Jak chciałam sobie oczy wydrapać…
Nowy film She monkeys już w kinach. Dla prawdziwych koneserów bardzo wysokiej sztuki lub dla masochistów intelektualnych. Zdecydowanie nie należę do żadnej z tych grup… Dla pozostałych będzie niezrozumiałym gniotem z bardzo niepokojącymi scenami.
Emma ma pasję – woltyżerkę, czyli gimnastykę artystyczną na koniu. Jest tak zakochana w tym sporcie, że ćwiczy codziennie, żeby być najlepszą. Jest silna, wytrwała i pracowita. Trafia do grupy, gdzie prym wiedzie Cassandra – delikatna, zmysłowa i ponętna. Między dziewczynami zaczyna się rywalizacja o przywództwo i o uczestniczenie w finale. Sprawę komplikują emocje, napięcia grupowe i zazdrość umiejętności tej drugiej…
Historia naprawdę brzmi dobrze. I jest całkiem niezła. Gdyby nie to, że jednak film nie rozwija tej rywalizacji tak, jak by mógł. Dodatkowo, skupia się na zupełnie niepotrzebnym wątku młodszej siostry Emmy, która, w wieku jakiś 9 lat, ma problemy z dojrzewaniem płciowym. Musi zacząć nosić bikini na basen (na które ojciec nie chce się zgodzić). To jeszcze nic. Zdecydowanie bardziej dziwnym wątkiem jest jej miłość do swojej niani, która jest młodym afroeuropejczykiem, jej kuzynem i generalnie spędzają czas w łóżku, kiedy on ją mizia po brzuchu lub ona robi dla niego lap dance. Tak. 9 letnia dziewczynka w bikini w panterkę tańczy taniec erotyczny przed swoim nastoletnim kuzynem-murzynem-nianią.
To jednak jeszcze nie było powodem, dla którego chciałam sobie wydrapać oczy. Dużo gorszą sceną wizualnie jest ujęcie pary koni, które są w trakcie gry wstępnej, a później zaczynają się pokrywać. Oczywiście nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły.
Mamy jeszcze wątek tresowanego psa, który reaguje na kliknięcie oraz strzelby, którą widać na plakacie, która właściwie też jest bez sensu – chyba ma po prostu nadać grozy. Zaspoileruję niewiele informując, że nie, strzelba nie wypali w tym filmie. Oczywiście agresja ukryta w Emmie jest, ale muszę powiedzieć, że kompletnie się nie popisała kreatywnością…
W mojej skali film 4/10, czyli ujdzie, można obejrzeć, jeśli kogoś przyciśnie, ale z własnej woli, to bym nie polecała go oglądać. Naprawdę nie warto…



