Dziś w cyklu wywiadów rozmawiamy z Kasią Bienias, koordynatorką KPH Zielona Góra, która w roku Anno Domini 2011 startowała z listy Ruchu Palikota do Sejmu. Zapytaliśmy ją o życie w mniejszym mieście, czy związki partnerskie są dla niej ważne i po co w ogóle angażować się w kwestie LGBTQ.
Jeżeli my sami nie zabierzemy się za działanie na rzecz swoich praw, nikt tego za nas nie zrobi, mówi Kasia Bienias
IMG_9322
Od jak dawna jesteś koordynatorką KPH Zielona Góra?
Koordynacją zajęłam się niemal od samego początku, czyli od września 2009 roku. Początki naszej KPH to samoorganizowanie się, szukanie ludzi do działania, lokalu, współpracy. To czas, w którym poznawaliśmy teorię, wkraczaliśmy w świat organizacji pozarządowych.
Skąd w ogóle pomysł, żeby się tym zająć?
Na jednym z portali LGBTQ pojawiła się informacja o możliwości otwarcia oddziału Kampanii w swoim mieście. Niewiele się zastanawiałam. Wysłałam maila pod wskazany adres i po trzech miesiącach w Zielonej Górze odbyło się spotkanie założycielskie z przedstawicielkami Zarządu KPH. Wcześniej rozmawialiśmy dużo o tym, że środowisko LGBTQ w naszym mieście nie ma miejsca do integracji. Dotychczas organizowaliśmy „zloty”, ale z czasem i to przestawało spełniad swoją funkcję. Potrzebowaliśmy świeżości, pomysłów, możliwości ich realizacji. Chcieliśmy czegoś więcej. Można powiedzied, że KPH „spadła nam z nieba” 
W Gazecie Wyborczej ukazał się swego czasu artykuł o KPH, w którym były Twoje wypowiedzi i byłaś na zdjęciu – jakie były reakcje ludzi po publikacji?
Głosy podziwu i wsparcia płynęły z każdej strony.
Tak, to prawda, ukazało się kilka artykułów. Pierwszy z nich dotyczył samego powstania KPH w Zielonej Górze. Wraz z rozwojem KPH i ogólnopolskim programem „Razem Bezpieczniej” Lubuskie pozyskało wojewódzką asystentkę ds. przestępstw z nienawiści, którą jestem. To sprawiło, że ludzie zaczęli interesować się naszą działalnością bardziej. Częściej pisali, zaglądali na spotkania, kontaktowali się z nami na różne sposoby. To bardzo pomogło. Staliśmy się bardziej wiarygodni. Kiedy w kwietniu organizowaliśmy I Dzień Milczenia, doszło do niebezpiecznych sytuacji, w których osobiście obawialiśmy się o swoje bezpieczeństwo. Z pomocą również przyszła Gazeta Wyborcza, dość obszernie opisując całe zajście. Pamiętam, że odezwali się prawnicy z całej Polski, organizacje działające na rzecz praw człowieka. Głosy podziwu i wsparcia płynęły z każdej strony. Kto jeszcze wtedy nie słyszał o zielonogórskiej KPH, z pewnością po tych wydarzeniach wie, że jesteśmy także w Zielonej Górze.
Dlaczego zdecydowałaś się startować z listy Ruchu Palikota?
Ruch Palikota pojawił się nagle. Wcześniej bacznie obserwowałam jego rozwój, ale nie działałam czynnie. Sympatyzowałam. Kiedy pojawiła się możliwość startu, nie zastanawiałam się długo. Dostałam 4 miejsce na lubuskiej liście i dość poważnie podeszłam do tematu. Przyznam, że postulaty Ruchu przypadły mi do gustu, w całości pokrywały się z moimi poglądami na sprawy społeczne, polityczne i światopoglądowe. No i to rozczarowanie polityką SLD…
Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się kandydowad do Sejmu?
Od zawsze interesowałam się tym, co dzieje się w kraju i na świecie. Wynikało to z wielu przesłanek. Przede wszystkim dom, w którym była ona obecna od zawsze. Długie rozmowy, czasami światopoglądowe spory. Szkolne dyskusje, olimpiady. W końcu przyszedł czas wyboru – jakie studia? Pomyślałam „a może politologia?”… i tak już zostało. I ten nieszczęsne wybory parlamentarne z 2005 roku. To chyba wtedy dostałam takiego porządnego „kopa” do działania. Jeżeli my sami nie zabierzemy się za działanie na rzecz swoich praw, nikt tego za nas nie zrobi.
Bunja3
Od dawna jesteś w szczęśliwym związku, czy związki partnerskie są dla Ciebie ważne, a jeśli tak, to dlaczego?
Oczywiście! Związki partnerskie są dla mnie priorytetem. Zarówno pary hetero-, jak i homoseksualne, które pozostają w konkubinacie, powinny mieć takie same prawa majątkowe i podatkowe jak małżeńskie. Pary homoseksualne nie mają dotychczas żadnych możliwości regulacji relacji prawnych, ale i osoby pozostające w związkach heteroseksualnych nie zawsze decydują się na małżeństwo – czy to ze względów obyczajowych, nieuregulowanych praw majątkowych, w trosce o dzieci z poprzednich związków. Związki partnerskie zapewniają większą ochronę obojga partnerów oraz ich dzieci.
Jak żyje się komuś, kto nie mieszka w dużym mieście i jest LGBTQ?
W małym miasteczku ciężko o anonimowośd. Brakuje zintegrowanego środowiska, które ma swoje miejsce na mapie miasta. LGBTQ nie zastanawiają się, czy pójść na imprezę kobiecą do klubu gayfriendly, czy wybrad się na seminarium dotyczące biseksualności na tutejszym uniwersytecie. Dlaczego? Takiego wyboru po prostu nie ma. I nie dlatego, że środowisko nie ma inicjatyw, ale dlatego, że realizacja pomysłów jest nieco trudniejsza i niekoniecznie może się udać – na przykładową projekcję filmową ludzie muszą nie bać się przyjść. Trochę inaczej wygląda sprawa z imprezami – mają powodzenie, jeżeli są zamknięte i LGBTQ będą czud się na nich bezpiecznie. To właśnie w małych miastach widoczny jest niski poziom poszanowania wolności drugiego człowieka i tolerancji. Czasami wystarczy samo użycie słowa „homoseksualizm”, żeby wywołać u rozmówcy paraliż narządów mowy, lub wzrost adrenaliny. To choroba. Choroba, która nazywa się homofobią, jej objawy są dla LGBTQ bardzo uciążliwe. Tym bardziej, im mniejsze jest miasto, niestety.
Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy powinnyśmy być równi. Przecież to takie proste!
Co robisz na co dzieo (kiedy nie walczysz o lepsze jutro)?
Ostatnio pracuję w domu. Piszę. Oprócz bycia politolożką, jestem także fryzjerką – tę pasję także wykorzystuję na co dzieło. A kiedy nie pracuję, to zaglądam do książek. Czytam, pogłębiam swoją wiedzę, poszerzam zainteresowania. Spotykam się z przyjaciółmi, wtedy wspólnie planujemy, zastanawiamy się, co można jeszcze zrobić, co zorganizować.
Dlaczego warto angażować się w walkę o prawa LGBTQ?
Tak, jak powiedziałam wcześniej: jeżeli sami nie zabierzemy się do pracy, naszych spraw nikt za nas nie załatwi. Kończy się czas biernego przyglądania, jako ruch LGBTQ rośniemy w siłę. Wystarczy zobaczyć, jak zmieniała się Polska przez ostatnie dziesięciolecie. Idziemy do przodu i dzięki tej tęczowej determinacji, coś zaczyna się dziad. To pokazuje, że polityka małych kroczków jest znakomitym rozwiązaniem dla naszej sprawy. Warto angażować się w walkę o prawa człowieka. Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy powinnyśmy być równi. Przecież to takie proste!
Powiedz coś o sobie w jednym zdaniu.
„A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”.
Dzięki za wywiad!


