Archiwum dla kategorii: ‘Recenzje’

Mówię na niego BLUE

Jest trochę jak zabawka do przytulania – mały, leciutki, przyjemny w dotyku i miły dla oka. Śliczny jak kolorowe lizaki, które można kupić na dworcu na prezent.299346 9819 223x300 Mówię na niego BLUEDostałam go od swojej nowej partnerki. Po pięknym etapie zalotów przyszedł czas na seks – ekscytujący, różnorodny i pełen swobody. Pokazywałyśmy sobie swoje zabawki erotyczne. Fonzie jej nie zachwycił, natomiast mnie od razu spodobał się jego uroczy niebieski kolorek, design i gładziutkie tworzywo – i tak trafił do mnie. Mały, niepozorny, a jednak kryje w sobie moc.
Mam w swojej szufladzie przyjemności kilka starszych modeli wibratorów i żaden nie jest tak śliczny jak BLUE. Poza tym Fonzie bardzo wygodnie się obsługuje, zwłaszcza że nie ma z nim kłopotów typu wypadające baterie. Uwierzcie, że ostatnie, o czym marzy kobieta z wibratorem w cipce, to nagła przerwa w dostawie energii do zabawki icon smile Mówię na niego BLUE . Albo niekontrolowane naciśnięcie źle umiejscowionego guzika – chwila nieuwagi i bach! – za szybko, za wolno, wyłącza się, pomocy! Za to mój mały Blue współpracuje na 5 z plusem. I ta moc, o której już wspominałam – zaledwie 2 małe bateryjki, a siła wibracji idealna!
Wibrator Fonzie niebieski Mówię na niego BLUEMały. Tak, jest troszkę za mały – nie sięga do mojego punktu G, a i końcówką łechtaczkową muszę nieco czasem pomanewrować, ale umówmy się, że cipki są różne, jak i same kobiety. Seks byłby potwornie nudny, gdyby każda dziewczyna miała taką samą budowę ciała, reakcje, wrażliwość na bodźce. Magia zbliżeń z nową partnerką to właśnie odkrywanie tego wszystkiego, dostrajanie się do wspólnej muzyki.
Mnogość trybów wibracji dla mnie jest zupełnie zbędna – przecież każda z nas ma własny rytm. Nie potrzebuję, by ktoś za mnie sterował tempem tak samo jak tego, by kręcił za mnie biodrami icon smile Mówię na niego BLUE . Za to na kolejny plus mamy łatwość ubrania i rozebrania Blue z prezerwatywy oraz szybkiego i bezproblemowego umycia. W dodatku szybko schnie, więc może nie zapomnicie zabrać go z umywalki i schować przed przyjściem gości na wieczór niekoniecznie erotyczny. Bez względu na to, z kim go używacie – pamiętajcie o higienie!
Jeśli dopiero szukasz czegoś, co dostarczy Ci przyjemności i nie masz zbyt wielu doświadczeń – naprawdę myślę, że to wibrator w sam raz dla Ciebie. Bez przesady z wielkością, dobra jakość i zdecydowanie jest wart swojej ceny. Poza tym rozmiar staje się tutaj atutem – możesz spróbować także penetracji analnej, najpierw końcówką łechtaczkową, później większą nasmarowaną lubrykantem.
Lubię lekko i wolno pobudzać się Blue, gdy leżę naprzeciwko niej. Patrzymy sobie w oczy, obserwujemy swoje ruchy, ona głaszcze mnie po nogach i uśmiecha się, oparta o poduszki. Widzę, jak rośnie jej podniecenie, oddech przyspiesza, oczy błyszczą… Ja też powoli się rozkręcam, jest mi coraz cieplej, krew pulsuje, zaciskam się na wibratorze. Może Wy też spróbujecie razem?


Data wpisu: 15 maja, 2012 autor wpisu: Oho  |  Komentowanie nie jest możliwe

Mówię na niego BLUE

Jest trochę jak zabawka do przytulania – mały, leciutki, przyjemny w dotyku i miły dla oka. Śliczny jak kolorowe lizaki, które można kupić na dworcu na prezent.

299346 9819 223x300 Mówię na niego BLUE

całuśne usta

Dostałam go od swojej nowej partnerki. Po pięknym etapie zalotów przyszedł czas na seks – ekscytujący, różnorodny i pełen swobody. Pokazywałyśmy sobie swoje zabawki erotyczne. Fonzie jej nie zachwycił, natomiast mnie od razu spodobał się jego uroczy niebieski kolorek, design i gładziutkie tworzywo – i tak trafił do mnie. Mały, niepozorny, a jednak kryje w sobie moc.
Mam w swojej szufladzie przyjemności kilka starszych modeli wibratorów i żaden nie jest tak śliczny jak BLUE. Poza tym Fonzie bardzo wygodnie się obsługuje, zwłaszcza że nie ma z nim kłopotów typu wypadające baterie. Uwierzcie, że ostatnie, o czym marzy kobieta z wibratorem w cipce, to nagła przerwa w dostawie energii do zabawki icon smile Mówię na niego BLUE . Albo niekontrolowane naciśnięcie źle umiejscowionego guzika – chwila nieuwagi i bach! – za szybko, za wolno, wyłącza się, pomocy! Za to mój mały Blue współpracuje na 5 z plusem. I ta moc, o której już wspominałam – zaledwie 2 małe bateryjki, a siła wibracji idealna!

Wibrator Fonzie niebieski Mówię na niego BLUE
wibrator Fonzie niebieski

Mały. Tak, jest troszkę za mały – nie sięga do mojego punktu G, a i końcówką łechtaczkową muszę nieco czasem pomanewrować, ale umówmy się, że cipki są różne, jak i same kobiety. Seks byłby potwornie nudny, gdyby każda dziewczyna miała taką samą budowę ciała, reakcje, wrażliwość na bodźce. Magia zbliżeń z nową partnerką to właśnie odkrywanie tego wszystkiego, dostrajanie się do wspólnej muzyki.
Mnogość trybów wibracji dla mnie jest zupełnie zbędna – przecież każda z nas ma własny rytm. Nie potrzebuję, by ktoś za mnie sterował tempem tak samo jak tego, by kręcił za mnie biodrami icon smile Mówię na niego BLUE . Za to na kolejny plus mamy łatwość ubrania i rozebrania Blue z prezerwatywy oraz szybkiego i bezproblemowego umycia. W dodatku szybko schnie, więc może nie zapomnicie zabrać go z umywalki i schować przed przyjściem gości na wieczór niekoniecznie erotyczny. Bez względu na to, z kim go używacie – pamiętajcie o higienie!
Jeśli dopiero szukasz czegoś, co dostarczy Ci przyjemności i nie masz zbyt wielu doświadczeń – naprawdę myślę, że to wibrator w sam raz dla Ciebie. Bez przesady z wielkością, dobra jakość i zdecydowanie jest wart swojej ceny. Poza tym rozmiar staje się tutaj atutem – możesz spróbować także penetracji analnej, najpierw końcówką łechtaczkową, później większą nasmarowaną lubrykantem.
Lubię lekko i wolno pobudzać się Blue, gdy leżę naprzeciwko niej. Patrzymy sobie w oczy, obserwujemy swoje ruchy, ona głaszcze mnie po nogach i uśmiecha się, oparta o poduszki. Widzę, jak rośnie jej podniecenie, oddech przyspiesza, oczy błyszczą… Ja też powoli się rozkręcam, jest mi coraz cieplej, krew pulsuje, zaciskam się na wibratorze. Może Wy też spróbujecie razem?


Data wpisu: 15 maja, 2012 autor wpisu: AJ  |  Komentowanie nie jest możliwe

Trans-utopia

Kiedy Amor traci głowę, romans nie jest zarezerwowany wyłącznie dla białej heteronormy. 

1 236x300 Trans utopia

Kiedy Amor traci głowę

Swego czasu jeden z romansów z przeszłości zaważył na całym roku mojego życia. Wszystkie szkoły artystyczne, do których aplikowałam postanowiły mi wówczas udowodnić, że jestem do niczego i świat sztuki mnie nie potrzebuje. I gdyby ostatni odcinek animowanego serialu South Park został wówczas wyemitowany, a powieść Jennie Dorny wydana, wiedziałabym, że powinnam wziąć do ręki kij bejsbolowy i zatłuc mojego kupidyna, który najwidoczniej zapomniał, że ludziom zajmującym się sztuką miłość szkodzi na twórczość. Ostatnio dowiedziałam się też, że każdy artysta musi być samotnikiem, co znów usprawiedliwia fakt, że w czasach bycia w długoterminowym związku spod moich rąk wychodziły najbardziej beznadziejne i najbardziej niedokończone prace niż kiedykolwiek przedtem i potem.

Bo światem związków i relacji międzyludzkich rządzą kupidyny, więc jak się dwa spikną na tych swoich chmurkach, to nie zna się dnia, ni godziny… I szlag trafia wszelkie teorie o związku jako synergii i dyrektywy o wchodzeniu w relacje jako pracy. Tak przynajmniej jest w rzeczywistości Kiedy Amor traci głowę.

Do przeczytania świeżo wydanej powieści Dorny zbierałam się kilka dni, a to z powodu pewnego zwyczaju, który u mnie poprzedza decyzję o rozpoczęciu lektury (lub trafnie selekcjonuje oferty księgarskie). Wystarczy otworzyć książkę na dowolnej stronie i przeczytać dwa, trzy zdania. Jak „nie kliknie”, zwykle szkoda na daną pozycję czasu. I z Amorem nie kliknęło, ale w końcu nadszedł ten dzień, kiedy przewróciłam pierwszą stronę.

Skąd ten opór? Wydaniu matro– i patronują między innymi Kampania Przeciw Homofobii, Feminoteka, Seksualność Kobiet, a mi po kartkach latają jakieś skursywione kupidyny! Moje zniechęcenie w końcu wyparło olśnienie, poprzedzone wewnętrznymi narzekaniami, że lektura mnie obraża, że wątki płytkie, a autorka porusza się w świecie popkulturowych klisz. Ale wreszcie zrozumiałam – mam do czynienia z klasycznym, w kwestii konstrukcji i tematów fabularnych, romansem, przeniesionym w środowisko, które w tym momencie, umownie określę mianem queer. Z tą myślą przemierzałam kolejne rozdziały (szczęście, że na początku wymieniono występujące postaci i koneksje między nimi, więc gdy gubiłam wątek, mogłam z tej rozpiski skorzystać), więc lektura stała się bardziej znośna, co nie oznacza bynajmniej „przyjemna”. Przynajmniej romansowość usprawiedliwiła obecność baśniowo-mitycznych wątków w niebie.

Co to za historia? Główna bohaterka, Amerykanka, rzeźbiarka, lesbijka, postanawia wyruszyć do Paryża w męskim przebraniu. Dla Amerykanów nie ma bowiem bardziej artystowskiego miejsca niż stolica Francji, gdzie nie tylko można tworzyć, ale i zakochiwać się, ewentualnie oświadczać na wieży Eiffla. Środowisko, do którego trafia Lilian jako James (takie przybiera imię) jest barwne i wręcz groteskowo odległe od heteronormy. Znajdzie się tam miejsce dla marszanda-geja, hinduskiej lesbijki (księgowej oraz współwłaścielki knajpki), jej brata geja-transwestyty oraz ich matki, która wspiera, kochając ponad życie. Przyjaciółki Mirny (Hinduski od knajpki) też są kolorowe, za Hanifem (bratem) ciągnie się niedokończony romans z Irlandczykiem, zaś w Ameryce zostaje przyjaciel-gej głównej bohaterki. Wszyscy oni żyją w swego rodzaju utopii – ojciec, który nie mógł znieść homoseksualizmu obojga dzieci i porzucił rodzinę w żaden sposób nie rezonuje (wspomina go tylko matka), przeszłe związki, nawet jeśli ciągle gdzieś jątrzą, są szybko zastępowane przez nowe, bardzo łatwe do nawiązania relacje. Problem przebieranek Lilian/Jamesa praktycznie nie istnieje, spotyka się głównie z aprobatą (zakochana Mirna, wcześniej związana z „cukierkową blondynką”, beż żadnych „ale” umawia się z osobą o – na pierwszy rzut oka – niejasnym statusie ontologicznym). I większość członków tego mikroświata zwiąże się ze sobą nawzajem.

Romans musi być z założenia prosty. Nie powinno go psuć zbytnie psychologizowanie czy rzucanie bohaterom kłód pod nogi, bo lektura ma przede wszystkim służyć rozrywce. Gimnastykę intelektualną należy sprowadzić do schematu: „wdech-wydech-gryz!”.

Najciekawsze rzeczy dzieją się w Kiedy Amor traci głowę w materii języka – Dorny dostosowuje używanie w narracji formy żeńskiej lub męskiej w zależności od tego, kim Lilian/James w danej chwili czuje się bardziej. I ta zabawa rzeczywiście przytrzymywała moją uwagę, była ciekawym pęknięciem, tak jak fizjologiczny fakt, że w tym mydłkowatym świecie bohaterka cierpi przed okresem.

Opisy korporalności kobiecej są tu niezwykle sensualne (męska się właściwie nie pojawia), autorka z lubością wodzi wzrokiem po ciałach bohaterek, pisze o nich niezwykle wrażeniowo. Nie ucieka jednak od podszywania ich popowymi erotycznymi kliszami, takimi, jak obraz kobiety w za dużej męskiej koszuli (bo co robią bohaterki w filmach, nie tylko mainstreamowych, po seksie? Łażą w koszuli partnera!) czy motywem kobiety przebranej za mężczyznę jako elementu seksualnej gry, kuszenia.

Fakt, że w klasyczne ramy zostały wtłoczone postaci nie należące do białej heteronormy, nie oznacza jednak dobrej, zmyślnie poprowadzonej historii. Harlequin, w którym zmienionoby płcie czy orientacje bohaterów (czy to one powinny być czynnikami organizującymi powieść?), nadal pozostanie niewymagającą, lekką literaturą. Tu mam do czynienia z harelquinem w wersji LGBT. Z taką utopią w wersji trans, ze światem wielopłaszczyznowych przekroczeń, z queerowym niebem. Ku pokrzepieniu serc – tylko czy jest kogo pokrzepiać?

Niemniej jednak myśl, że związki szkodzą sztuce jest niezwykle trafna i tematyzuje się na kartach powieści. Po co tworzyć, skoro najważniejsza jest miłość? I czy musi ona być logiczna?

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 30 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Jak chciałam sobie oczy wydrapać…

Nowy film She monkeys już w kinach. Dla prawdziwych koneserów bardzo wysokiej sztuki lub dla masochistów intelektualnych. Zdecydowanie nie należę do żadnej z tych grup… Dla pozostałych będzie niezrozumiałym gniotem z bardzo niepokojącymi scenami.

she monkeys poster large 211x300 Jak chciałam sobie oczy wydrapać...
she monkeys

Emma ma pasję – woltyżerkę, czyli gimnastykę artystyczną na koniu. Jest tak zakochana w tym sporcie, że ćwiczy codziennie, żeby być najlepszą. Jest silna, wytrwała i pracowita. Trafia do grupy, gdzie prym wiedzie Cassandra – delikatna, zmysłowa i ponętna. Między dziewczynami zaczyna się rywalizacja o przywództwo i o uczestniczenie w finale. Sprawę komplikują emocje, napięcia grupowe i zazdrość umiejętności tej drugiej…

Historia naprawdę brzmi dobrze. I jest całkiem niezła. Gdyby nie to, że jednak film nie rozwija tej rywalizacji tak, jak by mógł. Dodatkowo, skupia się na zupełnie niepotrzebnym wątku młodszej siostry Emmy, która, w wieku jakiś 9 lat, ma problemy z dojrzewaniem płciowym. Musi zacząć nosić bikini na basen (na które ojciec nie chce się zgodzić). To jeszcze nic. Zdecydowanie bardziej dziwnym wątkiem jest jej miłość do swojej niani, która jest młodym afroeuropejczykiem, jej kuzynem i generalnie spędzają czas w łóżku, kiedy on ją mizia po brzuchu lub ona robi dla niego lap dance. Tak. 9 letnia dziewczynka w bikini w panterkę tańczy taniec erotyczny przed swoim nastoletnim kuzynem-murzynem-nianią.

To jednak jeszcze nie było powodem, dla którego chciałam sobie wydrapać oczy. Dużo gorszą sceną wizualnie jest ujęcie pary koni, które są w trakcie gry wstępnej, a później zaczynają się pokrywać. Oczywiście nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły.

Mamy jeszcze wątek tresowanego psa, który reaguje na kliknięcie oraz strzelby, którą widać na plakacie, która właściwie też jest bez sensu – chyba ma po prostu nadać grozy. Zaspoileruję niewiele informując, że nie, strzelba nie wypali w tym filmie. Oczywiście agresja ukryta w Emmie jest, ale muszę powiedzieć, że kompletnie się nie popisała kreatywnością…
W mojej skali film 4/10, czyli ujdzie, można obejrzeć, jeśli kogoś przyciśnie, ale z własnej woli, to bym nie polecała go oglądać. Naprawdę nie warto…


Data wpisu: 30 kwietnia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Czego nie dowiecie się na lekcjach historii?

Tajemnice i sensacje świata antycznego Sławomira Kopera do zdecydowanie lektura dla każdego – miłośnicy historii znajdą w niej interesują ciekawostki i fakty, laicy dowiedzą się paru interesujących informacji i będą mogli sobie poukładać informacje systemowo, a przede wszystkim każdy ma szanse dowiedzieć się tego, co przypuszczalnie było prawdą – bez owijania w bawełnę i ukrywania niewygodnych faktów.
koper slawomir tajemnice i sensacje swiata antycznego mniejsze 213x300 Czego nie dowiecie się na lekcjach historii?
Tajemnice i sensacje świata antycznego

Czy wiecie, że Sparcie groził niż demograficzny, ponieważ duża część jego obywateli była gejami? A Hatszepsut była kobietą faraonem,a do tego bardzo dobrym? Czy przypuszczasz, że fakt,że uważamy Persów za barbarzyńców to wynik greckiej propagandy?


Te i inne ciekawostki znajdziecie w tej książce, która w łatwy i przyjemny sposób snuje historie sprzed kilku tysięcy lat. Nie trzeba mieć wiedzy, żeby rozumieć jej treść, ale na pewno jeśli ktoś interesuje się tym okresem dowie się paru fajnych faktów.

Okazuje się, że homoseksualność miała duże znaczenie w tamtych czasach. Oddziaływała zarówno na politykę jak i historię. Nie wierzycie? Oto kilka przykładów:

Chętnie skonfrontowałam plotki o lesbijstwie Hatszepsut z odkryciami archeologów (wszak portretowano ją często jako „mężczyznę”, a w jej grobowcu znaleziono zwłoki kobiety – jej służącej). Z wypiekami na twarzy czytałam o miłości greckiej – większość starożytnej Grecji jaką znamy opierała się na relacjach homoerotycznych, które stanowiły trzon kulturowy.Kojarzycie „święty hufiec” z Teb? Wiecie, że tych 300 mężczyzn, to tak naprawdę 150 par gejów, którzy przysięgali walczyć na śmierć i  życie? Interesuje was biografia jednego z kochanków Sokratesa – Alkibiadesa, który odegrał znaczącą rolę w wojnie domowej w Grecji? Pewnie nie zdawaliście sobie sprawy z faktu, że Filip II, ojciec Aleksandra Macedońskiego został zamordowany przez swojego kochanka Pauzaniasza. Co więcej, w tą zbrodnię zamieszany był sam Aleksander (zwany później Wielkim). Z innych ciekawostek, warto wspomnieć, że Juliusz Cezar również był zaangażowany erotycznie z osobami tej samej płci – był więc biseksualny. Na pewno ma na koncie romans z królem Bitynii Nikomedesem IV (znanego z zamiłowania do „miłości greckiej”) – widywano go w damskim stroju odwiedzającego króla w jego sypialni. Przyszły dyktator nie dementował tych plotek. Kurion Starszy nazywał Gajusza „mężem wszystkich kobiet i żoną wszystkich mężczyzn”, a Gnejusz Dolabella „bityńską kurtyzaną” i „dolną deską królewską łoża”. Gdy Cezar podbił Galię żołnierze śpiewali:
Położył nam Cezar Galię a Nikomedes Cezara
Triumfuje Cezar, który Galię położył
A nie triumfuje Nikomedes, który położył Cezara.
Nie będę więcej zdradzać, ale to ledwie pierwszych 8 rozdziałów tej 16 rozdziałowej książki. Jeszcze kilka ciekawostek w niej znajdziecie.
Język łatwy i przyjemny, historia snuje się trochę jak opowiadana bajka, a dodatkowo zdjęcia działają na wyobraźnię. To wszystko sprawia, że lektura nadaje się na jeden popołudniowy zasiad z książką. Czego wam życzę icon smile Czego nie dowiecie się na lekcjach historii?


Data wpisu: 11 kwietnia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Puszczalscy z zasadami

Zapewne spowoduje niemałe zamieszanie. Pierwsza książka w przetłumaczona na język polski w szerokim obiegu mówiąca o poliamorii i wszystkich niemonogamicznych formach związków, relacji i stosunków między ludźmi. Specjalnie dla was przeczytaliśmy ją od deski do deski!

Puszczalscy z zasadami 203x300 Puszczalscy z zasadami

Puszczalscy z zasadami

Bycie puszczalskim lub puszczalską z zasadami to zadanie nie łatwe, ale możliwe do osiągnięcia. Wymaga to jednak od nas przestrzegania kilku zasad – m.in. szczerości wobec partnerów i wiele, wiele pracy, chociażby nad zazdrością. W nagrodę możemy jednak przeżywać wyjątkowe relacje z wieloma osobami. Według autorek warto.

Ta lektura to nie tylko zbiór teoretycznych opisów, ale również praktyczne ćwiczenia do wykonania samemu/samej i w parach. Znajdziemy tam kilka mitów dotyczących osób niemonogamicznych, przegląd różnych kultur i okresów historycznych, w których monogamia nie była/jest jedyną obowiązującą zasadą oraz znajdziemy rozdziały od radzenia sobie z emocjami, przez te dotyczące seksu, aż po rady jak, gdzie, kiedy, co i z kim.

Jest to na pewno książka dla osób, które nigdy nie miały nic wspólnego z tematem i chcą dowiedzieć się jak najwięcej, ale bez wyraźnego zagłębiania się w szczegóły. Podręcznik dla osób, które chcą poznać świat niemonogamicznych związków.

Krótko mówiąc szału nie ma, ale warto tam zajrzeć.


Data wpisu: 9 kwietnia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Skowyt

Skowyt jest najnowszym filmem z serii Rainbow Collection prezentowanym przez firmę Mayfly. Miałam okazję być na jego premierze i chętnie podzielę się z wami swoimi przemyśleniami.

300x300 Skowyt

300×300

Allen Ginsberg jest uznawany za jednego z najważniejszych poetów XX wieku i lidera pokolenia bitników.  Film, z 2010 roku, wędruje trzema równoległymi torami, które się przeplatają: wierszem „Skowyt” – największym dziełem Ginsberga, – wraz z jego wizualizacją, wywiadem z artystą, który opowiada o swoim życiu prywatnym i karierze, oraz procesu sądowego wytoczonego wydawcy tytułowego wiersza – oskarżono go o demoralizację i prokuratura stara się zakazać rozpowszechniania dzieła.

Wiersz, sam w sobie, jest trudny do zrozumienia, o czym możecie się przekonać poniżej. Tym większe więc oklaski dla Roba Epsteina i Jeffrey’a Friedmana (reżyserów i scenarzystów) za świetne ujęcie tematu. Nie jest to film z gatunku lekkich – po wyjściu z kina widz czuje się zmęczony i przytłoczony. Ale przecież nie zawsze chodzi o dobrą zabawę, prawda?

fot 933 gr Skowyt
Allan Ginsberg

Wolność ekspresji, czy niepotrzebne wulgaryzmy? Promocja homoseksualności czy zachęta do otwartości? Czym jest literatura? Czym poezja? Gdzie przebiegają granice cenzury, moralności i ekspresji? Czy korzystanie z czyichś osiągnięć twórczych przekreśla dzieło? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w filmie, który naprawdę warto obejrzeć.

James Franco (znany np. z filmu Obywatel Milk), portretujący młodego homoseksualistę, jest naprawdę bliski oryginału. Zarówno gestykulacja, maniery w mówieniu, czy nawet styl czytania poezji zostały odwzorowane przez aktora koncertowo.

Chociaż niektórych może denerwować odczytywanie (długiego) wiersza w czasie filmu – powiedzmy sobie szczerze, że 60% tego 90 minutowego filmu to deklamacja – wydaje mi się, że bez tego obraz byłby nie pełny. Animacja prezentująca wizualizację tego poematu, fragmenty wywiadu tłumaczące znaczenie i eksperci (różnej maści) wypowiadający się przed sądem o poezji – to wszystko tworzy ciekawą mieszankę, którą analizuje się jeszcze na długo po zakończeniu filmu.

Zdecydowanie dobry film próbujący uchwycić w ramy trudny temat. To co jednak najbardziej mnie zachwyciło to muzyka. Tworzy idealne tło – nie wyróżnia się, nie zapada w pamięć, a jednak bez niej cały przekaz kreowany przez obrazy na ekranie zdecydowanie nie miałyby tej siły.

Wbrew temu, co może się wydawać, film nie jest biografią artysty, a studium jego dzieła. Oba wątki wiążą się oczywiście ze sobą – odnajdujemy we fragmentach poezji prawdziwe przygody autora, a jednak powoduje to, że okrywamy moc użytych słów, wczuwamy się w rytm wiersza i jeszcze lepiej zagłębiamy się w mroczne zakątki umysłu poety. Jego seksualne frustracje, coming out, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, kwestie rodzinne, problemy z życiem codziennym, pierwsze związki i wszystko co miało wpływ na jego osobę przeplata się obrazami, muzyką i słowami na ekranie.

Kino zdecydowanie nie łatwe, ale warte zobaczenia.

 

Skowyt

Widziałem najlepsze umysły mego pokolenia zniszczone szaleństwem,
głodne histeryczne nagie,

włóczące się o świcie po murzyńskich dzielnicach w poszukiwaniu wściekłej
dawki haszu,

anielogłowych hipstersów spragnionych pradawnego niebiańskiego
podłączenia do gwiezdnej prądnicy w maszynerii nocy,

którzy w nędzy łachmanach z zapadniętymi oczyma w transie czuwali
paląc w nadnaturalnych ciemnościach tanich mieszkań, płynąc poprzez
dachy miast, kontemplując jazz,

którzy pod liniami kolejki nadziemnej odsłaniali swe mózgi Niebiosom i
objawiały im się natchnione anioły Mahometa rozkołysane na dachach
czynszówek,

którzy odbyli uniwersytety chłodnym promiennym wzrokiem rojąc
Arkansas i Blake'em natchnioną tragedię pośród mędrków wojny,

których wylano z uczelni za obłęd i obsceniczne ody rozlepiane w oknach
czaszki,

którzy trzęśli się w bieliźnie w niegolonych pokojach, paląc w koszach na
śmieci swe pieniądze i nasłuchując Terroru za ścianą,

których kopano w brodę przyrodzenia, gdy wracali przez Laredo z
przemytem marihuany dla Nowego Jorku,

którzy łykali ogień w hotelach wypacykowanych farbą albo pili terpentynę
w Paradise Alley, marli lub noc w noc umartwiali swe torsy przy pomocy
snów, haszu, budzących zmór, wódy, chuja, i nieustających jebań,
niezrównanie ślepych ulic drżącego obłoku i błyskawicy umysłu skaczącej
ku biegunom Kanady i Paterson, rozświetlającej cały zamarły świat z
Czasem pośrodku,

trójwymiarowych wizji gmachów po zażyciu peyotlu, świtów podwórzowych
zielonych drzew cmentarza, opilstwa winem na szczytach dachów,
narkotycznych przejażdżek przez dzielnice witryn wśród migającej
sygnalizacji, słońca, księżyca i wibracji drzew, przez grzmiący zimowy
zmierzch Brooklynu, łoskot kubłów na śmieci i łagodne światło duszy,

którzy przytwierdzali się do kolejek metra by jeździć bez końca na
amfetaminie od Battery do świętego Bronksu dopóki hałas kół i dzieciarni
nie zagnał ich drżących ze spieczonymi ustami zmaltretowanych z
mózgiem wyzutym z jasności w posępne światło zoo,

którzy w kafeteriach Bickforda tonęli noc całą pośród imitacji świateł
podwodnej łodzi wynurzali się na popołudnia przy zleżałym piwie w
zdezelowanej knajpie Fugazziego nasłuchując głosu Anioła Zagłady w
wodorowej szafie grającej,

którzy gadali bez przerwy siedemdziesiąt godzin od parku do pokoju do
baru do szpitala wariatów Bellevue do muzeum do Brooklyńskiego Mostu,

stracony batalion platonicznych gadułów skaczących z tarasów ze schodów
przeciwpożarowych z parapetów z Empire State z księżyca,

którzy pletli trzy po trzy, wrzeszcząc wymiotując szepcząc fakty,
wspomnienia i anegdoty, oczy wylazłe z orbit, szok szpitali, więzień i
wojen,

całe intelekty wyrzygiwane w totalnych wspomnieniach z rozjarzonym
wzrokiem przez siedem nocy i dni, mięso dla Synagogi rzucone na bruk,

którzy znikali w nicości zenu w New Jersey zostawiając za sobą trop nie
wyraźnych widokówek ratusza w Atlantic City,

cierpiąc wschodnie poty, reumatyzm Tangeru i migreny Chin w ponurym
pokoju w Newark na odwyku,

którzy snuli się o północy po nastawniach dworca dumając, dokąd by tu
pójść i szli, nie zostawiając złamanych serc,

którzy odpalali papierosy w bydlęcych wagonach bydlęcych wagonach
bydlęcych wagonach i przez śniegi zmierzali ku samotnym farmom w
mrok pierwszych osadników,

którzy studiowali Plotyna Poego św. Jana od Krzyża telepatię kabałę bopu
gdyż w Kansas kosmos instynktownie wibrował im u stóp,

którzy szli samotnie ulicami Idaho wypatrując wizyjnych aniołów
indiańskich, którzy byli wizyjnymi aniołami indiańskimi,

którzy uważali się jedynie za szaleńców w ów czas gdy Baltimore jaśniało w
nadnaturalnej ekstazie,

którzy pod wpływem zimowego nocnego deszczu w rozświetlonym
miasteczku wskakiwali do limuzyn Chińczyków z Oklahomy,

którzy włóczyli się głodni i samotni przez Houston węsząc jazz lub seks
lub zupę i szli za wspaniałym Hiszpanem by rozmawiać o Ameryce i
Wieczności, beznadziejna sprawa, wsiadali więc na statek do Afryki,

którzy zniknęli w wulkanach Meksyku nic zostawiając po sobie nic prócz
cienia drelichu lawy i popiołów poezji, rozsianych po kominkach Chicago,

którzy wypłynęli ponownie na Zachodnim Wybrzeżu przesłuchując FBI,
ciemnoskórzy seksowni brodaci w szortach i o wielkich oczach pacyfistów
rozdając niezrozumiałe ulotki,

którzy wypalali sobie papierosami dziury w ramionach w proteście przeciw
narkotyczno-nikotynowemu otumanieniu Kapitalizmu,

którzy na Union Square rozpowszechniali superkomunistyczne pamflety
łkając i rozbierając się a opłakiwały ich syreny z Los Alamos i opłakiwały
Wall Street a prom ze Staten Island także lamentował,

którzy doznawali załamań szlochając w białych gimnazjach nadzy i drżący
przed maszynerią innych szkieletów,

którzy gryźli detektywów po karkach i wrzeszczeli z uciechy w radiowozach,
że jedyna ich zbrodnia to dzika hipowska pederastia i opilstwo, którzy
skowyczeli klęcząc w metrze i których zwlekano z dachu powiewających
genitaliami i rękopisami,

którzy dawali się pieprzyć w zadek świątobliwym motocyklistom i
wrzeszczeli z uciechy,

którzy ciągnęli druta i dawali sobie ciągnąć owym ludzkim serafinom,
żeglarzom, och pieszczoty atlantyckiej i karaibskiej miłości,

którzy jebali rankiem wieczorami w różanych ogrodach na trawie parków
publicznych i cmentarzy rozpryskując nasienie na każdego kto się pojawił
i miał chęć,

którzy czkali nieustannie próbując chichotać lecz kończyli szlochem za
przepierzeniem łaźni tureckiej gdy jasnowłosy i nagi anioł przychodził
przebić ich mieczem,

którzy utracili swoich kochanków na rzecz trzech starych megier losu zezo
watej megiery za heteroseksualnego dolara zezowatej megiery mrugają
cej łonem i zezowatej megiery, która nic nie robi tylko siedzi na dupie i
odcina złote intelektualne nici z krosna rzemieślnika,

którzy w ekstazie i nienasyceniu kopulowali z butelką piwa, z kochanką,
pudełkiem po papierosach, ze świecą, wypadali z łóżka, kontynuowali na
podłodze i w przedpokoju i kończyli omdlewając na ścianie z wizją
ostatecznej cipy wydając resztkę spermy świadomości,

którzy dogadzali milionom dziewcząt roztrzęsieni o zachodzie a rano mieli
czerwone oczy lecz byli gotowi dogadzać wschodzącemu słońcu, błyskając
przy stodołach pośladkami i nagością w jeziorze,

którzy kurwiąc się poszli przez Colorado w miriadzie skradzionych nocnych
aut, N.C. sekretny bohater tych wierszy rozpłodowiec i Adonis z Denver -
miło wspominać jego niezliczone spanie z dziewczynami na pus tych
parcelach i parkingach ciężarówek, w rozchwianych kinowych rzędach, na
szczytach gór w jaskiniach lub z wychudłymi kelnerkami w znanych
unoszeniach spódnic na odludnych poboczach a szczególnie w sekretnych
solipsyzmach sraczy stacji benzynowych a także w zaułkach rodzinnego
miasta,

którzy znikali w wielkich obskurnych kinach zapędzani w marzenia, budzili
się nagle na Manhattanie i wylegali z suteren skacowani bezdusznym
tokajem i horrorami żelaznych snów Trzeciej Ulicy i wlekli się cło biur
zatrudnienia,

którzy chodzili całą noc w butach pełnych krwi po śnieżnych nasypach
doków czekając aż w East River otworzą się drzwi do pokoju pełnego
ciepłej pary i opium,

którzy tworzyli wielkie samobójcze dramaty w apartamencie skalnych
brzegów rzeki Hudson pod błękitnym przeciwlotniczym reflektorem
księżyca a głowy ich będą uwieńczone laurem w zapomnieniu,

którzy jedli jagnięcy gulasz wyobraźni lub trawili kraba na mulistym dnie
rzek Bowery,

którzy opłakiwali romanse brukowe pchając wózki pełne cebuli i złej
muzyki,

którzy siedzieli w pudłach oddychając w mroku pod mostem i wstawali by
budować klawikord na swoim strychu,

którzy kaszleli na piątym piętrze Harlemu zwieńczonego ogniem pod
suchotniczym niebem pośród ksiąg o teologii, trzymanych w paczkach po
owocach,

którzy bazgrali całą noc tańcząc: wokół wzniosłych zaklęć, które żółtym
rankiem stawały się strofami bełkotu,

którzy gotowali zgniłe zwierzęta płuco racice ogon barszcz i placki
kukurydziane marząc o czystym królestwie warzyw,

którzy nurkowali pod platformy z mięsem w poszukiwaniu jaja,

którzy ciskali z dachu swoimi zegarkami głosując za Wiecznością poza
Czasem a budziki spadały im na głowy codziennie przez następnych lat
dziesięć,

którzy trzykrotnie bez skutku podcinali sobie żyły, rezygnowali i byli
zmuszeni otwierać antykwariaty gdzie płakali widząc, że się starzeją,
którzy spłonęli żywcem w swych niewinnych flanelowych garniturach na

Madison Avenue w podmuchach ciężkawego wersu, wśród sztucznego
szczęku żelaznych regimentów mody, nitroglicerynowych pisków pedałów
od reklamy i musztardowego gazu złowrogich przebiegłych wydawców lub
wpadali pod pijane taksówki Absolutnej Rzeczywistości,

którzy skakali z Brooklyńskiego Mostu to się faktycznie zdarzyło, i
odchodzili nieznani i zapomniani w upiorne oszołomienie zupy uliczek i
wozów strażackich w Chińskiej Dzielnicy, bez jednego darmowego piwa,

którzy z rozpaczy śpiewali w oknach, wypadali z okien metra, rzucali się
do brudnej Passaic, naskakiwali na Murzynów, darli się na całą ulicę,
tańczyli boso na rozbitych szklankach od wina, tłukli nagrania
nostalgicznego europejskiego jazzu z Niemiec lat trzydziestych,
wypróżniali whisky i jęcząc rzygali do zakrwawionego klozetu, ryk w ich
uszach i gwizdy gigantycznych lokomotyw,

którzy pruli szosami przeszłości odwiedzać się na wspólnej Golgocie
podrasowanych cudacznych aut na warcie więziennej samotności lub w
jazzowym wcieleniu Birmingham,

którzy jechali przez kraj siedemdziesiąt dwie godziny by stwierdzić czy ja
miałem widzenie czy ty miałeś widzenie czy on miał widzenie, by
odszukać Wieczność,

którzy podróżowali do Denver, którzy zmarli w Denver, którzy wrócili do
Denver i czekali na próżno, którzy strzegli Denver i popadali w depresję i
samotnieli w Denver a wreszcie odchodzili w poszukiwaniu Czasu i teraz
Denver tęskni do swych bohaterów,

którzy padali na kolana w katedrach beznadziei modląc się o zbawienie
innych, o światło i o piersi, aż dusza na moment rozświetlała włosy,

którzy zmagali się ze swymi uwięzionymi umysłami czekając na
niezwykłych zbrodniarzy o złotych włosach i sercach pełnych uroku
rzeczywistości którzy by śpiewali słodkiego bluesa dla Alcatraz,

którzy odeszli do Meksyku kultywować nałóg lub do Rocky Mount do
łagodnego Buddy lub do Tangeru do chłopców lub do czarnej lokomotywy
Southern Pacific lub do Harvardu do Narcissusa na cmentarz Woodlawn do
zabawy w rozetę lub do grobu,

którzy domagali się dowodów swego obłąkania oskarżając radio o
hipnotyzm i których pozostawiono z ich obłędem, rękami i zawieszonym
wyrokiem,

którzy obrzucali sałatką z kartofli wykładowców dadaizmu w City College
NY a potem zjawiali się na granitowych schodach domu wariatów z
wygolonymi głowami i arlekinadą o samobójstwie, żądając
natychmiastowej lobotomii,

i którym zamiast tego dostała się betonowa próżnia insuliny metrasolu
elektryczności hydroterapii psychoterapii terapii wychowawczej ping-ponga
i amnezji,

którzy w pozbawionym humoru proteście przewracali jeden tylko
symboliczny stół pingpongowy, odpoczywając krótko w katatonii,

powracali po latach całkiem łysi pod peruką krwi, łez i palców do
opętańczego przeznaczenia oddziałów miast obłąkańców Wschodu,

zatęchłych sal szpitali wariatów Pilgrim State Rockland i Greystone, kłócąc
się z odgłosami duszy, rokendrolując na ławie samotności o północy w
dolmenowych obszarach miłości, snu o życiu, zmory nocnej, ciał
obróconych w kamień ciężki jak księżyc,

wreszcie u matki***** i ostatnia fantastyczna książka wyrzucona z okna
czynszówki, ostatnie drzwi zamknięte o 4. rano, ostatni telefon rzucony w
odpowiedzi o ścian, ostatni umeblowany dom wypróżniony do ostatniego
mentalnego mebla, żółta papierowa róża skręcona na drucianym
wieszaku w komórce, a nawet i to urojenie, i tylko nadziei pełna niewielka
porcja halucynacji -

o, Carl, gdy ty nie jesteś bezpieczny ja nie jestem bezpieczny a teraz ty
faktycznie tkwisz w totalnie zwierzęcej zupie czasu -

którzy biegli przez oblodzone ulice z obsesją nagłego błysku alchemii
stosowania elipsy katalogu metra i wibrującej płaszczyzny,

którzy śnili czyniąc wcielone przerwy w Czasie i Przestrzeni przy pomocy
zestawienia obrazów a między 2 wzrokowe obrazy chwytali w pułapkę
archanioła duszy łącząc razem podstawowe czasowniki kojarząc rzeczownik
z błyskiem świadomości i przeczuwając doznanie Pater Omnipotens
Aeterni Deus,

by odnowić składnię i rytm ubogiej ludzkiej prozy i trzęsąc się ze wstydu
stanąć przed tobą niemo i mądrze, odpędzani lecz pełni wiary że dusza
podda się rytmowi myśli w swej obnażonej i bezkresnej głowie,

szaleniec włóczęga i anioł bitnik wobec Czasu, choć nieznani, świadczący
tu to, co można by było odłożyć do czasu po śmierci,

powstawali odrodzeni w widmowych szatach jazzu w cieniu złotego rogu
jazzbandu wdmuchując miłosne cierpienie nagiego umysłu Ameryki w
krzyk saksofonu eli eli lamna lamna sabaktani, który zatrząsł miastami
aż po ostatnie radio

z wyciętym z ich własnych ciał absolutnym sercem poematu życia godnym
spożywania nawet przez lat tysiąc.

II

Jaki sfinks z cementu i aluminium rozbił im czaszki i wyjadł mózg i
wyobraźnię ?

Moloch! Samotność! Brud! Brzydota! Kubły na śmieci i nieosiągalne
dolary ! Dzieci wrzeszczące poci schodami ! Chłopcy łkający w koszarach !
Starcy płaczący w parkach!

Moloch ! Moloch ! Zmora Molocha ! Moloch bez miłości ! Moloch
mentalny ! Moloch surowy sędzia ludzi !

Moloch niepojęte więzienie! Moloch bezduszny karcer skrzyżowanych
piszczeli i Kongres płaczu ! Moloch którego budowle są wyrokiem ! Moloch
wielki kamień wojny! Moloch ogłuszonych rządów!

Moloch o umyśle czystej maszynerii ! Moloch którego krew to krążący
pieniądz! Moloch którego palce to dziesięć armii! Moloch którego piersi to
ludożercza prądnica! Moloch którego ucho to dymiący grób!

Moloch którego oczy to tysiąc ślepych okien ! Moloch którego wieżowce
stoją przy długich ulicach jak bezkresne Jehowy! Moloch którego fabryki
śnią i kraczą we mgle! Moloch którego kominy i anteny wieńczą miasta!

Moloch którego miłość jest bezkresną naftą i kamieniem! Moloch którego
dusza to elektryczność i banki! Moloch którego nędza jest widmem
geniuszu ! Moloch którego los jest chmurą bezpłciowego wodoru ! Moloch
którego imię jest Umysł!

Moloch w którym siedzę samotnie! Moloch w którym śnię o Aniołach!
Wariat w Molochu! Jebaka w Molochu! W Molochu bez miłości i człowieka!

Moloch który tak wcześnie wszedł w mą duszę! Moloch w którym jestem
świadomością bez ciała! Moloch który wypłoszył mnie z naturalnej
ekstazy! Moloch którego opuszczam! Przebudzenie w Molochu! Światło
płynące z nieba!

Moloch! Moloch! Apartamenty robotów! Niewidzialne przedmieścia! skarbce
szkieletów! ślepe metropolie! demoniczny przemysł! upiorne narody!
nieusuwalne domy wariatów! granitowe chuje! monstrualne bomby!

Poskręcali karki wynosząc Molocha do Niebios! Bruki, drzewa, radia, tony!
podnosząc do Niebios miasto które istnieje i jest wszędzie wokół!

Wizje! omeny! halucynacje! cuda! ekstazy! spłynęły rzeką Ameryki!

Sny! adoracje! olśnienia! religie! okręty wrażliwego łajna!

Przełomy! rzeczne! uniesienia i ukrzyżowania! zmyte powodzią!
Odurzenia! Świta Trzech Króli! Rozpacze! Dziesięcioletnie zwierzęce
wrzaski i samobójstwa! Umysły! Nowe miłości! Pokolenie szaleńców!
osiadłe na skałach Czasu !

Prawdziwy święty śmiech w rzece! Widzieli to wszystko! dzikie oczy! święte
wycia! Żegnali! Skakali z dachu! w samotność! powiewając! niosąc kwiaty !
Do rzeki ! na ulicę !

III

Carlu Solomonie! Jestem z tobą w Rockland

gdzie zwariowałeś bardziej niż ja

Jestem z tobą w Rockland

gdzie musisz czuć się bardzo nieswojo

Jestem z tobą w Rockland

gdzie udajesz ducha mojej matki

Jestem z tobą w Rockland

gdzie zamordowałeś dwanaście swych sekretarek

Jestem z tobą w Rockland

gdzie śmiejesz się z tego ukrytego żartu

Jestem z tobą w Rockland

gdzie jesteśmy wielkimi pisarzami przy tej samej okropnej maszynie

Jestem z tobą w Rockland

gdzie twój stan stał się poważny i mówią o nim w radio

Jestem z tobą w Rockland

gdzie zdolności czaszki nie przyjmują już robactwa zmysłów

Jestem z tobą w Rockland

gdzie ssiesz herbatę z piersi starych panien z Utica

Jestem z tobą w Rockland

gdzie napuszczasz na ciała swych pielęgniarek megiery Bronksu

Jestem z tobą w Rockland

gdzie w kaftanie wrzeszczysz, że omija cię partia ping-ponga nad otchłanią

Jestem z tobą w Rockland

gdzie rąbiesz w katatoniczne pianino dusza jest niewinna i nieśmiertelna
oby nigdy nie umarła bezbożnie w fortecy domu wariatów

Jestem z tobą w Rockland

gdzie pięćdziesiąt szoków więcej nigdy nie zawróci twej duszy do ciała z
pielgrzymki do krzyża na pustkowiu

Jestem z tobą w Rockland

gdzie oskarżasz swych doktorów o chorobę i planujesz żydowską
socjalistyczną rewolucję przeciw narodowo-faszystowskiej Golgocie

Jestem z tobą w Rockland

gdzie rozszczepisz niebiosa nad Long Island i wskrzesisz swego żywego
ludzkiego Jezusa z nadludzkiego grobu

Jestem z tobą w Rockland

gdzie jest dwadzieścia pięć tysięcy obłąkanych towarzyszy śpiewających
razem końcowe zwrotki Międzynarodówki

Jestem z tobą w Rockland

gdzie pod naszą pościelą ściskamy i całujemy Stany Zjednoczone Stany
Zjednoczone które kaszlą całą noc i nie dają nam spać

Jestem z tobą w Rockland

gdzie budzimy się ze śpiączki elektryzowani przez samoloty naszych dusz
ryczące nad dachem przyleciały zrzucić anielskie bomby szpital się
rozświetla urojone ściany zapadają O wybiegają chude legiony O
gwiazdami usiany szok łaski tu oto trwa wieczna wojna O zwycięstwo
zapomnij o swojej bieliźnie jesteśmy wolni

Jestem z tobą w Rockland

w moich snach idziesz płacząc mokry od morskiej podróży po autostradzie
Ameryki do drzwi mej chaty w zachodnią noc

PRZYPIS DO "SKOWYTU"

Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty!
Święty! Święty! Święty! Święty! Święty! Święty!

Świat jest święty! Dusza jest święta! Skóra jest święta! Nos jest święty!
Język i chuj i ręka i otwór w dupie są święte!

Wszystko jest święte! każdy jest święty! każde miejsce jest święte! każdy
dzień jest wiecznością! każdy jest aniołem!

Włóczęga jest równie święty jak serafin! szaleniec jest święty jak święta
jesteś ty moja duszo!

Maszyna do pisania jest święta wiersz jest święty głos jest święty
słuchacze są święci ekstaza jest święta!

Święty Piotr święty Allen święty Solomon święty Lucien święty Kerouac
święty Huncke święty Burroughs święty Cassady święci nieznani pedałowaci
i cierpiący żebracy święci szkaradni ludzcy aniołowie!

Święta moja matka w domu wariatów! Święte chuje dziadków z Kansas!
Święty jęczący saksofon ! Święta apokalipsa bopu ! Święte jazz-grupy
marihuana hipstersi pokój hanz i bębny!

Święta samotność wieżowców i bruków! Święte kafejki wypełnione tłumami!
Święte tajemnicze rzeki łez pod ulicami !

Święty samotny argonauta więzień! Święte wielkie jagnię warstwy średniej!
Święci szaleni pasterze rebelii ! Kto wyczuwa Los Angeles ten JEST nim!
Święty New York Święte San Francisco Święta Peoria i Seattle Święty Paryż

Święty Tanger Święta Moskwa Święty Istambuł!

Święty czas w wieczności święta wieczność w czasie święte zegary w
przestrzeni święty czwarty wymiar święta piąta Międzynarodówka święty
Anioł w Molochu!

Święte morze święta pustynia święty kolejowy szlak święta lokomotywa
święte wizje święte halucynacje święte cuda święta gałka oczna święta
otchłań !

Święte wybaczenie! łaska! miłosierdzie! wiara! Święte! Nasze! ciała!
cierpienie! wielkoduszność!

Święta nadnaturalna niezrównanie jaśniejąca rozumna dobroć duszy!

(dla Carla Solomona)


Data wpisu: 28 marca, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Ciało obce — Trans-Solidarność

Najnowsza premiera reżysera Kuby Kowalskiego na sopockiej scenie Teatru Wybrzeże oparta jest na autentycznej historii działaczki Solidarności, odznaczonej Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Ewy Marii Hołuszko. Dziwicie się, że nie znacie tej postaci? Od kilkunastu lat nie bierze czynnego udziału w życiu społecznym i politycznym ze względu na odtrącenie jakie spotkało ją po opercji korekty płci.

plakat1 210x300 Ciało obce   Trans Solidarność
plakat

Nagrodzony w 2010 r. Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną spektakl, brawurowo wyreżyserowany przez Kubę Kowalskiego, pokazuje zarówno czasy solidarnościowej konspiracji, proces korekty płci i to, co po nim nastąpiło. Jak zapewne możecie się domyślać, bycie sobą Ewa przypłaciła odtrąceniem. Zarówno przez dawnych towarzyszy/ki z podziemia, własną rodzinę- syn Lech, nazwany tak na cześć Wałęsy, który u swojej „matki” brzydzi się nawet spróbować przygotowanego dla niego posiłku czy też trudną młodzież, którą uczy Ewa (swoją drogą praca w publicznej edukacji to synonim upodlenia).

Bardzo wiele jest w tym spektaklu smutnych i gorzkich scen. Wspomniane już relacje Ewy z synem, nieobecność podczas świąt zaproszonych gości, na których przyjęcie (szynka parneńska z Biedronki) Ewa wydała całą swoją szkolną wypłatę, wizyta u lekarza (w tej roli fenomenalny Maciej Konopiński), który traktuje Ewę po tranzycji jak dziwadło, czy też zachwyt działaczki nad kupionym w promocji kremem i jego działaniem.

Jest w „Ciałach obcych” odtrącenie, jest kryzys, jest samotność osoby transpłciowej, która jednak odnajduje szczęście i godność w byciu sobą (jak ważna dla niej była tranzycja pokazuje wizyta u lekarki, której Ewa zawdzięcza biologiczną przemianę ciała). Jest obraz milicyjnej akcji Hiacynt, w której szantażowano osoby LGBTQ. Jednak, mimo wielkiego ładunku emocjonalnego i bardzo prawdziwie pokazanej sytuacji osób LGBTQ w Polsce, można się na nim dobrze bawić. „Ciała obce” bowiem czasem są kabaratem, czasem musicalem, są genialnie zagrane, oczarowują ruchem scenicznym (Katarzyna Chmielewska z Dada Von Bzdulow) i scenografią.

Salę teatralną wypełnia biało-czerwona spirala– narodowe DNA. Aktorzy przez cały spektakl wspinają się po nim i tańczą. Wspaniale brzmi z jego wierzchołka monolog Ewy (jeszcze jako Adama), w tej roli świetny Marek Tynda, która spodziewając się dziecka, czyta o fazach życia płodowego i okresie kształtowania narządów płciowych. Jej zaklinanie boga, by w przypadku jej dziecka, nie pomylił się, jest bardziej niż poruszające. DNA w pewnym momencie spektaklu służy też jako szkolna klasa. Według mnie to jedna z najmocniejszych scen dramatu. Młodzież rozmawiająca między sobą o „obciąganiu za dwadzieścia groszy” (przoduje powracająca w wielkiej formie Anna Kociarz), totalnie łamie dystans między klasą a nauczycielką, wypytując ją o wielkie piersi i bary.

Równie ciekawy zabieg zastosowano przy kostiumach. Aktorzy występują w bieli, a aktorki w czerwieni. Aby cofnąć się w czasie do lat 80.- wszyscy zakładają powyciągane bure swetry. Są też momenty, w których aktorzy transują ubierając ciasną bieliznę.

Część scen jest śpiewanych, z akompaniamentem perkusji i saksofonu.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to może do lekkiego przeładowania, właśnie muzyką, ruchem scenicznym, niektórych fragmentów. Ale jednocześnie empatyzuję z reżyserem, któremu na pewno trudno byłoby ciąć swoje w tak wielu aspektach przemyślane dzieło.

                   Ania Urbańczyk

                   „Ciała obce” Teatr Wybrzeże Scena Kameralna, Sopot

Reżyseria: Kuba Kowalski
Dramaturgia: Julia Holewińska
Scenografia: Katarzyna Stochalska
Muzyka: Piotr Maciejewski
Światło: Damian Pawella
Ruch sceniczny: Katarzyna Chmielewska
Występują: Marek Tynda, Justyna Bartoszewicz, Piotr Biedroń, Magdalena Boć, Małgorzata Brajner, Piotr Domalewski, Anna Kociarz, Maciej Konopiński, Robert Ninkiewicz, Piotr Maciejewski, Paulina Strzegowska



Data wpisu: 16 marca, 2012 autor wpisu: Ania Urbanczyk  |  Komentowanie nie jest możliwe

Lesbijki i adopcja? Czemu nie!

W niektórych krajach europejskich zalegalizowano już związki homoseksualne. W Polsce takie pary nadal nie mają żadnych praw. Na przykład nie mogą po sobie dziedziczyć. Przy zawieraniu umów, pary homoseksualne są traktowane jak osoby dla siebie obce. Nie wspominając już o tym, że wciąż nie mogą adoptować dzieci. W ogóle w żaden sposób nie mogą mieć dzieci. A niby czemu?

the kids are all right poster 203x300 Lesbijki i adopcja? Czemu nie!
the-kids-are-all-right-poster

„The Kids Are All Right” Lisy Cholodenko to film, który ukazuje sielankowe (czy na pewno?) życie dwóch lesbijek, które wspólnie wychowują dwoje dzieci. Jedna z nich pracuje zawodowo, druga zajmuje się domem, tworzą kochającą się rodzinę. Każda z nich jest matką biologiczną jednego z dzieci – dzięki cudownej technice In vitro. Ale pewnego dnia dzieci dorastają i postanawiają odszukać swojego ojca. I wtedy pojawia się problem…

Czy homoseksualiści powinni mieć dzieci?

Reżyserka we „Wszystko w porządku” stara się pokazać, jak MOŻE wyglądać życie w rodzinie, w której rodzice są tej samej płci. Żeby nie było zbyt kolorowo, pokazuje też ciemne strony takiego układu. Kłótnie, pretensje, nie omija życia seksualnego ani poszukiwań tożsamości adolescentów. Nie można powiedzieć – obie matki starają się jak mogą, żeby dzieci były szczęśliwe i miały wszystko, czego potrzeba. Każda z nich staje na głowie, aby zapewnić im normalny, zdrowy dom. Ale czy to możliwe? Czy miłość między dwoma kobietami pokona wszystko?

One dwie i on jeden.

Nic i Jules to kobiety, które zdecydowały spędzić razem całe życie. Kupiły dom, urodziły dzieci, zalegalizowały związek. Miały być na zawsze razem, jak w bajce. Aż pojawił się on – ojciec dzieci, przystojny i bardzo pociągający Paul. I wtedy okazało się, że miłość sobie, a seks sobie. Chociaż obie były zadeklarowanymi lesbijkami, jedna z nich nie dochowała partnerce wierności i rzuciła się w ramiona prawdziwego samca. Bez zbędnych wyrzutów sumienia.

Czas na refleksje!

Wiele zachodnich wynalazków przychodzi do nas i miesza ludziom w głowach. We „Wszystko w porządku” nie pada jednoznaczna odpowiedź, czy homoseksualiści powinni mieć dzieci. Ten film raczej pokazuje różne perspektywy. Nikt nie mówi, że dwie kobiety nie mogą być dobrymi matkami dla swojego dziecka. Jednocześnie – nikt nie wie tak naprawdę, jaki wpływ na psychikę dziecka wywrze taki model rodziny. Bo nikt tego nie bada, nie sprawdza ani nie kontroluje. Możemy tylko przypuszczać, że to nic złego i nikomu nie dzieje się krzywda. Ale jak jest naprawdę?

Dlaczego warto?

Nie jest to porywająca historia. Wymaga myślenia, skłania do zastanowienia się nad własnymi poglądami. Daje taki subtelny bodziec, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie – co ja o tym myślę? Bo adopcja dziecka przez pary homoseksualne to temat aktualny, będzie się pojawiał coraz częściej. Dobrze mieć na ten temat własne zdanie, zanim ktoś wmówi nam, jak jest i jak być powinno. Ja nie wiem, czy jestem za czy przeciw. Widzę zarówno dobre jak i złe strony takiego układu. Ale ten film pozwolił mi lepiej wyobrazić sobie taką sytuację. Dlatego polecam – szczególnie tym, którzy lubią mieć coś do powiedzenia na każdy temat!


Data wpisu: 29 lutego, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

Finn’s girl

Prędzej czy później również w Polsce stanie się oczywiste, że coraz więcej par jednopłciowych ma i będzie miała dzieci. Filmów na ten temat jest jednak niewiele. Szczególnie o tym co jest dużo, dużo później.

doc 2131 0 231x300 Finns girl
Finn’s girl

Finn i jej dziewczyna były cudowną parą. Postanowiły mieć dziecko. Ich rodzina rozwijała się szczęśliwie, do czasu kiedy X umiera na raka. Od tego czasu nic nie jest normalnie. Dorastająca Y tęskni za matką i nie odnajduje się w relacji z Finn, która jej nie urodziła. Szczególnie, że to zwykle X zajmowała się domem i pilnowała codzienności.

W pracy również Finn się nie układa, ponieważ pracuje w klinice aborcyjnej, a poza tym, że regularnie jej miejsce pracy jest oprotestowywane przez przeciwników tego zabiegu, ktoś próbuje Finn zabić, dlatego jest pod stałym nadzorem policji,

Sytuacja jest więc trudna i napięta. A to dopiero początek filmu. Sytuacja komplikuje się szczególnie w kwestii rodzinnej – Y ma lepszą relację z ojcem, który, tak naprawdę, nie jest jej ojcem. Warto więc obejrzeć chociażby, żeby poznać rodzinny sekret.

Historia jest prosta, ale zaskakująca. Od początku wiemy z kim Finn skończy w łóżku i wiemy, że będzie happy end, ale czekamy, żeby dowiedzieć się jak skomplikowana będzie sytuacja i co jeszcze się będzie działo.

Film trochę się dłuży, ale historia insaminacji, która zostaje rozwikłana na końcu rekompensuje czas spędzony na oglądaniu.

Poza tym nigdy za dużo filmów o parach jednopłciowych z dziećmi.

2 Finns girl

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 22 lutego, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

It’s in the water

w 1997 roku powstał film, który, chociaż koszmarnie nakręcony i zagrany, niesie fajne przesłanie. Mamy małe miasteczko w środku niczego. Powstaje tam ośrodek dla chorych na AIDS. Mimo, że to lata 90. wszyscy zachowują się, jakby nadal był rok 1950. Co z tego wyniknie?

tumblr ll0mjiBGcB1qg3eq5o1 400 198x300 Its in the water

It’s in the water

Szczególnie, że do miasta powraca Grace, która rozeszła się z mężem, liga kobieca ma pomóc jako wolontariuszki w ośrodku, a na przyjęciu jeden z lokalnych gejów ogłasza, że jego homoseksualność wzięła się z wody.
Mimo teoretycznego potencjału – nie udało mi się uśmiechnąć ani razu. To nie znaczy jednak, ze film trzeba spisać na straty. Oprócz typowego tematu coming outu pokazuje, że w grupie siła. Wspólnie, można zwalczać stereotypy.

Poza tym typowo: kilkoro jawnych gejów, kobieta odkrywająca swoją seksualność, ukryty gej homofob, problemy z rodziną. Nic czego nie widzieliśmy już wcześniej. Nawet przed 1997. Nie mniej – im więcej takich filmów, tym lepiej. Szczególnie, że może przypaść do gustu pewnemu gronu widzów.

Tak czy siak główna bohaterka zadziwiająco ładna (w tej roli Keri Jo Chapman), historia niezbyt oczywista, chociaż dążąca do wiadomego finału. Pamiętając kiedy był kręcony należy docenić podejście i jednak brak aż tylu stereotypów (czy wręcz walczenie z niektórymi) – oczywiście nie licząc tego, że przyszły transwestyta w dzieciństwie bawił się Kenami w sukienkach, lesbijka Barbie, które się całowały, a jej wszyscy chłopacy byli gejami; lokalni geje są malarzami, dekoratorami wnętrz, synami mamuś lub dziennikarzami. Osadzenie historii na tle ośrodka dla chorych na AIDS odbieram bardzo pozytywnie.
Na luźny wieczór film do bezmyślnego obejrzenia jak znalazł.

2 Its in the water

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 25 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

With every heartbeat (kyss mig)

Mia i Frida poznają się na zaręczynach swoich rodziców. Frida ogłasza wtedy też swoje zaręczyny z Timem. Rodzice chcą, aby przyszłe przyrodnie siostry zakolegowały się. Sztywna Mia i urocza Frida jakoś nie znajdują wspólnego języka. Do czasu…

2 With every heartbeat (kyss mig)

Click here to view the video on YouTube.

600full kyss mig poster With every heartbeat (kyss mig)
Kyss mig

Po obejrzeniu dziesiątków (a nawet już setek) filmów lesbijskich z trudnością znajduję pozycje, które wywierają na mnie wrażenie i nie są do bólu przewidywalne. Są dziesiątki filmów on i ona, aż nagle pojawia się druga ona i cały świat staje na głowie. W zależności od nie wiadomo czego ona, wybiera albo jego albo ją.
Najbardziej popularnymi filmami tego typu są Imagine me and you oraz I can’t think straigh.
Nie spodziewałam się więc niczego zaskakującego ani ciekawego po tym filmie. Oczywista oczywistość: Mia ma wziąć ślub z Timem, poznaje Fridę i mają romans. Heteroseksualność zwycięża (wszak to melodramat) i morał z tej bajki jest wszystkim znany.

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie tylko ładnym obrazem i muzyką. Aktorki są bardzo przekonywujące (hipnotyzująca Liv Mjones i intrygująca Ruth Vega Fernandez), a historia realistyczna. Ot, chociażby prosta scena, typowo filmowa. Bohaterka śpieszy się, żeby zdążyć na samolot, ale ponieważ nie ona jest pasażerką, nie zostaje przepuszczona przez kontrolę.
Chociaż wszystko zmierza do zakończenia, które nie jest zaskoczeniem, to na szczęście dla widza historia wije się i zakręca w niespodziewanych momentach. Czasem nawet zaskakujących dla mnie icon smile With every heartbeat (kyss mig)
Nieczęsto też się zdarza, żeby to ta zdeklarowana i pogodzona ze sobą była siłą napędową romansu – zwykle to jednak te odkrywające uroki miłości lesbijskiej niby nie chcą, ale ostatecznie to one wskakują do łóżka, co daje początek relacji.

wip kyss mig With every heartbeat (kyss mig)
Frida i Mia

Nie mam okazji oglądać dużo filmów branżowych ze Skandynawii – a szkoda. W przeciwieństwie do Brytyjczyków czy Amerykanów w podobnej historii zmieścili jeszcze problemy heteroseksualnych związków i zdrady, coming out i reakcję rodziny, a także problemy rodzinne.

Z resztą.. co ja będę reklamować. Po prostu polecam, bo naprawdę kawał dobrego kina. W 2012 film będzie pokazywany na paradzie w Sztokholmie.

2 With every heartbeat (kyss mig)

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 18 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Circumstance

Rodzina Hakimi jest przykładną irańską rodziną: wszyscy się kochają, są muzykalni, Mehran miał być profesorem muzyki, a Atafeh uczy się w szkole i jest pilną uczennicą. Przynajmniej, tak było kiedyś…

circumstance poster 203x300 Circumstance

Circumstance

Mehran wraca do domu po dłuższym czasie nieobecności – był na odwyku ponieważ brał narkotyki. Okazuje się, że nie chce mieć już nic wspólnego z muzyką – przeżył oczyszczenie i nawrócenie. Teraz dużo się modli i współpracuje z policją moralną. Atafeh spędza dużo czas ze swoją przyjaciółką Shireen. Dziewczyny bawią się na imprezach, piją, biorą narkotyki, a nawet kradną – świetnie się przy tym bawiąc. Ale tak naprawdę marzą o innym życiu.
Hakimi postanawiają pojechać nad morze – zabierają ze sobą Shireen, bo nie ma rodziców i chodzi z biednej rodziny. Relacja między dziewczynami się zacieśnia…

Scenariusz jest do bólu przewidywalny. Tą historię znamy, bo opowiedziano ją nie raz: temat tabu, zakazana miłość rodząca się między kobietami, lawirowanie, żeby uratować związek – jedynym rozwiązaniem jest ucieczka. Zanim jednak wyjazd sytuacja bardzo się komplikuje prowadząc do wielkiego dramatu.

To, co wyróżnia ten film, oprócz kraju, w którym się rozrywa (choć naprawdę kręcono go w Libanie), to świetna muzyka i dość poetyckie ujęcia. “Outrageously sexy movie” (The Boston Globe) – niemożliwie seksowny film to może to nie jest, ale trzeba przyznać, że jeśli ulegnie się jego magii, to jest na co popatrzeć.

Circumstance 300x168 Circumstance
od lewej: Atafeh i Shireen

Choć niektóre sceny filmu wydają się dolepione na siłę, jakby nadając filmowi głębszego znaczenia – politycznego kontekstu i kulturowego zacięcia, całość tworzy zgraną kompozycję. Niestety – wszystko jest przewidywalne i okazuje się, że najciekawszą kreacją jest postać Mehrana.

Dużo gorzej wypada jednak cała otoczka marketingowa filmu.

Główne aktorki – Nikohl Boosheri i Sarah Kazemy – grają nieźle, choć dla obu były to pierwsze spotkanie z filmem.  Co prawda jak przyznała Boosheri, nie należy rozpatrywać tego filmu jako filmu lesbijskiego, tylko jako historię dwóch osób, które w świecie bez przyszłości próbują być sobą.

“They have this kind of relationship that happens a lot with young girls,” says Boosheri. “You fall in love, and you create this safe place to experiment and grow, but I don’t think they’d have this relationship with any other woman. We never saw it as a gay film.”
(Mają ten rodzaj związku, który zdarza się często młodym dziewczynom, mówi Boosheri. Zakochujesz się i tworzysz tą bezpieczną przestrzeń do eksperymentowania i rozwoju, ale nie wydaje mi się, że miałyby taką relację z jakąkolwiek inną kobietą. Nigdy nie uważaliśmy tego filmu za lesbijski.
cear iranian actresses v 233x300 Circumstance
Boosheri i Kazemy

Innymi słowy, według jednej z głównych odtwóczyń ról, dziewczyny mają po prostu fazę. Jest to zadziwiające, szczególnie w ustach tej, której postać do końca zostaje przy swoich przekonaniach i założeniach.
Porównując ich grę, jeśli chodzi o uczucia można powiedzieć, że rzeczywiście jest to raczej młodzieńcze zakochanie niż wielka miłość na lata. Choć, jak to zawsze w tego typu historiach bywa – używa się wielkich słów i jeszcze więcej płacze. Szczególnie, że marzeniem dziewczyn było wyjechać do Dubaju i spędzić wspólne życie jako piosenkarka i jej managerka.

O ile Kazemy bywała w Iranie, o tyle Boosheri zna go tylko… ze zdjęć z Facebooka. Trudno powiedzieć na ile to wpłynęło na wiarygodność ich postaci. Dodatkowo nawet w Libanie, kraju dużo bardziej otwartym niż Iran (w którym film jest potępiany) stwarzał problemy i film musiał być kręcony w ścisłej tajemnicy.

Mimo zakończenia, które mi się nie podobało, przewidywalności i pewnej płytkości relacji dałam się uwieść muzyce i ładnym obrazkom. Dałam mu 9 na 10.

2 Circumstance

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 14 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Między kobietami

Rok 1957. Robotnicze miasteczko gdzieś w Wielkiej Brytanii. Ellen, matka Viktora, jest typową mieszkanką takiej miejscowości – w małym domku, z mało ambitnym mężem, zajmująca się domem i wychowaniem syna. Świeżo przeprowadzili się do nowego domu. Historia jakich wiele. Do czasu, aż zaprzyjaźnia się z nauczycielką plastyki…

between two women  214x300 Między kobietami

between two women

Ellen rozdarta między obowiązkami matki i żony, a rodzącym się uczuciem do Kathy zdecyduje się na ryzykowny krok podążenia za swoimi emocjami? Czy przyzna się przed sobą, że z nauczycielką łączy ją coś więcej niż przyjaźń?

O tym, że na brytyjskiej prowincji rozgrywają się dramaty z powodu konwenansów, purytanizmu i osądu lokalnej społeczności wiedzą również osoby, które nigdy na Wyspach nie były. Wystarczy wspomnieć Billego Elliota. Tym razem mamy jednak do czynienia z dwiema dorosłymi kobietami, które powinny spełniać określone wymagania odgrywając swoje role. Miejsca na miłość, szczególnie między kobietami, nie ma.

Życie w miasteczku kręci się wokół przemysłu, kolei i życia rodzinnego. Można się czuć przyduszonym i zniewolonym. Dlatego siostra Ellen postanawia przeprowadzić się do Australii, a sama Ellen ulega urokowi romantycznej miłości. Może dlatego, że jest bardzo przywiązana do Viktora, a Kathy jest tą osobą, która namawia go, by rysował, dba o niego i sprawia, że chłopak zaczyna być traktowany jako mały artysta – mimo, że ma tylko 10 lat. Czy to wdzięczność za danie szansy na inną przyszłość jest początkiem uczucia?

Im bardziej Ellen zbliża się z Kathy, tym dalej jest od swojego męża. Rodzinny dramat pogłębia się z miesiąca na miesiąc. Czy wybuchnie?
Film jest poetycki, nie ma tam zbyt dużo akcji, fanki zbliżeń między kobietami również nie będą miały czego oglądać. Ale film jest bardzo brytyjski, więc na pewno te z was, które lubią taki typ odnajdą się w Between Two Women.

2 Między kobietami

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 12 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Bandaged

Głośno było ostatnio o filmie z Antonio Banderasem, w którym poznajemy zabandażowaną postać pacjentki pewnego lekarza. Mało kto jednak wie, że już w 2009 ten motyw, choć w zupełnie innym kontekście, pojawił się w filmie.

svyazannaya 88 211x300 Bandaged

Bandaged

Lucille ma bardzo despotycznego ojca, który nie rozumie, że córka żyjąca przez 18 lat w zamknięciu chce studiować poezję zamiast nauki ścisłej (najlepiej medycynę). Dziewczyna czuje, że jest w pułapce, dlatego zdobywa się na desperacki krok – próbę samobójczą. Nieudane staranie kończy się głębokimi poparzeniami. Pacjentką przyjeżdża opiekować się pewna pielęgniarka z Włoch. Niezrozumiały początek nabiera znaczenia, kiedy dowiadujemy się o pewnym sekrecie…

Mimo, że film jest z 2009 roku wszystko wygląda jak lata 60. Obrazy są delikatne, poetyckie, trochę grane dramatycznie. Wszystko ma znaczenie i jest dwuznaczne (jak np podawani autorzy przez Lucille, kiedy kłóci się z ojcem– Baudelaire, Proust, Wilde; czy lektura Kwiatów zła Baudelaire).
Niestety pokłosiem współpracy Amerykanów i Niemców jest to, że bohaterzy nie należą do kategorii pięknych. Nie chcę powiedzieć, że są brzydcy, ale moim zdaniem wśród tych pięknych ujęć tworzą estetyczną rysę.

Film miał okazję był pięknym dramatem psychologicznym – na siłę zrobiono z niego thriller, który ma straszyć obrazami strzykawek, nieznanych próbówek, zdechłymi myszami i starości domu położonego w centrum niczego.

Muzyka, dodająca dramatyzmu lub subtelności przez cały film, w scenie zbliżenia denerwuje i  rozprasza. Same aktorki, niestety, też są drewniane i mimo śmiałych scen widz raczej nie wczuje się z nimi. 7 minut z wieloma szczegółami anatomicznymi, których brak w innych filmach, a jednak bardziej frapuje nas co innego, niż dziwne wygibasy bohaterek. Kolejna scena jest dialogiem przeplatanym lizaniem ciała – niby intensywnie, jest nawet wiązanie do łóżka, jest coś koło S/M, ale znowu jakoś całość nie wzbudza takich emocji, jak powinna.

images Bandaged
Lucille i pielęgniarka

Film jest długi i sączy się niczym kroplówka. Napięcie wzrasta, spodziewamy się kolejnych scen, które nas wystraszą, a kończy się spokojem. Kiedy zaś się tego najmniej spodziewamy widzimy rozchodzącą się skórę albo leżącą trupią czaszkę. Sceny radości w parku, w słońcu, opowiadanie wierszy przeplatają się z odcinaniem skóry – ze szczegółami.
Despotyczny ojciec, podstarzała ciotka, która chce umrzeć, rozchwiana emocjonalnie Lucille i dziwna pielęgniarka – ten zestaw obfituje w nadmiar emocji.

Nie będę się czepiać głupot typu: doprowadza ją do orgazmu i widać obie ręce, czy ciocia mdleje na podłogę, ale chwilę potem leży na kanapie, mimo, że w pokoju została osoba na wózku. Ot, widać, że czasem trudno trzymać się rzeczywistości.

Z resztą – poza drobnymi wyjątkami cała historia jest do bólu przewidywalna. Nie mniej – chyba warto zobaczyć, żeby wyrobić sobie zdanie.

2 Bandaged

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 11 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Sappho

Większość lesbijek kojarzy Safonę chociaż z nazwy. Część wie nawet, że pisała poezję skierowaną do kobiet. Tylko nieliczne wiedzą coś o jej życiu. Luźno inspirowana adaptacja jej życia to dzieło naszych wschodnich sąsiadów. Uwaga. Spoilery. Dużo.

Sappho1 279x300 Sappho

Safona. Fresk znaleziony w Pompejach

Ukraiński melodramat rozgrywający się na wyspie Lesbos o Safonie, a właściwie jej reinkarnacji w trójkącie miłosnym między kobietą i mężczyzną. Nie żartuję.
Właściwie to jest jeszcze gorzej: Helena okazuje się hetero, a jej mąż, odwożąc zwłoki żony postanawia sobie ułożyć życie z kochanką. Wszystko, rzecz jasna, wina Safony. Ale zacznijmy od początku…

Safona

Safona, ta prawdziwa,  była cenioną poetką swoich czasów. Żyła na wyspie Lesbos. Nie było tajemnicą, że obdarowywała kobiety szczególnym uczuciem, którego wyraz do dziś stanowią homoerotyki, które pisała. Z jej dzieł (a było ich ponad 6 tysięcy) do dziś zachowało się zaledwie kilkanaście.
Mit o śmierci Safony powstał w średniowieczu – rzekomo zakochała się w rybaku Faonie (demonie z orszaku Afrodyty). Gdy ten odrzucił jej miłość, ona rzuciła się ze skały. W rzeczywistości poetka dożyła spokojnej starości. Więcej na jej temat znajdziecie w naszym wcześniejszym tekście.


Film

936full sappho poster 210x300 Sappho
Sappho

Uzbrojone w wiedzę o postaci historycznej zanurzmy się w historię pewnej Safony i jej męża Fila. Przybywają oni na wyspę Lesbos na swój miesiąc miodowy. Rzecz dzieje się w 1926 roku. Ona jest córką zamożnych rodziców, jego ojciec przepił wszystko w karty. Kochają się i chętnie uprawiają sex. On jest malarzem, ona jest sobą.  To znaczy dopiero zaczyna być sobą – przemienia się. Obcina włosy i zmienia kolor, zaczyna inaczej się ubierać – zaczyna czuć się coraz bardziej męsko (czym oczywiście wzbudza plotki i przerażenie męża). Czuje się tak bardzo mężczyzną, że zmusza swojego małżonka do seksu analnego!

Pewnego pięknego dnia Safo poznaje Helenę – córkę rosyjskiego archeologa. Od słowa do słowa Helena uwodzi Safo – zaczynając od historii poetki, a zmysłowym seksem na skałach kończąc. Dodatkowo ojciec Heleny opowiada o reinkarnacji i przeżywaniu swojego życia wciąż na nowo i bez końca – Safo więc zaczyna się wczuwać w bycie antyczną poetką.
W końcu Helena poznaje wiecznie nieobecnego męża (który w tym czasie maluje) – jak to się w życiu zdarza – zakochuje się w nim.
Zblazowane dziewczęta bezpardonowo chwalą się kto kogo kocha i kto z kim się przespał i z kim ma ochotę się przespać: szybko więc mąż wie o afekcie żony i Heleny, a także wie, że Helena ma na niego ochotę i przyzwolenie Safo.
Romans pań ma się świetnie do momentu aż główna bohaterka zaczyna być zazdrosna – jak się z czasem okazuje o kochankę, nie o męża. Jako, że sama namawiała ją do, wręcz!, poślubienia jej wybranka (problem poligamii jej zupełnie nie dotyczy), czuje się dość głupio. Niby wyzwolona seksualnie (przypominam, lata 20.), ale kochanka ma być jej i już.

Lyudmila Shiryaeva  Avalon Barrie  Sappho 1 300x167 Sappho
Lyudmila Shiryaeva i Avalon Barrie w filmie Sappho

W międzyczasie serwuje nam jeszcze parę głodnych kawałków o swobodzie w miłości i o tym jak to Lesbos powinno oddawać cześć bogom greckim, a nie przyjmować prawosławie, które, jak wszystkie religie Chrześcijańskie, generalnie opiera się na niewolnictwie – w tym kobiet. O ile idea słuszna, o tyle w ustach dekadenckiej, szalonej i nieogarniętej Safony ma być prześmiewcza i bezsensu – zupełnie jak sugestie o seksie analnym, poliamoria czy inne pomysły zepsutego umysłu arystokratki. Sama w pewnym momencie stwierdza, że przecież jest bogata i piękna, więc będzie jej wszystko wybaczone.

images1 300x160 Sappho
Safona i Helena

O ile mąż wybacza wszystko – romans z kobietą, zmianę wizerunku, seks analny, skandal na całą wyspę, tatuaż, upijanie się i opalanie opium, o tyle kochanka tak wyrozumiała nie jest i daje Safo kosza zaraz po tym jak puknie się z jej mężem (z którym traci dziewictwo, tak jak nasza bohaterka na początku filmu). Dowiadujemy się, że dla Heleny seks z kobietą, to tylko zabawa kiedy nie ma chłopaków i chce mieć męża i dzieci. Safona żąda od męża rozwodu, bo chce odzyskać kochankę. Na próżno. Kochanki nie przekonuje nawet odnalezienie monety z wizerunkiem Safony, która jest bardzo podobna do bohaterki*.
Safonie nie pozostaje nic innego, jak po prostu rzucić się ze skały, niczym legendarna poetka. Aby jednak nie było zbyt dobrze, zostaje nam jeszcze zaserwowana wisienka na torcie, czyli zakończenie, którego nawet ja się nie spodziewałam (mimo obejrzenia już ponad 1200 filmów w swoim życiu). Fil wiezie zwłoki żony do Stanów, skąd pochodzą, a na statek zabiera ze sobą Helenę, z którą chce spędzić resztę życia i być szczęśliwy. Jedynym zdziwionym jest ojciec Heleny, ale co on tam ma do gadania?

img 300x200 Sappho
Helena (po lewej) i Safona

*nie wiem jakim cudem. Jak widać na fresku z Pompejów Safona nie ma nic wspólnego z tym blond czupiradłem na zdjęciach.

Wnioski są jasne: lesbijki są męskie (włącznie z potrzebą seksu analnego), tylko seks z mężczyzną jest prawdziwy, reinkarnacja istnieje i nasze życie jest tylko przeżyciem tego, co już było, seks między kobietami to tylko przerywnik, kiedy nie ma facetów, poliamoria jest bezsensu i nigdy nikomu się nie uda/udała, prawosławie jest wspaniałe, bo chroni nas przed seksualną wolnością (czy bardziej seksualnym chaosem), nie należy pozwalać babom na za dużo, bo potem popełniają samobójstwa uprzednio żądając rozwodu i robiąc siarę na całą okolicę. Żałoba jest zbędna, szczególnie za żoną lesbijką. Och, i lesby są niezrównoważone psychicznie.

Muszę powiedzieć, że film mnie wciągnął. Nie wiem czy bardziej siedziałam z rozdziawioną gębą przy okazji obserwowania akcji i przekazu do widza, czy po prostu, mimo koszmarnej warstwy ideologicznej, obraz jest miły dla oka, muzyka dobrze dobrana (znowu Flower duet, wykorzystany już w The L word i The Hunger), a aktorzy znośni.

Innymi słowy – zachęcam do obejrzenia. Warto jednak być uzbrojonym w wiedzę, żeby nie dać sobie zamydlić oczu propagandą (bo jak inaczej to nazwać?), która sączy się z tego obrazu.

2 Sappho

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 10 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Russian Impossible

Kolejny tom o Kamilu Stochardzie dla fanów Cthulu i Rosji trzyma poziom poprzednich książek. Co tym razem wydarzy się Moherfuckerowi?

russian impossible OKLADKA front 192x300 Russian Impossible
Russian Impossible

To już nie rutynowa akcja. W Sankt Petersburgu trwają bezpardonowe i okrutne ataki na milicję. Zamachowcy ostrzeliwują z karabinów maszynowych samochody patrolowe. Płoną posterunki, obrzucone koktajlami Mołotowa. A na dodatek ktoś porwał córki kapitana Sukonina, który kieruje polsko-rosyjskim zespołem śledczym.

Zdesperowany kapitan i jego partner, Kamil „Moherfucker” Stochard, spotykają się z Niebieskim Krukiem, carem przestępczego świata.

Ale czy ta decyzja się opłaci?
Czy cena za jego pomoc nie będzie zbyt wysoka?
Czy kapitan zobaczy jeszcze swoje ukochane córki?

Bohaterowie mają przeciwko sobie szczyty rosyjskich władz, świeckich i cerkiewnych. A także Cthulu oraz jego magiczny pomiot — guimony.

Kamil jest typem wrzodu na dupie – czepia się, ma za długi język, miota się i często szczęściem uchodzi z życiem. Połączenie istot pozaziemskich (wręcz mitycznych) ze współczesną Rosją brzmi co najmniej odrzucająco, ale okazuje się, że działa – całkiem nieźle. Sensacja i fantastyka łączą się tu i mieszają, na dokładkę jest czarna komedia i thriller. Każdy więc znajdzie coś dla siebie: opisy pościgów i strzelanin, zagadkę, filozoficzne rozkminy, kulturowe różnice oraz nadprzyrodzone zjawiska – wszystko okraszone dosadnym językiem i typową męskością (co prawda zmęczoną swoim jestestwem, ale nadal męską). Tak męską, że uważni czytelnicy wyczują aluzje. Kim dla Kamila jest Jerzy?
Niestety do wad należy pewna niedbałość wydawnictwa – książka roi się od literówek, chochlików i błędów.
Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części zapraszam raczej do sięgnięcia po pierwszy tom, ale oczywiście można się również wkręcić bez wcześniejszych wydarzeń.

Zapraszamy także na stronę „Moherfuckera”, gdzie można znaleźć więcej informacji o cyklu oraz zagrać w moherową grę zręcznościwą.

Skichałem się. Spróbuj później.


Data wpisu: 4 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

A girl thing

Dwie dorosłe kobiety nie potrafią sobie poradzić ze stworzeniem dorosłego związku. Pewnego dnia podczas podwójnej randki wpadają na siebie.. i odkrywają, że są sobą zafascynowane. Ale co zrobić kiedy jest się hetero i nawet nie wie się co się robi w łóżku z drugą kobietą?

rf1qum38p 212x300 A girl thing

A girl thing

Gdzie zabrać dziewczynę na randkę, co powie moja terapeutka i czy alkoholizm jest skorelowany z lesbianizmem? Te i inne pytania padną na ekranie. W kolejnych częściach tego mini serialu oglądamy rozterki sióstr, które się nie znoszą i oglądamy proces dojrzewania.

Film jest interesujący, bo przygody bohaterek przeplatane są spotkaniami z terapeutką. Serial ma coś w sobie z filmu Things you can tell by looking at her.

Wątek romansu jest interesujący, dojrzały, a długa scena miłosna między paniami pokazana bardzo przyjemnie. Wszystko jest subtelne i delikatne, ale takie ma być.

Film jest z gatunku psychologicznych. Nie akcji. Dla fanek babskich spraw.

 

2 A girl thing

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 3 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Vlad Dracula

Dariusz Domagalski opowiada historię najazdu wojsk Imperium Osmańskiego na Europę za czasów Mehmeda II czyli około 1460 roku. Tylko jeden człowiek może stawić czoło takiej potędze – Vlad Drakula. Czy poradzi sobie z wrogiem?

135425 vlad dracula 3541 192x300 Vlad Dracula

Vlad Drakula Dariusz Domagalski

Janos Lechoczky, kapitan elitarnych Czarnych Legionów dostał zadanie od swojego króla – ma spotkać się z hospodarem Włoszczyzny – Vladem – i zdać swojemu władcy relację czy Drakula jest zdolny do poprowadzenia świętej krucjaty przeciw niewiernym.
Na początku drugiej połowy XV wieku Turcy przekroczyli Dunaj i gotowali się do podbicia kolejnych połaci Europy. Papież wydał dekret organizujący krucjatę, ale kłótnie między władcami Europy powodują, że nikt nie pali się do wojny, szczególnie po klęsce pod Warną, w której zginął młody polski król – Władysław, zwany później Warneńczykiem.
Pojawiają się jednak plotki, że istnieje władca tak silny i odważny, że nie tylko stawia czoła wojskom wroga, ale sam urządza wypady na jego teren. Kim jest Vlad Palownik Drakula – postać, która zasłynęła w literaturze jako pierwszy wampir: szalonym królem, mordercą wbijającym na pal, wizjonerem i genialnym strategiem, czy władcą, który zrobi dla swojego kraju wszystko? Bohater czy zbrodniarz?

Książkę czyta się dość dobrze. Nie wymaga wiedzy historycznej ani wiedzy z zakresu strategii wojennych. Fikcja dobrze przeplata się z faktami. Wątkiem branżowym jest romans Mehmeda II z Radu Pięknym – jednym z jego niewolników, a zarazem bratem Vlada Drakuli. Autor nie stroni od opisów ich bliskości, ale nie wdaje się w szczegóły. Sceny brutalnych wojennych rzezi opisuje dość rzeczowo, nie naturalizując czy obrzydzając, ale nie pomijając niczego.
Domagalski nie odpowiada jednoznacznie na pytanie czy Drakula był wariatem, okrutnikiem czy bohaterem powstrzymujący zalew Turków.
Lektura jest jednak momentami trywialna i przypomina filmy akcji klasy B. Nie przypadnie do gustu wszystkim, ale zachęcam do lektury.

Tytuł Vlad Dracula
Autor Dariusz Domagalski
Wydawca Bellona, RUNA
ISBN 978–83-89595–81-2
Format 352s. 145×205mm
Data wydania 28 października 2011
WWW Polska strona


Data wpisu: 21 grudnia, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Orlando

Virginia Woolf to na pewno jedna z czołowych pisarek modernizmu oraz znaczącą postacią ruchu feministycznego. Wiadomo również, że była najprawdopodobniej zainteresowana kobietami, ponieważ przez wiele lat była kochanką Vity Sackville-West. Niewiele osób jednak wie, że ma również duży wkład w kwestie transpłciowe.

210075.1020.A 196x300 Orlando

Orlando (film)

Orlando – biografia, powstała w 1928 roku. Film z Tildą Swinton powstał w 1992. Niewiele osób wie, że jest to nowela oparta częściowo na życiu kochanki Woolf. Stanowi jedną z najlżejszych książek autorki.

Orlando (w filmie grany przez Tildę) to piękny młodzieniec urodzony w czasach Elżbiety I (rok 1600). Za namową królowej postanawia nigdy się nie zestarzeć. Choć ma już narzeczoną zakochuje się w Sashy – córce ambasadora Rosji. Scena wielkich emocji miłosnych na tle Wielkiej Zimy jest najbardziej rozpowszechnionym fragmentem. Badacze podnoszą, że ma symbolizować romans Vity z Violet Trefusis (panie miały romans od czasów szkolnych do lat ’20 XX wieku, kiedy to rozpoczął się romans Vity z Virginią).

Sasha porzuca Orlanda – ten nie potrafiąc sobie poradzić z samotnością kieruje swoje myśli i serce w poezję (1650). Postanawia zostać mecenasem pewnego poety licząc, że pomoże mu on w pisaniu wierszy. Okazuje się jednak, że przygarnięty wierszokleta korzysta z pieniędzy i pisze prześmiewczy poemat o swoim patronie. To doprowadza Orlanda do decyzji o wyjeździe. Zostaje ambasadorem Jego królewskiej mości Karola II w Konstantynopolu (1700). Pełni tam swoje obowiązki sumiennie do czasu, kiedy miasto zostaje zaatakowane…

Do tego momentu zarówno książka, jak i film są zgodne. Od tej chwili jednak wydarzenia trochę się zmieniają. Nie zdradzając wiele szczegółów powiem, że w noweli Orlando bierze ślub oraz wydaje swój wiersz, ponieważ okazuje się, że poeta, którego wzięła pod opiekę jest, tak samo jak on, nieśmiertelny. Tych scen w filmie nie ma, natomiast pojawia się wątek od początku I wojny światowej, której w książce nie ma.

Jako książka jest to na pewno istotny element studiów kobiecych i gender studies. Jako film, jest to kawałek dobrego kina ze świetną aktorką, która równie dobrze odnajduje się w roli mężczyzny, co kobiety. Choć z dzisiejszej perspektywy film może wydawać się trochę archaiczny, warto zobaczyć go i przejść tą drogę wraz z Orlandem. Czasem sama droga jest wartością – nie cel naszej podróży.


Data wpisu: 12 grudnia, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe