Archiwum dla kategorii: ‘się’

Przyłączcie się do akcji Patchwork 4

Zachęcamy do wzięcia czynnego udziału w czwartej edycji ogólnopolskiego projektu „Patchwork 4”.
Uszyj wspólnie z nami patchwork – symbol naszej pamięci o osobach zmarłych na AIDS, który w tym roku organizujemy pod hasłem: „Getting to Zero – Dążymy do zera. Zero nowych infekcji HIV. Zero zgonów z powodu AIDS. Zero dyskryminacji”. 
31174 421764053487 767508487 5513398 5527129 n 200x300 Przyłączcie się do akcji Patchwork 4
pozytywni w tęczy

Wspólnie z  organizacjami pozarządowymi, szkołami, grupami formalnymi i nieformalnymi szyjemy duży patchwork  - symbol naszej jedności i pamięci o osobach zmarłych na AIDS w Polsce. Każda z grup lub osób biorących udział w projekcie, szyje swój własny element patchworku o wielkości 1×1 metr, który stanowić będzie jedną z części „zbiorowego” patchworku.

Zapraszamy również osoby prywatne, które chciałyby przyłączyć się do naszej inicjatywy. Każdy z Was może stworzyć swój własny, unikatowy patchwork – element naszego wspólnego patchworku.
Gotowy patchwork zostanie zaprezentowany na Placu Zamkowym w Warszawie, podczas centralnych obchodów Memorial AIDS Day, dnia 20-go maja 2012, o godzinie 16:00.
Patchwork jako symbol pamięci o osobach zmarłych na AIDS został zapoczątkowany w 1987 roku w USA przez Cleve’a Jones’a, który w ten sposób chciał uczcić pamięć po swoim przyjacielu zmarłym na AIDS Marvinie Feldmanie. Patchworki przez wiele lat stanowiły i nadal stanowią nieodłączny element wielu obchodów Memorial AIDS Day na całym świecie.
Zjednoczenie „Pozytywni w Tęczy” jest oficjalnie zarejestrowanym koordynatorem krajowym ogólnoświatowego programu International AIDS Candlelight Memorial realizowanego przez Global Health Council.
Nasza akcja uzyskała poparcie i patronat honorowy: Krajowego Centrum ds. AIDS (agendy Ministerstwa Zdrowia), Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy, Wojewody Mazowieckiego i Marszałka Województwa Mazowieckiego.
Zgłoszenia do udziału w akcji prosimy przesyłać na adres: biuro@pozytywniwteczy.pl
Termin nadsyłania zgłoszeń do 25 kwietnia 2012, ostateczny termin przesyłania elementów patchworku do 10 maja 2012.
Więcej informacji pod adresem: biuro@pozytywniwteczy.pl lub pod nr telefonu: 602 328 088


Data wpisu: 17 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę

Początki akcji Miłość Nie Wyklucza to kilkoro aktywistów i aktywistek którzy postanowili zorganizować akcję informacyjną dotyczącą związków partnerskich. Obecnie MNW tworzy zespół prawie dwudziestu osób, które na co dzień czynnie działają w ramach akcji oraz rzesza osób wspierających nasze działania swoją wiedzą i umiejętnościami.

logo 2 Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę
MNW Miłość nie wyklucza

Wiosna tego roku może być początkiem dużych zmian dla społeczności LGBT w Polsce. W Biurze Legislacyjnym Sejmu RP trwają prace nad opinią ws. projektu o instytucji związku partnerskiego.wkrótce w Sejmie zostaną złożone kolejne dwa projekty dotyczące związków partnerskich. Widać wyraźną zmiana w postrzeganiu problemu uregulowania prawnej sytuacji związków jednopłciowych oraz nieformalnych związków różnopłciowych.

Marzyliśmy o choć jednymprojekcie, teraz mamy aż trzy.
W zawiązku z tym akcja Miłość NieWyklucza stoi przed nowymi wyzwaniami oraz ogromem działań związanych z pracami nad złożonymi projektami. Chcemy być obecni na posiedzeniach komisji i podkomisji które będą nad nimi pracować.Niedługo startujemy także z nową odsłoną kampanii informacyjnej dotyczącej związków partnerskich. To wszystko wymaga od nas dobrej organizacji.
W związku z tym postanowiliśmydokonać zmian w strukturze i funkcjonowaniu akcji Miłość Nie Wyklucza, którychcelem jest większa profesjonalizacja naszych działań.
Z dniem 1 kwietnia 2012 r.funkcja koordynatora akcji, którą od samego początku pełnił jej pomysłodawca i inicjator Wojciech Szot, zostaje przekazana „zarządowi” złożonemu z administratorki i koordynatorów poszczególnych grup. Są nimi:
Maja Korzeniewska – Administratorka akcji MNW – czuwa nad przepływem informacji wewnątrz akcji;
Hubert Sobecki – Koordynator Grupy ds. Kampanii MNW – odpowiada za przygotowanie nowej kampanii oraz wszelkie sprawy z nią związane;
Sławomir Wodzyński – Koordynator Grupy Prawnej MNW – odpowiada za wszelkie zagadnienia prawne związane z działaniami akcji;
Marcin Szczepkowski – odpowiada za komunikację zewnętrzną i kontakt z mediami. Nadzoruje również pracę zespołu prasowego, który przejął funkcje realizowane dotychczas przez rzecznika akcji. Zespół prasowy tworzą natomiast członkowie Grupy Media/PR.
To co pozostaje niezmienne tom.in. to, że dalej działamy jako nieformalna grupa zrzeszona wokół idei wprowadzenia związków partnerskich, niezwiązana z żadną partią polityczną.
Dziękujemy Wojtkowi za blisko dwa lata wytężonej pracy, podczas których czuwał nad działaniem i wizerunkiem akcji Miłość Nie Wyklucza. Wojtek nie żegna się z akcją, pozostaje wciąż jej aktywnym członkiem.
Jeśli chcecie dołączyć do MNW i wspólnie z nami działać na rzecz wprowadzenia związków partnerskich w Polsce piszcie na adres e-mail rzecznik@miloscniewyklucza.pl.


Data wpisu: 6 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą

Pomyślałam sobie ostatnio, że matki odgrywają niezwykle istotną rolę w procesie kształtowania się seksualności własnych córek. Wiem, mało to odkrywcze, ale przyszło mi do głowy po kilku urywkowych zdaniach wymienionych z moją rodzicielką na „te tematy”.

Male homosexual couple Hentai shiryō 186x300 Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą
Male_homosexual_couple_Hentai_shiryō

Oczywiście nigdy nie nazwane wprost. Jeszcze całkiem niedawno spotykałam się z K. Tak się składa, że sprawy między nami potoczyły się dość szybko. Dość szybko – jak na oko pewnych obiektywnych, zewnętrznych obserwatorów. Dla mnie było to całkiem naturalne, nie widziałam w tym nic problematycznego. Jak dziś pamiętam zaskoczenie w głosie mojej rodzicielki, kiedy któregoś pięknego poranka odebrałam telefon i radośnie oznajmiłam jej, że nie, wcale nie ma mnie w mieszkaniu, ponieważ jestem w łóżku K.

Podczas którejś kolejnej rozmowy usłyszałam pytanie, czy przypadkiem nie przesadzam z tym nocowaniem u niego? Nie wspominając o tym, że on również nocował u mnie, co zapewne nie obeszło się bez rozmyślań mojej szanownej rodzicielki. Spytała nawet, dlaczego nie poszłam wówczas spać do pokoju mojej współlokatorki, tylko spałam z nim. A raczej: na pewno nie spałam, tylko robiłam „inne rzeczy”. Ha, zupełnie jakby „innych rzeczy” nie można robić także za dnia, podczas krótkiego spotkania… Wywołało to pewne rozbawienie na mojej twarzy. Jak gdyby nie można seksu nazwać po imieniu. Inna sprawa, że nie uprawialiśmy wtedy seksu, tylko zwyczajnie ograniczaliśmy się do pieszczot. W każdym razie zarówno rozmowa o „innych rzeczach”, jak i o seksie nazwanym seksem zapewne wywołałaby we mnie pewną blokadę. Niestety, tak się składa, że raczej nigdy o „tych sprawach” z mamą nie rozmawiałam. Ani w wieku lat kilku, ani kilkunastu. I jakoś nie zamierzałam zaczynać w wieku lat dwudziestu czterech. Podejrzewam, że byłaby to swego rodzaju rozmowa umoralniająca pt. „jak to możliwe, aby tak szybko spać z mężczyzną w jednym łóżku?!” Ano, możliwe.

Pamiętam, że jakiś czas później przydarzyła nam się jeszcze jedna rozmowa o seksie nienazwanym seksem – a raczej pewna wzmianka, wtrącenie w trakcie szerszego tematu. Zdanie przyjęło formę reprymendy i tyczyło się tego, co zwykle – nocowania. Dowiedziałam się, że tak krótko go znam i powinnam lepiej poznać, a dopiero później ewentualnie sypiać u niego/on u mnie. A najpewniej najlepiej w ogóle nie sypiać. Owszem, można się poznawać i spotykać w domu, ale zostawanie na noc to już przesada. Ręce mi opadły. Oznajmiłam, że mamy inne zdania na ten temat i ucięłam wątek. Ok., wierzę, że to wszystko było powiedziane z troski, ale… moje życie seksualne to jednak moja prywatna, intymna strefa, do której nie można wejść ot tak, znikąd i znienacka.

Tak się składa, że niedawno mój związek z K. zakończył się nader niespodziewanie. Gdy mama się o tym dowiedziała, spytała, czy „nie żałuję tego?” – w domyśle zapewne chodziło jej o tę naszą seksualną zażyłość, której tak szalenie wcześnie się dopuściliśmy. Zdziwiła się, kiedy odpowiedziałam, że nie. W tym kontekście było mi dobrze, nie działa mi się żadna krzywda – naprawdę nie mam czego żałować. Z tych wszystkich podchodów wnioskuję, iż moja mama ma w głowie taki tradycyjny model kobiety, mężczyzny i seksu. Wychowywała się w tzw. „innych czasach”, innym środowisku, z innymi wzorcami w tle. W zupełności wszystko to ogarniam. Pod tym względem jest między nami przepaść. Nie wiem, czy gdybyśmy nagle zaczęły rozmawiać o seksie, to byłybyśmy w stanie się porozumieć z uwagi na rozbieżność pewnych poglądów. Z drugiej strony tak sobie myślę, że może to i lepiej, że nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Gdyby całe życie mama wpajała mi patriarchalne, heteroseksualne normy, dzisiaj nie byłabym „mentalnie” w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Być może zamiast przyjemności odczuwałabym poczucie winy, a wszelkie potrzeby seksualne odkładała na nieokreślone później z nieokreślonym tym jedynym. I nigdy bym się nie masturbowała, bo to takie nieprzyzwoite, a grzeczne dziewczynki tego nie robią… Że o użyciu wibratora nie wspomnę. Toż to dopiero perwersja!

Aż chciałoby się rzec: matko, kształtuj w swojej córce zdrowe i pozytywne podejście do jej ciała i seksualności.

Tak, myślę, że moja potencjalna przyszła córka będzie miała to zagwarantowane. icon smile Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 1 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

POMADA3: zgłoś się!

Drogie i Drodzy,
zapraszamy do współtworzenia tegorocznej edycji POMADA3, która odbędzie się 25.05–03.06.2012 w Warszawie.

pomada POMADA3: zgłoś się!

pomada

Czekamy na Wasze zgłoszenia do 20 marca.
Poprosimy o przeczytanie regulaminu i wypełnienie prostego i przyjemnego formularza.
Wszystko tutaj: http://pomada.info.pl/

Przekażcie sobie tę informację.
Czekamy na Was i Waszych przyjaciół icon smile POMADA3: zgłoś się!

Wasza Pomada

__________
Inicjatywa Informacyjna POMADA to grupa kilku osób, które po raz pierwszy połączyły siły w 2010, a następnie w 2011 roku, by zaprezentować swoje punkty widzenia – perspektywę nieheteronormatywnej wrażliwości. Wiele nas różni, ale łączą aktywność kulturalna i artystyczna, frajda z nieustannego wymykania się przymusowej heteroseksualności, poczucie przynależności lokalnej, wyczulenie na komercyjne uwikłanie ruchów LGBTQ, zamiłowanie do działań oddolnych w duchu DIY i przede wszystkim poczucie humoru, również na własny temat.

http://pomada.info.pl/


Data wpisu: 9 marca, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Tak się zaczął ruch LGBTQ – pokaz filmowy

Zapraszamy serdecznie na pokaz filmu „After Stonewall”, który w ramach Czwartków z Kulturą odbędzie się 8 marca o godzinie 18:00 na Uniwersytecie Warszawskim. Film poprzedzi słowo wstępne od dr Tomasza Basiuka z Ośrodka Studiów Amerykańskich UW.

afterstonewall 221x300 Tak się zaczął ruch LGBTQ – pokaz filmowy
After stonewall

„After Stonewall” to barwny, dokumentalny film w reżyserii Johna Scagliotti, który ukazuje pierwsze 30 lat tworzenia się ruchów gejowsko-lesbijskich po zamieszkach w Stonewall w 1969. Film otrzymał m.in. Audience Award w kategrii Outstanding Documentary Feature podczas L.A. Outfest w 1999 roku. Ukazuje historię ruchów gejowsko-lesbijskich na przestrzeni lat 1969–1999 i jest najlepszym filmem zbierającym w całość ewolucję i zmiany, jakie zachodziły tak w samych ruchach jak i w społeczeństwach na całym świecie, ze szczególnym naciskiem na USA.

tomasz basiuk 150x150 Tak się zaczął ruch LGBTQ – pokaz filmowy
Tomasz Basiuk

Wstęp do projekcji wygłosi dr Tomasz Basiuk. Basiuk jest wykładowcą w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, którym kieruje od 2005 roku. Jest autorem publikacji dotyczących studiów queer oraz postmodernizmu w literaturze amerykańskiej, m.in. „Wielki Gaddis: realista postmodernistyczny” (2003). Współredaktor prac zbiorowych „Odmiany odmieńca / A Queer Mixture” (2002), „Parametry pożądania” (2006) i „Out Here” (2006). Członek redakcji pisma internetowego InterAlia (www.inrteralia.org.pl) poświęconego studiom queer.

„Czwartki z Kulturą” to cykl spotkań i przeglądów filmowych oraz spotkania z ciekawymi osobami różnych dziedzin życia społecznego i naukowego. Wstęp na pokazy jest wolny. Spotkanie odbędzie się w sali 200 (II piętro) w budynku Samorządu Studentów UW przy ul. Krakowskie Przedmieście 24 (tzw. Mały Dziedziniec UW) – wejście przez bramę główną UW. Organizatorem wydarzenia jest Komisja Kultury Zarządu Samorządu Studentów UW.

2 Tak się zaczął ruch LGBTQ – pokaz filmowy

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 16 lutego, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał”

Mój coming out zaczął się właściwie w 3 klasie gimnazjum i trwa do dziś.
RODZINA:
Rodzice dowiedzieli się już w 3 klasie gimnazjum. Wychodzili akurat po zakupy(specjalnie wybrałem ten moment icon wink Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał” ) kiedy przyszedłem ja i powiedziałem, że się zakochałem, ale „to nie jest dziewczyna”.

1154245 89866533 300x300 Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał”

tęcza

Wcześniej próbowałem „wybadać sprawę”, pytałem mamę min o jej stosunek do osób LGBT na przykładzie ślubu Elton Johna. Okazało się, że mam świetnych rodziców, którzy nie mają problemów z synem – gejem icon wink Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał”
Babcia, o tak to było co najmniej…. Dziwne. Czytała moje gejowskie wiersze, nie wychwyciła tego(bo przecież  „mówi podmiot liryczny, nie autor”). Dotarło to do niej w dość brutalny sposób. Otóż w zeszłym roku w listopadzie byłem „książką” w ramach poznańskiej żywej biblioteki i przeprowadziła ze mną wywiad dziennikarka lokalnej gazety wyborczej. Babcia przeczytała ten artykuł. Zacząłem jej tłumaczyć, że homoseksualizm to nie choroba i tym podobne. Na końcu usiadła zrezygnowana, podniosła palec do góry i rzekła: „Wiesz co, Kuba? Przyczyna jest jedna: bo ty Boga w sercu nie masz!” icon wink Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał”
OTOCZENIE:
Tu już było gorzej, znacznie gorzej. Zanim zostałem aktywistą poznańskiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii(czyli kiedy chodziłem jeszcze do gimnazjum) i wieść gminna(mieszkam w małej miejscowości pod Poznaniem) się rozeszła, że „Kuba to pedał” dokuczali mi. Pamiętam jak na wuefie koledzy z klasy równoległej traktowali mnie jakbym był trędowaty(czytaj: mogę ich czymś zarazić), traktowali mnie jak powietrze. Wkurzyłem się, poszedłem do wychowawczyni i zrobiła z nimi jako taki porządek.
Za to w Liceum posypała się lawina homofobicznych zachowań.  Wyzywanie na korytarzu, szturchanie, nie wpuszczanie do męskiej toalety i tym podobne były(i  jeszcze czasami są) na porządku dziennym. Pamiętam jak uczniowie z drugich klas obkleili dosłownie całą szkołę malutkimi karteczkami: ”Zakaz pedałowania!”. Bolało, tym bardziej, że jestem jedynym wyoutowanym uczniem mojego LO, więc było to ewidentnie skierowane przeciwko mojej osobie. Kiedyś lokalna TV kręciła materiał promocyjny o naszym LO. Chłopak podjechał do kamery i wrzasnął: „Zakaz pedałowania!”.
Jeszcze się zdarzają przypadki jawnej, bądź mniej jawnej homofonii i pewnie będą się zdarzać. Ale jestem na takim etapie, że mam gdzieś kto się dowie, a kto nie, bo wiem, że mam wsparcie rodziny i przyjaciółek, którzy mnie nigdy nie zawiodą icon wink Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał”


Data wpisu: 16 lutego, 2012 autor wpisu: Kuba  |  Komentowanie nie jest możliwe

POMADA 003 — zgłoś się!

Weź udział w  tegorocznej edycji nieheteronormatywnych działań społeczno-kulturalnych POMADA 2012! Przeczytaj regulamin, wypełnij formularz - czekamy do 20.03.

pomada POMADA 003   zgłoś się!
pomada

Inicjatywa Informacyjna POMADA  to grupa kilku osób, które po raz pierwszy połączyły siły w 2010, a następnie w 2011 roku, by zaprezentować swoje punkty widzenia – perspektywę nieheteronormatywnej wrażliwości. Wiele nas różni, ale łączą aktywność kulturalna i artystyczna, frajda z nieustannego wymykania się przymusowej heteroseksualności, poczucie przynależności lokalnej, wyczulenie na komercyjne uwikłanie ruchów LGBTQ, zamiłowanie do działań oddolnych w duchu DIY i przede wszystkim poczucie humoru, również na własny temat.

 


Data wpisu: 8 lutego, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

"Nie czytasz? Wymień się książką!":)

czyli….”Wymienił stryjek Topora na kijek”:)

ZAPRASZAMY NA PIERWSZĄ GIEŁDO-GRĘ WYMIANY KSIĄŻEK pod patronatem akcji “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”:

Femen 300x197 Nie czytasz? Wymień się książką!:)

Femen – Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka! – fot. Gabriel Piernikarz

GDZIE i KIEDY?
Spotykamy się 28 stycznia (sobota) o godz. 16.00 w Herba Thei.

ZASADY?
Każdy uczestnik przynosi ze sobą książkę, z którą gotowy jest się rozstać. Lub kilka. Siedzimy sobie przy stolikach, rozmawiamy, oglądamy książki innych i negocjujemy transakcje wymiany. Jest to rodzaj gry, bowiem nie każdy będzie chciał wymienić się z nami bezpośrednio, tylko trzeba będzie być może zawierać transakcje wielostronne, wiązane. Targować się, przekonywać, używać podstępów, brać na litość etc.;) Będzie też okazja aby swoje książki krótko przedstawić. Każdy ostatecznie wyjść musi z przynajmniej jedną nową książką.

NAGRODY?
Osoba/y którym uda się wymienić największą liczbą książek, lub też dokonać najbardziej spektakularnej transakcji (nieobiektywne jury stanowi Grupa Twórcza Qlub Xsiążkowy) dostaną kultowy kalendarz kampanii “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”

ATRAKCJE?
Specjalnie na tę okazję Herb Thea stworzyła kompozycję herbacianą “Czytasz? Sprzedam Ci się tanio!”;) w promocyjnej cenie oraz wybór trunków.

UWAGA: GiełdoGra zakończy się otwartym spotkaniem Qlubu Xsiążkowego “U naszych Sąsiadów” o godz. 19.00. Lekturą, która będziemy omawiać to “Mapa i Terytorium” Michela Houellebecq’a. Chcesz zobaczyć jak taki Qlub wygląda?
Zostań:)

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy!


Data wpisu: 21 stycznia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Homofobia wywodzi się z niewiedzy

Klasyczna sytuacja wygląda tak, że bez względu na płeć, ważne żeby to był człowiek o orientacji nieheteroseksualnej, taki oto w moim przypadku: lesbijka, pewnego dnia by nie wytrzymała, tak by się dusiła ze swoją orientacją, i poszłaby do mamy/ taty/ brata– no kogoś z rodziny: “Mamo, jestem lesbijką”. Potem w zależności od tego jakich się ma, dajmy na to, rodziców, są następujące reakcje:

n134579398719 4567 Homofobia wywodzi się z niewiedzy

coming out

–najgorsza jest wtedy, kiedy ma się wyprowadzać z domu
–pośrednia, kiedy rodzice Cię nie zauważają i próbują żyć tak jakbyś nic nie powiedziała
–najlepsze zaś wtedy kiedy siada się do stołu i wręcz DEBATUJE.

mamy zawsze wszystko wiedzą

U mnie było odwrotnie. Nadszedł styczeń.
Wróciłam rano z sylwestra, w całkiem dobrym stanie i miałam już iść spać. Przyszedł wujek. Z wujkiem już rozmawiałam “o sobie”,ale to on mnie naciskał, rozumiem jego dobre intencje. Tym razem, dodał, że o mnie wie jeszcze dziadek. Dziadek jest dla mnie bardzo ważny.
Nie zasnęłam, tylko udałam się jakże szlachetnie usiąść przed komputerem, przechodząc między pokojami (musiałam przejść od mojego pokoju do brata) usłyszałam, że mama rozmawia z wujem i mówi, że ona wie i, że to nie jest najważniejsze. Mamy to jednak mają te wyczucie, mamy zawsze wszystko wiedzą icon smile Homofobia wywodzi się z niewiedzy
Byłam w “reakcji najlepszej”, to grupa szczęściarzy, mimo, że był to dla mnie szok.
Zawsze żałuje, że ze znajomymi jest inaczej. Wiadomo, nie wszystkim napotkanym osobom będę mówić, że jestem lesbijką. Choć i tak mam łatwiej bo nie jestem ani gejem, ani nie mam orientacji biseksualnej– która często nie jest nawet brana na poważnie. Wiem jednak, jak bardzo jest to ważne. Dlatego nie milczę. Homofobia wywodzi się z niewiedzy, jak można być świadomym, jeżeli się nie wie, że ktoś z najbliższego otoczenia, nie zależnie czy jest przyjacielem, czy mamą, siostrą może być homoseksualny?


Data wpisu: 19 stycznia, 2012 autor wpisu: Agata “Lizzy”  |  Komentowanie nie jest możliwe

PRESS DAY — Polki też mają prawo dobrze bawić się w łóżku!

PRESS DAY – Polki też mają prawo dobrze bawić się w łóżku!

Kobiety mają prawo do radosnego i udanego życia erotycznego. Pora, żeby Polki zaczęły z tego prawa korzystać. Dlatego w styczniu tego roku otworzyłam pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par.

450912 72066531 300x211 PRESS DAY   Polki też mają prawo dobrze bawić się w łóżku!
piersi

Kiedyś to musiało dotrzeć do Polski. Ktoś musiał wpaść na ten pomysł, że może pora już i w naszym kraju spojrzeć na seks z innej perspektywy, zdjąć z niego odium grzechu, wstydu i obowiązku małżeńskiego i pokazać, że można inaczej: kochać się zabawnie, przyjemnie, radośnie i bez poczucia winy. Los chciał, że padło na mnie.

Nazywam się Joanna Keszka. Jestem pisarką scenariuszy erotycznych i nieustraszoną testerką wibratorów. Dziennikarką i redaktorką. Specjalistką w dziedzinie kobiecej seksualności. Prowadzę najseksowniejszy portal dla kobiet Barbarella.pl

. Jestem organizatorką miejskiej akcji „Dobre wibracje są dla kobiet”. Prowadzę spotkania i warsztaty, na których zachęcam panie do zaprzyjaźniania się ze swoją seksualnością. Wspieram kobiety w pozwalaniu sobie na więcej, w seksie i w życiu. Właśnie otworzyłam pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par – LoveStore Barbarella.pl w Warszawie na ul. Marszałkowskiej 85.

 

Zapraszam na PRESS DAY w prowadzonym przeze mnie pierwszym w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par.

Kiedy: czwartek, 12 stycznia 2012, zapraszamy od 15.00 do 19.00
Gdzie: LoveStore Barbarella.pl, ul. Marszałkowska 85, Warszawa
Kontakt: kom. 668.46.66.30, joanna.keszka@barbarella.pl

Co przygotowaliśmy na PRESS DAY

  • Szybki kurs pisania scenariuszy erotycznych, bo zabawa jest najlepszym afrodyzjakiem!
  • Podpowiedzi, jak rozwinąć seksualne umiejętności - „10 pierwszych razów na 2012 rok, czyli lista rzeczy, które powinna zrobić w swoim życiu każda kobieta.” Namawiamy, aby bardziej bawić się seksem.
  • Wycieczka po krainie kobiecych zabawek erotycznych – w roli przewodniczki wystąpi Joanna Keszka, redaktorka naczelną Barbarella.pl
  • Rozdamy zadanie do wykonania w domu – nieskomplikowanie za to bardzo przyjemne ćwiczenie a la Barbarella.pl. Warto nauczyć się doceniać zmysłowość swojego ciała oraz doznania, które dzięki niemu możemy dzięki niemu przeżywać. Bo atrakcyjność seksualna to nie kwestia wyglądu zewnętrznego, ale przekonanie o tym, że chęć bycia istotą seksualną jest czymś absolutnie słusznym.
  • 20% rabatu na cały asortyment dla naszych gości podczas PRESS DAY
  • Słodki poczęstunek w kolorach „korporacyjnych” LoveStore Barbarella.pl

Polki chcą odkrywać i zaprzyjaźniać się ze swoją seksualnością

Polki potrzebują informacji, że tzw. normalna kobieta zasługuje na udane życie seksualne, że wolno jej pozwalać sobie na wypróbowywanie rzeczy odmiennych, nowych, że jej potrzeby i pragnienia seksualne są ok i warto za nimi podążać. Dlatego właśnie otworzyłam LoveStore Barbarella.pl. Chcę w sympatycznym, przyjaznym kobietom miejscu, w biały dzień, bez poczucia, że robi się coś wstydliwego, pokazywać eleganckie i zabawne gadżety erotyczne stworzone dla kobiet i dla par. Wszystkim paniom w naszym kraju chcę powiedzieć: Wolno nam! Wolno nam mieć orgazmy, pragnąć ich i dążyć do nich w sposób, jaki nam najbardziej odpowiada. Zarówno solo, jak i z partnerem.

Radosny seks wyzwala kobiety i pomaga budować intymną więź w związku. Polki też chcą odkrywać i zaprzyjaźniać się ze swoją seksualnością i coraz chętniej eksperymentują w sypialni. Odkrywają, że nie muszą biernie czekać, aż ich partner doprowadzi je do rozkoszy, ale same mogą wziąć odpowiedzialność za zwiększenie swojej satysfakcji z seksu. W ślad za swoimi partnerkami podążają panowie, którzy chcą wiedzieć więcej o tym, jak być czułym i troskliwym kochankiem. Polskie pary pragną lepiej bawić się w łóżku i coraz swobodniej podchodzą do seksu.

Czy jest a czym nie jest LoveStore?

W LoveStore Barbarella.pl pokazujemy, jak zabawny, różnorodny i przyjemny może być seks. Formuła LoveStore’ów powstała kilka lat temu i od razu świetnie przyjęła się na Zachodzie. LoveStore’y ustawiają się w opozycji do wulgarnej oferty i stylistyki tradycyjnych sex-shopów. Stronią od krzykliwych szyldów, kaset porno i tendetnych plastikowych penisów. Oferują za to przyjazną atmosferę, elegancki wystrój i zabawki erotyczne prześcigające się pod względem szlachetności tworzywa i kolorystyki.

Do LoveStore Barbarella.pl nie wchodzi się ukradkiem. To nowy, elegancki butik przy głównej ulicy w Warszawie – Marszałkowskiej 85. Wiele osób myli nas z cukiernią, a po wejściu stwierdzają, że to miejsce jest lepsze niż sklep ze słodyczami. U nas nie ma ciemnych kotar, gumowych genitaliów ani dmuchanych lalek. Za to zgromadziliśmy modne i eleganckie gadżety erotyczne stworzone dla kobiet i z myślą o parach. Kobiety przychodzą do nas, żeby nareszcie w komfortowych warunkach obejrzeć i kupić takie akcesoria jak: kulki do ćwiczeń mięśni Kegla, markowe lubrykanty, pachnące olejki do masażu, zmysłowe gry, delikatne puszki do pieszczot, satynowe opaski na oczy, dizajnerskie wibratory.

Namawiamy kobiety w Polsce do zaprzyjaźniania się ze swoją seksualnością

LoveStore Barbarella.pl to nie tylko elegancki butik. To także dalszy ciąg misji, jaką realizuje Barbarella.pl – „Najseksowniejszy portal dla kobiet”. Barbarella.pl poprzez artykuły w portalu, spotkania z kobietami i akcje takie jak „Dobre wibracje są dla kobiet” namawia kobiety w Polsce do zadbania o swoją seksualną przyjemność. Bo dążenie do orgazmów wyzwala kobiety. Uczy zauważać także swoje potrzeby, a nie tylko dostosowywać się do tego, czego chce partner.

Wiemy, że kiedy kobieta dobrze bawi się w łóżku, jej partner tylko na tym korzysta. Dlatego nasz LoveStore to miejsce spotkań dla kobiet i dla par, które chcą odkrywać i cieszyć się swoją seksualnością. Dla osób, które nas odwiedzają mamy konkretne i praktyczne porady m.in

.: „Jak rozpoczynać zabawę z wibratorem”, „Jak namówić swojego mężczyznę na więcej zmysłowości w łóżku”, oraz zadania domowe: ”Zabawa prze lustrem”. Organizujemy eventy, na których rozdajemy pomysły na zmysłowe zabawy i podpowiadamy jak pisać scenariusze erotyczne, które można zrealizować potem w zaciszu swojej sypialni. Tylko u nas będą spotkania z doświadczoną fizjoterapeutką, która opowie jak prawidłowo ćwiczyć mięśnie Kegla.

W polskich rozmowach na temat seksu brakuje kobiecej perspektywy

W sferze seksualności wciąż mamy dużo do zrobienia. Obiegowa opinia jest taka, że kobieta aby zasłużyć sobie na miano tzw. kobiety normalnej, nie powinna doszukiwać się w seksie zbytniej przyjemności, ani pozwalać sobie na wypróbowywanie rzeczy odmiennych, nowych. Potem wiele kobiet nosi piętno „oziębłych”, a one tracą ochotę na seks, bo nie przynosi im satysfakcji. To bardzo logiczna zależność.

Przedstawiam 5 największych seksualnych błędów:

1. Seks sprowadzany jest wyłącznie do penetracji. A prawda jest taka, że u kobiet rzadko dochodzi do orgazmu pod wpływem samej penetracji. My kobiety lubimy czuć w sobie mężczyznę, to jest przyjemne, ale pod wpływem związanego ze stosunkiem tarcia nie zostajemy dostatecznie pobudzone. Kobiety potrzebują atmosfery flirtu, zabawy, gier miłosnych i… stymulacji łechtaczki. A kiedy kobieta dobrze czuje się w łóżku, jej mężczyzna tylko na tym korzysta.

2. Kobiety poświęcają swoją przyjemność, po to żeby zadowolić partnera. Bycie seksowną ogranicza się do tego, że kobieta ma przyciągnąć do siebie i zaspokoić mężczyznę. Niestety w to pojęcie nie wpisuje się umiejętność zatroszczenia się o przyjemność dla siebie. Kiedy więc przychodzi do budowania stałego związku, kobiety zbyt łatwo i szybko poświęcają swoje potrzeby. Efekt? Erotyczne doświadczenia zaczynają się kojarzyć z obowiązkiem o średnim natężeniu przyjemności. Namawiam panie gorąco, żeby nie poświęcały swojej przyjemności i dały także sobie prawo do udanego i radosnego seksu.

3. Cisza i poważne miny w łóżku. Niepotrzebnie robimy poważne miny, przyjmujemy wystudiowane pozy, zbyt serio podchodzimy do całej sprawy i mylimy romantyzm z byciem przysłowiową „ciepła kluchą”. Kiedy, jeśli nie bez majtek, będziemy mogli pozwolić sobie wreszcie na luz i swobodę? W dobry seks wpisana jest odrobina szaleństwa, poddajmy się jego wyzwalającej mocy. Chodzi o to, żeby było mniej rutyny, za to więcej zabawy.

4. Zbyt mało lubrykantu. Lubrykant jest potrzebny do dobrego seksu, a jednak wciąż jest za mało informacji na temat tego, jak ta mała rzecz, może wprowadzić dużą różnicę w naszych doświadczeniach seksualnych. To kolejny dowód na to, że w sprawach seksu w Polsce wciąż brakuje bardzo podstawowych informacji.

5. Przekonanie, że bycie wyzwoloną seksualnie polega na tym, że ma się regularnie seks albo wielu partnerów, a nie na tym, że znam swoje potrzeby i potrafię je wyrazić. Kobiety bywają tak daleko niezaprzyjaźnione ze swoją seksualnością, że dla wielu z nas powiedzenie o sobie „Mam cipkę” bywa bardzo krepujące. Zaprzyjaźnienie się za swoim ciałem i poczucie, że jest mi z nim dobrze to podstawa. Jeżeli same nie poznamy jaki rodzaj pieszczot sprawia nam największą przyjemność, w jaki sposób będzie mógł to odgadnąć kochanek? Próbując solo tego co nas kręci, co nas podnieca, mamy największe szanse odkryć swój zmysłowy potencjał.

 


Data wpisu: 11 stycznia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

13-latek: Traktujcie mnie jak dziewczynę, bo tak się czuję [niezwykły film WATCH DOCS]

- Oficjalnie jestem chłopcem. Ale odkąd pamiętam czuję się dziewczynką. Nie wiem, skąd się wzięło to poczucie. Zawsze je miałam – mówi trzynastolatka o zniewalającym uśmiechu. Zapraszamy na niezwykły film z festiwalu Watch Docs pt. “Jestem dziewczynką”.

z10887893XJoppe z motylem kadr z filmu Jestem dziewczynka  300x168 13 latek: Traktujcie mnie jak dziewczynę, bo tak się czuję [niezwykły film WATCH DOCS]

Joppe z motylem – kadr z filmu „Jestem dziewczynką”

Joppe wygląda jak dziewczynka, zachowuje się jak dziewczynka, mówi i myśli jak dziewczynka, bo po prostu jest dziewczynką, tylko w niewłaściwym ciele. Wredni koledzy? Głupie żarty? – Nie, w mojej klasie nie było nikogo głupiego – odpowiada spokojnie. I znów się uśmiecha, opowiadając, że od zawsze zamiast sukienek wolała nosić spodnie. O swojej historii – dziewczynki uwięzionej w ciele chłopca – opowiada, ani na chwilę nie tracąc pogody ducha i zaraźliwego wręcz optymizmu.

“Proszę, traktujcie mnie jak dziewczynę”

Bo bohaterka filmu Susan Koenen “Jestem dziewczynką” jest niezwykle silną nastolatką. Odkąd pamięta była dziewczynką. – Kolega grał na komputerze, a ja siadałam obok niego, czesząc włosy lalce Barbie – mówi Joppe. Rodzice z początku “robili, co mogli”, by zaakceptowała swoją płeć. Później zaakceptowali ją taką, jaka jest.

W ostatniej klasie szkoły podstawowej poprosiła koleżanki i kolegów, by odtąd traktowali ją jak dziewczynę. A kiedy poszła do nowej szkoły - gimnazjum - po dwóch tygodniach poprosiła wychowawczynię, by stanąć przed nową klasą i opowiedzieć o swoim problemie. Odwaga nie poszła na marne – transseksualna gimnazjalistka ma paczkę przyjaciółek i akceptację. Tym ruchem nie dała miejsca na jakiekolwiek negatywne reakcje czy komentarze.

“Chcę wyglądać jak prawdziwa kobieta”

- Jak zobaczy, jaka jesteś urocza, to może z tobą nie zerwie – mówi podczas rozmowy o chłopaku jej przyjaciółka. Joppe podoba się Brian, który jednak ma dziewczynę i wydaje się odtrącać względy bohaterki. A ona sama coraz wyraźniej widzi, że zaczyna się różnić od rówieśniczek, które powoli nabierają kobiecych kształtów. – Kiedy przebieram się z dziewczynami na basenie, za każdym razem myślę, że nie jestem taka jak one. Ciągle się boję, że ktoś coś zauważy, a jak zauważy, to co powie – mówi Joppe. Przygląda się koleżankom, i ”też chce to co one” – zaokrąglenia, kobiecy kształt ciała. – Chcę wyglądać jak prawdziwa kobieta - mówi zdecydowanie dziewczynka.

Najważniejsze? By przyszły partner zrozumiał

Joppe rozpoczęła już kurację hormonalną, która ma zablokować proces dojrzewania męskiego. Ale dopiero za kilka lat, gdy podrośnie, będzie mogła zacząć brać hormony żeńskie i operacyjnie zmienić płeć. Ma świadomość, że nigdy nie będzie mogła mieć własnych dzieci. Ale dla tej nadzwyczaj dojrzałej jak na swój wiek 13-latki najważniejsze jest, by jej przyszły partner okazał się wystarczająco otwarty, by zrozumieć jej problem. Bo ma zamiar przyznać mu się, że nie zawsze wyglądała jak kobieta, choć zawsze nią była.

Cały krótki, 15-minutowy obraz utrzymany jest w pastelowej, jasnej, ciepłej, kolorystyce – nieprzypadkowo bardzo dziewczęcej. A sama Joppe jest w filmie tak naturalna, że widza nie dziwi stuprocentowa akceptacja, jaką darzą ją koleżanki.

http://kinoplex.gazeta.pl/specjalne/18,115017,10847331,Jestem_dziewczynka.html

Joppe urodziła się chłopcem, ale od kiedy pamięta, chciała być dziewczynką. Teraz ma trzynaście lat i poprosiła dzieci ze swojej klasy, by odtąd traktowały ją jak dziewczynkę. Udało się, ale nie wszystko jest takie proste, zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się miłość. Czy będzie odwzajemniona? Nawet jeśli nie i nawet jeśli Joppe ma świadomość, że nie będzie mogła urodzić dzieci, kończymy oglądanie filmu z wrażeniem, że ma ona ogromne szanse wieść naprawdę szczęśliwe życie. Bohaterka filmu Susan Koenen jest bowiem uderzająco silną osobą. A “Jestem dziewczynką!” to nie tylko zgrabnie nakręcona krótkometrażówka z transseksualną bohaterką, której historia opowiedziana jest szczerze i bez lukru, ale nie w poetyce “filmów o problemie”. I choć obraz ten jest rzeczywiście lekki w odbiorze – nie bez powodu wszystko jest tu ładne i wiosenne – chodzi o coś więcej. Jak mówi sama Susan Koenen, intrygują ją zwykli (w znaczeniu nie – sławni) ludzie, którzy mogą stać się dla innych wzorem radzenia sobie w niełatwych sytuacjach.

REŻYSER:
Susan Koenen
WERSJA JĘZYKOWA:
Georgia
NAPISY:
polski

 


Data wpisu: 9 stycznia, 2012 autor wpisu: Michał Gostkiewicz  |  Komentowanie nie jest możliwe

Romans z nauczycielem– to się dzieje naprawdę.

Temat tabu? Już nie. Romanse międzypokoleniowe są coraz powszechnejsze. W szkole, czyli zbieraninie różnych indywidualności romansowanie na lini pedagog – uczeń to powoli norma. Oczywiście nie obligatoryjna – raczej coraz częściej spotykana.

a60ac3a1344387ed92c8244c191433c1 Romans z nauczycielem  to się dzieje naprawdę.Burza hormonów

Choć tytuł może wskazywać, że problem międzypokoleniowego szkolnego romansu tyczy nauczycieli płci męskiej, to niestety równie często romansują nauczycielki. Uczniowie decydują się na romans głównie ze względu na własne korzyści. Uczennice chcące podciągnąć oceny nie cofną się przed niczym, jeżeli są w desperacji. Decydują się współżyć z mężczyzną dużo od siebie starszym za przysłowiową 5- tkę na świadectwie czy w dzienniku. Rzadko kiedy decydują się na to ze względu na przygodę lub gdy nauczyciel im się podoba. Oczywiście takie zjawisko istnieje, ale jest częściej spotykane u uczniów, którzy czują miętę do swojej nauczycielki, najczęściej młodej. Głównie w liceum poziom testosteronu jest zdecydowanie podwyższony, gdy w pobliżu pojawia się młoda nauczycielka o długich nogach. Fantazje chłopców mogą się przerodzić w romans, ale to już zależy od indywidualnych predyspozycji nauczycieli.

Nauczycielskie motywy.

Dlaczego nauczyciele decydują się na romans? Nauczyciele kierują się testosteronem jeżeli mają przed sobą wydekoltowaną uczennicę, która ewidentnie flirtuje. Mimo tego, że mogą zostać wyrzuceni z pracy lub pozbawieni prawa wykonywania zawodu, chęć przeżycia seksualnej przygody z młodą dziewczyną jest silniejsza. Podobnie nauczycielki, które nie mają jeszcze ustabilizowanej sytuacji osobistej. Niektórzy nauczyciele traktują to jak hobby. Uwodzą dziewczyny niedojrzałe emocjonalnie i szukające miłości u dojrzałego mężczyzny, który pozornie odnosi się do nich z sympatią. Takie sytuacje też się zdarzają.

Tylko romans?

Czy z romansu na linii uczeń – nauczyciel może powstać trwały związek? Zdarzały się przypadki kontynuowania związków po opuszczeniu przez ucznia/uczennicę szkoły, lecz nigdy nie trwały one długo. Część przypadków kończyła się ciążą, lecz nigdy owoc związku nie był wychowywany wspólnie. Młoda matka była pozostawiana samej sobie. Różnica pokoleń jest zbyt duża, choć moim zdaniem głównym czynnikiem powodującym nietrwałość tych romansów jest brak dojrzałości młodych ludzi. Są sprawni seksualnie, świadomi swoich możliwości, jednak dojrzałość psychiczna to już inna sprawa. Szukanie swojej miłości i kierowanie jej w złą stronę skutkuje tylko bliznami na sercu. A w przypadku takich niekonwencjonalnych romansów może się to skończyć tylko źle.


Data wpisu: 13 grudnia, 2011 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

Greczynki (i Grecy) mieli olispo. Rzymianki (i Rzymianie) mieli diletto. W Staropolsce niepodzielnie panował godmisz. Chinki, Japonki, Egipcjanki… też coś miały, ale nazwy tychże powylatywały mi z głowy. Zresztą, nazwa nie tak ważna, ważne jest to, że wszelkiego rodzaju zabawki erotyczne nie są wynalazkiem XX wieku.

 

1 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

Używali i nadal używają ich ludzie z całego świata ku swej rozkoszy i zadowoleniu. A jednak nadal wiele osób nie może znieść myśli, że jakaś kobieta ma wibrator (tak jak pracownicy tego lotniska) i może się z jego użyciem masturbować. Dlatego też w nawiązaniu do letniej kampanii Masturbuję się, bo lubię ogłaszam kolejną – komplementarną do tamtej. Tym razem liczę na Waszą fantazję i Wasz udział. Pokażmy, że gadżety erotyczne są powodem naszej frajdy! I że nikt nas nie zawstydzi słowami “ona ma wibrator”. Obalmy stereotyp, według którego posiadaczka wibratora jest “sfustrowaną starą panną, której żaden facet nie chciał” bądź też “seksualnym wampem, którego nikt nie jest w stanie zaspokoić”. Pokażmy, że zabawki są dla zabawy – w parze, solo lub w czasie orgii i że nigdy nie są rywalami seksualnymi naszych partnerów! icon biggrin Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji Mam wibrator! I nie zawaham się go użyć.

 

Jak się włączyć? Wystarczy wysłać swoje zdjęcie, na którym widniejecie razem ze swoim ulubionym gadżetem erotycznym (zdjęcie zwykłe, w ubraniu, wystarczy, że gadżet jest erotyczny:). Adres: v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl. Nie musi to być koniecznie wibrator. Wszelkie dilda, kulki waginalne i inne zabawki seksualne też wchodzą w grę. Wasze nadesłane zdjęcia zostaną opublikowane na portalu.

 

Na dobry początek zamieszczam swoje zdjęcie. A w sumie zdjęcia – żeby nie było, że skoro mam wibrator, to zasłaniam twarz. icon smile Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

4 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
A ta uśmiechnięta dziewczyna z zabawkami to Dorota Sakowska z Pussy Project – sfotografowałam ją na Dniach Cipki.5 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

Aby było Wam milej, jedną z osób, które wezmą udział w akcji, nagrodzimy super wystrzałowym i nowoczesnym gadżetem Lelo – Tiani, który widać na załączonym poniżej obrazku.

 

3 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
Pierwszy na świecie masażer dla par, który można zakładać, z bezprzewodowym pilotem Tiani™ jest znaczącym produktem dla par na całym świecie; luksusowy dodatek do waszego życia miłosnego, który może być przez kobiety noszony podczas stosunku, albo dla intymnego doświadczenia bez użycia rąk. Cechujący się rewolucyjną technologią SenseMotion™, z bezprzewodowym pilotem – zwykłe wstrząśnięcie nadgarstkiem zmienia wzory wibracji, w takim momencie jaki wybierzesz. Więcej niż to – wyprodukowany z wodoodpornego silikonu, z gładką i giętką formą, przynosi obu partnerom absolutny komfort – czyniąc świetne doświadczenia jeszcze lepszymi, a jednocześnie ustanawiając nowy standard wśród masażerów dla par na całym świecie.

 

 

Skichałem się. Spróbuj później.

 

Na zdjęcia czekam na 12 grudnia, tak, aby przed świętami Tiani już do Was trafiła.

 

A tu nadesłane przez Was zdjęcia, na których są: Ania z uśmiechniętym dildem, Oliwia i Dorota. Trzy bezpruderyjne kobiety. Gratulacje! icon biggrin Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

6 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
7 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
8 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
9 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 


Data wpisu: 7 grudnia, 2011 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

"Kiedyś modliłem się, żeby nie być gejem"

Teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi do kościoła boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego1155178 51174616 Kiedyś modliłem się, żeby nie być gejem“Drogi Ojcze Święty! Apelujemy o potępienie przemocy wobec lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych oraz o współpracę w sprawie zniesienia karalności aktów homoseksualnych na całym świecie. Milczenie Waszej Świątobliwości jest interpretowane przez ludzi dokonujących morderstw, tortur i przemocy jako przyzwolenie na te działania” – taki list złożyli w czerwcu w Watykanie przedstawiciele Europejskiego Forum Chrześcijan Gejów, Lesbijek, Osób Biseksualnych i Transpłciowych w Watykanie przy okazji odbywającej się w Rzymie EuroPride – ogólnonarodowej parady mniejszości seksualnych.

Odpowiedzi nie dostali.

Inicjatorami listu byli Polacy z grupy Wiara i Tęcza. Później na swojej stronie opublikowali list do polskich biskupów. “Chcemy pozostać we wspólnocie Kościoła, gdyż wierzymy Jezusowi, który go założył i pozostawił nam wszystkim jako szczególną przestrzeń swojej żywej obecności. ( ) Jednocześnie nie możemy wbrew własnemu sumieniu zrezygnować z tak istotnej części naszej osobowości, jaką jest zdolność do pięknej miłości do drugiego człowieka. (…) Nie możemy milczeć i udawać, że nie istniejemy” – napisali.

Listu jeszcze nie dostarczyli biskupom. Chcieli go wręczyć sami, ale siostra zakonna w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski powiedziała, że nie przyjmie takiego przesłania. Wyślą go więc niebawem poleconym.

Boże, daj mi odwagę

Grupa Wiara i Tęcza powstała nieco ponad rok temu w Krakowie. Skupia chrześcijan – gejów, lesbijki, są też osoby heteroseksualne. To w większości katolicy. Mówią: – Chcemy zmienić Kościół. Aby to zrobić, trzeba rozpocząć merytoryczną dyskusję.

Kiedy w lutym w “Dużym Formacie” ukazał się tekst “Gej twoim bratem w kościele”, do grupy dołączyło wielu nowych członków. Ludzie zaczęli spotykać się nie tylko w Krakowie, ale też w Katowicach, Trójmieście, Opolu, Poznaniu i w Warszawie.

Piątkowy wieczór, siedziba Lambdy Warszawa przy Żurawiej. Ta organizacja, która od lat walczy o prawa mniejszości seksualnych, użyczyła miejsca chrześcijanom z Wiary i Tęczy, by nie musieli spotykać się w kawiarniach. Siadamy wokół stołu, na którym leżą Biblie. Niektórzy są tu pierwszy raz.

Karol niedawno wstąpił do jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej, jest studentem. Agnieszka – katoliczka, później dowiem się, że od sześciu lat ma partnerkę. Maks – lider grupy, katolik, świeżo po studiach. Kazimierz – starszy mężczyzna, katolik, ma ze sobą kieszonkowe wydanie Pisma Świętego, z którego wystaje mnóstwo kolorowych karteczek. Jest też Kacper – w Warszawie jest przejazdem, nie mieszka w Polsce.

Na stojaku wyeksponowane są zasady obowiązujące w czasie spotkań: nie przerywamy sobie, nie obrażamy się, szanujemy poglądy innych.

Maks: – Zacznijmy od modlitwy.

Wstajemy. “Dobry Boże, boję się następnego kroku, mam ochotę uciec. Problemy przerastają mnie i przygniatają. Daj mi odwagę, by ustać i zmierzyć się z tymi wszystkimi problemami. Amen”.

Agnieszka: Zrodził się we mnie spokój 

Przez wiele lat działałam w grupie związanej z Odnową w Duchu Świętym. Przeżywałam dramat. Liczyłam na cudowne uzdrowienie. Czekałam na tego właściwego mężczyznę. Myślałam o wspólnocie zakonnej, o życiu w samotności. Ale to nie było moje powołanie. W końcu odważyłam się – związałam się z dziewczyną. I automatycznie zerwałam z Kościołem, przez lata nie czułam się jego częścią. Aż w pewnym momencie potrzeba bycia z Bogiem stała się silniejsza. Sama sobie powiedziałam, że nie mogę odwrócić się od Kościoła.

Wierzę głęboko, że Bóg nie chce, żebym zrezygnowała z relacji z Nim. Moja orientacja to nie jest jakiś wyskok, coś, co można zmienić lub poskromić. To przecież nie są tylko akty seksualne, ale też kwestia psychiki. Decydując się na abstynencję seksualną – jak chce tego Kościół katolicki – spłaszczyłabym moje życie emocjonalne. Zresztą wydaje mi się to schizofreniczne.

Wcześniej czułam złość, bunt. Kiedy odkryłam w swoim sumieniu, że to, że jestem lesbijką, nie jest dla Boga problemem, zrodził się we mnie spokój. Już wiem, że nie muszę walczyć z całym światem, z Kościołem.

Ważne, żebyśmy sami, w środku, dojrzewali do tego, kim jesteśmy. I po to jest ta grupa. Bo jeżeli wiem, że jest jedna, druga, trzecia osoba, która czuje się podobnie jak ja, utwierdzam się w przekonaniu, że moje myślenie nie jest odosobnione. I uznaję, że – jeżeli chodzi o podejście do osób homoseksualnych – to Kościół katolicki się myli. Opiera się na literalnym i oderwanym od kontekstu historycznego tłumaczeniu Biblii, a przecież, jeżeli chodzi np. o niewolnictwo czy prawa kobiet, od takiego interpretowania odszedł.

Karol: Czuję potrzebę celibatu

Byłem ministrantem, prawie kościelnym. Działałem w oazach, scholach. Kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, przeżyłem bunt. Nie tylko przeciwko Kościołowi katolickiemu, ale ogólnie przeciwko nauce chrześcijańskiej. Wydawało mi się, że inne Kościoły mają podobny stosunek do homoseksualizmu jak katolicy. A księża katoliccy – miałem wrażenie – żyją w innym świecie. Dla większości ważne jest, że św. Paweł napisał, iż mężczyźni sypiający z mężczyznami nie odziedziczą Królestwa Bożego. I koniec. Nie ma o czym dyskutować.

Zacząłem się interesować tym tematem. Pytałem w cerkwi. Tam też jest tradycjonalistyczne spojrzenie na te sprawy. Ale tu więcej zależy od człowieka. Jest więcej miejsca na dialog. Rozmawiałem z przedstawicielami Kościołów protestanckich. I o ile na świecie takie Kościoły otwierają się na związki homoseksualne, niektóre nawet błogosławią je, o tyle w Polsce jeszcze nam do tego daleko. Duchowni protestanccy boją się rozłamu.

Dowiedziałem się, że jest coś takiego jak teologia starokatolicka. Spotkałem się z księdzem jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej. Obowiązuje w niej zakaz dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu. Każdy człowiek, też gej, ma prawo uczestniczyć w pełnym życiu wspólnoty. Przystąpiłem do niej. Nie chodzi tylko o moją orientację. Odpowiada mi podejście liberalnych starokatolików do współczesnego świata. Na przykład bezżeństwo nie może być narzucone z góry. Ja chciałbym zachować celibat. Czuję taką potrzebę.

Maks: Chciałem żyć w związku

Działałem w ruchu Światło – Życie. Początkowo odrzucałem swoją seksualność. Myślałem, że to minie. Ale miałem 16–17 lat i nie mijało. Poszedłem do spowiedzi indywidualnej. Ksiądz powiedział, że to, co czuję, może wynikać z mojego wychowania, z trudnej sytuacji rodzinnej. Zalecił szukać specjalisty. Znalazłem. Podjąłem terapię w celu reorientacji. Tak to się nazywa. W grupie terapeutycznej byłem przez dwa lata. Modliłem się, żeby nie być gejem. Mówiono mi, że jeżeli reorientacja się nie uda, to żeby być prawym chrześcijaninem, będę musiał żyć w czystości.

W międzyczasie przeprowadziłem się do Warszawy na studia. Zamieszkałem w akademiku. Poznałem parę gejów, którzy byli z sobą już od dziesięciu lat. I kiedy zobaczyłem, że są szczęśliwi, że między nimi jest coś więcej niż tylko łóżko, to cała terapia, cała ta reorientacja legła w gruzach. Zrezygnowałem z grupy. Czułem, że chcę żyć w związku. Potrzeba znalezienia kogoś bliskiego była najważniejsza. A kiedy już taką osobę znalazłem, wróciłem do chrześcijaństwa. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czy mogę pogodzić moją orientację z religią.

Jestem w Kościele katolickim, ale nie utożsamiam się z nim. Narzucanie osobom homoseksualnym wyzbycia się seksualności uważam za wielki błąd Kościoła. Mój katolicyzm jest w zawieszeniu, ale chrześcijaństwo z całą pewnością nie.

Kazimierz: Staram się wyczuć spowiedników

W innych czasach dorastałem. Już w szkole interesowałem się kolegami. I to mnie denerwowało. Wyznałem to spowiednikowi. Ostrzegł mnie, żebym uważał, bo sodomia – tak powiedział – to najgorsze, co może być. Po jego sugestii zgłosiłem się do seksuologa. To było kilkadziesiąt lat temu. Miałem może 18 lat. Seksuolog pokazywał mi obrazki roznegliżowanej kobiety. Inny wprowadził mnie w hipnozę. Po tych seansach czułem się jeszcze gorzej, miałem nawet samobójcze myśli. Nic z tego leczenia nie wyszło. A trwało lata. Kolejni lekarze, kolejne kliniki. A później przyszedł postęp w nauce i okazało się, że homoseksualizmu w ogóle się nie leczy, bo nie jest chorobą.

I teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Najbardziej boję się spowiedzi. Staram się wyczuć spowiedników, co mogę powiedzieć, a co nie. W ogóle mówię krótko, raczej nie poruszam tych spraw. Rzadziej też się spowiadam. Ale według mnie w Piśmie Świętym nie ma potępienia homoseksualizmu. Jest potępienie rozwiązłości. W Biblii jest też napisane: “Komu odpuścicie, będzie odpuszczone. Komu zatrzymacie, będzie zatrzymane”. To jedna z podstawowych rzeczy, które mam na względzie, idąc do spowiedzi. Kapłan reprezentuje Chrystusa – jeżeli odpuści mi, to dobrze.

Czy Bóg boi się inności

Po tekście w “Dużym Formacie” do grupy Wiara i Tęcza zgłosiło się kilku rzymskokatolickich księży, którzy zaoferowali swoją posługę, m.in. spowiedź. Maks mówi, że nie traktują homoseksualizmu jak choroby, nie próbują ich nawracać. Grupa była nawet na kilkudniowych rekolekcjach w jednym z rzymskokatolickich zakonów w Polsce. Zaprosił ich tam duchowny.

Karol: – Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi gdzieś boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego.

Agnieszka: – Zmiany zachodzą bardzo wolno. Jeżeli dopiero 25 lat temu wykreślono homoseksualizm z listy chorób psychicznych, to proces przekonywania Kościoła katolickiego też musi potrwać. My chcemy rozpocząć dyskusję, bo jako członkowie tego Kościoła mamy takie prawo. Mamy prawo pytać, podważać. Przecież Kościół katolicki to nie tylko papież i hierarchowie, to też wspólnota. Przystępuję do komunii. Św. Tomasz pisał, że sumienie ma pierwszeństwo przed wszystkim. I to, czy mogę przystąpić do komunii, to jest osąd mojego sumienia.

Maks: – Współżycie homoseksualne nie jest grzechem, jeżeli tak jak współżycie heteroseksualne wiedzie ku dobru człowieka. Jeżeli jest to współżycie w miłości, z szacunkiem do drugiej osoby.

Na stronach Wiary i Tęczy kilku innych członków grupy zamieściło swoje opowieści nazwane “świadectwami”. Ze świadectwa Sławy: “Ludzie boją się inności. A czy Bóg boi się inności, jeśli sam je stworzył?”.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10753156,_Kiedys_modlilem_sie__zeby_nie_byc_gejem_.html?as=1&startsz=x


Data wpisu: 5 grudnia, 2011 autor wpisu: Gazeta Wyborcza - Wojtek Karpieszuk  |  Komentowanie nie jest możliwe

Dlaczego mężczyźni boją się miłości ?

Miłość płci nie rozróżnia. Trafia każdego niespodziewanie. Natomiast reakcja na jej skutki, pozytywne i negatywne, jest różna i często właśnie płeć o tym decyduje. Po burzliwych doświadczeniach, podczas których zostaliśmy zranieni, każdy ma przez pewien czas wstręt do miłości. Zależy to właśnie od oczekiwań. Jak to wygląda u mężczyzn ?

877661 78371318 Dlaczego mężczyźni boją się miłości ?Facet to świnia ? Raczej zbity pies.

Pojęcie bycia singlem dotyczy obu płci, ale w zależności od wieku nazwanie kogoś singlem jest jak poprawność polityczna. Kobieta coraz starsza przestaje być singielką, a zaczyna być starą panną. Mężczyzna na początku swojej drogi miłosnej drogi, deklarujący się jako singiel, to po prostu facet bez powodzenia lub Casanova. Przy czym Casanovą staje się wraz z wiekiem, więc w niektórych wypadkach po prostu nie potrafi znaleźć partnerki. Kiedy już znajdzie, zakochuje się bardzo szybko. Zakochujemy się szybciej niż kobiety. I często na tym tracimy. My nie potrafimy kalkulować jeżeli chodzi o uczucia. Pierwsza miłość to coś, na co wszyscy czekamy. Przychodzi, i choć może się nie udać ( na pewno się nie uda ), po ,,rekonwalescencji” nie żałujemy. Traktujemy to jako niezbędne doświadczenie. Kobiety, czy wtedy jeszcze dziewczyny, przy pierwszej miłości już zaczynają kalkulacje, czy to się opłaci. A może nie ten, może nie jestem gotowa, co będzie później, czy to na pewno miłość itp. Ta niepewność powoduje katastrofalne skutki w przyszłości dla mężczyzny.

Nie mam siły na zabawę w przyjaźń.

Najgorszą rzeczą (oprócz zdrady) dla mężczyzny jest rozkochanie i rzucenie przez niepewną własnych uczuć kobietę. Kobiety potrafią doprowadzić facetów do szczęścia i miłosnego uniesienia, w przypływie którego ci zaczynają postrzegać je jako idealne i nieskazitelne (z biegiem czasu to mija, ale to już rzecz normalna dla obu płci). Jednak wtedy u kobiet zaczynają się wątpliwości i kalkulowanie – czyli coś, czego nie znosimy. Czasami wydaje się, że kobiety angażujące się w związek muszą poczuć miłość wyjątkową, jak Ania z Zielonego Wzgórza. Jeżeli tego nie poczują, wycofują się, zostawiając faceta z wyrwanym sercem. To nic, że fajnie spędzili razem czas, że była ta ,,chemia”. Chemia to dla kobiety za mało. Gdy nie poczuje miłości filmowej, widzi przed oczami swojego adoratora jako Ferdka Kiepskiego, z piwem w ręku. Mężczyzna nie myśli w ten sposób. Jeżeli nadaje na tych samych falach, miło spędza czas z kobietą, która pociąga go fizycznie i daje mu do zrozumienia, że ona czuje podobnie, zakochuje się momentalnie i bardzo mocno. Jednak gdy ona ma wątpliwości (często bardzo błahe) i rzuca go, on trafia na sam dół. Przez pewien czas zaczyna przypominać Hemingwaya – chce być sam, mieć pod ręką tylko whisky, papierosa i horyzont. Musi też podzielić się tym z przyjacielem – w końcu czuje jakby cały świat sprzymierzył się przeciw niemu. Choć zależy mu bardzo, nie będzie robił tego, czego oczekują kobiety – nie będzie walczył. Może i kobiety nie wiedzą czego chcą, ale faceci tym bardziej nie wiedzą, co im siedzi w głowach. Gdy nie widzą szans odpuszczają, pogrążając się w myślach i wspomnieniach.

Doświadczenie to nauka.

U facetów poczucie bliskości jest ważniejsze niż potrzeba miłosnej stabilizacji. Po takich doświadczeniach z kobietami to poczucie zmienia się w skrajną postać przygody i przypadkowych kontaktów, bez angażowania się miłosnego. Mężczyzn preferujących seksualne przygody jest więcej niż kobiet. Wynika to właśnie z tego typu doświadczeń. Zdrady, zbyt idealistycznego podejścia do kobiet i w efekcie rozczarowania. Kobiety, które czekają zaś na księcia z bajki i trafiają właśnie na takiego faceta, zostają ranione i następuje błędne koło. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak apelować do kobiet. Jeżeli czujecie miłość ze strony faceta, nie kalkulujcie. Zwłaszcza, gdy same czujecie do niego coś podobnego albo jesteście zauroczone. Jeżeli jemu zależy, podoba się wam, zakochacie się w nim tak jak on w was, tylko troszkę później. Inaczej nigdy nie znajdziecie księcia na białym koniu, który będzie was szanował. To po prostu mniejsze ryzyko.


Data wpisu: 23 listopada, 2011 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Czytanie w Teatrze się opłaca!

1155518 45592859 300x135 Czytanie w Teatrze się opłaca!
maski teatralne

W październiku, wraz z nowym rokiem akademickim, Teatr Dramatyczny stawia na czytanie. Już od piątku, przed każdym spektaklem, w Teatrze będzie można kupić nową książkę Judith Butler Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania? w promocyjnej cenie 29 zł.
Ponadto, dla każdego widza z książką Ramy wojny w ręku Dramatyczny przygotował specjalne zniżki na październikowe przedstawienia (oprócz pokazów premierowych).


Książka Judith Butler Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania? jest próbą odpowiedzi na dzisiejszą przemoc, rasizm i coraz bardziej agresywne metody przymusu. Amerykańska filozofka przygląda się z bliska rysowanym przez media obrazom konfliktów zbrojnych, których przedstawienia uznaje za integralną część prowadzenia wojen przez Zachód. Autorka pisze o fotografiach z  Abu Ghraib, torturach i poezji z Guantánamo, diabolizacji mieszkańców Strefy Gazy, a także o tym, jak zachodnie ruchy praw mniejszości wpadły w pułapkę współczesnego imperializmu. Kreśląc drogę wyjścia z tej pułapki, Butler nawołuje do nowego ujęcia postawy lewicowej pod znakiem protestu i oporu względem nieuprawnionych i arbitralnych efektów podejmowanych obecnie interwencji zbrojnych.


Data wpisu: 13 października, 2011 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe