Archiwum dla kategorii: ‘sex’

Rozmowa z partnerką

W babskim gronie łatwo mówić o seksie, o własnych doświadczeniach. Często wyolbrzymiamy ich ilość, by poczuć się ”lepsze”, ”rozchwytywane”, ”doświadczone”. Ile razy przyrównywałyście wielkości penisów obecnych i byłych partnerów, wymieniałyście się poglądami? Temat goni temat, każdy wątek przechodzi w kilka kolejnych.

530681 388660822 300x225 Rozmowa z partnerką

dwie dziewczyny i zachód

Więc dlaczego tak trudno przychodzi rozmowa o własnej seksualności z partnerem/partnerką? I dlaczego tak często „nie mam ochoty” jest odbierane nie jako zwykły brak ochoty, ale jako „już mnie nie podniecasz, nie chcę Twojej bliskości”?

Często dopasowanie temperamentów może być trudne. Problem leży w zrozumieniu potrzeb drugiej osoby.

Czasem to zwykłe „nie mam ochoty” ma głębsze podłoże, niż tylko gorszy dzień w pracy, czy głowa, która boli od słońca? Sama wiem, jak mój jednorazowy brak ochoty przerodził się w bardzo sporadyczną ochotę… Potrzeby zaczęły zanikać, właściwie niezauważalnie. Dopiero po kilku miesiącach partnerka zapytała mnie, co tak na prawdę się dzieje, dlaczego z osoby z ogromnym apetytem na seks nagle stałam się tak zamknięta. Powoli próbowałyśmy dojść do tego, co się wydarzyło, co tak wpłynęło na mój temperament.

Odpowiedzią okazały się leki. Odstawione już kilka miesięcy wcześniej, a efekty pojawiły się z opóźnieniem. Zaczęły się kłopoty z nawilżeniem, suchość. Dotyk, zamiast przyjemność, sprawiał dyskomfort i ból. Ciężko było mi to wytłumaczyć, niejednokrotnie pojawiały się spięcia, że to nie ból, a niechęć. Nie wpływało to pozytywnie…

Jednak udało się to zmienić. Niepotrzebne było leczenie; otwartość w końcu dała efekty. Długie rozmowy, potrzeba delikatności, dłuższej niż kiedyś gry wstępnej… Jeszcze nie jest idealnie, bo ciężko przełamać strach przed bólem, ale dążymy do tego. I co najważniejsze – dążymy do tego razem.

Wniosek z tego jest krótki – zanim seks, to poznanie. Czy to będzie pierwszy raz, czy kolejny… Zrozumienie jest konieczne.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 19 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Biamoria… ?

Biseksualizm – podwójna szansa na randkę w sobotnią noc? Singlem być – piękna rzecz, gdy można robić co się chce. Jeszcze piękniejsza – gdy nie trzeba się ograniczać co do wyboru płci. Jak to mówią: „żeby życie miało smaczek raz dziewczynka, raz chłopaczek”. Sielanka? Być może, gdy nie szuka się nic poza przygodną znajomością.

1039362 66014409 225x300 Biamoria... ?

kobieta + żelazko

A co ze związkiem? Potrzebuję męskiego ramienia – jestem z facetem. Potrzebuję niewieściego ciepła – jestem z kobietą. Albo zupełnie mi obojętnie. Nawet, jeśli „rasowe” lesbijki z mężczyzną nie chcą mieć nic wspólnego nawet „pośrednio”, to już rzadko który mężczyzna nie będzie tolerował biseksualnej dziewczyny (z powodów zapewne wiadomych).

Problem pojawia się, gdy wraz ze znalezieniem stałego partnera jednej płci, nagle tęsknimy do tej drugiej. I to nie jest tak, że po prostu zaczyna się nuda w związku i potrzeba odskoczni. Wiele osób biseksualnych jest bi nie dlatego, że mogą być i z kobietą i z mężczyzną– lecz potrzebują ich JEDNOCZEŚNIE. To powód, dla którego wiele z nich jest niezdolnych do stworzenia trwałego związku i lojalności.

Chociaż ten desperacki skok w bok w poszukiwaniu „brakującego składnika” nie powinien nawet być nazywany zdradą. Skoro potrzebuję do szczęścia dwóch pierwiastków, jak można mieć mi to za złe? Te braki nie wynikają z jakiegokolwiek niezadowolenia w związku– nie jestem niewyżyta. Po prostu kobieta i mężczyzna dają mi zupełnie różne rzeczy, których nie może dać jedna osoba (chyba, że łączyłaby je wszystkie w sobie, ale to bardzo rzadko się zdarza).

Taka jestem! Nie zdradzę swojego mężczyzny z innym facetem, ani kobiety z inną. Sumienie by mi nie pozwoliło. Ale biseksualizm dla mnie oznacza już biamorię, a gdyby to było wykonalne– bigamię. Tylko jak coś takiego zrealizować? Mieszkać w 3 pod jednym dachem? Większość facetów marzy o trójkątach, ale łączyć 2 takich relacji na dłuższą metę się nie da; w łóżku byłoby ciężko, a co dopiero w życiu codziennym? Nawet, gdyby partner nie był zazdrosny o partnerkę i vice versa.

Na chwilę obecną nie widzę dla siebie innej rady, niż stały partner, z którym jestem już od kilku lat i planuję z nim przyszłość, a obok tego ustatkowanego, pozornie heteroseksualnego życia… przyjaciółka. Która jednak może czuć się wykorzystywana. Uczucia prędzej czy później wybuchną. Więc pewnie pozostanę cichą żoną, która będzie marzyła o swojej serdecznej przyjaciółce. Czy mąż będzie o tym wiedział – nie wiem…

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 17 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

2012.06.16. Kraków — Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

Emancypacyjny warsztat dla kobiet, poświęcony refleksji i rozmowie o kobiecej seksualności. Jak rozmawiać? O czym rozmawiać? Po co rozmawiać i co rozmowa daje? Jeśli chcesz się czuć pewniej jako kobieta seksualna – w rozmowach – rozwiąż język swojej waginie.

1153119 83891918 300x225 2012.06.16. Kraków   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet
kolory

Jeśli:

–chcesz otwarcie porozmawiać o seksie i seksualności, ale nie masz z kim albo uważasz, że to temat rzeka i warto poszerzać krąg osób, z którymi chcesz o tym rozmawiać,

–do tej pory traktowałaś seksualność po macoszemu, ale teraz chcesz jej poświęcić trochę uwagi,

–nie czujesz się całkiem pewnie ze swoją seksualnością,

–kochasz siebie jako kobietę seksualną, ale nie masz z kim podzielić się swoją radością,

–przebywasz w towarzystwie, które mogłoby opacznie zinterpretować wszelkie próby porozmawiania o „tych sprawach”,

–chcesz przełamać zaszczepione Ci szkodliwe schematy dotyczące seksualności,

–lub po prostu masz ochotę na dzień w intrygującym kobiecym towarzystwie

to ten warsztat jest dla Ciebie. icon smile 2012.06.16. Kraków   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

Korzyści

–poznasz lepiej swoją seksualność,-zobaczysz, na czym polega ‘tresura’ do bycia uległą i niewymagającą w dziedzinie seksu i seksualności – i jak sobie z nią radzić,

–zobaczysz i doświadczysz tego, jak może wyglądać otwarta i niekrępująca rozmowa o seksualności,

–wzmocnisz pewność siebie jako seksualna kobieta,

–poznasz kobiety podobne do siebie – takie, które nie udają, że mają waginy i łechtaczki i że myślą o seksie, icon smile 2012.06.16. Kraków   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

–dowiesz się, jak informować partnera/-rkę o swoich potrzebach,

–dowiesz się, co powiedzieć swojemu dziecku, jeśli znajdzie Twój wibrator. icon smile 2012.06.16. Kraków   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

Szczegóły, zapisy tu.

Warsztat trwa 8 godzin, w g. 11.-19/20, cena 80zł

Wydarzenie na Facebooku tutaj – kliknij i dołącz.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 17 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Mówię na niego BLUE

Jest trochę jak zabawka do przytulania – mały, leciutki, przyjemny w dotyku i miły dla oka. Śliczny jak kolorowe lizaki, które można kupić na dworcu na prezent.299346 9819 223x300 Mówię na niego BLUEDostałam go od swojej nowej partnerki. Po pięknym etapie zalotów przyszedł czas na seks – ekscytujący, różnorodny i pełen swobody. Pokazywałyśmy sobie swoje zabawki erotyczne. Fonzie jej nie zachwycił, natomiast mnie od razu spodobał się jego uroczy niebieski kolorek, design i gładziutkie tworzywo – i tak trafił do mnie. Mały, niepozorny, a jednak kryje w sobie moc.
Mam w swojej szufladzie przyjemności kilka starszych modeli wibratorów i żaden nie jest tak śliczny jak BLUE. Poza tym Fonzie bardzo wygodnie się obsługuje, zwłaszcza że nie ma z nim kłopotów typu wypadające baterie. Uwierzcie, że ostatnie, o czym marzy kobieta z wibratorem w cipce, to nagła przerwa w dostawie energii do zabawki icon smile Mówię na niego BLUE . Albo niekontrolowane naciśnięcie źle umiejscowionego guzika – chwila nieuwagi i bach! – za szybko, za wolno, wyłącza się, pomocy! Za to mój mały Blue współpracuje na 5 z plusem. I ta moc, o której już wspominałam – zaledwie 2 małe bateryjki, a siła wibracji idealna!
Wibrator Fonzie niebieski Mówię na niego BLUEMały. Tak, jest troszkę za mały – nie sięga do mojego punktu G, a i końcówką łechtaczkową muszę nieco czasem pomanewrować, ale umówmy się, że cipki są różne, jak i same kobiety. Seks byłby potwornie nudny, gdyby każda dziewczyna miała taką samą budowę ciała, reakcje, wrażliwość na bodźce. Magia zbliżeń z nową partnerką to właśnie odkrywanie tego wszystkiego, dostrajanie się do wspólnej muzyki.
Mnogość trybów wibracji dla mnie jest zupełnie zbędna – przecież każda z nas ma własny rytm. Nie potrzebuję, by ktoś za mnie sterował tempem tak samo jak tego, by kręcił za mnie biodrami icon smile Mówię na niego BLUE . Za to na kolejny plus mamy łatwość ubrania i rozebrania Blue z prezerwatywy oraz szybkiego i bezproblemowego umycia. W dodatku szybko schnie, więc może nie zapomnicie zabrać go z umywalki i schować przed przyjściem gości na wieczór niekoniecznie erotyczny. Bez względu na to, z kim go używacie – pamiętajcie o higienie!
Jeśli dopiero szukasz czegoś, co dostarczy Ci przyjemności i nie masz zbyt wielu doświadczeń – naprawdę myślę, że to wibrator w sam raz dla Ciebie. Bez przesady z wielkością, dobra jakość i zdecydowanie jest wart swojej ceny. Poza tym rozmiar staje się tutaj atutem – możesz spróbować także penetracji analnej, najpierw końcówką łechtaczkową, później większą nasmarowaną lubrykantem.
Lubię lekko i wolno pobudzać się Blue, gdy leżę naprzeciwko niej. Patrzymy sobie w oczy, obserwujemy swoje ruchy, ona głaszcze mnie po nogach i uśmiecha się, oparta o poduszki. Widzę, jak rośnie jej podniecenie, oddech przyspiesza, oczy błyszczą… Ja też powoli się rozkręcam, jest mi coraz cieplej, krew pulsuje, zaciskam się na wibratorze. Może Wy też spróbujecie razem?


Data wpisu: 15 maja, 2012 autor wpisu: Oho  |  Komentowanie nie jest możliwe

Mówię na niego BLUE

Jest trochę jak zabawka do przytulania – mały, leciutki, przyjemny w dotyku i miły dla oka. Śliczny jak kolorowe lizaki, które można kupić na dworcu na prezent.

299346 9819 223x300 Mówię na niego BLUE

całuśne usta

Dostałam go od swojej nowej partnerki. Po pięknym etapie zalotów przyszedł czas na seks – ekscytujący, różnorodny i pełen swobody. Pokazywałyśmy sobie swoje zabawki erotyczne. Fonzie jej nie zachwycił, natomiast mnie od razu spodobał się jego uroczy niebieski kolorek, design i gładziutkie tworzywo – i tak trafił do mnie. Mały, niepozorny, a jednak kryje w sobie moc.
Mam w swojej szufladzie przyjemności kilka starszych modeli wibratorów i żaden nie jest tak śliczny jak BLUE. Poza tym Fonzie bardzo wygodnie się obsługuje, zwłaszcza że nie ma z nim kłopotów typu wypadające baterie. Uwierzcie, że ostatnie, o czym marzy kobieta z wibratorem w cipce, to nagła przerwa w dostawie energii do zabawki icon smile Mówię na niego BLUE . Albo niekontrolowane naciśnięcie źle umiejscowionego guzika – chwila nieuwagi i bach! – za szybko, za wolno, wyłącza się, pomocy! Za to mój mały Blue współpracuje na 5 z plusem. I ta moc, o której już wspominałam – zaledwie 2 małe bateryjki, a siła wibracji idealna!

Wibrator Fonzie niebieski Mówię na niego BLUE
wibrator Fonzie niebieski

Mały. Tak, jest troszkę za mały – nie sięga do mojego punktu G, a i końcówką łechtaczkową muszę nieco czasem pomanewrować, ale umówmy się, że cipki są różne, jak i same kobiety. Seks byłby potwornie nudny, gdyby każda dziewczyna miała taką samą budowę ciała, reakcje, wrażliwość na bodźce. Magia zbliżeń z nową partnerką to właśnie odkrywanie tego wszystkiego, dostrajanie się do wspólnej muzyki.
Mnogość trybów wibracji dla mnie jest zupełnie zbędna – przecież każda z nas ma własny rytm. Nie potrzebuję, by ktoś za mnie sterował tempem tak samo jak tego, by kręcił za mnie biodrami icon smile Mówię na niego BLUE . Za to na kolejny plus mamy łatwość ubrania i rozebrania Blue z prezerwatywy oraz szybkiego i bezproblemowego umycia. W dodatku szybko schnie, więc może nie zapomnicie zabrać go z umywalki i schować przed przyjściem gości na wieczór niekoniecznie erotyczny. Bez względu na to, z kim go używacie – pamiętajcie o higienie!
Jeśli dopiero szukasz czegoś, co dostarczy Ci przyjemności i nie masz zbyt wielu doświadczeń – naprawdę myślę, że to wibrator w sam raz dla Ciebie. Bez przesady z wielkością, dobra jakość i zdecydowanie jest wart swojej ceny. Poza tym rozmiar staje się tutaj atutem – możesz spróbować także penetracji analnej, najpierw końcówką łechtaczkową, później większą nasmarowaną lubrykantem.
Lubię lekko i wolno pobudzać się Blue, gdy leżę naprzeciwko niej. Patrzymy sobie w oczy, obserwujemy swoje ruchy, ona głaszcze mnie po nogach i uśmiecha się, oparta o poduszki. Widzę, jak rośnie jej podniecenie, oddech przyspiesza, oczy błyszczą… Ja też powoli się rozkręcam, jest mi coraz cieplej, krew pulsuje, zaciskam się na wibratorze. Może Wy też spróbujecie razem?


Data wpisu: 15 maja, 2012 autor wpisu: AJ  |  Komentowanie nie jest możliwe

2012.06.17. Kraków — Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

Czasy kiedy kobiece genitalia kojarzyły się z siłą, mocą i szacunkiem dawno za nami. Wychowałyśmy się w kulturze wstydu i pornografii, która z kwiatu między nogami zrobiła dziurkę do seksu, miejsce brzydkie, odrażające, ohydne, które trzeba przed światem ukrywać. Joni, święta przestrzeń, stała się pizdą, cipą, sromem. Na warsztacie powrócimy do czasu, w którym wagina była święta, porozmawiamy o niej z miłością, oddamy należną jej cześć. Dokonamy przeglądu „waginalnej” sztuki, mitologii i prywatnych dumnych historii.

690846 79697706 300x225 2012.06.17. Kraków   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

kredki

Jeśli:

–interesuje Cię kobieca seksualność,
–chcesz zmienić swój stosunek do cielesności na (jeszcze bardziej) pozytywny,
–chcesz poznać pozytywne przekazy o waginie i jej niezwykłej mocy,
–masz ochotę na rozmowę o kobiecych (a także swoich) genitaliach, icon wink 2012.06.17. Kraków   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet
–czujesz, że duma jest lepsza niż wstyd,
–chcesz się zaprzyjaźnić ze swoim ciałem, a szczególnie ze swoją joni,
–masz ochotę wykrzyczeć światu, że kochasz swoją waginę/cipkę/joni (czy jakkolwiek ją nazywasz na co dzień),
–masz ochotę na dzień spędzony w kobiecym towarzystwie…

to warsztat dla Ciebie. icon smile 2012.06.17. Kraków   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

 

Szczegóły dotyczące zapisów tu.

 

Warsztat trwa 8 godzin, w g. 11.-19/20, cena 80zł

 

Wydarzenie na fb http://www.facebook.com/events/344794315570316/

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 15 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

2012.05.16. Wrocław — Dekameron seksualności. Spotkanie z Martą Konarzewską

Dekameron seksualności. Zakazane miłości, i więcej…

854540 61328314 259x300 2012.05.16. Wrocław   Dekameron seksualności. Spotkanie z Martą Konarzewską

ręka

Jak wielką siłę mają ludzkie opowieści? Czy „małe narracje” to strategia oporu? Dekonstrukcja dyskursu? – na ile skuteczna? I jaki związek ma to z płcią, ciałem i z polskim seksem?

Punktem wyjścia prezentacji, a potem rozmowy, będą historie zamieszczone w książce Marty Konarzewskiej i Piotra Pacewicza „Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu”. Gejowskie, lesbijskie, transgenderowe, sado-maso, poli-amoryczne i queer – pisane na przekór wiedzy-władzy „wielkiej narracji”.

Miasto hetero. A tak naprawdę – same bi. Wiesz: „jestem zajebisty, chodzę na melanże, jaram zioło, a jak trzeba, to w pysk strzelę. Z tą różnicą, że lubię się też z chłopakami całować”.
(„Zakazane miłości”, „Lova, lova i te sprawy”)
***
Na chłopaków, którzy mi się podobają, mam określenie „pannowie”, a liczba pojedyncza brzmi „panien”, wskazuje na coś szlachetnego.
(„Zakazane miłości”, „Elegant”)
***
– W trakcie celibatu postanowiłem, że bycie facetem nie do końca mi odpowiada.
– Facetem gejem?
– Facetem w ogóle.
(„Zakazane miłości”, „Jej Perfekcyjność”)
***
Dla rodziców to spełnienie marzeń. Wreszcie facet ma babę, nawrócił się. Ale okazuje się to nie takie proste, skoro ta baba lubi mnie w kiecce.
(„Zakazane miłości”, „Ślub dwóch kobiet”)
***
Kiedy poznałam Nataszę, poczułam w jednej sekundzie, że „ona albo ja” to zwykła ściema. Nic się nie stało, wciąż kocham Gośkę i właśnie zakochuję się jednocześnie w kimś innym.
(fragment wywiadu do publikacji o poliamorii)
***
„Transowość jest wpisana w każdego z nas, bo stereotypy płciowości i seksualności są iluzoryczne” (Zakazane miłości”, „Wszyscy jesteśmy trans”).

Jeżeli zarówno normy jak etykietki podtrzymuję iluzję, to może właśnie strategia „małych narracji” jest szansą wielkiego oporu?

Marta Konarzewska (1977)– polonistka, krytyczka literacka, badaczka kultury w kontekście queer. Autorka głośnego tekstu Jestem nauczycielką i jestem lesbijką w „Gazecie Wyborczej”. Wicenaczelna redaktor lesbijsko-feministycznego magazynu „Furia”. Współautorka książki „Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu”.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 12 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Lala z łałą

Zwykle lalki dla dziewczynek w miejscu, w którym powinny mieć narządy płciowe, nie mają nic.

1106725 mother and child Lala z łałą

matka z dzieckiem

Wygląda to tak, jakby usuwano tę część ciała jako nieistotną czy wstydliwą, czy niegodną pokazania. Przez to od dziecka zaczynamy wstydzić się „tamtej” części własnego ciała. Usuwamy ją poniekąd z naszej świadomości i języka mówionego. Robimy z niej rzecz niewidzialną…

W ten podstępny sposób przekazujemy dzieciom informacje, że powinny się wstydzić swoich narządów płciowych. Tworzymy tabu. Ukrywamy istnienie czegoś niezwykle istotnego. Z drugiej strony z przekonaniem twierdzimy, że w obecnych czasach nie jest to dla nas temat wyparty. A jednak produkujemy miliony lalek, które w miejscu narządów płciowych mają NIC.

 W tytule „Lala z łałą” użyłam sformułowania jakie stworzyłam będąc małą dziewczynką. Jest to więc słowo stworzone przez dziewczynkę użyte dla lalki, zabawki dla dziewczynki. Dla dziewczynki, która jednak zdaje sobie sprawę z istnienia narządów płciowych i odczuwa potrzebę nazwania ich.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet, żeby zobaczyć lalę


Data wpisu: 8 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Seksualność ”kobiet” innych gatunków

Homo sapiens to (ponoć) najinteligentniejsza forma życia na Ziemi. Można by się więc spodziewać, że wszelkie niuanse ars amandi ma opanowane do perfekcji. Jednak poniższe przykłady ekspresji kobiecej seksualności wśród innych mieszkańców naszej planety sugerują co innego…

690846 79697706 300x225 Seksualność ”kobiet” innych gatunków

kredki

Królowa pszczół w trakcie aktu ma mały pokaz pirotechniczny

Gdy samiec pszczoły miodowej osiąga szczytowanie, wybucha, a jego genitalia odrywają się od reszty ciała z głośnym trzaskiem i pozostają wewnątrz kochanki. Zamykają w ten sposób dostęp do niej – to taki pszczeli odpowiednik pasa cnoty. Czy kobieta, która kocha się tylko raz w życiu, pozwala swojemu pierwszemu wybrankowi na monopol? Oczywiście, że nie. Dopuszcza do siebie innych mężczyzn, którzy, dzięki szczeciniastej strukturze na końcu fallusa, usuwają blokadę i również zapładniają kobietę.

5 Seksualność ”kobiet” innych gatunkówBonelia zielona wciąga swoich mężczyzn nosem

Faceci tego gatunku są ok. dwieście tysięcy razy mniejsze od kobiet. Gdy znajdują gdzieś na dnie morza swoją ukochaną, otumanieni przez bonellinę – substancję wydzielaną przez długi, kurczliwy ryjek swojej kochanki, wpływają do niej. Zajmują miejsce w androecjum (dosłownie „męskim pokoiku”) i pozostają tam do końca swego krótkiego żywota, zapładniając przepływające obok jaja.


Kobieta-modliszka odgryza swojemu wybrankowi głowę

Jest to fakt powszechnie znany. Nie każdy jednak zna jego przyczynę. Czyżby samiczka gwałtownie głodniała wraz z rosnącym podnieceniem? Przecież spokojnie mogłaby się najeść przed randką… To oczywiste, że chodzi o nieziemski seks! Gdy kobieta odgryzie swojemu kochankowi głowę tuż przed aktem, ten wpada w rozkoszny dygot.

6 Seksualność ”kobiet” innych gatunkówPhysarum polycephalum nie wie, którą z ponad pięciuset płci określić mianem kobiety

Na szczęście, by przedłużyć gatunek, wymagane jest tylko trzynaście. Co więcej, śluzowce nie muszą osobiście fatygować się na, zapewne dość skomplikowaną w tak dużym układzie, randkę. Wystarczy, że pozwolą swoim gametom wyruszyć w świat. Nie muszą się o nie martwić – są one bardzo niezależne, potrafią nawet samodzielnie się odżywiać.

4 Seksualność ”kobiet” innych gatunkówZawsze dziewica: Philodyna roseola

Od osiemdziesięciu pięciu milionów lat żadna z jej rodziny nie zaznała seksu, a rozmnaża się przez klonowanie. W odległych czasach istnieli faceci tego gatunku, jednak zostali zlikwidowani.Czy grozi to również ludziom? Bójcie się panowie! Aseksualność jest szczególnie atrakcyjna dla dziewcząt tych gatunków, których samce są leniwe i nie przykładają się do opieki nad dziećmi. Dlatego, jeśli chcecie potwierdzić swą wartość, pomagajcie jak najwięcej.

Źródło zdjęć: internet

Źródło informacji: „Porady seksualne doktor Tatiany dla wszystkich stworzeń dużych i małych. Wprowadzenie do biologii ewolucyjnej seksu.” Olivia Judson (tak przy okazji: to książka, która jest naprawdę godna uwagi – zwierzęta piszą w niej listy, pytając, jak poradzić sobie z ich problematycznym życiem seksualnym)

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 8 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Warsztaty o seksualności dla kobiet

Kobieca seksualność może być źródłem mocy. Każda z nas jednak musi w sobie tę moc rozbudzić. Zapraszam na dwa warsztaty, które mogą w tym pomóc: ’Rozmawiam o sekie’ oraz ’Wagina jako źródło mocy’. Stereotypy, przesądy, wstyd i brak wiedzy – oto, co blokuje naszą seksualną radość i umniejsza kobiecą siłę. Czas to zmienić. A więc, do dzieła!

132365 8861 300x224 Warsztaty o seksualności dla kobiet
kobieta

Rozmawiam o seksie

Emancypacyjny warsztat dla kobiet, poświęcony refleksji i rozmowie o kobiecej seksualności. Jak rozmawiać? O czym rozmawiać? Po co rozmawiać i co rozmowa daje? Jeśli chcesz się czuć pewniej jako kobieta seksualna – w rozmowach – rozwiąż język swojej waginie.

Jeśli:

–chcesz otwarcie porozmawiać o seksie i seksualności, ale nie masz z kim albo uważasz, że to temat rzeka i warto poszerzać krąg osób, z którymi chcesz o tym rozmawiać,

–do tej pory traktowałaś seksualność po macoszemu, ale teraz chcesz jej poświęcić trochę uwagi,

–nie czujesz się całkiem pewnie ze swoją seksualnością,

–kochasz siebie jako kobietę seksualną, ale nie masz z kim podzielić się swoją radością,

–przebywasz w towarzystwie, które mogłoby opacznie zinterpretować wszelkie próby porozmawiania o „tych sprawach”,

–chcesz przełamać zaszczepione Ci szkodliwe schematy dotyczące seksualności,

–lub po prostu masz ochotę na dzień w intrygującym kobiecym towarzystwie

to ten warsztat jest dla Ciebie. icon smile Warsztaty o seksualności dla kobiet

Korzyści:

–poznasz lepiej swoją seksualność,

–zobaczysz, na czym polega ‘tresura’ do bycia uległą i niewymagającą w dziedzinie seksu i seksualności – i jak sobie z nią radzić,

–zobaczysz i doświadczysz tego, jak może wyglądać otwarta i niekrępująca rozmowa o seksualności,

–wzmocnisz pewność siebie jako seksualna kobieta,

–poznasz kobiety podobne do siebie – takie, które nie udają, że mają waginy i łechtaczki i że myślą o seksie, icon smile Warsztaty o seksualności dla kobiet

–dowiesz się, jak informować partnera/-rkę o swoich potrzebach,

–dowiesz się, co powiedzieć swojemu dziecku, jeśli znajdzie Twój wibrator. icon smile Warsztaty o seksualności dla kobiet

Opinie o warsztacie:

Najchętniej napisałabym, że udział w warsztacie odmienił moje życie, ale nie chcąc zbyt dramatyzować, powiem tylko, że bardzo dużo dało mi to spotkanie, choć początkowo kierowała mną wyłącznie ciekawość „jak to może wyglądać”, bo z mówieniem o seksualności jako takiej nie miałam i nie mam problemu. Jeżeli któraś z Was ma jeszcze obawy i wciąż zastanawia się czy powinna wziąć w tym udział, odpowiadam: TAK! To ogromna szansa na spotkanie z kobietami, takimi, jak Ty, przegadanie wielu wątpliwości, a przede wszystkim na poznanie siebie, i na chwilę refleksji. Dziewczyny i Kobiety – bardzo polecam!

- Nat Gru

Jeśli którakolwiek z Was waha się nad wzięciem udziału w warsztatach, to chcę rozwiać wszelkie wątpliwości. Warsztaty były dla mnie niesamowitym przeżyciem. Po raz pierwszy miałam okazję zastanowić się, czym jest dla mnie kobiecość i seksualność, a to wszystko w fantastycznej, inspirującej atmosferze. Odkryłam, że tak naprawdę nie mam się czego bać lub wstydzić, a otwarta rozmowa o seksie jest oczyszczająca i pozwala otworzyć się na nowe doświadczenia. Warsztaty zostawiły duży niedosyt i gdybym mogła wziąć w nich udział jeszcze raz, nie wahałabym się ani sekundy.

- Magda

Warsztaty pozwalają się oswoić z otwartym mówieniem o swojej seksualności – bez eufemizmów, domyślania się itd. Pozwalają umieścić waginę w centrum kobiecości jako jej źródło – zrywają z taką optyką, w której wagina to coś wstydliwego i zdemonizowanego jednocześnie. Obalają stereotypy seksualne (że np. masturbacja umniejsza satysfakcję z seksu z drugą osobą) i pozwalają analitycznie spojrzeć na patriarchalną kulturę, w której ciało kobiety należy do mężczyzny a nie do niej samej. Polecam!

- Ewa

Powiedz słowo ‘pochwa’. Jak się czujesz, wypowiadając to słowo?

Lubisz je? Wypowiadasz z łatwością? A może Cię krępuje, zawstydza, obrzydza? Może brzmi w Twoich uszach okropnie. A słowo ‘wagina’?

Często spotykam się z opinią, że o tym po polsku nie da się rozmawiać, bo nie ma ładnego języka. Nawet nie ma neutralnych określeń na kobiece genitalia.

Według mnie – da się mówić. Ale aby tak było, trzeba wykonać pewną pracę – kilka słów poznać, kilka odczarować, do kilku się przekonać i – w przyjaznej atmosferze – przećwiczyć ten nowy język. Po to właśnie jest ten warsztat. Żebyśmy umiały pewnie i wprost mówić o naszych ciałach, doświadczeniach i potrzebach i seksualności jako takiej. Nie tylko z parter(k)ami, ale także z przyjaciółmi, dziećmi, znajomymi – gdy zajdzie taka potrzeba. Bo ona jednak często zachodzi.

Dlaczego warsztat? Bo zakładam, że ani szkoła, ani dom rodzinny nie dają nam narzędzi do mówienia o seksualności, nie dają także przyzwolenia, żeby swobodnie rozmawiać o wielu jej aspektach.

Jeśli dziś nie przechodzi ci przez usta słowo ‘wagina’ – nie przejmuj się. Mi też kiedyś nie przechodziło. Przez to, że nie umiałam mówić o seksualności, żyłam tak, jakby ona nie istniała i wiele traciłam… Jeśli i Ty czujesz, że czegoś nie masz, że coś tracisz, bo Twój język albo się stale plącze albo przeciwnie – w ogóle się nie chce rozplątać, przyjdź na warsztat! Będziemy na nim rozmawiać, obalać mity (np. mit orgazmu), dawać sobie przyzwolenie na bycie sobą – kobietami, które mają waginy, łechtaczki i potrzeby seksualne. To właśnie po to ten warsztat, abyśmy już nigdy nie musiały się wstydzić swoich ciał, hamować w wypowiadaniu pragnień ani ukrywać tego, kim jesteśmy i co czujemy.

Na warsztacie będziemy miały możliwość zastanowienia się nad swoją seksualnością i rozmów o niej w życzliwym gronie. Będziemy rozmawiać o wszystkich aspektach seksualności. Z uwagą i cierpliwością. Bez dawania cudownych rad i bez oceniania.

Na tym warsztacie nie dostaniesz recepty na to, jak osiągnąć orgazm, nie poznasz też nowych technik seksualnych. Nie będzie rozbierania, seksu ani praktycznych zajęć z masturbacji.:) Będzie za to dużo śmiechu i zabawy, dużo możliwości do słuchania i mówienia o prawdziwym kobiecym doświadczeniu seksualności. Czas skończyć z mitami serwowanymi przez kolorowe gazety, harlekinowskie romanse i plotkarskie portale. Będzie czas na emancypację i myślenie o tym, o czym „grzecznym dziewczynkom myśleć nie wypada”.

Daty warsztatów:

Warszawa: 19 maja 2012, g. 11–20.

Łódź: 3 czerwca, g. 11–20.

Wagina jako źródło mocy

Czasy kiedy kobiece genitalia kojarzyły się z siłą, mocą i szacunkiem dawno za nami. Wychowałyśmy się w kulturze wstydu i pornografii, która z kwiatu między nogami zrobiła dziurkę do seksu, miejsce brzydkie, odrażające, ohydne, które trzeba przed światem ukrywać. Joni, święta przestrzeń, stała się pizdą, cipą, sromem. Na warsztacie powrócimy do czasu, w którym wagina była święta, porozmawiamy o niej z miłością, oddamy należną jej cześć. Dokonamy przeglądu „waginalnej” sztuki, mitologii i prywatnych dumnych historii.

Jeśli:

–interesuje Cię kobieca seksualność,

–chcesz zmienić swój stosunek do cielesności na (jeszcze bardziej) pozytywny,

–chcesz poznać pozytywne przekazy o waginie i jej niezwykłej mocy,

–masz ochotę na rozmowę o kobiecych (a także swoich) genitaliach, icon wink Warsztaty o seksualności dla kobiet

–czujesz, że duma jest lepsza niż wstyd,

–chcesz się zaprzyjaźnić ze swoim ciałem, a szczególnie ze swoją joni,

–masz ochotę wykrzyczeć światu, że kochasz swoją waginę/cipkę/joni (czy jakkolwiek ją nazywasz na co dzień),

–masz ochotę na dzień spędzony w kobiecym towarzystwie…

Daty warsztatów:

Warszawa 20 maja 2012, g. 11.00–20.00

Informacje organizacyjne:

Czas trwania: 8 godzin z godzinną przerwą obiadową.

Miasta: Wrocław, Warszawa (zainteresowana orgaznizacją warsztatu w Twoim mieście? skontaktuj się ze mną v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl)

Prowadzenie: Voca Ilnicka, redaktorka portalu Seksualność-Kobiet.pl

Rezerwacja miejsca na warsztacie to wysłanie mejla na v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl z podaniem: imienia i nazwiska, numeru telefonu kom. i wpłata na konto bankowe z tytułem: „imię, nazwisko, warsztat, data”. Zaliczka bezzwrotna. Dane do przelewu mejlowo. W razie pytań proszę pisać lub dzwonić: v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl, tel. 792 66 77 69.

Ceny Wrocław: 55 zł/75 zł (cena 1 dla zdecydowanych – wpłata najpóźniej 7 dni przed warsztatem, cena 2 – ostatni tydzień przed warsztatem.)

Ceny Warszawa, Łódź: 80 zł

Wstęp tylko dla pełnoletnich kobiet.

Warsztat bez wyżywienia. Zapewniamy kawę i ciasteczka.

Aby warsztat się odbył, potrzeba minimum 6-osobowej grypy. Informujcie swoje znajome i koleżanki! icon biggrin Warsztaty o seksualności dla kobiet

Informacja dla tych, które doczytały artykuł do samego końca: jeśli chwilowo nie masz pieniędzy, a bardzo chcesz przyjść na warsztat, daj znać. Może coś razem wymyślimy. icon smile Warsztaty o seksualności dla kobiet Voca

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 6 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Seks jest dobry!

Artykuł o wstrzemięźliwości seksualnej po raz kolejny znalazł się pod ostrzałem negatywnych opinii. Które nie są co prawda oparte na żadnych racjonalnych przesłankach, ale autorzy mają złudzenie, że są bardziej nowocześni, wyzwoleni i lepiej znają życie. W gruncie rzeczy – idą za tłumem, ślepo przyjmuję serwowaną im współczesną moralność.

132365 8861 300x224 Seks jest dobry!
kobieta

Wszystkie komentarze czytam zawsze bardzo uważnie. Przede wszystkim dlatego, żeby zrozumieć stanowisko innych osób. Spojrzeć na temat z ich perspektywy. Ale nie zawsze mi się to udaje. Niektóre opinie czy stwierdzenia są tak absurdalne i w ogóle nie uzasadnione, że mimo szczerych chęci – muszę stanowczo oponować!

Staroświecki moherowy beret!

Zostałam uznana za staroświecką, bo bronię czystości przedmałżeńskiej. W porządku. Czyli znakiem nowoczesności jest rozwiązłość, rozpusta i puszczanie się na lewo i prawo? Moi drodzy, opozycje „staroświecki-nowoczesny” w kontekście seksu nie istnieją! Jeżeli ktoś się szanuje, to dlaczego traktuje się go jak przeżytek? Po drugie: idea czystości jest bardzo mocno utożsamiana z kościołem katolickim. W sumie nic dziwnego, ale pragnę zaznaczyć, że nie każda dziewczyna, która chce być dziewicą aż do ślubu, musi być zagorzałą katoliczką! Tak samo, nie każda, która chce zachować swoją cnotę, jest fanatyczką religijną! Takie etykietowanie ludzi świadczy o wąskich horyzontach myślowych i sztywnym posługiwaniu się stereotypami!

Seks na nie!

Nie ukrywam, że rozczarowały mnie komentarze w stylu: „Tereska pokazuje sprzeciw co do wszelkich stosunków seksualnych”. Nigdy nie mówiłam, że seks jest zły, nieczysty albo powinien być zakazany. Wręcz przeciwnie! Stoję na stanowisku, że seks jest wyrazem największej miłości między dwojgiem ludzi, że jest maksymalnym zbliżeniem, ale powinien wyrastać z intymności, bliskości i zaufania a nie zwierzęcych instynktów! Tak, jestem wrogiem seksu uprawianego przez głupie małolaty w toaletach dyskotek czy knajp, w parkach albo na parkingach! Tylko dlatego, że seks nie jest zabawką, formą spędzania wolnego czasu albo dowartościowywania się! Mówię nie masturbacji, bo jest pseudo-seksem w pojedynkę, żałosną imitacją stosunku, po którą sięgają ci, którzy nie mają władzy nad własnymi popędami!

Większość ma zawsze rację!

Może jestem w mniejszości. Może mówię coś, co spotyka się z falą krytyki. Ale „opinia większości jest opinią najmniej zdolnych”. Poza tym wiadomo, że zdrowe ryby płyną pod prąd, a martwe z prądem. Dlatego nie boję się głośno i zdecydowanie mówić, że czystość i samokontrola są lepsze niż bycie ladacznicą. Jestem przekonana, że każda kobieta w głębi serca chce być kochana i szanowana, a nie da się tego uzyskać przez szybki numerek z nowo poznanym kolesiem. To, że większość młodych ludzi chce uprawiać seks – nie znaczy, że mają racje. Najczęściej nie są na to gotowi. Wystarczy popatrzeć co się dzieje, gdy wyzwolona nastolatka zajdzie w ciąże. Albo ją usuwa, albo oddaje do adopcji, albo opiekują się niemowlakiem dziadkowie. Wszyscy tacy dorośli, tacy wyzwoleni i z duchem czasu, tylko jak przyjdzie co do czego, to chłopczyk ucieka przed odpowiedzialnością a dziewczynka biegnie z płaczem do mamy i „nie wie jak to się stało”.

Litości. Jeżeli czystość seksualna kojarzy się wam tylko z moherowymi beretami, Radiem Maryja i księdzem grzmiącym z ambony, to żal mi was. Czystość to świadomy wybór – pragnienie bycia dojrzałym, wyjątkowym dla swojego partnera, nieskalanym i przede wszystkim – wolnym! To nie jest łatwa droga. Trzeba zmagać się z pokusami, trzeba mówić „nie”, panować nad sobą a często znosić upokorzenia. Ale można z dumą spojrzeć na siebie w lustrze. Poczucie godności jest najważniejsze!


Data wpisu: 5 maja, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

5 zalet seksu na pierwszej randce!

Osoba cnotliwa i szanująca swe ciało nie oddaje się na pierwszej randce. Ba, ona to robi dopiero po ślubie. Oboje na tym tracą, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jesteście ciekawi dlaczego? Proszę bardzo, oto 5 powodów, dla których seks na pierwszej randce ułatwia życie!

431214 41756420 300x216 5 zalet seksu na pierwszej randce!
Ludziki

1. Oszczędność czasu.

Często ludzie rozstają się dlatego, że nie są wystarczająco dobrze dopasowani w łóżku. Dochodzą do takiego wniosku po kilku miesiącach lub nawet latach trwania związku. Późno zaczęli uprawiać seks, to i późno zorientowali się, że nie jest im ze sobą dobrze. Stracili wiele czasu i energii na związek, który nie dawał im tego, czego oczekiwali. Uprawiając seks na pierwszej randce wiemy od razu, czy ta druga osoba nam pasuje czy też nie. Piękna początkowo kobieta może okazać się zbyt tłuściutka, a jej skóra mało jędrna. Przystojny kawaler okazuje się mieć niewystarczający sprzęt. Wszystko jasne – wiemy na czym stoimy. Decyzja: brnąć w to dalej czy się wycofać należy już tylko do nas, a podejmujemy ją dysponując większą liczbą istotnych danych!

2. Dodatkowe informacje.

Abstrahując od tego, że sprawdzamy stopień dopasowania seksualnego, stosunek po pierwszej randce (lub jeszcze w jej trakcie) podsuwa nam wiele innych ważnych informacji. Dowiadujemy się sporo o światopoglądzie i systemie wartości drugiej osoby. Jeśli nie ma nic przeciwko (tak jak my) kontaktom intymnym tak szybko, to przypuszczalnie jest liberalna i wyzwolona (albo zdesperowana). Wiadomo, że nie zrobi tego wojująca katoliczka czy nieśmiała cnotka. Jasne – nie ma co wyciągać poważnych wniosków z takich przesłanek, ale nie da się ukryć, że one też mają spore znaczenie i dobrze wziąć je pod uwagę.

3. Dobra zabawa.

Jeśli ktoś nie ma oporów przed współżyciem po krótkim kontakcie z drugą osobą, to nigdy nie naraża się na pustkę i nudę w łóżku – zawsze znajdzie kogoś chętnego. Można więc zafundować sobie całkiem przyjemną i pełną wrażeń noc stosunkowo szybko – bez ceregieli poznawania się, zbliżania i zacieśniania więzi. To było dobre kiedyś. Teraz żyjemy zbyt szybko. Im więcej seksu na pierwszych randkach – tym więcej dobrej zabawy i zaspokajania swoich potrzeb. A ile się można nauczyć!

4. Nowe doświadczenia.

Jeśli ktoś nigdy nie uprawiał seksu na pierwszej randce, nie zna tego dreszczyku emocji przeszywającego ciało. I nie ma pojęcia o czym mówię. To poddanie się trochę zwierzęcym instynktom, własnym emocjom, coś, czego się już nie kontroluje. Można to robić we wszystkich istniejących pozycjach (lub wymyślić kilka własnych) bez obaw – co druga osoba pomyśli, bo jeszcze nas nie zna i nie ma o nas wyrobionego zdania. Mamy więc komfort pełnej otwartości i spontaniczności. Możemy uprawiać seks, na jaki nigdy nie zdecydowalibyśmy się ze stałym partnerem. I zrealizować nawet najbardziej skryte fantazje…

5. Nowi ludzie, egzotyczne miejsca.

Długie i poważne związki mają to do siebie, że koncentrują się wokół jednej, wybranej osoby. Mamy więc w łóżku cały czas tego samego człowieka. A seks pierwszorandkowy? Raz z brunetem, raz z blondynem – szczupłym albo dobrze zbudowanym, jak kto woli. I ta różnorodność miejsc – pierwsza randka może odbyć się wszędzie – a więc jej główny punkt programu – też. I mamy wtedy opcję seksu w miejscach, o których innym się nie śniło. Tylko uwaga na mandaty za seks w miejscach publicznych! Ale trochę fantazji i można się naprawdę świetnie bawić.


Data wpisu: 3 maja, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

Możliwość uzdrawiania poranionej seksualności — sesje prywatne z Andrew Barnesem

Zapraszamy na niepowtarzalne sesje prywatne z Andrew. Mogą obejmować rozmowę, coaching, pracę z ciałem i energią w zakresie budowania i rozwijania relacji, uzdrawiania zranień emocjonalnych, seksualności i rozwijania intymności.

443120 30396973 300x200 Możliwość uzdrawiania poranionej seksualności   sesje prywatne z Andrew Barnesem

piersi

Uzdrawianie seksualne można określić jako uwalnianie ran emocjonalnych lub opancerzeń, które są przejawami traumatycznych przeszłych przeżyć, a które są przechowywane w tkance mięśniowej ciała, w tym narządów płciowych. Ich fizyczne objawy, to ból w pochwie podczas stosunku, niezdolność do orgazmu, brak odczuwania, przedwczesny wytrysk, niezdolność do wytrysku, suchość pochwy, uczucie pieczenia, słaba lub brak erekcji, skurcze oraz utrata libido (popędu płciowego). To opancerzenie musi zostać rozpuszczone, aby organizm mógł rozładować napięcie i działać prawidłowo – abyśmy byli wolni od dawnych wspomnień, które kreują niezdrowe przekonania nawigując – nasze życie w kierunku, w którym niekoniecznie chcemy iść, ograniczając nasz pełen zakres doświadczeń seksualnych i duchowych.

Często jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego opancerzenia, że nie jesteśmy go nawet świadomi. Myślimy, że to jest nasza rzeczywistość. Pojawia się ono w naszej świadomości najczęściej podczas doświadczeń natury seksualnej, które przywołują stare rany i ból.

Uzdrowiciele tworzą bezpieczną przestrzeń, w której możesz zagłębić się w sobie, stając się świadomym/świadomą swoich ran. Wspierają Cię w leczeniu wstydu i zranień, które Cię wiążą i ograniczają.

Rodzaje sesji w zależności od:

metody pracy:

rozmowa/coaching/ dla mężczyzn, kobiet i par - o życiu, przezwyciężaniu strachu, zazdrości, seksualności, komunikacji, wzorcach zachowań, zrozumieniu dynamiki między żeńskim i męskim, świadomości, problemach w relacjach, intymności.

praca z ciałem i energią dla kobiet - zdejmowanie blokad w przepływie energii, praca z traumami natury seksualnej i emocjonalnej, umożliwianie orgazmu, budzenie kanałów energii seksualnej, rytuały tantryczne.

praca z ciałem i energią dla par - rytuały tantryczne, coaching

Informacje organizacyjne:

Terminy: 23, 24, 25.04, 7.05.2012

Miejsce: Warszawa – Żoliborz

długość trwania sesji:

60 min/ 90 min/ 120 min/ 180 min. (ty decydujesz). Uwaga! wyjątki poniżej:

Sesja „energetyczny orgazm całego ciała dla kobiet” (udrażnianie blokad i kanałów energetycznych) trwa 120 min. (w tym zawiera się konieczna rozmowa wstępna przed pracą z energią)

Praca z ciałem i energią sesja trwa min. 90 min (w tym zawiera się konieczna rozmowa wstępna przed pracą z energią)

Rytuał uzdrawiania świętego miejsca dla kobiet trwa 180 min. (w tym zawiera się konieczna rozmowa wstępna przed pracą z ciałem)

Datek: od 240 do 300 PLN za 60 min dla osoby indywidualnej; od 300 do 360 PLN za 60 min dla pary; z podanego przedziału Ty wybierasz kwotę, na którą Cię obecnie stać

Długość sesji: 60/ 90/ 120/ 180 min., prosimy o wskazanie długości sesji przy zapisywaniu się

(możliwość konsultacji w tej sprawie z Esterą 695 168 408)

Zaliczka (bezzwrotna): 150 pln. Płatna przelewem do 01.04.2012. Numer konta zostanie podany po zgłoszeniu na adres e-mail.

Zaliczka oraz zgłoszenie e-mail stanowi rezerwację miejsca. Ilość miejsc ograniczona. O uczestnictwie decyduje kolejność wpłat.

Zapisy i informacje: Joanka Szewczyk dom.estery@gmail.com tel. 506 133 935

Pełne info: http://narodzinydozycia.pl/index.php/swietaseksualnosc/129-sesjeandrew.html

3 Możliwość uzdrawiania poranionej seksualności   sesje prywatne z Andrew BarnesemAndrew Barnes

Seksuolog z Australii, uzdrowiciel tantryczny, terapeuta seksualności i relacji miłosnych, coach orgazmów, zawodowy masażysta. Wykładowca z międzynarodowym uznaniem specjalizujący się w temacie seksualności kobiet. Współautor niezwykłego albumu „Serce kwiatu – książka o yoni”. Propaguje nowe koncepcje dotyczące intymności, miłości, fizycznego kontaktu, przyjemności płynącej z seksualności oraz wzmacniania relacji poprzez jasną i świadomą komunikację. więcej o nim

Gdy odkrywamy naszą prawdziwą seksualność i zmysłowość, gdy uświadamiamy sobie swoje możliwości oraz uczymy się kierować własną energią seksualną, wtedy nasze życie staje się dostatnie i bogate w miłość, zdrowie, szczęście i moc.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 3 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Gdzie jest G?

Swego czasu Blendersi śpiewali piosenkę o poszukiwaniu mitycznego punktu G. Punkt Gräfenberga, bo tak brzmi jego pełna nazwa, do dziś nie został przebadany, ponieważ, jak głosi jedna z teorii, występuje bardzo rzadko. Z okazji długiego weekendu majowego i nadmiaru czasu postanowiłam wybrać się na wycieczkę w poszukiwaniu tego guziczka rozkoszy.

2 Gdzie jest G?

Click here to view the video on YouTube.

Wibrator Fonzie niebieski Gdzie jest G?
wibrator Fonzie niebieski

Wedle wytycznych znajduje się on na przedniej ścianie pochwy, jakieś 5 centymetrów od od wejścia. Ponieważ nie chodziło o samo zidentyfikowanie przestrzeni (to już mam za sobą icon wink Gdzie jest G? , zaopatrzyłam się w nowy gadżet ze sklepu Frywolnie.pl – wibrator Fronzie Niebieski.

Oprócz standardowego stymulowania łechtaczki i funkcji masowania pochwy w czasie penetracji, Fronzie ma za zadanie drażnić punkt G. 10 centymetrów (z całościowych 16,5), które się wkłada pozwalają na płytką penetrację, a zakrzywiony kształt drażni przednią ściankę. Krótko mówiąc – możemy go używać bez obaw przy płytszych pochwach czy pozycjach, które nie pozwalają na głębokie wejście. Dla mnie raczej za krótki.

Silikon medyczny, z którego jest zrobiony, ma wiele zalet. Przyjemny w dotyku, łatwo się nagrzewa, szybko czyści. Bezzapachowy i bezsmakowy. Gładki i hipoalergiczny. Zdecydowanie sprawia bardzo przyjemne wrażenie i jest to jego duża zaleta.

Cztery typy wibracji – pulsacja, eskalacja, wibracja ciągła oraz ”Rollercoaster” – dodatkowo w różnych prędkościach. Zdecydowanie mało interesujące poza podstawowym wibrowaniem ciągłym, o różnym natężeniu. Nadmienię, że dźwiękowo Kolejka górska brzmi jak bit do jakiegoś hip-hopowego kawałka i kompletnie mnie rozprasza.

Zdecydowanie, jeśli ktoś ma punkt G, budowa Fronzie umożliwia jego drażnienie. W połączeniu z karbowaną fakturą i wibratorem na łechtaczkę dla fanek małych gadżetów może to być naprawdę świetna zabawka.

Sprawdza się również w przypadku seksu z partnerką – chociaż nie ma długiego uchwytu, który umożliwiałby sprawne operowanie, można po prostu go przesuwać już włożony (dużo trudniej wyciąga się go i wkłada).

Dla przypomnienia: w przypadku silikonowych zabawek należy używać lubrykantów na bazie wody (silikonowe mogą powodować niszczenie warstwy silikonu na gadżecie)
Zalety:
  • materiał wykonania
  • stymulacja punktu G
  • karbowana faktura
  • kompaktowy
  • nie wypadają baterie
  • nadaje się na zabawę we 2
Wady:
  • krótki
  • za dużo opcji wibracji

Podsumowując, dla mnie 6/10, ale mam świadomość, że dla pań z bardziej rozwiniętym punktem G oraz płytszych zdecydowanie ten model będzie strzałem w 10.


Data wpisu: 2 maja, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

2012.05.20. Warszawa — Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

Czasy kiedy kobiece genitalia kojarzyły się z siłą, mocą i szacunkiem dawno za nami. Wychowałyśmy się w kulturze wstydu i pornografii, która z kwiatu między nogami zrobiła dziurkę do seksu, miejsce brzydkie, odrażające, ohydne, które trzeba przed światem ukrywać. Joni, święta przestrzeń, stała się pizdą, cipą, sromem. Na warsztacie powrócimy do czasu, w którym wagina była święta, porozmawiamy o niej z miłością, oddamy należną jej cześć. Dokonamy przeglądu „waginalnej” sztuki, mitologii i prywatnych dumnych historii.

132365 8861 300x224 2012.05.20. Warszawa   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

kobieta

Jeśli:

–interesuje Cię kobieca seksualność,

–chcesz zmienić swój stosunek do cielesności na (jeszcze bardziej) pozytywny,

–chcesz poznać pozytywne przekazy o waginie i jej niezwykłej mocy,

–masz ochotę na rozmowę o kobiecych (a także swoich) genitaliach, icon wink 2012.05.20. Warszawa   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

–czujesz, że duma jest lepsza niż wstyd,

–chcesz się zaprzyjaźnić ze swoim ciałem, a szczególnie ze swoją joni,

–masz ochotę wykrzyczeć światu, że kochasz swoją waginę/cipkę/joni (czy jakkolwiek ją nazywasz na co dzień),

–masz ochotę na dzień spędzony w kobiecym towarzystwie…

 

to warsztat dla Ciebie. icon smile 2012.05.20. Warszawa   Wagina jako źródło mocy. Warsztat dla kobiet

 

Szczegóły dotyczące zapisów tu.

 

Warsztat trwa 8 godzin, w g. 11.-19/20, cena 80zł

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 1 maja, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Trans-utopia

Kiedy Amor traci głowę, romans nie jest zarezerwowany wyłącznie dla białej heteronormy. 

1 236x300 Trans utopia

Kiedy Amor traci głowę

Swego czasu jeden z romansów z przeszłości zaważył na całym roku mojego życia. Wszystkie szkoły artystyczne, do których aplikowałam postanowiły mi wówczas udowodnić, że jestem do niczego i świat sztuki mnie nie potrzebuje. I gdyby ostatni odcinek animowanego serialu South Park został wówczas wyemitowany, a powieść Jennie Dorny wydana, wiedziałabym, że powinnam wziąć do ręki kij bejsbolowy i zatłuc mojego kupidyna, który najwidoczniej zapomniał, że ludziom zajmującym się sztuką miłość szkodzi na twórczość. Ostatnio dowiedziałam się też, że każdy artysta musi być samotnikiem, co znów usprawiedliwia fakt, że w czasach bycia w długoterminowym związku spod moich rąk wychodziły najbardziej beznadziejne i najbardziej niedokończone prace niż kiedykolwiek przedtem i potem.

Bo światem związków i relacji międzyludzkich rządzą kupidyny, więc jak się dwa spikną na tych swoich chmurkach, to nie zna się dnia, ni godziny… I szlag trafia wszelkie teorie o związku jako synergii i dyrektywy o wchodzeniu w relacje jako pracy. Tak przynajmniej jest w rzeczywistości Kiedy Amor traci głowę.

Do przeczytania świeżo wydanej powieści Dorny zbierałam się kilka dni, a to z powodu pewnego zwyczaju, który u mnie poprzedza decyzję o rozpoczęciu lektury (lub trafnie selekcjonuje oferty księgarskie). Wystarczy otworzyć książkę na dowolnej stronie i przeczytać dwa, trzy zdania. Jak „nie kliknie”, zwykle szkoda na daną pozycję czasu. I z Amorem nie kliknęło, ale w końcu nadszedł ten dzień, kiedy przewróciłam pierwszą stronę.

Skąd ten opór? Wydaniu matro– i patronują między innymi Kampania Przeciw Homofobii, Feminoteka, Seksualność Kobiet, a mi po kartkach latają jakieś skursywione kupidyny! Moje zniechęcenie w końcu wyparło olśnienie, poprzedzone wewnętrznymi narzekaniami, że lektura mnie obraża, że wątki płytkie, a autorka porusza się w świecie popkulturowych klisz. Ale wreszcie zrozumiałam – mam do czynienia z klasycznym, w kwestii konstrukcji i tematów fabularnych, romansem, przeniesionym w środowisko, które w tym momencie, umownie określę mianem queer. Z tą myślą przemierzałam kolejne rozdziały (szczęście, że na początku wymieniono występujące postaci i koneksje między nimi, więc gdy gubiłam wątek, mogłam z tej rozpiski skorzystać), więc lektura stała się bardziej znośna, co nie oznacza bynajmniej „przyjemna”. Przynajmniej romansowość usprawiedliwiła obecność baśniowo-mitycznych wątków w niebie.

Co to za historia? Główna bohaterka, Amerykanka, rzeźbiarka, lesbijka, postanawia wyruszyć do Paryża w męskim przebraniu. Dla Amerykanów nie ma bowiem bardziej artystowskiego miejsca niż stolica Francji, gdzie nie tylko można tworzyć, ale i zakochiwać się, ewentualnie oświadczać na wieży Eiffla. Środowisko, do którego trafia Lilian jako James (takie przybiera imię) jest barwne i wręcz groteskowo odległe od heteronormy. Znajdzie się tam miejsce dla marszanda-geja, hinduskiej lesbijki (księgowej oraz współwłaścielki knajpki), jej brata geja-transwestyty oraz ich matki, która wspiera, kochając ponad życie. Przyjaciółki Mirny (Hinduski od knajpki) też są kolorowe, za Hanifem (bratem) ciągnie się niedokończony romans z Irlandczykiem, zaś w Ameryce zostaje przyjaciel-gej głównej bohaterki. Wszyscy oni żyją w swego rodzaju utopii – ojciec, który nie mógł znieść homoseksualizmu obojga dzieci i porzucił rodzinę w żaden sposób nie rezonuje (wspomina go tylko matka), przeszłe związki, nawet jeśli ciągle gdzieś jątrzą, są szybko zastępowane przez nowe, bardzo łatwe do nawiązania relacje. Problem przebieranek Lilian/Jamesa praktycznie nie istnieje, spotyka się głównie z aprobatą (zakochana Mirna, wcześniej związana z „cukierkową blondynką”, beż żadnych „ale” umawia się z osobą o – na pierwszy rzut oka – niejasnym statusie ontologicznym). I większość członków tego mikroświata zwiąże się ze sobą nawzajem.

Romans musi być z założenia prosty. Nie powinno go psuć zbytnie psychologizowanie czy rzucanie bohaterom kłód pod nogi, bo lektura ma przede wszystkim służyć rozrywce. Gimnastykę intelektualną należy sprowadzić do schematu: „wdech-wydech-gryz!”.

Najciekawsze rzeczy dzieją się w Kiedy Amor traci głowę w materii języka – Dorny dostosowuje używanie w narracji formy żeńskiej lub męskiej w zależności od tego, kim Lilian/James w danej chwili czuje się bardziej. I ta zabawa rzeczywiście przytrzymywała moją uwagę, była ciekawym pęknięciem, tak jak fizjologiczny fakt, że w tym mydłkowatym świecie bohaterka cierpi przed okresem.

Opisy korporalności kobiecej są tu niezwykle sensualne (męska się właściwie nie pojawia), autorka z lubością wodzi wzrokiem po ciałach bohaterek, pisze o nich niezwykle wrażeniowo. Nie ucieka jednak od podszywania ich popowymi erotycznymi kliszami, takimi, jak obraz kobiety w za dużej męskiej koszuli (bo co robią bohaterki w filmach, nie tylko mainstreamowych, po seksie? Łażą w koszuli partnera!) czy motywem kobiety przebranej za mężczyznę jako elementu seksualnej gry, kuszenia.

Fakt, że w klasyczne ramy zostały wtłoczone postaci nie należące do białej heteronormy, nie oznacza jednak dobrej, zmyślnie poprowadzonej historii. Harlequin, w którym zmienionoby płcie czy orientacje bohaterów (czy to one powinny być czynnikami organizującymi powieść?), nadal pozostanie niewymagającą, lekką literaturą. Tu mam do czynienia z harelquinem w wersji LGBT. Z taką utopią w wersji trans, ze światem wielopłaszczyznowych przekroczeń, z queerowym niebem. Ku pokrzepieniu serc – tylko czy jest kogo pokrzepiać?

Niemniej jednak myśl, że związki szkodzą sztuce jest niezwykle trafna i tematyzuje się na kartach powieści. Po co tworzyć, skoro najważniejsza jest miłość? I czy musi ona być logiczna?

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 30 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Oden — coś więcej niż ring

Niedawno Nat pisała, że jednym z najciekawszych gadżetów dla par są pierścienie wibracyjne i pewnie dlatego inne wspólne gadżety nie są zbyt popularne. Dziś chciałabym Wam napisać parę słów o innym ringu – pierścieniu bardziej wymyślnym i wysubtelnionym, zabawce dla par, ale też i dla kobiet. Dlaczego ujmuję to w ten sposób? Bo wiem, że wciąż wiele z Was zastanawia się, jak przekonać swojego Stanleya do tego, żeby łaskawie zdjął embargo na zabawki erotyczne w sypialni, a szczególnie na te zabawki, które wibrują wprost idealnie dla kobiet.

132365 8861 300x224 Oden   coś więcej niż ring

kobieta

Oden – zdecydowanie coś więcej niż ring

Zabaweczka od Lelo – Oden – od razu wzbudziła moje zainteresowanie. Ciekawy wygląd, mięciutki, milutki silikon, pilot… tak. Ale nie sądziłam, że znajdę tyle ciekawych zastosowań dla Odena i to zdecydowanie bardziej fantazyjnych, niż sugeruje producent.

Idea pierścienia wibracyjnego to dostarczanie parze przyjemności w czasie stosunku genitalnego. Przyjemność zarówno dla niego, jak i dla niej. Która para odmówi sobie tej podwójnej przyjemności? Wibracje dopieszczą zarówno jego genitalia, jak i jej łechtaczkę, na dodatek są to wibracje w wielu trybach i o różnej mocy, no i – sterowane bezprzewodowym pilotem. Zapewniam Was, że – przynajmniej u mnie w domu – sygnał idzie na wiele metrów przez dwie ściany. Jak na niegrzeczną smerfetkę przystało, wypróbowałam działanie pilota, zamykając się w łazience i wyprawiając mężczyznę do salonu – tak, nawet na taką odległość wszystko działało, jak należy. Kolejną ekscytującą wiadomością może być ta, że pilot reaguje na ruchy ręki. Operowanie nim w różne strony i z różną szybkością zmienia sposób wibracji. Osoba, która operuje pilotem, czuje, jakie wibracje wytwarza, bo pilot wibruje w sposób identyczny (no, może z milisekundowym wyprzedzeniem). Oprócz trybu „ręcznego” znajdziemy w Odenie także wiele trybów dodatkowych: stały, pulsacyjny (o różnych szybkościach), falę itp. Ogólnie rzecz biorąc – jest ciekawie. A może być jeszcze bardziej interesująco, gdy popuścimy wodze wyobraźni.

Kobieto, Oden może być tylko dla Ciebie!

To niby ring dla par, ale… dlaczego nie mógłby bywać zabawką tylko dla Ciebie?

Jest mały, ale na tyle duży, żeby objąć strategiczne punkty wulwy – wargi, łechtaczkę i tę miłą część na kości łonowej, gdzie pod warstwą skóry i tłuszczyku znajduje się trzon łechtaczki. Jeśli włączysz wibracje – będziesz czuła dokładnie to, co chcesz poczuć. Jeśli wybierzesz jakiś tryb wibracji inny niż „ręczny” – możesz pilota położyć obok i zabawiać się nim niczym wibratorem łechtaczkowym. Jest to zdecydowanie przyjemna opcja.

3 Oden   coś więcej niż ring

Jeśli włożysz go w bieliznę – masz idealną zabawkę bez użycia rąk. Oden zastąpi Ci typowego motylka, a Ty możesz chodzić po domu, gotować obiad, sprzątać – cokolwiek sobie sama wymyślisz. Zabawa robi się jeszcze ciekawsza, gdy ktoś inny niż Ty trzyma „władzę w dłoni”. Wyprowadzać z równowagi może trochę dość głośne buczenie pilota, ale – gdy sama włączyłam mikrofalówkę, przygotowując obiad – nic już nie słyszałam, a za to czułam, jak mój mężczyzna siedzący (a jakże!) nad laptopem, bawi się ze mną, przełączając różne tryby wibracji z takim zaangażowaniem, że czasami musiałam się łapać kuchennego blatu, żeby ustać na nogach i wziąć głęboki oddech. Obieranie ziemniaków i podgrzewanie herbaty nabrało barw…

Wersja <<Oden tylko dla mnie>> jest jakimś rozwiązaniem, gdy Twój partner jest średnim fanem gadżetów dla kobiet (czyt. ma zakodowane w głowie przekonanie: ona chce wibrator = ja jej nie wystarczam). Jeśli kupisz ring dla par – będzie to ring dla par (a więc też dla niego). Nie będzie miał on klasycznej wielkości i wyglądu wibratora. Takiej mini kijaneczki (bo cóż innego przypomina Oden, jeśli nie kijankę?) pewnie żaden „Stanley” się nie wystraszy! A Ty będziesz miała swoje pozytywne wibracje. A facet-gadżeciarz – będzie miał swój gadżet.

Weź Odena i chodźmy na miasto, czyli dziewczyna (albo chłopak!) na pilota

Nie, nie wyszłam na miasto, ale oczyma wyobraźni zobaczyłam siebie gdzieś na parkiecie w nocnym klubie – tańczącą. Myślę, że bez względu na to, czy tańczyłby obok, trzymając pilota w dłoni lub kieszeni i całując się ze mną, czy siedziałby gdzieś w głębi przy stoliku, drażniąc się ze mną – oboje mielibyśmy wspaniałą zabawę. Pytanie tylko – czy sygnał z wi-fi Odena nie sprzęgałby się z muzyką z głośników? Jeszcze nie wiem, ale jak tylko wypróbuję, dam Wam znać. A dlaczego klub muzyczny? Bo pilot jednak brzęczy i potrzeba trochę hałasu, szumu lub bitu, żeby go zagłuszyć.

Pamiętaj także, że Oden to zabawka zaprojektowana do używania przez mężczyzn. Ogonek kijanki ma się owinąć wokół penisa mężczyzny – dlaczego więc i on nie mógłby czasem dać Ci się powibrować? Tańcząc tylko dla Ciebie i od czasu do czasu biorąc głęboki oddech? Myślę, że byłoby mu równie – jeśli nie bardziej – przyjemnie. Jak często ktoś projektuje gadżet dla mężczyzn? Wykorzystajmy to, jeśli tylko mamy taką okazję. Dopieśćmy swoich kochanków! Im pewnie jest miło, gdy widzą, jak my zrywamy się i podskakujemy, wykonując „taniec świętego Wita”, ale i sobie nie szczędźmy możliwości dawania przyjemności na wszystkie sposoby.

Oden jako typowy ring? Można go używać i tak, chociaż mnie ta możliwość akurat najmniej podnieca. Może jest… zbyt grzeczna. Ale Wy – bawcie się dobrze!

Aha, miałam jeszcze napisać, że fantazją mojego mężczyzny jest pójść do łóżka, a pilota od Odena dać do zabawy kotu. Mówi, że ma ochotę na „tryb nieprzewidywalny”. Naprawdę nieprzewidywalny. Niestety, sądzę, że podgryzienie przez kota nie będzie dla Lelo odpowiednią motywacją dla naprawy lub wymiany w ramach gwarancji… (Po przeczytaniu tej recenzji, mężczyzna uparcie twierdzi, że kot na pewno nie pogryzie pilota. On po prostu będzie się nim bawił! Przecież kot Simona by go nie pogryzł, no nie?)

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 28 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

2012.06.03. Łódź — Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

Emancypacyjny warsztat dla kobiet, poświęcony refleksji i rozmowie o kobiecej seksualności. Jak rozmawiać? O czym rozmawiać? Po co rozmawiać i co rozmowa daje? Jeśli chcesz się czuć pewniej jako kobieta seksualna – w rozmowach – rozwiąż język swojej waginie.

1094334 55916083 300x225 2012.06.03. Łódź   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

tęczowy wiatrak

Jeśli:

–chcesz otwarcie porozmawiać o seksie i seksualności, ale nie masz z kim albo uważasz, że to temat rzeka i warto poszerzać krąg osób, z którymi chcesz o tym rozmawiać,

–do tej pory traktowałaś seksualność po macoszemu, ale teraz chcesz jej poświęcić trochę uwagi,

–nie czujesz się całkiem pewnie ze swoją seksualnością,

–kochasz siebie jako kobietę seksualną, ale nie masz z kim podzielić się swoją radością,

–przebywasz w towarzystwie, które mogłoby opacznie zinterpretować wszelkie próby porozmawiania o „tych sprawach”,

–chcesz przełamać zaszczepione Ci szkodliwe schematy dotyczące seksualności,

–lub po prostu masz ochotę na dzień w intrygującym kobiecym towarzystwie

 

to ten warsztat jest dla Ciebie. :)

 

Korzyści

–poznasz lepiej swoją seksualność,-zobaczysz, na czym polega ‘tresura’ do bycia uległą i niewymagającą w dziedzinie seksu i seksualności – i jak sobie z nią radzić,

–zobaczysz i doświadczysz tego, jak może wyglądać otwarta i niekrępująca rozmowa o seksualności,

–wzmocnisz pewność siebie jako seksualna kobieta,

–poznasz kobiety podobne do siebie – takie, które nie udają, że mają waginy i łechtaczki i że myślą o seksie, icon smile 2012.06.03. Łódź   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

–dowiesz się, jak informować partnera/-rkę o swoich potrzebach,

–dowiesz się, co powiedzieć swojemu dziecku, jeśli znajdzie Twój wibrator. icon smile 2012.06.03. Łódź   Rozmawiam o seksie. Warsztat dla kobiet

 

Szczegóły, zapisy tu.

 

Warsztat trwa 8 godzin, w g. 11.-19/20, cena 80zł

 

Do Łodzi wybieramy się na zaproszenie Butiku Intymnego.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 27 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Rewolucyjny aspekt tantry

Tantra to praktyka i odkrywanie świętej seksualności. Nasza seksualność jest postrzegana nie jako biologiczny imperatyw lub kierowana pożądaniem tożsamość, ani jako pokusa szatana sprowadzającego nas na manowce. Zamiast tego uznaje się ją za dar od boga czy ducha, który pozwala nam bezpośrednio doświadczać bożego lub duchowego wymiaru naszej egzystencji. Jest to jeden z naszych najbardziej bezpośrednich sposobów doświadczania boga.

1166961 47442087 300x200 Rewolucyjny aspekt tantry

kredki

Tantra jako taka jest częścią mistycznej tradycji doświadczenia religijnego, uosobiana jest w chrześcijaństwie przez takie postacie, jak św. Franciszek, Maria Magdalena i św. Teresa, będących ekstatycznymi modelami boskiej błogości, a nie wzorem „dobrego dla twojej duszy” cierpienia. Tradycja Suficka, Pieśni nad Pieśniami, czy Kryszna i gopi* są równoległymi ścieżkami w innych religiach. Bezpośrednie doświadczenia boga bez mediatora jest oczywiście przekleństwem dla wielu księży i kościołów, których władza i wpływy opierają się na byciu pośrednikiem między człowiekiem a bogiem. Wiele ustanowionych kościołów szybko postarało się stłumić seksualność wykorzystując argumenty moralności, winy i wstydu, po prostu, aby utrzymać ludzi małymi i pod wpływem władzy księży. Tak jak wiek XX był czasem wyzwolenia i ponownego określenia się kobiet i kobiecości, tak wiek XXI będzie czasem emancypacji i ponownego ustanowienia naszej seksualności w czci, a nie w wyzysku.

Zatem dla tantry, seksualność jest ważną ścieżką transcendentalnego doświadczenia, wykraczającą poza własne granice i doświadczanie siebie jako część czegoś większego. Doświadczenie ekstazy – przekroczenia zwykłych ograniczeń i iluzji odrębności a poczucia jedności ze wszystkim – występuje naturalnie w życiu codziennym w chwili orgazmu lub stosunku seksualnego.

Akt seksualny jest jednym z wielu aspektów rzeczywistości, bramą między nami, a otaczającym nas życiem, między doświadczającym a doświadczeniem samym w sobie, gdzie dualizm, separacja są przekroczone i następuje moment jedności. Wiele ścieżek medytacji poszukuje tej chwili, podobnie jak obrzędy, takie jak post, rytualne cierpienie poprzez biczowanie, albo oparte na mocy roślin sakramenty, takie jak peyote czy ayahuasca. Ale dla tantriki, energia seksualna, wraz z równie ważną siłą miłości, ma przede wszystkim ważną jakość bycia częścią naszej codziennej egzystencji. Nasz intymny związek i własny taniec z miłością i seksem stają się duchową ścieżką. Nie ma podziału między życiem, a duchowością. Tantra zaprasza nas świadomie do zbadania tych dwóch energii, które mają siłę mogącą wywrócić nasze życie do góry nogami po to tylko, by obalić najlepiej ułożone plany. Zamiast próbować kontrolować te energie lub tłumić zostajemy zachęceni do otworzenia się na nie i pozwolenia by dać się im ponieść. W ten sposób możemy wykorzystać ich energię do podążania naszą drogą osobistej transformacji i wyzwolenia z ignorancji i cierpienia,  wzrostu naszej wspaniałości i naszego wymiaru duchowego. Miłość może przenosić góry, a seksualność tworzy nowe życie, które jest źródłem naszego bytu. Zatem która siła jest mocniejsza i właściwsza do utworzenia naszej świadomej drogi i zamanifestowania świętego marzenia?

Po drugie, przyjemność staje się drogą do prawdy i boga. Jest to całkowite odwrócenie chrześcijaństwa, w którym przyjemność jest samolubna, jeśli wręcz nie grzeszna. Jeśli będziemy podążać ścieżką przyjemności ze świadomością, z rozeznaniem i w sposób duchowy, znajdziemy przyjemność, która przynosi korzyści całości, która przynosi długoterminową wartość i zrobimy dobry uczynek nie dlatego, że powinniśmy (co tworzy opór w wolnej duszy), ale dlatego, że swobodnie wybierzemy to, co prowadzi do większego szczęścia. Przyjemność jest przewodnikiem na drodze do prawdy – sat chit Ananda, prawda jest świadomością błogości.

Nasza energia seksualna, pasja w seksie, naszych sercach, czy też w naszej duszy tworzy, inspiruje i inicjuje. Energia naszej miłości, równowagi i uczciwości, tolerancji i współczucia utrzymuje się, a nasza świadomość rozpoznaje i niszczy iluzję.

*w hinduizmie określenie młodej kobiety, pasterki krów bez reszty oddanej Krysznie

 

 


John Hawken uznawany jest za jednego z najważniejszych nauczycieli tantry w Europie w zakresie uzdrawiania seksualności. Łączy tantrę i szamanizm. Uczył się tantry u Margo Anand oraz szamanizmu u Arwyn Dreamwalker. Prowadzi warsztaty tantry w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii, Czechach, Francji, Grecji i Hiszpanii. Stworzona przez Hawkena w Anglii szkoła tantry The Tantric Path zawiera jego doświadczenia obejmujące pracę z ciałem i energią, pracę z seksualnością oraz inne metody terapeutyczne, szamańskie rytuały i techniki uzdrawiania.

Od dwudziestu lat uczy tantry. „Każda ścieżka w moim życiu prowadziła do następnej: aktorstwo do reżyserii, reżyseria do terapii, terapia do tantry. Ale tantra jest otwartą ścieżką, której tajemnic jeszcze nie zgłębiłem, której końca nie widzę. W każdym tygodniu odkrywam coś nowego, nawet uczenie na poziomie podstawowym mi to daje. Znaczenia zmieniają się w spirale, otwierają się nowe drzwi, pojawiają się nowe pytania. Ponad wszystkim, tantra daje mi poczucie sensu.” – mówi John. Na warsztacie dociera się do głębi, pozbywa maski, wychodzi poza ego, spotyka się z ciałem, sercem i duszą.

 

23 – 27 maja 2012 Zapraszamy wszystkich chętnych na warsztat tantry prowadzony przez Johna Hawkena: „Doświadczanie seksualnej magii. Energia i Eros”.

Początek: 23 V środa, godz. 19:00

Koniec: 27 V niedziela, godz. 14:00

Miejsce: Ośrodek Rozwoju Osobistego i Duchowego „Tu i Teraz”,

Nowe Kawkowo k. Olsztyna, www.tuiteraz.eu

 

22 maja 2012 godz. 18–21 Bezpłatny wykład Johna Hawkena w Warszawie „Wprowadzenie do tantry. Doświadczenie seksualnej magii. Energia i Eros.”

Miejsce: Biosfeera, Al. Niepodległości 80

 

Po więcej informacji zapraszamy na stronę Ośrodka Rozwoju Osobistego i Duchowego „Tu i Teraz” w Nowym Kawkowiehttp://www.tuiteraz.eu/.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 27 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Eksperymenty i przekonania

Seksualność…. Zawsze sądziłam, że z tym się rodzimy. Nic bardziej mylnego, jak potem się przekonałam w życiu. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, sporo wstecz, byłam przekonana, że seks bardziej identyfikuje się z mężczyzną.

1154755 94471742 300x300 Eksperymenty i przekonania

kwiatki

To do faceta należało zainicjowanie zbliżenia, jego atutem też była znajomość technik i pozycji seksualnych. Kobieta była tą bierniejszą stroną. Po prostu przyzwalała… nie skupiając się na sobie, na własnej przyjemności. Dorastając w takich klimatach, powielałam przekazane mi schematy, uważając, iż są jak najbardziej słuszne i normalne. Partnerzy, których napotkałam na swojej drodze, nie starali się mnie wyprowadzać z błędu, co oczywiście było im jak najbardziej na rękę. Kobieta, która skupia się jedynie na tym, by swemu mężczyźnie dogodzić w łóżku to skarb i nie należy tego zmieniać.

Przyszedł jednak ten moment…. Trafił się taki osobnik, który postanowił potraktować mnie jak Boginię. Był starszy i bardziej doświadczony ode mnie. Wówczas dowiedziałam się dopiero, co to orgazm. Jaka byłam zadowolona, wręcz urosły mi skrzydła. To dopiero był odlot. Jak chyba większość kobiet upodobałam sobie orgazm łechtaczkowy (ba, jakie było moje zdziwienie, kiedy się dowiedziałam, że jest kilka odmian orgazmów). Dotąd bowiem uważałam, że moim obowiązkiem jest stękać, sapać, dyszeć w ucho kochankowi i tyle. Przyjemność..? a co to takiego? Pewnie sama penetracja, sama w sobie, to jest właśnie TO. Otóż nie..!

I dopiero od tego momentu mojego życia zaczęłam eksperymentować z seksem i przyjemnościami. Dawne „prawdy” wyrzuciłam do lamusa; teraz ja i moja przyjemność liczą się na równi z Jego przyjemnościami. Zaczęłam wraz z moim partnerem cieszyć się wzajemnie sobą i naszymi ciałami. Dowiedziałam się też od niego, że mężczyźnie sprawia wielką przyjemność, kiedy kobieta pieści go oralnie. Prawdę mówiąc, o fakcie takim wiedziałam wcześniej, jednak dopiero TEN mężczyzna potrafił łagodnie mnie nakłonić do tego, nie powodując u mnie obrzydzenia. Miałam również opory, co do tego rodzaju pieszczot w drugą stronę: wstydziłam się, krępowało mnie to bardzo. Uważałam to za „coś brudnego”, jako że tą częścią ciała się siusia.

Kiedy teraz piszę to wszystko, moje wspomnienia, śmieję się sama do siebie. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jaka byłam zacofana, mimo całej tej edukacji seksualnej, która wówczas też była obecna. Nie pochodzę z jakiejś „wsi zabitej dechami”, żebym nie wiedziała o tym czy o tamtym. Niby byłam wyedukowana, a jednak moje przekonania, które wyniosłam z domu okazały się być dalece z tyłu.

Obecnie bardzo się cieszę z mojej seksualności, mam udane życie seksualne i satysfakcję z niego. Teraz jestem na etapie zastanawiania się właśnie nad wprowadzeniem jakichś gadżetów do naszej sypialni, ponieważ tego jeszcze nie próbowaliśmy. I tu znów odezwały się demony z przeszłości, opory… pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że ten temat dopiero przestaje w Polsce być tabu… Gdzieś tam utarło się przekonanie, że takie zabawki są zarezerwowane dla niewyżytych kobiet lub dla takich, których partnerów często nie ma w domu. Jednym słowem – mieć wibrator to wstyd, że o innych zabawkach nie wspomnę. icon smile Eksperymenty i przekonania

Dziś właśnie przeczytałam o kulkach gejszy i co więcej, uświadomiłam się, że mają też działanie zdrowotne. icon smile Eksperymenty i przekonania

Tym bardziej więc skłaniam się ku rozmyślaniom nad zakupem gadżetów…. Nie popełniajcie moich błędów, korzystajcie z rozkoszy, jakie niesie seks. Szkoda każdego dnia na fałszywy wstyd i nieśmiałość.

Więc powtarzajmy sobie tak często jak to jest tylko możliwe: wolno nam mieć orgazmy, pragnąć ich i dążyć do nich w sposób, jaki nam najbardziej odpowiada. Zarówno solo, jak i z partnerem czy partnerką.

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 23 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe