Pisałam niedawno o stosunkowo nowym fenomenie – modzie na autowanie się kobiet w średnim wieku. Niektóre, jak Kelly McGillis, przyznają się do homoseksualnej orientacji i wieloletnich, ukrywanych przed światem związków. Inne, na przykład Sharon Stone, okazują się być biseksualne i mają za sobą epizodyczne relacje z kobietami. Jeszcze inne decydują się na ujawnienie biseksualizmu – nazwijmy go – umownego. Nigdy nie wprowadzonego w czyn, czy też – jak kto woli – potencjalnego. Do tych ostatnich dołączyła właśnie Kylie Minogue.
41-letnia Australijka udzieliła wywiadu hiszpańskojęzycznemu pismu “Max Mexico”, w którym przyznała, że pociągają ją zarówno mężczyźni, jak i kobiety. “Choć pociągają mnie kobiety, nigdy z żadną do niczego nie doszło” – wyjaśnia natychmiast po nieco zaskakującym oświadczeniu.
No ale w jaki sposób miało dojść, skoro największym kobiecym zauroczeniem Kylie jest Tallulah Bankhead, amerykańska gwiazda czarno-białych filmów, która nie żyje od… 1968 roku? Przypomnijmy, że Minogue urodziła się rok później.
“Dla niej mogłabym być lesbijką. Była fascynującą i egzotyczną kobietą. Tak wiele można w niej było podziwiać” – opowiada Kylie. No tak. Przecież Bankhead była nie tylko świetną aktorką teatralną i filmową, ale też nie najgorzej śpiewała i tańczyła, dzięki czemu jej kariera najintensywniej rozwinęła się na Broadwayu. A do tego podbiła serce Grety Garbo i Billie Holiday.
“Żyła intensywnie, może nawet nieco zbyt intensywnie. Chciałabym odnaleźć w sobie wewnętrzną Tallulę. Bóg jeden wie, że nie mogę zdobyć mężczyzny – może powinnam sie przerzucić” – kończy Kylie. A my nie miałybyśmy nic przeciwko temu ostatniemu.
Data wpisu: 24 stycznia, 2010 autor wpisu: black6ox | Komentowanie nie jest możliwe
Właśnie ogłoszono nominowanych do tegorocznych nagród GLAAD (Gay and Lesbian Alliance Against Deformation, organizacja dbająca o to, by wizerunek homoseksualistów w mediach nie był negatywny). Niespodzianek nie ma – na wyróżnienia dużo większe szanse mają mężczyźni.
Ale nie byłabym sprawiedliwa, gdybym nie wspomniała o kilku naprawdę ważnych i ciekawych kobietach, którym może być przyznana najważniejsza nagroda środowisk nieheteroseksualnych w Stanach Zjednoczonych.
Do tytułu filmu roku w szerokiej dystrybucji roku pretenduje, między innymi, komedia “Everybody’s Fine”, która własnie wchodzi do polskich kin pod tytułem “Wszyscy mają się dobrze”. Jest to remake obrazu “Stanno tutti bene” Giuseppe Tornatore z 1990 roku. Podstarzały ojciec (grany przez Roberta de Niro) postanawia po wielu latach spotkać się ze swoimi dziećmi. Największy szok czeka go, gdy odkryje, że jego córka (Drew Barrymore) jest lesbijką i spotyka się z Shane bardzo miłą kobietą grana przez Kate Moennig.
Kolejnym (i ostatnim) nominowanym filmem z wątkiem lesbijskim w tej kategorii jest “Precious: Based on the Novel Push by Sapphire” w reżyserii Lee Danielsa. Jest to historia czarnoskórej, otyłej, wykorzystywanej przez rodziców a, która postanawia wyrwać się z domowego piekła.
O tytuł najlepszego filmu w ograniczonej dystrybucji ubiegają się, między innymi, obrazy takie jak “Casi Divas” (Maya Entertainment) czy “The secrets” (Monterey Media), o których w Polsce możemy co najwyżej pomarzyć.
Równie ważne, co wymienione powyżej, są dwie kategorie serialowe (najlepszy serial dramatyczny i najlepszy serial komediowy). Na szczególną uwagę zasługuje “Grey’s anatomy”, w którego scenariuszu znalazło się miejsce dla jednego z najgorętszych związków minionego roku – Callie i Eriki.
Nominujący docenili też brytyjski serial dla nastolatków “Skins” i najbardziej oryginalną produkcję w tym gronie, czyli “True blood” – pełną grozy, przemocy, krwi i seksu opowieść o świecie, w którym wampiry mogą współistnieć z ludźmi. Nie stanowią zagrożenia dzięki temu, że w przedstawionym w “True blood” świecie opanowano produkcję sztucznej krwi, a ta w zupełności wystarcza do zaspokojenia wampirzego pragnienia.
Co roku najbardziej wyczekiwanym laureatem jest muzyk roku. Wszyscy kandydaci występują podczas uroczystej gali, a zwycięzca witany jest naprawdę wyjątkowym aplauzem publiczności. Tegoroczne nominacje potwierdzają, że kobieca muzyka ma się naprawdę dobrze – wśród pięciu pretendentów do wyróżnienia tylko Adam Lambert jest mężczyzną.
Pierwszą nominowaną jest Brandi Carlile, której chyba należy się nagroda specjalna za długo wyczekiwany coming out. Wśród najlepszych muzyków znalazła się też Lady Gaga, czyli Madonna XXI wieku. Specjalnie nie trzeba tłumaczyć wyróżnienia dla Gossip – zespół wydał przecież fantastyczny album “Music for man”. Najwięcej kontrowersji wzbudziła nominacja dla Otep – metalowego zespołu z charyzmatyczną frontwoman:
Oto pełna lista kategorii i nominacji do tegorocznych GLAAD Awards (poza teatralnymi, które są nagrodami zdecydowanie lokalnymi):
Najlepszy film w szerokiej dystrybucji:
Everybody’s Fine (Wszyscy mają się dobrze)
I Love You, Man
Precious: Based on the Novel ‘Push’ by Sapphire
A Single Man
Taking Woodstock
Najlepszy film o ograniczonej dystrybucji:
Casi Divas
The Country Teacher
Little Ashes
Phoebe in Wonderland
The Secrets
Najlepszy serial dramatyczny:
Brothers & Sisters (Bracia i siostry)
Grey’s Anatomy (Chirurdzy)
Mad Men
Skins
True Blood (Czysta krew)
Najlepszy serial komediowy:
Beautiful People
Glee
GREEK
Modern Family
United States of Tara
Najlepszy odcinek serialu, w którym choć jeden z bohaterów przyznaje się do orientacji homoseksualnej:
Mam szczęście – nie pamiętam, bym kiedykolwiek nie mogła (lub nie chciała) przyznać się do tego, że jestem lesbijką. Nie pamiętam też, bym kiedykolwiek miała problem z etykietkami. Zawsze wiedziałam, zawsze się przyznawałam, prawie nigdy nic złego mi się w związku z tym nie stało. Ale nie wszyscy tak mają. Sprawa jest szczególnie skomplikowana w przypadku osób istniejących – mniej lub bardziej – w świadomości publicznej.
W ubiegłym tygodniu w brytyjskim magazynie „Times” został opublikowany artykuł o coraz powszechniejszym wśród znanych kobiet zjawisku publicznego outcomingu w wieku średnim. Przytoczone są przykłady Kelly McGillis, Sharon Stone czy Meredith Baxter. Ale nazwiskiem, które w tym gronie zwraca szczególną uwagę, jest Goldfrapp.
Alison Goldfrapp znana jestprzede wszystkim z zespołu, nomen omen, Goldfrapp, oraz ze współpracy z Trickym. Obdarzona nieprzeciętnym głosem i niepowtarzalną wyobraźnią muzyczną, tworzy od prawie dekady płyty, które zachwycają jednych, niepokoją drugich, a nudzą jeszcze innych. Muszę przyznać, że ja należę do zdeklarowanych miłośniczek talentu, twórczości i pomysłowości Alison.
Goldfrapp uznawana jest również za ikonę stylu i co roku znajduje się na liście najlepiej ubranych Brytyjek.
Znana jest jeszcze z jednego: bardzo starannie chroni swoją prywatność. Do tego stopnia, że nie wiadomo nawet do końca, ile ma lat. Są tacy, którzy twierdzą, że dobija do dwudziestki (niemożliwe, choćby ze względu na przebieg kariery), inni – że już wkrótce stuknie jej pięćdziesiątka. Nie wiadomo, czy jest z kimś związana; nie wiadomo, czy ma dzieci. Nie do końca jasne jest, czym się interesuje, jak spędza wolny czas czy na jaką partię głosuje.
Do tej pory jedno było wiadomo – Alison to ponoć istota heteroseksualna. Opowiedziała o tym, niezupełnie wprost, kilka lat temu w wywiadzie dla jednego z brytyjskich magazynów. „Nieważne – homo czy hetero. Człowiek jest przede wszystkim seksualny” – mówiła wówczas. Że dwuznaczne zdanie i że już wtedy powinien był uruchomić się mój radar? Nie do końca. Wypowiedź ta bowiem była raczej ukłonem w kierunku osób nieheteroseksualnych, wyrażeniem szacunku wobec wszystkich, którzy nie żyją w heteronormatywny sposób oraz nawoływaniem do akceptacji i tolerancji.
Tymczasem według artykułu, który ukazał się w „Times” w ostatnich dnia grudnia, Alison jest lesbijką, a przynajmniej związana jest z kobietą. I to od kilku już lat. Jej dziewczyna to podobno Lisa Gunning, urodzona w Hong Kongu Brytyjka pracująca w przemyśle filmowym.
Branżowe portale już okrzyknęły ubiegłotygodniowy artykuł outcomingiem Alison. Czy podzielam tę opinię? Nie do końca. Alison i Lisa rzeczywiściwe pojawiły się niedawno razem (bardzo razem) na kilku imprezach, ciepło wypowiadają się o sobie w mediach, ale żadna nie zająknęła się nawet na temat domniemanego związku.
Co więcej, Goldfrapp, już po publikacji artykułu, nie skomentowała całej sprawy. Nie zdementowała plotek, nie zagroziła gazecie procesem, ale też nie potwierdziła żadnej z zamieszczonych informacji. Być może nie jest jeszcze gotowa do ujawnienia swojej orientacji, może po prostu nie lubi etykietek (źle, bardzo niedobrze), a może po prostu w rewelacjach prasowych nie ma nawet źdźbła prawdy.
Czy można mówić o wyjściu z szafy bez udziału samej zainteresowanej? W żadnym wypadku. Ale wspólne zdjęcia Alison i Lisy, nawet jeśli nie są razem, cieszą homoseksualne oko, o czym musiałam, musiałam donieść.
Data wpisu: 5 stycznia, 2010 autor wpisu: black6ox | Komentowanie nie jest możliwe
Witaj,
Do maja 2010 pod tym adresem znajdowała się część artykułów portalu Kobiety Kobietom dotycząca filmu, muzyki i literatury.