część 1 tu
Eguchi zjawia się po raz kolejny w tajemnym domu po jakimś czasie, bowiem nie planował regularnych wizyt, ba, może nawet nie przypuszczał po pierwszej spędzonej tam nocy, że w ogóle powróci do „śniących piękności”. Jego pierwsza towarzyszka bardzo przypadła mu do gustu i kiedy obudził się rano, ciężko było mu ją opuścić. „Kiedy starca przepełniło uczucie głębokiej tkliwości, a w sercu zawitało też dziecinne złudzenie, że dziewczyna go pieści, zapomniał nawet o sennych koszmarach. Przesunął rękę i delikatnie ujął w dłoń jej pierś. We wrażeniu dotyku migotało coś tajemniczego, wydawało mu się, że dotknął piersi własnej matki, gdy jeszcze znajdował się w jej łonie” (s. 204, 205).
Zatem kiedy Eguchi pojawia się po raz kolejny, pyta prowadzącej domu, czy nie może spędzić nocy z tą samą dziewczyną, okazuje się to jednak niemożliwe. Dialogi Eguchiego z „recepcjonistką” – choć owa kobieta na pewno jest kimś więcej dla tego „biznesu”, zawsze przysparzają bohaterowi przykrości, bowiem odbiera jej słowa jako kpiące z jego grzecznie sugerowanych postulatów – by spać znów z tą samą dziewczyną. Prowadząca dom nielegalnych przyjemności kpi z jego „stałości” i z tego, że spanie z inną dziewczyną to „niestałość”.
- Pan myśli, że to niestałość, a przecież kobieta śpi i nie wie, z kim spędza tę noc. Ta poprzednia i ta dzisiejsza nic nie będą wiedzieć o panu, więc mówić tu o niestałości to trochę…
- Rzeczywiście. To nie są stosunki międzyludzkie.
- Co pan przez to rozumie?
Brzmi to zabawnie, gdy starzec, który przestał być mężczyzną, nieludzkimi nazywa stosunki z uśpioną dziewczyną przychodząc do niej z własnej woli (s. 206, 207).
Obrażony starzec – tak przynajmniej czuł się Eguchi – zastanawia się czy nie zgwałcić swej śpiącej i bezbronnej towarzyszki w ramach zemsty za siebie i „Za wszystkich pogardzanych i obrażanych tu starców” (s. 207) – ale tak naprawdę to nie jest słuszny głos oburzenia na pogardę okazywaną ludziom starym. To cichnący ryk władcy życia, mężczyzny, pana losu rodziny, bliskich, kobiet, to wściekłość zdetronizowanego króla. Właśnie to poczucie utraty władzy społecznej powtarza się w opisie uczuć starca – co znamienne, ponieważ tę władzę właściwie zawdzięczał jedynie swojej płci; nie wiemy kim jest czy był Eguchi „z zawodu”, ale sądząc po jego wspomnieniach, nie żył w niedostatku, nie musiał rozpaczliwie walczyć o pieniądze na utrzymanie rodziny i siebie. Jednak nie tylko aspekt władzy finansowej jest tu istotny. Ta obraza, prawdziwa czy urojona, budzi w Eguchim demona.
Brzydota starości tych biednych ludzi, którzy przychodzą do tego domu, w końcu nie ominie za parę lat Eguchiego. Obraz seksu jest niewymierny, głębia seksu jest bezdenna – jaką z tego cząstkę poznał Eguchi w swej sześćdziesięciosiedmioletniej przeszłości? Dokoła starych mężczyzn rodzą się nadal, rodzą bezustannie nowe ciała kobiet, młode ciała pięknych dziewcząt. Czyż w tym tajemniczym domu nie skupiały się właśnie tęsknoty i nie spełnione sny żałosnej starości, żale za dniami, które utracili bezpowrotnie? Śpiące i nie budzące się dziewczęta są właśnie dla starców ucieleśnieniem wolności poza czasem (…). Śpiąca i milcząca dziewczyna jednak mówi, mówi właśnie to, czego oczekują od niej starzy mężczyźni (s. 207, 208).
Eguchi z kolejną dziewczyną zabawia się niczym z manekinem, pragnie również zgwałcić uśpioną i bezbronną – ponieważ opiekunka domu powiedziała o niej, że jest „doświadczona”, Eguchi doznaje szoku gdy odkrywa (!), że dziewczyna jest dziewicą. Zaprzestaje gwałtu z zaskoczenia: przecież uważał tą dziewczynę za prostytutkę: „(…) teraz tym bardziej zdał sobie sprawę z tego, wiedział, że starzy mężczyźni, goście tego domu, przychodzą tutaj i z większą żałosną radością, mocniejszym pragnieniem i ze znacznie większym smutkiem niż sądził Eguchi. Mimo, że była to na starość łatwo osiągalna igraszka, prosty sposób powrotu do młodości, to jednak na samym dnie kryło się coś, co mimo najgłębszego żalu już nigdy nie mogło powrócić; nie dałoby się wyleczyć, mimo walki o nie na śmierć i życie. To, że ta „doświadczona”, a przecież nierządnica, pozostała do dzisiejszej nocy dziewicą, jest bez wątpienia bardziej dowodem okrutnego upadku starych mężczyzn niż ich czci dla niej i dotrzymywania obietnicy. Przeciwnie, czystość tej dziewczyny jest wyrazem brzydoty tych mężczyzn” (s. 211). Eguchi zaczyna nawet martwić się o jej przyszłość, o dalsze losy, i czuje, że te ojcowskie instynkty to oznaka starzenia. Zaczyna na nowo myśleć o innych klientach tego domu i dochodzi do wniosku, że „(…) leżenie obok takiej dziewczyny daje na pewno radość płacącym starcom, radość nieosiągalną w inny sposób na tym świecie. Ponieważ wykluczone, żeby dziewczyna się obudziła, jej goście nie muszą się wstydzić swej starczej niedołężności, wolno im swobodnie, bez ograniczenia snuć szalone marzenia i wspominać. Może właśnie dlatego nie żałują, płacą więcej niż za kobiety czuwające przy nich? Czują się bezpieczni, ponieważ dziewczyna się nie obudzi i nie będzie w ogóle wiedziała jacy oni są. Starcy również nic nie wiedzą o dziewczynie, ani w jakich warunkach żyje, ani jaki ma charakter. (…) Chyba nie chodzi tu tylko o tak prostą sprawę, jak nienarażanie gości na późniejsze komplikacje. Są one tajemnym światłem na dnie głębokiego mroku” (s. 212, 213).
Zatem Eguchi znów wspomina. Swoje romanse, swoje kontakty z trzema córkami (o żonie nie pisze prawie w ogóle). Trudno nazwać jego uczucie tęsknotą, raczej – oglądaniem znanych obrazów w nowym, czy raczej, intensywniejszym, świetle. Wiele spotkań z bliskimi mu kobietami obfitowało w piękno otoczenia – czy to krajobrazu, w którym podziwiał pierwszy zimowy śnieg, czy kwiaty kamei w świątyni.. Uderza pewien brak metaforyzacji, kobiety nie są porównywane do kwiatów, ale są bramami wyobraźni i emocji. Kobieta, choć wyraźnie podległa w strukturze społecznej i zawsze postrzegana przez bohatera jako ta, która powinna ulec jego woli i żądaniom, jest jednak źródłem najintensywniejszych pragnień i najwspanialszego ukojenia mężczyzny.
Prowadząca dom schadzek doradza Eguchiemu: „Najlepiej po prostu dotrzymać towarzystwa śpiącej dziewczynie i nie poddawać się nierozsądnym namiętnościom. Ponieważ ona w ogóle nie wie, że śpi z panem, nie sprawi panu potem żadnych kłopotów. (…) śpiącą dziewczynę proszę jako śpiącą miłować i otaczać opieką” (s. 223).
Ale młode kobiety są takie kuszące… Powieść jest pełna opisów prób fizycznego zbliżenia Eguchiego z towarzyszkami nocy. Kobieta opiekująca się nimi przestrzega Eguchiego przed robieniem im krzywdy, głupich figli, prosi, by pilnował, by było im ciepło – bowiem są nagie. Ale oczywiście nie robi tego z dobrego serca, po prostu chce uniknąć ewentualnych kłopotów, bowiem cały proceder jest nielegalny. Młode kobiety nie poznają starców, którzy je odwiedzają, istnieje też ryzyko, że mogą się nie obudzić z farmakologicznego snu. Są ciałami zamieszkiwanymi przez pragnienia odwiedzających ich starców.
Trzecia towarzyszka nocy Eguchiego okazuje się bardzo młoda, być może dopiero szesnastoletnia. „Miał wrażenie, że smakuje gorycz niedojrzałego życia” (s. 225), „Ciało młodej dziewczyny skrywało w sobie cień smutku, rozbudzający u starca myśl o śmierci” (s. 225). „Czuł nieodpartą pokusę, chciał zasnąć jak zabity razem z dziewczyną śpiącą snem umarłej” (s. 226) – pod poduszką Eguchiego są zawsze dwie tabletki środku nasennego i choć on chciałby tego samego, co podaje się dziewczynom, dostaje inne leki. Są niczym jak zaproszenie do snu, ale i do śmierci, jednak Eguchi nie poddaje się pokusie.
Za to kiedy ogląda trzecią śniącą piękność, odczuwa nagłą chęć zrobienia jej krzywdy: „Eguchi zajrzał w (jej – dop. S.R.) otwarte usta. Ciekawe, czy zaczęłaby drgać konwulsyjnie, gdyby ścisnął ją za szyję. Przypomniało mu się z dawnych lat spotkanie z nieletnią prostytutką, młodszą nawet od tej dziewczyny. Nie gustował w takich, ale tym razem podsunął mu ją pewien znajomy, u którego gościł” (s. 231); notabene wspomniana dziewczyna z przeszłości miała 14 lat. Eguchi zaczyna czuć coraz silniejszą pokusę, by włożyć dziewczynie palce w gardło i dotknąć jej języka. „Lecz zła pokusa nie przekształciła się w duszy Eguchiego w okrucieństwo i towarzyszący mu lęk. Co jest największym złem, jakie popełnić może mężczyzna wobec kobiety? (…) Poślubienie kobiety, wychowywanie córek uchodzi za coś dobrego, a przecież przez ten długi okres ich życia Eguchi sprawował nad nimi kontrolę, wiązał ich swobodę, a może nawet przyczynił się do skrzywienia charakterów. Może to właśnie jest największym złem. Niewykluczone, że kryteria zła, zatarte przez zwyczaje i porządek społeczny, uległy stępieniu. Leżenie obok uśpionej dziewczyny jest z pewnością złem. Tym bardziej złem byłoby jej zamordowanie. Powieszenie, zatkanie ust i nosa i powstrzymanie oddechu nie byłoby trudne. Mała kobieta śpi z otwartymi ustami. (…) Może właśnie dlatego, że dziewczyna jest zbyt młoda, w sercu Eguchiego zamigotały ogniki zła, natomiast starcy odwiedzający po kryjomu dom „śniących piękności” nie tylko smucili się i ubolewali nad młodością, która minęła, lecz także niektórzy z nich przychodzili po to, by zapomnieć zło, jakie popełnili w ciągu całego życia. (…) Z potocznego punktu widzenia byli to zapewne ludzie sukcesu, a nie przegrani. Lecz wśród nich musieli być tacy, którzy zdobyli powodzenie czyniąc zło, i ze swoich złych uczynków ustawicznie ciągnęli zyski. Targani niepokojem jednak stali się raczej rozbitkami żyjącymi w ustawicznym lęku. Kiedy leżeli tu dotykając nagiego ciała młodej dziewczyny, serca ich ogarniał nie tylko lęk przed zbliżającą się śmiercią, lecz także bolesny żal za utraconą młodością. Być może ukrywali głęboko niepowodzenia rodzinne, tak częste dla tych, którzy odnieśli sukces, ukrywali żal z powodu popełnionych przez siebie nikczemności. Ci starzy mężczyźni nie mają swojego Buddy przed którym mogliby ugiąć kolana i pomodlić się. Nagie piękności o niczym nie będą wiedzieć, oczu w żadnym wypadku nie otworzą, nawet jeśli mężczyźni będą trzymać je mocno w objęciach, oblewać zimnymi łzami albo łkać i szlochać. Starzy nie czują wstydu i nie ranią swej godności osobistej. Mogą do woli żałować, do woli się smucić. Czyż więc „śpiące piękności” nie są dla nich czymś w rodzaju Buddy? Są przy tym żywe” (s. 232, 233).
Nie wiadomo, jak długo jeszcze żywe. Gdy Eguchi zadaje prowadzącej dom pytanie „A co jest największym kaprysem, na który można sobie pozwolić w tym domu?”, w odpowiedzi „Kobieta spojrzała na starca potępiającym wzrokiem i uśmiechnęła się wątło”(s. 236) – i już samo to niemal wystarcza za niepokojącą odpowiedź.
Próbowałam podczas lektury tego opowiadania zmieniać perspektywę na kobiecą – oto staruszka przychodzi do domu przytulić się w nocy do młodych uśpionych pięknych mężczyzn… Ale czy można sobie ją wyobrazić? Mnie przychodzi raczej na myśl ktoś, to po prostu woli ciało doświadczone życiem, a nie nieskażone przeżyciami, gładkie i bezmyślne. Przychodzi mi jeszcze na myśl prawicowa polska prasa (oczywiście nie tylko polska) która uwielbia od czasu do czasu wrzucać „kontrowersyjne” artykuły w rodzaju „studentka szuka sponsora”, czy „zwierzenia luksusowej dziwki” – przykładem takiego myślenia jest także film „Galerianki” (reż. Katarzyna Rosłaniec, 2009), ponieważ zawsze zwraca się uwagę na kobiety. To ich moralność, prowadzenie się, styl życia, zostają ocenione, zbadane i zanalizowane. To ich stan ducha może być „sygnałem alarmowym” tak zwanej „moralności narodu” (to jedno z określeń przy których istnienie jednorożców nabiera fascynującego prawdopodobieństwa). .Nikt nie pyta o klientów, o mężczyzn, którzy są „usługobiorcami”, czy sponsorami nastolatek w galeriach, nikt się nie zastanawia czyimi są tatusiami czy wujkami. W pewnym sensie opowiadanie o śpiących pięknościach jest o tyle interesujace, bo właśnie taką perspektywę odwraca, pokazuje kim jest kupujący „usługę erotyczną”. Powracając jednak do powieści Kawabaty…
Eguchi ponownie pojawia się w domu tajemnych uciech. Tym razem wdaje się w dłuższą i zaskakującą pogawędkę z prowadzącą przybytek. Zadaje jej znowu pytanie o największy kaprys, który można spelnić w tym domu. Słyszy odpowiedź „śpiąca dziewczyna”, zadaje więc pytanie inaczej „co jest największym złem, które starzec może wyrządzić?” (s. 239).
Kobieta odpowiada jednak „W tym domu nie ma zła”. Eguchi prowadzi jednak dalej swoje rozważania. Zastanawia się, czy zabicie uśpionej dziewczyny nie jest „znakomitą okazją do wymuszonego samobójstwa we dwoje” (czynu dobrze w japońskiej obyczajowości znanego). Kiedy jednak wchodzi do pokoju, w którym leży uśpiona dziewczyna, zaczyna interesować się kobietą na tyle, że zastanawia się co by było, gdyby zapłodnił ją, zupełnie nieświadomą, co by było, gdyby w wieku 67 lat pozostawił po sobie jeszcze jedno dziecko. „Ciało kobiety wiedzie mężczyznę ku najdalszym regionom piekieł”, konstantuje Eguchi (s. 242). Jej bezbronność rozbraja jednak i jego. „Eguchi poczuł litość dla niej, przejmującą go bólem do głębi serca, i powiedział w duchu ku własnemu zaskoczeniu: dla starych – śmierć, dla młodych – miłość, śmierć zdarza się tylko jeden raz, miłość po wielokroć się powtórzy” (s. 242). Ale pragnienie zabawy bezbronną istotą znowu się odezwało silnym głosem. Eguchi znowu się zastanawia, co mogłoby obudzić śpiącą. „Jak silna musiałaby być podnieta, a przy tym jakiego rodzaju podnieta, żeby uśpiona dziewczyna odzyskała przytomność i spojrzała choćby tylko przez mgłę? Na pewno nie mogłaby spać, gdyby na przykład ucięto jej rękę, przekłuto pierś albo brzuch” (s. 244).
Podczas kolejnych tygodni Eguchi dowiaduje się od znajomego o śmierci jednego ze starców w domu śpiących piękności. Aby uniknąć skandalu, był bowiem wysoko sytuowanym w społecznej hierarchii prezesem Ważnej Dużej Firmy, przeniesiono jego zwłoki do sąsiedniego hotelu. Jednakże dziennikarze odkryli, że w noc śmierci była z nim dziewczyna. Tym razem udało się zatuszować skandal, rodzina zmarłego nie dowiedziała się o niczym, ale prowadzący dom „śniących piękności” wiedzieli, że jeszcze jeden taki wypadek i nie uda się utrzymać istnienia tego przybytku w bezpiecznej tajemnicy. Znajomi zmarłego podejrzewali, że popełnił on samobójstwo. Eguchi trochę zazdrości zmarłemu śmierci w towarzystwie pięknej dziewczyny. Podczas wizyty po tym feralnym wydarzeniu. dostaje do towarzystwa dwie kobiety, w tym jedną, którą autor określa jako „czarną”, jednak nie wiadomo, czy chodzi o ciemniejszy odcień skóry, czy rzeczywiście dziewczyna pochodziła spoza Japonii i nie była Azjatką. Jest opisywana raczej w kategoriach ciekawostki przyrodniczej, niż jako atrakcyjna kobieta. Skontrastowana z nią towarzyszka jest odmalowana jako piękność rodem ze starych japońskich obrazów, delikatna, krucha i jasna. Duża, silna, ciemna dziewczyna ma się kojarzyć ze zwierzęciem, jednak kiedy Eguchi próbuje wysłuchać bicia jej serca, ma wrażenie, że bije ono nierówno, ale składa to na karb swojego niedoskonałego już słuchu. Eguchi zaczyna się zastanawiać, czy nie popełnić samobójstwa, ale ostatecznie jak podczas poprzednich nocy, połyka nasenne tabletki i zapada w sen, majacząc o swojej matce jako swej pierwszej kobiecie, jednak koryguje myśli i przypomina sobie żonę. „Naprawdę jego pierwszą kobietą była chyba jednak żona. To dobrze, lecz jego stara żona, która wydała już trzy córki za mąż, tej nocy zimowej śpi samotnie. Nie, może jednak nie śpi? Tam nie ma fal jak tutaj, ale chłód zimowy jest pewnie ostrzejszy” (s. 261). To chyba najokrutniejsze zdanie całego opowiadania. Trudno bowiem litować się nad uśpionymi dziewczynami, które dla zysku, i zapewne z głupoty, wystawiają się na niebezpieczne noce bez świadomości tego, co się dzieje – ryzykują podwójnie, bowiem zarówno środek, jakim są usypiane może je zabić, jak i ich towarzysze mogą mieć nienajprzyjemniejsze dla nich pomysły na spędzenie nocy. Trudno również litować się nad starym Eguchim, choć można zrozumieć jego uczucia i smutek starości. Jednak świadomość, że w jego domu pozostaje ktoś o wiele bardziej kruchy i bezbronny niż on, któremu nie jest dane żadne towarzystwo mroźnej zimowej nocy, ktoś, kto spędza samotnie czas, podczas gdy Eguchi rozczula się nad sobą w sekretnym domu „uciech”, poraża, bowiem dlaczego starzec pragnie opieki, szacunku i słodkich uczuć dla siebie, gdy nie potrafi je przekazać komuś, kto dzieli z nim życie rodzinne i starość?
Tymczasem Eguchi budzi się po nieprzyjemnym i dziwnym śnie – „Potrząsnął dziewczyną za szyję, lecz nadal czul się zamroczony. Leżal zwrócony w stronę ciemnoskórej. Jej cialo było zimne. Drgnął ze strachu. Położył rękę na sercu, lecz nie wyczuł bicia. (…) – Czy udusiłem ją w czasie snu, nic o tym nie wiedząc?” (s. 262). Kiedy wzywa prowadzącą przybytek, ona stwierdza, że kobieta żyje, ale wynosi ją, ciągnąc ciało po schodach, do pomocnika, który pomoże jej podrzucić gdzieś zwłoki. Każe Eguchiemu zostać do końca nocy, by nie uciekał i nie wzbudzał podejrzeń. Eguchi przypomina sobie, że faktycznie, została jeszcze jedna dziewczyna i wraca do pokoju, gdzie biała dziewczyna kusi swoją olśniewającą pięknością. Słyszy jeszcze warkot samochodu i zastanawia się, czy dziewczynę wywożą do tego samego hotelu, co zmarłego dyrektora. Na tym opowiadanie się kończy, a my nie dowiadujemy się, czy był to koniec tajemnego domu śpiących piękności, ani jak resztę nocy spędził Eguchi…
Ciekawe też jest to, że Kawabata pokazuje, że Eguchi raczej zwalczał z powodzeniem kuszące myśli o samobójstwie. Towarzystwo niewinnych piękności pozwalało mu kierować myśli i uczucia ku jaśniejszym stronom życia?… Można jedynie spekulować czy Kawabata marzył o podobnym domu dla siebie. Wzmianka pisarza o samotnej starej żonie bohatera być może sugeruje, że identyfikował się bardziej z osobą, której poznajemy jedynie wątły cień niż z głównym bohaterem Eguchim. „Był delikatny i kruchy, w kontakcie z dziennikarzami przypominał jelenia oślepionego reflektorami”, pisał Keene. Pozostaje jedynie domniemywać, czy oślepiała go również śmierć.
Sławomira Raczyńska
Kawabata Yasunari, Tysiąc żurawi. Śpiące piękności, przeł. z japońskiego Mikołaj Melanowicz, PIW, Warszawa 1987. Nieoznaczone cytaty i odwołania pochodzą z tego wydania. Odwołania do Paula Varleya za tegoż: Kultura japońska, przeł. Magdalena Komorowska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2006.