Małżeństwa – nie, związki partnerskie – tak
Artykuł 18. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wyraźne definiuje małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny. Państwo powinno działać na rzecz tego, aby ta definicja nigdy nie została zmieniona. Jestem jednak za tym, aby nadać związkom osób homoseksualnych status prawny. Najrozsądniejszy byłby status związków partnerskich.
Nie jestem osobą homoseksualną, od ponad pięciu lat jestem w związku z jedną kobietą. Jestem stały w uczuciach, jak na swój wiek. Nie można tego powiedzieć o osobach homoseksualnych. Michał Witkowski, autor książki „Lubiewo”, która opowiada o gejach z Wrocławia, twierdzi, że nie są to osoby o stałych uczuciach, często zmieniają partnerów. Poza tym publicznie zachowują się inaczej, a w swoim środowisku inaczej – często mówią o sobie w żeńskim rodzaju, są bardziej wulgarni i używają slangu.
Nie znam osób homoseksualnych. Oczywiście, słyszałem, że ktoś, gdzieś jest gejem, ale raczej nie są to moi bliscy znajomi. Nie dlatego, że unikam takich kontaktów. Nie jestem w stanie określić czy homoseksualistą człowiek się staje, czy od zawsze nim jest. Pewnie obie wersje są prawdziwe. Jednak pytanie, jakie sobie postawiliśmy, brzmi: „Czy powinniśmy zalegalizować małżeństwa homoseksualistów”. Moja odpowiedź: oczywiście, że nie!
Termin „małżeństwo” powinien być zarezerwowany tylko i wyłącznie dla osób różnych płci. Osoby tej samej płci nie powinny adoptować dzieci, gdyż wychowują je w nienormalnej rodzinie. Nie ma znaczenia czy nazwiemy tę orientację dewiacją, wynaturzeniem czy chorobą. Polacy nie akceptują i mam nadzieję – nigdy nie zaakceptują – wychowywania dzieci przez dwie kobiety czy, tym bardziej, dwóch mężczyzn.
Jak tolerować nietolerancyjnych?
Nie chciałbym poświęcać Robertowi Biedroniowi zbyt wiele miejsca, bo jak słusznie określił go Krzysztof Bosak w rozmowie tuż po wydarzeniach z 11 listopada 2010 roku, Biedroń jest „zawodową ofiarą”. Wszyscy go dyskryminują, wszyscy są nietolerancyjni, a on jeden jest ostoją kultury, tolerancji i dobrego wychowania. Żeby się przekonać, że to wszystko bujda wystarczy posłuchać pana posła w akcji.
Gdy pisaliśmy o Marszu Niepodległości stanąłem po stronie ochrony prawa do organizowania zgromadzenia i nieskrępowanego przemarszu ulicami stolicy. Każdy bowiem ma swój marsz i nikt nie może go blokować. Mój wewnętrzny sprzeciw budzi sytuacja, w której Kolorowa Niepodległa blokuje Marsz Niepodległości. Niesmak czuję także wtedy, kiedy organizuje się w dniu Parady Równości kontrmanifestację pod nazwą Marsz Tradycji i Kultury. Skutki konfrontacji tych grup społecznych widzieliśmy 11 listopada 2010 roku, a także rok później.
Przenoszenie takich sporów na ulicę może być niebezpieczne
Niech jednego dnia przejdzie sobie jeden marsz, drugiego następny, a kolejnego jeszcze inny. A wtedy postronny obserwator oceni z kim się zgadza i utożsamia. Najczęściej nie utożsami się z nikim, bo jak słusznie zauważył Robert Winnicki, przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej, Polacy mają tylko jedno święto – „święty spokój”. I podobnie jest w tej sytuacji. Polacy akceptują fakt, że takie osoby w Polsce są, że nawet ich reprezentant utrzymuje się z podatków płaconych przez cały naród, ale już nie zaakceptują obnoszenia się z seksualnością. Parada Równości nie wygląda jak normalna manifestacja. Członkowie parady celowo szokują i robią to publicznie. Mężczyźni się całują i chodzą pół nadzy, po ulicach chodzą ludzie nie podobni ani do kobiet, ani do mężczyzn. Nikt nie chce na to patrzeć – ani na ulicy, ani w telewizji, ani w gazetach. Niech seksualność tych osób pozostanie ich prywatną sprawą.










![13 latek: Traktujcie mnie jak dziewczynę, bo tak się czuję [niezwykły film WATCH DOCS] z10887893XJoppe z motylem kadr z filmu Jestem dziewczynka 300x168 13 latek: Traktujcie mnie jak dziewczynę, bo tak się czuję [niezwykły film WATCH DOCS]](http://www.homoseksualizm.org.pl/wp-content/uploads/2012/01/z10887893XJoppe-z-motylem-kadr-z-filmu-Jestem-dziewczynka--300x168.jpg)


