inne „specjalne” prawa, tak osoby, które są zainteresowane powinny mieć możliwość zawarcia związku jednopłciowego, który obejmowałby ten związek ochroną prawną. Po prostu.


