Archiwum dla kategorii: ‘parada’

Parada musi być świętem przegiętych ciot

zdjęcie do art 300x205 Parada musi być świętem przegiętych ciot
flaga parada zabawa tęcza ludzie

tęczowa flaga

Skoro obchodzimy w Polsce np. dzień asystentki i sekretarki (25 stycznia), to dlaczego nie powinniśmy/powinnyśmy obchodzić święta np. wszystkich zmaskulinizowanych lesbijek i sfeminizowanych gejów?Znam ten kontrargument. „Nie pójdę na Paradę, bo tam są przegięte cioty, które nie pomagają nam w walce o tolerancję . Tylko szkodzą środowisku.”.  Zamiast „przegięte cioty” możecie wstawić „obrzydliwe drag queen”, „transwestyci” lub „obściskujący się geje”. Wszystko jedno. Traktuję  ten epitet jako symbol i określenie pewnej kategorii, która może nam podczas marszy przeszkadzać.
Pozwólcie, że rozłożę to zdanie na czynniki pierwsze, by ukazać, jakim jest bezsensowym bełkotem.

„Bo tam są przegięte cioty”

58491867 p Parada musi być świętem przegiętych ciot
trans, parada

EuroPride 2010 w Warszawie

Oczywiście, że są. Bo dlaczego miałoby ich nie być? Środowiska LGBTQ są wszędzie zróżnicowane. Macie racje, nie łączy nas nic poza „niestandardową” orientacją seksualną lub „niestandardową” identyfikacją płciową. To tak, jakby zebrać ludzi z niebieskimi oczami i oczekiwać, że będą do siebie pod innymi względami podobne. Nie będą. Tak samo my nie jesteśmy.
Są wśród nas przegięte cioty. Są i męskie. Jest mnóstwo męskich lesbijek. Znajdzie się sporo hiperkobiecych. Jesteśmy bardzo różnorodną grupą (w sensie socjologicznym nie jesteśmy nawet grupą społeczną, a jedynie zbiorowością, tłumem). Maszerujemy jednak razem, bo mamy pewne wspólne cele do osiągnięcia. (O tym, że trudno te cele wskazać – za chwilkę).  Ale maszerujemy też, bo chcemy się dobrze bawić. Parada Równości jest także świętem radości, świętem różnorodności. Takim jednym dniem w roku, gdy wszystkie osoby będące w mniejszości chcą zebrać się razem i poczuć się silniejsze.
Nie chodzi o to, że dzięki Paradzie Równości ludzie nagle stwierdzą: „ej, oni/one jednak są fajni/fajne, musimy ich lubić!”.
Osobiście uważam, że Parada Równości jest przede wszystkim napędzającym [do czego? W życiu?] mnie na pozostałe 364 dni roku wydarzeniem. W świecie, w którym na co dzień jesteśmy w mniejszości, czujemy się czasem zagrożeni/zagrożone, mamy różne obawy, jesteśmy traktowani/traktowanie niesprawiedliwie – mamy ten jeden jedyny marsz [nie taki jedyny, bo jest kilka w kilku miastach icon wink Parada musi być świętem przegiętych ciot — przyp. red. oj tam, Parada jest jedna i warszawocentrycznie twierdzę, że jest wyjątkowa i inna niż pozostałe manifestacje icon wink Parada musi być świętem przegiętych ciot — przyp. JP], gdy możemy poczuć się silniejsi/silniejsze. Gdy możemy wspólnie stworzyć, choć na chwilę, front walki o uszanowanie naszych wyborów, naszych odmienności.
I dlatego będą z nami przegięte cioty. Bo chcemy, żeby i przegięte cioty czuły się w Polsce okej. Żeby przegięte cioty nie bały się wyjść na ulicę. Żeby przegięte cioty – które czasem są naszymi braćmi, siostrami [? No skoro to jest tylko nazwa pewnej kategorii, to mogą być też siostrami przecież], przyjaciółmi, znajomymi, wykładowcami, uczniami, pracownikami, pracodawcami, usługodawcami, klientami – żeby mogli być sobą i czuć się bezpiecznie. Za każdym razem, gdy chcemy, żeby nie chodzili/chodziły na Paradę Równości, stosujemy ten sam argument, który stosują wobec nas w szkole/pracy, gdy na informację, że wyjeżdżamy z partnerem/partnerką tej samej płci na wakacje, pytają nas: „musisz się tak obnosić ze swoją orientacją seksualną?”

„Nie pomagają nam”

Nie? Naprawdę? A udział w Paradzie Równości nie jest formą pomocy? Jasne, Parada jako zgromadzenie publiczne nie jest przestrzenią do wyrażania skomplikowanych, racjonalnych argumentów popartych badaniami i sondażami. Parada to festyn, to święto – chodzi o to, byśmy sami/same poczuli się wówczas dobrze, ale i żebyśmy sami/same sobie pokazali/pokazały, że jest nas wielu/wiele i że są inni/inne takie jak my. Że jest okej być innym/inną. Że nie trzeba się tego bać. Że można być LGBT i być osobą szczęśliwą. To ma też pomagać tym z nas, którzy/które nadal się boją tego, że coming out zniszczy im życie.
Parada Równości jest symbolem. Nie jest sposobem osiągania celów sama w sobie. Szacunek dla nas i naszych potrzeb to coś, co możemy osiągnąć edukując. Formalne związki partnerskie poprzez działania w Sejmie RP. I tak dalej, i tak dalej. Parada Równości jest od tego – będę to powtarzać do znudzenia – byśmy nabrali/nabrały sił do codziennej walki, byśmy poczuli/poczuły się lepiej ze sobą, byśmy zobaczyli/zobaczyły, że jest nas wiele.
Organizacje działające na rzecz LGBTQ oraz osoby będące kimś, kogo nazywam „aktywist(k)ą dnia codziennego” walczą na innych polach przez cały rok. Organizują konferencje, panele, spotkania, dyskusje, wykłady, pokazy filmowe. Wysyłają listy, pisma, skargi, wnioski, zapytania. Przygotowują projekty ustaw, organizują happeningi, rozmawiają z ludźmi. Pomagają osobom, które nie radzą sobie w swoich środowiskach, udzielają porad, kierują do specjalistów. To jest walka, która pozwala osiągać wymierne efekty. Parada Równości ma jedynie wzmacniać te osiągnięcia. Ale i być momentem, kiedy zobaczymy, jak wiele się zmieniło od początku – od pierwszej Parady Równości w 2001 roku (kilkanaście osób w maskach zakrywających twarze). I oczywiście, że liczebność ma znaczenie. Że im więcej nas, tym lepiej. Dlatego cieszmy się, że są z nami także przegięte cioty. Że chcą z nami iść, że się nie boją, że są dumne z tego, że potrafią być sobą każdego dnia.
A co Ty zrobiłeś/zrobiłaś dla innych osób LGBT? Jak Ty pomogłeś/pomogłaś „nam”?

„W walce o tolerancję”

431411 30303855 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot
Parada w Amsterdamie

Parada w Amsterdamie

Z tolerancją jest problem. Ze słowem „tolerancja”. Nie lubię go, przyznaję się szczerze. Wolę mówić o otwartości, poszanowaniu różnorodności. Tolerujący jest bowiem zawsze ponad tolerowanym. W dyskursie ustawia się te słowa tak, że tolerujący (heteroseksualiści) łaskawie zgodzą się tolerować tych gorszych (nieheteroseksualistów). Nigdy nikt nie pyta nas, czy niehetero tolerują hetero. To pytanie brzmi wręcz głupio, prawda?
CBOS nie pyta w sondażu czy zdaniem respondenta/respondentki stosunki seksualne pomiędzy osobami różnej płci powinny być dozwolone. A robi tak, pytając o stosunki osób tej samej płci (kilkanaście procent badanych uważa, że powinny być zakazane…).
Dopóki nie będzie symetrii, równego traktowania, nie będzie mowy o osiągnięciu celu. Nie chodzi mi o to, by ktoś mnie/nas łaskawie zgodził się tolerować. Bo taka tolerancja, rozumiana jako „zgoda na to, żebyście istnieli obok nas” zawsze może być wycofana. Zależy mi na tym, byśmy szanowali swoją różnorodność. Wezwanie do poszanowania różnorodności – w przeciwieństwie do pytania o bycie tolerancyjnym – odnosi się do wszystkich tak samo. Szanuję to, że ktoś jest hetero. Szanuję to, że ktoś nie jest hetero. Szanuję to, że jesteśmy różnorodni.
Wydaje się też, że różnorodność ta powinna być powodem do dumy. Badania jednoznacznie wskazują, że firmy dbające o różnorodność (tak wśród pracowników/pracowniczek jak i klientów/klientek) po prostu więcej zarabiają, lepiej trzymają się na rynku (Microsoft przekazał w tym roku 100 tys. dolarów na walkę o małżeństwa jednopłciowe w swoim rodzinnym stanie).
W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie. Chcę by mnie i moją różnorodność szanowano. Wówczas obiecuję szanować różnorodność innych osób.

„Szkodzą środowisku”

58516 sdc10674 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Marsz we Wrocławiu

Nie ma jednego „środowiska”. Na tym polega fałsz w tej części zdania. Nie ma jednej cechy, którą osoby LGBTQ miałyby wspólną. A nawet, gdyby się uprzeć i próbować znaleźć (np. że wszystkie te osoby podlegają opresji w Polsce), to i tak nie tworzy z nas środowiska – tak jak to, że wszystkie dzieci w wieku 8 lat chodzą do szkoły podstawowej nie tworzy środowiska z tych dzieci.
Jest nas wiele, mamy różne cele, różne potrzeby, różne doświadczenia. Są wśród nas osoby żyjące w małych miastach, zagubione i zastraszone, ale są i żyjące w metropoliach, dobrze ustawione i akceptowane w swoim najbliższym otoczeniu. To dwie zupełnie inne osoby, dwa zupełnie inne światy. Szukać można, oczywiście, zawsze jakiś maksymalnie wspólnych celów – takich, które uznaje większość z nas. I pewno legalne związki partnerskie będą czymś takim. Podobnie jak walka o rzetelną edukację nt. ludzkiej seksualności czy zwiększenie nakładów na opiekę nad osobami z HIV i chorymi na AIDS. Ale znów: to nie są cele nas wszystkich. Jesteśmy różnorodni/różnorodne i to jest okej.
Oczywiście, w mediach będziemy prezentowani jako jednorodna grupa – „ci geje i te lesbijki”. To – z jednej strony – ułatwia nam walkę polityczną w pewnych kwestiach, ale  z drugiej świadczy o tym, że trzeba innym też uświadamiać, że różnorodność jest wśród nas ogromna i jest czymś, z czego jesteśmy dumni/dumne.

Przegięte cioty muszą iść w Paradzie

Tegoroczny odpowiednik Parady Równości w Pradze idzie pod hasłem dbania o mniejszości w mniejszości. Zajmować się będą osobami biseksualnymi, transwestytami i osobami interseksualnymi. To piękny przykład tego, jak warto zwracać uwagę na tych, których i które sami/same wykluczamy z naszych – i tak już wykluczonych – społeczności.
Dlatego właśnie przegięte cioty muszą iść w Paradzie Równości. Dlatego musimy być dumni/dumne z tego, że są z nami. Dlatego musimy jeszcze mocniej walczyć o ich godność, o ich życie, o poszanowanie tego, kim są i kim chcą być. W ten sposób pokazujemy tak naprawdę na jakich wartościach nam zależy. Nie wspominając o tym, że gdybyśmy wszyscy/wszystkie byli tacy sami/takie same, Parada Równości byłaby strasznie nudnym wydarzeniem.


Data wpisu: 20 maja, 2012 autor wpisu: Jej Perfekcyjność  |  Komentowanie nie jest możliwe

Parada musi być świętem przegiętych ciot

W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie.

Skoro obchodzimy w Polsce np. dzień asystentki i sekretarki (25 stycznia), to dlaczego nie powinniśmy/powinnyśmy obchodzić święta np. wszystkich zmaskulinizowanych lesbijek i sfeminizowanych gejów?Znam ten kontrargument. „Nie pójdę na Paradę, bo tam są przegięte cioty, które nie pomagają nam w walce o tolerancję . Tylko szkodzą środowisku.”.  Zamiast „przegięte cioty” możecie wstawić „obrzydliwe drag queen”, „transwestyci” lub „obściskujący się geje”. Wszystko jedno. Traktuję  ten epitet jako symbol i określenie pewnej kategorii, która może nam podczas marszy przeszkadzać.
Pozwólcie, że rozłożę to zdanie na czynniki pierwsze, by ukazać, jakim jest bezsensowym bełkotem.

„Bo tam są przegięte cioty”

58491867 p Parada musi być świętem przegiętych ciot

EuroPride 2010 w Warszawie

Oczywiście, że są. Bo dlaczego miałoby ich nie być? Środowiska LGBTQ są wszędzie zróżnicowane. Macie racje, nie łączy nas nic poza „niestandardową” orientacją seksualną lub „niestandardową” identyfikacją płciową. To tak, jakby zebrać ludzi z niebieskimi oczami i oczekiwać, że będą do siebie pod innymi względami podobne. Nie będą. Tak samo my nie jesteśmy.
Są wśród nas przegięte cioty. Są i męskie. Jest mnóstwo męskich lesbijek. Znajdzie się sporo hiperkobiecych. Jesteśmy bardzo różnorodną grupą (w sensie socjologicznym nie jesteśmy nawet grupą społeczną, a jedynie zbiorowością, tłumem). Maszerujemy jednak razem, bo mamy pewne wspólne cele do osiągnięcia. (O tym, że trudno te cele wskazać – za chwilkę).  Ale maszerujemy też, bo chcemy się dobrze bawić. Parada Równości jest także świętem radości, świętem różnorodności. Takim jednym dniem w roku, gdy wszystkie osoby będące w mniejszości chcą zebrać się razem i poczuć się silniejsze.
Nie chodzi o to, że dzięki Paradzie Równości ludzie nagle stwierdzą: „ej, oni/one jednak są fajni/fajne, musimy ich lubić!”.

zdjęcie do art 300x205 Parada musi być świętem przegiętych ciot

tęczowa flaga

Osobiście uważam, że Parada Równości jest przede wszystkim napędzającym mnie na pozostałe 364 dni roku wydarzeniem. W świecie, w którym na co dzień jesteśmy w mniejszości, czujemy się czasem zagrożeni/zagrożone, mamy różne obawy, jesteśmy traktowani/traktowanie niesprawiedliwie – mamy ten jeden jedyny marsz, gdy możemy poczuć się silniejsi/silniejsze. Gdy możemy wspólnie stworzyć, choć na chwilę, front walki o uszanowanie naszych wyborów, naszych odmienności.
I dlatego będą z nami przegięte cioty. Bo chcemy, żeby i przegięte cioty czuły się w Polsce okej. Żeby przegięte cioty nie bały się wyjść na ulicę. Żeby przegięte cioty – które czasem są naszymi braćmi, siostrami, przyjaciółmi, znajomymi, wykładowcami, uczniami, pracownikami, pracodawcami, usługodawcami, klientami – żeby mogli być sobą i czuć się bezpiecznie. Za każdym razem, gdy chcemy, żeby nie chodzili/chodziły na Paradę Równości, stosujemy ten sam argument, który stosują wobec nas w szkole/pracy, gdy na informację, że wyjeżdżamy z partnerem/partnerką tej samej płci na wakacje, pytają nas: „musisz się tak obnosić ze swoją orientacją seksualną?”

„Nie pomagają nam”

Nie? Naprawdę? A udział w Paradzie Równości nie jest formą pomocy? Jasne, Parada jako zgromadzenie publiczne nie jest przestrzenią do wyrażania skomplikowanych, racjonalnych argumentów popartych badaniami i sondażami. Parada to festyn, to święto – chodzi o to, byśmy sami/same poczuli się wówczas dobrze, ale i żebyśmy sami/same sobie pokazali/pokazały, że jest nas wielu/wiele i że są inni/inne takie jak my. Że jest okej być innym/inną. Że nie trzeba się tego bać. Że można być LGBT i być osobą szczęśliwą. To ma też pomagać tym z nas, którzy/które nadal się boją tego, że coming out zniszczy im życie.
Parada Równości jest symbolem. Nie jest sposobem osiągania celów sama w sobie. Szacunek dla nas i naszych potrzeb to coś, co możemy osiągnąć edukując. Formalne związki partnerskie poprzez działania w Sejmie RP. I tak dalej, i tak dalej. Parada Równości jest od tego – będę to powtarzać do znudzenia – byśmy nabrali/nabrały sił do codziennej walki, byśmy poczuli/poczuły się lepiej ze sobą, byśmy zobaczyli/zobaczyły, że jest nas wiele.
Organizacje działające na rzecz LGBTQ oraz osoby będące kimś, kogo nazywam „aktywist(k)ą dnia codziennego” walczą na innych polach przez cały rok. Organizują konferencje, panele, spotkania, dyskusje, wykłady, pokazy filmowe. Wysyłają listy, pisma, skargi, wnioski, zapytania. Przygotowują projekty ustaw, organizują happeningi, rozmawiają z ludźmi. Pomagają osobom, które nie radzą sobie w swoich środowiskach, udzielają porad, kierują do specjalistów. To jest walka, która pozwala osiągać wymierne efekty. Parada Równości ma jedynie wzmacniać te osiągnięcia. Ale i być momentem, kiedy zobaczymy, jak wiele się zmieniło od początku – od pierwszej Parady Równości w 2001 roku (kilkanaście osób w maskach zakrywających twarze). I oczywiście, że liczebność ma znaczenie. Że im więcej nas, tym lepiej. Dlatego cieszmy się, że są z nami także przegięte cioty. Że chcą z nami iść, że się nie boją, że są dumne z tego, że potrafią być sobą każdego dnia.
A co Ty zrobiłeś/zrobiłaś dla innych osób LGBT? Jak Ty pomogłeś/pomogłaś „nam”?

„W walce o tolerancję”

431411 30303855 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Parada w Amsterdamie

Z tolerancją jest problem. Ze słowem „tolerancja”. Nie lubię go, przyznaję się szczerze. Wolę mówić o otwartości, poszanowaniu różnorodności. Tolerujący jest bowiem zawsze ponad tolerowanym. W dyskursie ustawia się te słowa tak, że tolerujący (heteroseksualiści) łaskawie zgodzą się tolerować tych gorszych (nieheteroseksualistów). Nigdy nikt nie pyta nas, czy niehetero tolerują hetero. To pytanie brzmi wręcz głupio, prawda?
CBOS nie pyta w sondażu czy zdaniem respondenta/respondentki stosunki seksualne pomiędzy osobami różnej płci powinny być dozwolone. A robi tak, pytając o stosunki osób tej samej płci (kilkanaście procent badanych uważa, że powinny być zakazane…).
Dopóki nie będzie symetrii, równego traktowania, nie będzie mowy o osiągnięciu celu. Nie chodzi mi o to, by ktoś mnie/nas łaskawie zgodził się tolerować. Bo taka tolerancja, rozumiana jako „zgoda na to, żebyście istnieli obok nas” zawsze może być wycofana. Zależy mi na tym, byśmy szanowali swoją różnorodność. Wezwanie do poszanowania różnorodności – w przeciwieństwie do pytania o bycie tolerancyjnym – odnosi się do wszystkich tak samo. Szanuję to, że ktoś jest hetero. Szanuję to, że ktoś nie jest hetero. Szanuję to, że jesteśmy różnorodni.
Wydaje się też, że różnorodność ta powinna być powodem do dumy. Badania jednoznacznie wskazują, że firmy dbające o różnorodność (tak wśród pracowników/pracowniczek jak i klientów/klientek) po prostu więcej zarabiają, lepiej trzymają się na rynku (Microsoft przekazał w tym roku 100 tys. dolarów na walkę o małżeństwa jednopłciowe w swoim rodzinnym stanie).
W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie. Chcę by mnie i moją różnorodność szanowano. Wówczas obiecuję szanować różnorodność innych osób.

„Szkodzą środowisku”

58516 sdc10674 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Marsz we Wrocławiu

Nie ma jednego „środowiska”. Na tym polega fałsz w tej części zdania. Nie ma jednej cechy, którą osoby LGBTQ miałyby wspólną. A nawet, gdyby się uprzeć i próbować znaleźć (np. że wszystkie te osoby podlegają opresji w Polsce), to i tak nie tworzy z nas środowiska – tak jak to, że wszystkie dzieci w wieku 8 lat chodzą do szkoły podstawowej nie tworzy środowiska z tych dzieci.
Jest nas wiele, mamy różne cele, różne potrzeby, różne doświadczenia. Są wśród nas osoby żyjące w małych miastach, zagubione i zastraszone, ale są i żyjące w metropoliach, dobrze ustawione i akceptowane w swoim najbliższym otoczeniu. To dwie zupełnie inne osoby, dwa zupełnie inne światy. Szukać można, oczywiście, zawsze jakiś maksymalnie wspólnych celów – takich, które uznaje większość z nas. I pewno legalne związki partnerskie będą czymś takim. Podobnie jak walka o rzetelną edukację nt. ludzkiej seksualności czy zwiększenie nakładów na opiekę nad osobami z HIV i chorymi na AIDS. Ale znów: to nie są cele nas wszystkich. Jesteśmy różnorodni/różnorodne i to jest okej.
Oczywiście, w mediach będziemy prezentowani jako jednorodna grupa – „ci geje i te lesbijki”. To – z jednej strony – ułatwia nam walkę polityczną w pewnych kwestiach, ale  z drugiej świadczy o tym, że trzeba innym też uświadamiać, że różnorodność jest wśród nas ogromna i jest czymś, z czego jesteśmy dumni/dumne.

Przegięte cioty muszą iść w Paradzie

Tegoroczny odpowiednik Parady Równości w Pradze idzie pod hasłem dbania o mniejszości w mniejszości. Zajmować się będą osobami biseksualnymi, transwestytami i osobami interseksualnymi. To piękny przykład tego, jak warto zwracać uwagę na tych, których i które sami/same wykluczamy z naszych – i tak już wykluczonych – społeczności.
Dlatego właśnie przegięte cioty muszą iść w Paradzie Równości. Dlatego musimy być dumni/dumne z tego, że są z nami. Dlatego musimy jeszcze mocniej walczyć o ich godność, o ich życie, o poszanowanie tego, kim są i kim chcą być. W ten sposób pokazujemy tak naprawdę na jakich wartościach nam zależy. Nie wspominając o tym, że gdybyśmy wszyscy/wszystkie byli tacy sami/takie same, Parada Równości byłaby strasznie nudnym wydarzeniem.


Data wpisu: 20 maja, 2012 autor wpisu: Jej Perfekcyjność  |  Komentowanie nie jest możliwe

Indie świętują drugą rocznicę depenalizacji homoseksualizmu.

Data wpisu: 2 lipca, 2011 autor wpisu:  |  Komentowanie nie jest możliwe

11 czerwca – pierwsze ogólnopolskie zebranie WiT

Wspominaliśmy niedawno o powstaniu grup Wiara i Tęcza łączących osoby nieheteronormatywne różnych wyznań. Dziś zapraszamy do Warszawy na zjazd i do uczestniczenia w paradzie pod transparentem grupy.

W sobotę 11 czerwca 2011 w godzinach 10-12.00 odbędzie się w Warszawie pierwsze ogólnopolskie zebranie WiT.
Temat  spotkania – „Nasza podwójna tęcza”
Temat wspólnej modlitwy – „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”
Szczegółowe informacje dla zainteresowanych – barka.202@gmail.com   lub telefon +48 604945676

Osoby, które chcą i mogą, udadzą się następnie o godzinie 13,00 na warszawską paradę równości – mamy transparent z naszym logo!  Po paradzie – miasteczko równości, można także wziąć udział  w modlitwach ze Zjednoczonym Kościołem Chrześcijańskim.
Zapraszamy WiTowców z całej Polski!  Do zobaczenia w Warszawie!


Data wpisu: 28 maja, 2011 autor wpisu:  |  Komentowanie nie jest możliwe

EuroPride: powód do dumy?

Ulicami Warszawy przeszła EuroPride. Wydarzenie odnotowały zarówno polskie, jak i zagraniczne media.
Prasa zgodnie przypomina, że to pierwsze tego typu wydarzenie w kraju byłego bloku sowieckiego. Według dziennikarzy parada przyciągnęła ok. 7000-8000 tys. ludzi. Tomasz Bączkowski z Fundacji Równości szacuje liczbę uczestników na 20 tys. Były drag queen, roztańczone platformy i muzyka Madonny. Przede wszystkim ludzie [...]

Data wpisu: 19 lipca, 2010 autor wpisu: Ania B  |  Komentowanie nie jest możliwe

Moskwa bez parady

Chociaż parada jest zakazana, aktywiści LGBT szukają wszelkich, możliwych sposobów, żeby ją uratować.
„Żadna nielegalna decyzja, podjęta przez sąd czy inny autorytet, nie powstrzyma nas przed pójściem na naszą demonstrację” – powiedział Nikolai Alexeyev, organizator parady. Na czele przeciwników marszu, który ma się odbyć w najbliższą sobotę, stoi Yury Luzhkov. Homofobiczny burmistrz uparcie odmawia zgody na [...]

Data wpisu: 28 maja, 2010 autor wpisu: Ania B  |  Komentowanie nie jest możliwe