Archiwum dla kategorii: ‘parada równości’

Parada musi być świętem przegiętych ciot

zdjęcie do art 300x205 Parada musi być świętem przegiętych ciot
flaga parada zabawa tęcza ludzie

tęczowa flaga

Skoro obchodzimy w Polsce np. dzień asystentki i sekretarki (25 stycznia), to dlaczego nie powinniśmy/powinnyśmy obchodzić święta np. wszystkich zmaskulinizowanych lesbijek i sfeminizowanych gejów?Znam ten kontrargument. „Nie pójdę na Paradę, bo tam są przegięte cioty, które nie pomagają nam w walce o tolerancję . Tylko szkodzą środowisku.”.  Zamiast „przegięte cioty” możecie wstawić „obrzydliwe drag queen”, „transwestyci” lub „obściskujący się geje”. Wszystko jedno. Traktuję  ten epitet jako symbol i określenie pewnej kategorii, która może nam podczas marszy przeszkadzać.
Pozwólcie, że rozłożę to zdanie na czynniki pierwsze, by ukazać, jakim jest bezsensowym bełkotem.

„Bo tam są przegięte cioty”

58491867 p Parada musi być świętem przegiętych ciot
trans, parada

EuroPride 2010 w Warszawie

Oczywiście, że są. Bo dlaczego miałoby ich nie być? Środowiska LGBTQ są wszędzie zróżnicowane. Macie racje, nie łączy nas nic poza „niestandardową” orientacją seksualną lub „niestandardową” identyfikacją płciową. To tak, jakby zebrać ludzi z niebieskimi oczami i oczekiwać, że będą do siebie pod innymi względami podobne. Nie będą. Tak samo my nie jesteśmy.
Są wśród nas przegięte cioty. Są i męskie. Jest mnóstwo męskich lesbijek. Znajdzie się sporo hiperkobiecych. Jesteśmy bardzo różnorodną grupą (w sensie socjologicznym nie jesteśmy nawet grupą społeczną, a jedynie zbiorowością, tłumem). Maszerujemy jednak razem, bo mamy pewne wspólne cele do osiągnięcia. (O tym, że trudno te cele wskazać – za chwilkę).  Ale maszerujemy też, bo chcemy się dobrze bawić. Parada Równości jest także świętem radości, świętem różnorodności. Takim jednym dniem w roku, gdy wszystkie osoby będące w mniejszości chcą zebrać się razem i poczuć się silniejsze.
Nie chodzi o to, że dzięki Paradzie Równości ludzie nagle stwierdzą: „ej, oni/one jednak są fajni/fajne, musimy ich lubić!”.
Osobiście uważam, że Parada Równości jest przede wszystkim napędzającym [do czego? W życiu?] mnie na pozostałe 364 dni roku wydarzeniem. W świecie, w którym na co dzień jesteśmy w mniejszości, czujemy się czasem zagrożeni/zagrożone, mamy różne obawy, jesteśmy traktowani/traktowanie niesprawiedliwie – mamy ten jeden jedyny marsz [nie taki jedyny, bo jest kilka w kilku miastach icon wink Parada musi być świętem przegiętych ciot — przyp. red. oj tam, Parada jest jedna i warszawocentrycznie twierdzę, że jest wyjątkowa i inna niż pozostałe manifestacje icon wink Parada musi być świętem przegiętych ciot — przyp. JP], gdy możemy poczuć się silniejsi/silniejsze. Gdy możemy wspólnie stworzyć, choć na chwilę, front walki o uszanowanie naszych wyborów, naszych odmienności.
I dlatego będą z nami przegięte cioty. Bo chcemy, żeby i przegięte cioty czuły się w Polsce okej. Żeby przegięte cioty nie bały się wyjść na ulicę. Żeby przegięte cioty – które czasem są naszymi braćmi, siostrami [? No skoro to jest tylko nazwa pewnej kategorii, to mogą być też siostrami przecież], przyjaciółmi, znajomymi, wykładowcami, uczniami, pracownikami, pracodawcami, usługodawcami, klientami – żeby mogli być sobą i czuć się bezpiecznie. Za każdym razem, gdy chcemy, żeby nie chodzili/chodziły na Paradę Równości, stosujemy ten sam argument, który stosują wobec nas w szkole/pracy, gdy na informację, że wyjeżdżamy z partnerem/partnerką tej samej płci na wakacje, pytają nas: „musisz się tak obnosić ze swoją orientacją seksualną?”

„Nie pomagają nam”

Nie? Naprawdę? A udział w Paradzie Równości nie jest formą pomocy? Jasne, Parada jako zgromadzenie publiczne nie jest przestrzenią do wyrażania skomplikowanych, racjonalnych argumentów popartych badaniami i sondażami. Parada to festyn, to święto – chodzi o to, byśmy sami/same poczuli się wówczas dobrze, ale i żebyśmy sami/same sobie pokazali/pokazały, że jest nas wielu/wiele i że są inni/inne takie jak my. Że jest okej być innym/inną. Że nie trzeba się tego bać. Że można być LGBT i być osobą szczęśliwą. To ma też pomagać tym z nas, którzy/które nadal się boją tego, że coming out zniszczy im życie.
Parada Równości jest symbolem. Nie jest sposobem osiągania celów sama w sobie. Szacunek dla nas i naszych potrzeb to coś, co możemy osiągnąć edukując. Formalne związki partnerskie poprzez działania w Sejmie RP. I tak dalej, i tak dalej. Parada Równości jest od tego – będę to powtarzać do znudzenia – byśmy nabrali/nabrały sił do codziennej walki, byśmy poczuli/poczuły się lepiej ze sobą, byśmy zobaczyli/zobaczyły, że jest nas wiele.
Organizacje działające na rzecz LGBTQ oraz osoby będące kimś, kogo nazywam „aktywist(k)ą dnia codziennego” walczą na innych polach przez cały rok. Organizują konferencje, panele, spotkania, dyskusje, wykłady, pokazy filmowe. Wysyłają listy, pisma, skargi, wnioski, zapytania. Przygotowują projekty ustaw, organizują happeningi, rozmawiają z ludźmi. Pomagają osobom, które nie radzą sobie w swoich środowiskach, udzielają porad, kierują do specjalistów. To jest walka, która pozwala osiągać wymierne efekty. Parada Równości ma jedynie wzmacniać te osiągnięcia. Ale i być momentem, kiedy zobaczymy, jak wiele się zmieniło od początku – od pierwszej Parady Równości w 2001 roku (kilkanaście osób w maskach zakrywających twarze). I oczywiście, że liczebność ma znaczenie. Że im więcej nas, tym lepiej. Dlatego cieszmy się, że są z nami także przegięte cioty. Że chcą z nami iść, że się nie boją, że są dumne z tego, że potrafią być sobą każdego dnia.
A co Ty zrobiłeś/zrobiłaś dla innych osób LGBT? Jak Ty pomogłeś/pomogłaś „nam”?

„W walce o tolerancję”

431411 30303855 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot
Parada w Amsterdamie

Parada w Amsterdamie

Z tolerancją jest problem. Ze słowem „tolerancja”. Nie lubię go, przyznaję się szczerze. Wolę mówić o otwartości, poszanowaniu różnorodności. Tolerujący jest bowiem zawsze ponad tolerowanym. W dyskursie ustawia się te słowa tak, że tolerujący (heteroseksualiści) łaskawie zgodzą się tolerować tych gorszych (nieheteroseksualistów). Nigdy nikt nie pyta nas, czy niehetero tolerują hetero. To pytanie brzmi wręcz głupio, prawda?
CBOS nie pyta w sondażu czy zdaniem respondenta/respondentki stosunki seksualne pomiędzy osobami różnej płci powinny być dozwolone. A robi tak, pytając o stosunki osób tej samej płci (kilkanaście procent badanych uważa, że powinny być zakazane…).
Dopóki nie będzie symetrii, równego traktowania, nie będzie mowy o osiągnięciu celu. Nie chodzi mi o to, by ktoś mnie/nas łaskawie zgodził się tolerować. Bo taka tolerancja, rozumiana jako „zgoda na to, żebyście istnieli obok nas” zawsze może być wycofana. Zależy mi na tym, byśmy szanowali swoją różnorodność. Wezwanie do poszanowania różnorodności – w przeciwieństwie do pytania o bycie tolerancyjnym – odnosi się do wszystkich tak samo. Szanuję to, że ktoś jest hetero. Szanuję to, że ktoś nie jest hetero. Szanuję to, że jesteśmy różnorodni.
Wydaje się też, że różnorodność ta powinna być powodem do dumy. Badania jednoznacznie wskazują, że firmy dbające o różnorodność (tak wśród pracowników/pracowniczek jak i klientów/klientek) po prostu więcej zarabiają, lepiej trzymają się na rynku (Microsoft przekazał w tym roku 100 tys. dolarów na walkę o małżeństwa jednopłciowe w swoim rodzinnym stanie).
W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie. Chcę by mnie i moją różnorodność szanowano. Wówczas obiecuję szanować różnorodność innych osób.

„Szkodzą środowisku”

58516 sdc10674 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Marsz we Wrocławiu

Nie ma jednego „środowiska”. Na tym polega fałsz w tej części zdania. Nie ma jednej cechy, którą osoby LGBTQ miałyby wspólną. A nawet, gdyby się uprzeć i próbować znaleźć (np. że wszystkie te osoby podlegają opresji w Polsce), to i tak nie tworzy z nas środowiska – tak jak to, że wszystkie dzieci w wieku 8 lat chodzą do szkoły podstawowej nie tworzy środowiska z tych dzieci.
Jest nas wiele, mamy różne cele, różne potrzeby, różne doświadczenia. Są wśród nas osoby żyjące w małych miastach, zagubione i zastraszone, ale są i żyjące w metropoliach, dobrze ustawione i akceptowane w swoim najbliższym otoczeniu. To dwie zupełnie inne osoby, dwa zupełnie inne światy. Szukać można, oczywiście, zawsze jakiś maksymalnie wspólnych celów – takich, które uznaje większość z nas. I pewno legalne związki partnerskie będą czymś takim. Podobnie jak walka o rzetelną edukację nt. ludzkiej seksualności czy zwiększenie nakładów na opiekę nad osobami z HIV i chorymi na AIDS. Ale znów: to nie są cele nas wszystkich. Jesteśmy różnorodni/różnorodne i to jest okej.
Oczywiście, w mediach będziemy prezentowani jako jednorodna grupa – „ci geje i te lesbijki”. To – z jednej strony – ułatwia nam walkę polityczną w pewnych kwestiach, ale  z drugiej świadczy o tym, że trzeba innym też uświadamiać, że różnorodność jest wśród nas ogromna i jest czymś, z czego jesteśmy dumni/dumne.

Przegięte cioty muszą iść w Paradzie

Tegoroczny odpowiednik Parady Równości w Pradze idzie pod hasłem dbania o mniejszości w mniejszości. Zajmować się będą osobami biseksualnymi, transwestytami i osobami interseksualnymi. To piękny przykład tego, jak warto zwracać uwagę na tych, których i które sami/same wykluczamy z naszych – i tak już wykluczonych – społeczności.
Dlatego właśnie przegięte cioty muszą iść w Paradzie Równości. Dlatego musimy być dumni/dumne z tego, że są z nami. Dlatego musimy jeszcze mocniej walczyć o ich godność, o ich życie, o poszanowanie tego, kim są i kim chcą być. W ten sposób pokazujemy tak naprawdę na jakich wartościach nam zależy. Nie wspominając o tym, że gdybyśmy wszyscy/wszystkie byli tacy sami/takie same, Parada Równości byłaby strasznie nudnym wydarzeniem.


Data wpisu: 20 maja, 2012 autor wpisu: Jej Perfekcyjność  |  Komentowanie nie jest możliwe

Parada musi być świętem przegiętych ciot

W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie.

Skoro obchodzimy w Polsce np. dzień asystentki i sekretarki (25 stycznia), to dlaczego nie powinniśmy/powinnyśmy obchodzić święta np. wszystkich zmaskulinizowanych lesbijek i sfeminizowanych gejów?Znam ten kontrargument. „Nie pójdę na Paradę, bo tam są przegięte cioty, które nie pomagają nam w walce o tolerancję . Tylko szkodzą środowisku.”.  Zamiast „przegięte cioty” możecie wstawić „obrzydliwe drag queen”, „transwestyci” lub „obściskujący się geje”. Wszystko jedno. Traktuję  ten epitet jako symbol i określenie pewnej kategorii, która może nam podczas marszy przeszkadzać.
Pozwólcie, że rozłożę to zdanie na czynniki pierwsze, by ukazać, jakim jest bezsensowym bełkotem.

„Bo tam są przegięte cioty”

58491867 p Parada musi być świętem przegiętych ciot

EuroPride 2010 w Warszawie

Oczywiście, że są. Bo dlaczego miałoby ich nie być? Środowiska LGBTQ są wszędzie zróżnicowane. Macie racje, nie łączy nas nic poza „niestandardową” orientacją seksualną lub „niestandardową” identyfikacją płciową. To tak, jakby zebrać ludzi z niebieskimi oczami i oczekiwać, że będą do siebie pod innymi względami podobne. Nie będą. Tak samo my nie jesteśmy.
Są wśród nas przegięte cioty. Są i męskie. Jest mnóstwo męskich lesbijek. Znajdzie się sporo hiperkobiecych. Jesteśmy bardzo różnorodną grupą (w sensie socjologicznym nie jesteśmy nawet grupą społeczną, a jedynie zbiorowością, tłumem). Maszerujemy jednak razem, bo mamy pewne wspólne cele do osiągnięcia. (O tym, że trudno te cele wskazać – za chwilkę).  Ale maszerujemy też, bo chcemy się dobrze bawić. Parada Równości jest także świętem radości, świętem różnorodności. Takim jednym dniem w roku, gdy wszystkie osoby będące w mniejszości chcą zebrać się razem i poczuć się silniejsze.
Nie chodzi o to, że dzięki Paradzie Równości ludzie nagle stwierdzą: „ej, oni/one jednak są fajni/fajne, musimy ich lubić!”.

zdjęcie do art 300x205 Parada musi być świętem przegiętych ciot

tęczowa flaga

Osobiście uważam, że Parada Równości jest przede wszystkim napędzającym mnie na pozostałe 364 dni roku wydarzeniem. W świecie, w którym na co dzień jesteśmy w mniejszości, czujemy się czasem zagrożeni/zagrożone, mamy różne obawy, jesteśmy traktowani/traktowanie niesprawiedliwie – mamy ten jeden jedyny marsz, gdy możemy poczuć się silniejsi/silniejsze. Gdy możemy wspólnie stworzyć, choć na chwilę, front walki o uszanowanie naszych wyborów, naszych odmienności.
I dlatego będą z nami przegięte cioty. Bo chcemy, żeby i przegięte cioty czuły się w Polsce okej. Żeby przegięte cioty nie bały się wyjść na ulicę. Żeby przegięte cioty – które czasem są naszymi braćmi, siostrami, przyjaciółmi, znajomymi, wykładowcami, uczniami, pracownikami, pracodawcami, usługodawcami, klientami – żeby mogli być sobą i czuć się bezpiecznie. Za każdym razem, gdy chcemy, żeby nie chodzili/chodziły na Paradę Równości, stosujemy ten sam argument, który stosują wobec nas w szkole/pracy, gdy na informację, że wyjeżdżamy z partnerem/partnerką tej samej płci na wakacje, pytają nas: „musisz się tak obnosić ze swoją orientacją seksualną?”

„Nie pomagają nam”

Nie? Naprawdę? A udział w Paradzie Równości nie jest formą pomocy? Jasne, Parada jako zgromadzenie publiczne nie jest przestrzenią do wyrażania skomplikowanych, racjonalnych argumentów popartych badaniami i sondażami. Parada to festyn, to święto – chodzi o to, byśmy sami/same poczuli się wówczas dobrze, ale i żebyśmy sami/same sobie pokazali/pokazały, że jest nas wielu/wiele i że są inni/inne takie jak my. Że jest okej być innym/inną. Że nie trzeba się tego bać. Że można być LGBT i być osobą szczęśliwą. To ma też pomagać tym z nas, którzy/które nadal się boją tego, że coming out zniszczy im życie.
Parada Równości jest symbolem. Nie jest sposobem osiągania celów sama w sobie. Szacunek dla nas i naszych potrzeb to coś, co możemy osiągnąć edukując. Formalne związki partnerskie poprzez działania w Sejmie RP. I tak dalej, i tak dalej. Parada Równości jest od tego – będę to powtarzać do znudzenia – byśmy nabrali/nabrały sił do codziennej walki, byśmy poczuli/poczuły się lepiej ze sobą, byśmy zobaczyli/zobaczyły, że jest nas wiele.
Organizacje działające na rzecz LGBTQ oraz osoby będące kimś, kogo nazywam „aktywist(k)ą dnia codziennego” walczą na innych polach przez cały rok. Organizują konferencje, panele, spotkania, dyskusje, wykłady, pokazy filmowe. Wysyłają listy, pisma, skargi, wnioski, zapytania. Przygotowują projekty ustaw, organizują happeningi, rozmawiają z ludźmi. Pomagają osobom, które nie radzą sobie w swoich środowiskach, udzielają porad, kierują do specjalistów. To jest walka, która pozwala osiągać wymierne efekty. Parada Równości ma jedynie wzmacniać te osiągnięcia. Ale i być momentem, kiedy zobaczymy, jak wiele się zmieniło od początku – od pierwszej Parady Równości w 2001 roku (kilkanaście osób w maskach zakrywających twarze). I oczywiście, że liczebność ma znaczenie. Że im więcej nas, tym lepiej. Dlatego cieszmy się, że są z nami także przegięte cioty. Że chcą z nami iść, że się nie boją, że są dumne z tego, że potrafią być sobą każdego dnia.
A co Ty zrobiłeś/zrobiłaś dla innych osób LGBT? Jak Ty pomogłeś/pomogłaś „nam”?

„W walce o tolerancję”

431411 30303855 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Parada w Amsterdamie

Z tolerancją jest problem. Ze słowem „tolerancja”. Nie lubię go, przyznaję się szczerze. Wolę mówić o otwartości, poszanowaniu różnorodności. Tolerujący jest bowiem zawsze ponad tolerowanym. W dyskursie ustawia się te słowa tak, że tolerujący (heteroseksualiści) łaskawie zgodzą się tolerować tych gorszych (nieheteroseksualistów). Nigdy nikt nie pyta nas, czy niehetero tolerują hetero. To pytanie brzmi wręcz głupio, prawda?
CBOS nie pyta w sondażu czy zdaniem respondenta/respondentki stosunki seksualne pomiędzy osobami różnej płci powinny być dozwolone. A robi tak, pytając o stosunki osób tej samej płci (kilkanaście procent badanych uważa, że powinny być zakazane…).
Dopóki nie będzie symetrii, równego traktowania, nie będzie mowy o osiągnięciu celu. Nie chodzi mi o to, by ktoś mnie/nas łaskawie zgodził się tolerować. Bo taka tolerancja, rozumiana jako „zgoda na to, żebyście istnieli obok nas” zawsze może być wycofana. Zależy mi na tym, byśmy szanowali swoją różnorodność. Wezwanie do poszanowania różnorodności – w przeciwieństwie do pytania o bycie tolerancyjnym – odnosi się do wszystkich tak samo. Szanuję to, że ktoś jest hetero. Szanuję to, że ktoś nie jest hetero. Szanuję to, że jesteśmy różnorodni.
Wydaje się też, że różnorodność ta powinna być powodem do dumy. Badania jednoznacznie wskazują, że firmy dbające o różnorodność (tak wśród pracowników/pracowniczek jak i klientów/klientek) po prostu więcej zarabiają, lepiej trzymają się na rynku (Microsoft przekazał w tym roku 100 tys. dolarów na walkę o małżeństwa jednopłciowe w swoim rodzinnym stanie).
W dupie mam to, czy ktoś mnie toleruje czy nie. Chcę by mnie i moją różnorodność szanowano. Wówczas obiecuję szanować różnorodność innych osób.

„Szkodzą środowisku”

58516 sdc10674 300x225 Parada musi być świętem przegiętych ciot

Marsz we Wrocławiu

Nie ma jednego „środowiska”. Na tym polega fałsz w tej części zdania. Nie ma jednej cechy, którą osoby LGBTQ miałyby wspólną. A nawet, gdyby się uprzeć i próbować znaleźć (np. że wszystkie te osoby podlegają opresji w Polsce), to i tak nie tworzy z nas środowiska – tak jak to, że wszystkie dzieci w wieku 8 lat chodzą do szkoły podstawowej nie tworzy środowiska z tych dzieci.
Jest nas wiele, mamy różne cele, różne potrzeby, różne doświadczenia. Są wśród nas osoby żyjące w małych miastach, zagubione i zastraszone, ale są i żyjące w metropoliach, dobrze ustawione i akceptowane w swoim najbliższym otoczeniu. To dwie zupełnie inne osoby, dwa zupełnie inne światy. Szukać można, oczywiście, zawsze jakiś maksymalnie wspólnych celów – takich, które uznaje większość z nas. I pewno legalne związki partnerskie będą czymś takim. Podobnie jak walka o rzetelną edukację nt. ludzkiej seksualności czy zwiększenie nakładów na opiekę nad osobami z HIV i chorymi na AIDS. Ale znów: to nie są cele nas wszystkich. Jesteśmy różnorodni/różnorodne i to jest okej.
Oczywiście, w mediach będziemy prezentowani jako jednorodna grupa – „ci geje i te lesbijki”. To – z jednej strony – ułatwia nam walkę polityczną w pewnych kwestiach, ale  z drugiej świadczy o tym, że trzeba innym też uświadamiać, że różnorodność jest wśród nas ogromna i jest czymś, z czego jesteśmy dumni/dumne.

Przegięte cioty muszą iść w Paradzie

Tegoroczny odpowiednik Parady Równości w Pradze idzie pod hasłem dbania o mniejszości w mniejszości. Zajmować się będą osobami biseksualnymi, transwestytami i osobami interseksualnymi. To piękny przykład tego, jak warto zwracać uwagę na tych, których i które sami/same wykluczamy z naszych – i tak już wykluczonych – społeczności.
Dlatego właśnie przegięte cioty muszą iść w Paradzie Równości. Dlatego musimy być dumni/dumne z tego, że są z nami. Dlatego musimy jeszcze mocniej walczyć o ich godność, o ich życie, o poszanowanie tego, kim są i kim chcą być. W ten sposób pokazujemy tak naprawdę na jakich wartościach nam zależy. Nie wspominając o tym, że gdybyśmy wszyscy/wszystkie byli tacy sami/takie same, Parada Równości byłaby strasznie nudnym wydarzeniem.


Data wpisu: 20 maja, 2012 autor wpisu: Jej Perfekcyjność  |  Komentowanie nie jest możliwe

Kogo brakuje?

Dostałem poniższą reklamę z komentarzem „zgadnij kogo brakuje”:

Brakuje oczywiście Polski, a w szczególności Warszawy. Nie jestem tym zaskoczony, jedna rzecz,że jesteśmy traktowani jeszcze po macoszemu, druga – że nigdy nie udało się wypromować Parady jako wydarzenia dla zachodniej masy…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 31 marca, 2012 autor wpisu: Wojciech Szot  |  Komentowanie nie jest możliwe

Co z Paradą?

Do Parady Równości pozostało niecałe sześć miesięcy.W tym roku jakoś wyjątkowo cicho jest na ten temat. Co wiemy?

1. Powstała Fundacja Wolontariat Równości, która ma wspierać Paradę i Komitet Organizacyjny. Skończył się zatem „naiwny” czas grupy nieformalnej i zaczęło dublowanie Fundacji…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 28 stycznia, 2012 autor wpisu: Wojciech Szot  |  Komentowanie nie jest możliwe

Homoseksualista to normalny człowiek

Łukasz mieszka w dużym mieście i angażuje się w sprawy LGBTQ. Postanowiłam z nim porozmawiać, żeby przekonać się dlaczego ktoś, komu zależy na naszej emancypacji nie uznaje Parady Równości, jak postrzega szanse na związki partnerskie i jak sobie radzi z homofobią. Czas pokazać, że nie tworzymy zwartej grupy i każdy sposób może być dobry, żeby poprawiać naszą sytuację.

565244 76738308 Homoseksualista to normalny człowiekJaki powinien być gej?

Przede wszystkim, gej powinien być odważnym mężczyzną, który twardo stąpa po ziemi i codziennie na nowo wyzbywa się swoich kompleksów. Nie powinien się ukrywać, ale także uciekać w „bycie oryginalnym”, żeby na siłę zostać zauważonym i zaakceptowanym. Spełniać się jako człowiek.

Czy chodzisz na Paradę Równości?

Nie chodzę na Parady Równości ponieważ uważam, że pokazuje skrzywiony obraz rzeczywistości polskich homoseksualistów, robi więcej szkody niż pożytku. Oczywiście – można powiedzieć, że to media kreują wizerunek Parady. Jednak Parada pokazuje to, co chce pokazać, promując to na swoim „czole”. Na przykład – media nie zmusiły w tym roku dwóch panów do założenia obcisłych kostiumów kąpielowych i podskakiwania z burzą tęczowych balonów na samym przedzie. Co to miało wspólnego ze związkami partnerskimi, o które postulowała Parada na ogromnym transparencie, ale już nieco dalej? Nic. Stacje telewizyjne pokazują to, co charakterystyczne i co przyciągnie uwagę widzów, a więc draq queen, panów w kostiumach kąpielowych, platformy z muzyką techno, a na nich pastor z tęczową stułą i politycy. Transparent już niekoniecznie. Gdyby twórcy Parady zaprezentowali kontrowersyjny performens o sytuacji polskich gejów w szpitalach, kiedy jeden z partnerów zaczyna chorować, a drugi nie może być informowany, czasem nawet nie ma prawa go odwiedzać, bo takie jest prawo, to zapewne uruchomiliby dyskusję na ten temat. W wieczornych programach publicystycznych właśnie na to zwrócono by uwagę, nie na „tęczową rewolucję” w rytmach techno. Zainteresowano by się związkami partnerskimi, a być może widzowie zastanowiliby się nad tymi problemami i nad propozycją ich rozwiązania. Przecież o to postuluje Parada, prawda? Niestety – co roku mamy ten sam schemat: platformy sponsorowane przez kluby gejowskie z ogrooooomnymi reklamami sponsorów, opłacone draq queen, podskakujące na obcasach, politycy lewicy podszywający się w obiektywach kamer pod obrońców gejów, a kiedy porozmawia się z nimi na osobności to okazuje się, że tak naprawdę ustawa „wymaga głębokiego przemyślenia”, zaś wprowadzenie świeckiego państwa „jest błędem”. Właśnie to oglądają Polacy w wieczornych serwisach informacyjnych, o tym rozmawiają, wyrabiając sobie zdanie o homoseksualistach. Dopóki Paradą rządzić będzie marketing, pieniądze oraz PR polityczny, dopóty nie warto na nią iść.

Nie da się zmusić społeczeństwa do tolerowania i akceptowania czegoś, co uchodzi za odejście od heteronormy, nie ma sensu z tym walczyć, uważa Łukasz

Czy uważasz, że ustawa o związkach partnerskich jest priorytetowa dla środowiska LGBTQ?

Jak najbardziej. Wraz z moim partnerem jesteśmy obecnie na etapie zakupu mieszkania, będziemy w nie wspólnie inwestować, mamy plany na przyszłość, a jak wiadomo – wszystko może się zdarzyć. Nie chcemy, aby to, co wspólnie budujemy przejął nagle ktoś, kto nie powinien. Mnie osobiście bardzo dotknęła także historia Przemka z Krakowa, którego partnera śmiertelnie potrącił samochód, a któremu nie chciano udzielić w szpitalu żadnych informacji na temat jego stanu zdrowia, bo nie był spokrewniony z pacjentem. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, tego stresu. Polskie prawo trzeba zmienić.

Czy Robert Biedroń i Ania Grodzka są dobrymi reprezentantami naszych interesów?

To trudne pytanie. Jeśli pytasz mnie ogólnie, odpowiem dyplomatycznie, że trzeba poczekać na rezultaty działań podejmowanych w obronie naszych interesów. Jeśli pytasz o chwilę obecną to odpowiedź brzmi: niech zaczną nas w końcu reprezentować zamiast wygrzewać się w świetle jupiterów. Kiedy widzę Biedronia w Sejmie obok Kalisza, w garniturze i ze szmacianą torebką na zakupy z marketu na ramieniu, który przekonuje, że krzyż to zło, a Konwent Seniorów jest „zebraniem najstarszych posłów” to się zastanawiam, po co on tam jest. Bo przecież nie po to, żeby załatwić mi odwiedziny mojego partnera w szpitalu i współdecydowanie o jego leczeniu oraz wspólne rozliczanie. Mniej lansu, więcej działania, choć obawiam się, że w przypadku Anny i Roberta tendencje będą odwrócone.

Walka z heteronormą na co dzień to dla Ciebie jakie zachowania czy sytuacje?

Nie walczę z heteronormami, ponieważ nie przylepiam sobie łatki „jestem gejem”. Nie daję sobie dzikiego przyzwolenia do tego, by żądać tolerancji czy akceptacji mnie, mojej orientacji, mojego związku. Takie przyzwolenie nadają sobie ruchy gejowskie. Ja żądam praw, bo tylko dzięki posiadaniu takich samych praw jak reszta społeczeństwa będę spokojny o przyszłość. Uważam, że akceptacja i tolerancja, o którą walczą stowarzyszenia to rzeczy, które nie poprawią komfortu naszego życia, mojego i mojego partnera. Bo po co mi akceptacja wszystkich Polaków, skoro sąsiedzi z naprzeciwka przynoszą nam klucze do swojego mieszkania przed wyjazdem na urlop i mówią „Panowie, prosimy co jakiś czas zapalić światło i podlewać kwiaty. My wracamy z dziećmi za dwa tygodnie”. To mi wystarczy. Nie da się zmusić społeczeństwa do tolerowania i akceptowania czegoś, co uchodzi za odejście od heteronormy, nie ma sensu z tym walczyć.

1118479 57096606 Homoseksualista to normalny człowiek
pudełka

Zaprzeczasz stereotypowi promiskuitycznego geja – od kilku lat jesteś w stałym związku – nie ciągnie Cię do innych mężczyzn? Nie chcesz otwartego związku?

W tej kwestii mam konserwatywne poglądy i jestem monogamistą.

Czy wierzysz, że można kochać kilka osób jednocześnie i tworzyć z nimi związki?

Nie wierzę w miłość do kilku osób jednocześnie. Nie można dzielić serca na części, zazwyczaj chodzi o seks, pociąg seksualny czy niespełnione napięcie, które celowo nazywamy miłością aby siebie usprawiedliwić. Tak się dzieje zarówno u homo– jaki heteroseksualistów. I tu znowu pojawiają się zw. partnerskie. Brak uregulowań prawnych, czyli tych granic prawnych, które wspierają związek powoduje, że geje i lesbijki sami muszą podtrzymywać granice, zbudowane podczas tworzenia związku. Dlatego związki homo łatwiej się rozpadają, kiedy pojawia się wizja drugiego, trzeciego, czy drugiej i trzeciej. U „heteryków” państwo i Kościół wzmacniają te granice. To powoduje, że po fali pierwszego kryzysu czy przelotnego romansu trudniej podjąć decyzję o rozwodzie, pozostawieniu rodziny. Opinia, że tylko geje i lesbijki tworzą otwarte związki jest błędna. Bo czym są wieloletnie kontakty mężów i żon z kochankami, jeśli nie formą otwartego związku?

Bliższe są Ci ideały lewicowe czy prawicowe, czy jeszcze może jakieś inne?

Zdecydowanie lewicowe. Nigdy nie zagłosowałem na Platformę, ale zdarzyło mi się zagłosować na PiS. Wstydzę się tego do dziś.

Wymuszanie tolerancji i akceptacji poprzez tęczowe parady jest błędem

Twój najlepszy przyjaciel zaczyna się zmieniać aż pewnego dnia oznajmia Ci, że jest w trakcie przyjmowania hormonów, bo chce dokonać korekcji płci. Co czujesz i co odpowiadasz mu na to wyznanie?

Na pewno zdziwienie, ale również podziw, że decyduje się na taki krok. Poznałem osoby trans. W mojej ocenie to osoby bardzo poranione wewnętrznie. Nie chciałbym, żeby on taki był, dlatego postarałbym się być z nim i wspierać go.

Przez pewien czas byłeś wolontariuszem KPH – dlaczego odszedłeś?

Głównym powodem były zamieszki o kierowanie grupą, do której należałem, które pochłaniały w pewnym momencie większą część spotkań. Poza tym, walka o tolerowanie i akceptowanie czegoś, co nigdy nie zostanie zaakceptowane w tym kraju, sposób walki, czyli tęczowe flagi, konferencje, z których nic nie wynikało, rozdawanie prezerwatyw w klubach – w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jestem ponad to i „nie kręci” mnie to, bo zupełnie się z tym nie zgadzam. Nadal trzymam kciuki za realizację idei, promowanych przez KPH, aczkolwiek w pewnych kwestiach apeluję o nie wypowiadanie się w imieniu całego środowiska homoseksualistów.

Zostajesz zaproszony na debatę o tym co geje i lesbijki powinni robić, żeby żyło się nam lepiej – co powiedziałbyś jako mówca?

Homoseksualizm nie jest łatką, którą można przypinać w celu odróżnienia od reszty społeczeństwa. Homoseksualista to normalny człowiek, który pracuje, zarządza personelem, awansuje, a po pracy robi zakupy, gotuje i spotyka się ze znajomymi, ale także imprezuje, chodzi do kina. W dowolnej kolejności. Łatka „jestem gejem” czy „jestem lesbijką” nie jest do niczego potrzebna. Wymuszanie tolerancji i akceptacji poprzez tęczowe parady jest błędem. Dlatego uważam, że współcześni geje i lesbijki powinni pamiętać, iż mają prawo być wyjątkowi sami w sobie, a mam wrażenie, że panuje jakaś dziwna moda na przyjmowanie pewnych kanonów zachowań, dyktowanych przez tak zwane „środowisko”. To nie jest dobre, bo jeśli w młodości człowiek nie odkryje swojej wyjątkowości to później będzie to już niemożliwe. A podążanie za modą i za środowiskiem w wieku 40 lat jest śmieszne i budzi śmiech, nie tylko mój. Patrz: Jacyków.

Czy spotkałeś się z przejawami homofobii w stosunku do siebie – jeśli tak, to jakimi i jak sobie poradziłeś?

Homofobia była obecna w mojej rodzinie. Poradziłem sobie najlepiej jak mogłem – odciąłem się od tej osoby.


Data wpisu: 18 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Przed urlopem

Zacznijmy od tego, że niedługo będę się urlopował. Na kilka dni, ale bardzo tego potrzebuję. Czegoś w rodzaju twórczego restartu. A restartu oczywiście do nowych działań (mam trzy dobre pomysły i jeden bardzo dziwny) potrzeba. Wakacje są więc i nie ma o czym pisać, na IS info o tym, że na…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 9 sierpnia, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Każdy z nas ma jakiś defekt?

Pamiętacie, jak byłem zaskoczony udziałem w Komitecie Organizacyjnym Parady Równości Fundacji „Kocia Mama”?

Otóż Fundacja postanowiła napisać relację z Parady. Szczęka opada:

W Polsce wszelka odmienność, inność budzi sprzeciw. Dotyczy to przekonań politycznych, wyznania, rasy – ale także i…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 12 lipca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Homonacjonalizm cz. 3 i pewna dyskusja

Wiedziałem, że w komentarzach mnie rozszarpią, ale polemiki póki co mało merytoryczne, więc się nie przejmuję. Zapraszam do lektury.

Za to co ciekawe Gazeta Wyborcza podjęła się dyskusji nad Paradą. Oto zamieszczono tekst, który krytykuje karnawalizację imprezy, a Pacewicz odpowiada Czarnackiej….

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 16 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Parada dla VIPów i petycja do Adlera

Martwił się Pacewicz, że Parada kasy nie miała, a z dobrze poinformowanych źródeł Abiekt się dzisiaj dowiedział, że na obiedzie przed Paradą podawano w klubie Akademia „eskalopki”. Prosto z klubu zawieziono VIPów co by nóg nie zmęczyli autobusem na Paradę. Ciekaw jestem czy Pacewicz był wśród…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 15 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Niczyja sprawa

Po każdej Paradzie warto zajrzeć do prasy. W wychodzących wczoraj tygodnikach nie było ani słowa o Paradzie, a prasa codzienna temat wyminęła z gracją. Otóż:

Wyborcza, s. 6:

Stołeczna, s. 3:

Życie Warszawy, s. 1:

Dziennik Gazeta Prawna:

Fakt:

Jednocześnie w „Dzienniku” nie…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 14 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Problemy z Paradą

Relacja, którą zaprezentowaliśmy wczoraj była uśrednioną wersją naszych przemyśleń – może i tworzymy wspólnie te same rzeczy, ale w ocenie jesteśmy różni. Chodziło o – jak to nazwałem pierwotnie – kubistyczny obraz Parady. Koniec z tym. Tym razem pewna redakcja przegięła i mam zamiar to napisać…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 13 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Parada 2011 – okiem heteryczki

Witam; jako osoba hetero sympatyzująca z Waszymi postulatami i identyfikująca się z wartościami związanymi z prawami człowieka i róznorodnością, nienależąca jednak stricte do Waszego środowiska, chciałabym gościnnie (mam nadzieję, żę mogę:)) dorzucić swoje trzy grosze.

W paradach uczestniczę od kilku lat, sam przemarsz wyglądał podobnie jak w poprzednio, ale może nieco skromniej, więc tu nie odczułam większej zmiany. Ale słuchając wszystkich przemówień, zanim potem w domu nie sprawdziłam w internecie, kto z przemawiających jest kim, na czym polegała i skąd się wzięła zmiana organizatora parady i cały ten wielogłos, stojąc pod Sejmem i na Placu Bankowym, miałam poczucie kompletnej dezorientacji i chaosu komunikacyjnego. Rozumiem już, że wynika to z tego, że środowisko LGBT w Polsce monolitem nie jest, i że z braku popularności postulatów parady wśród naszych polityków skazani jesteście niejako na flirt z tymi, którzy pewną przychylność okazują. Ale czy naprawdę w porządku jest sytuacja, w której politycy chcą pozyskać Wasze głosy taką taniochą, jak burmistrz Ursynowa, który po kilku okrągłych frazesach od razu przeszedł do instrukcji, jak macie postąpić w wyborach samorządowych za trzy i pół roku??? W której jedna z radnych, dziękując policji za dopilnowanie porządku, mówi, że to ona prosiła policję, by zapewniła Wam bezpieczeństwo – tak jak by to była jej zasługa, a policja rokrocznie nie starała się wypełniać swoich obowiązków? W której radni SLD ugrywają swoje miejskie interesiki dot. prywatyzacji SPECu (co to ma do parady?), żeby docisnąć Platformie (i w ogólnokrajowej perspektywie, kiedy politycy SLD wypominają PO, że nie chce się zająć związkami partnerskimi, bo jest przed wyborami, a tymczasem SAMI dopiero tuż przed wyborami ustawę zgłosili, choć projekt chociażby Miłość nie Wyklucza gotów był i krążył po internecie znacznie wcześniej). Rozsądna z tych klimatów była chyba jedynie wypowiedź Kalisza, potem także prof. Osiatyńskiego (zauważcie, apolityczna). Jednym słowem – OK, że politycy są przychylni i chcą Wam pomóc w realizacji postulatów, ale kiedy tak bardzo z ich tandetnych wypowiedzi wynika, że są tam głównie, by promować siebie (a przecież już samą regularną obecnością byliby dla Waszego środowiska zauważalni i pozyskaliby Waszą przychylność, a może i głosy) i nawet nie udają, że jest inaczej, bo walą wprost i dosłownie, obrażając tym samym inteligencję słuchaczy, na Waszym miejscu czułabym się chyba oszukana…

Kolejnym elementem tej komunikacyjnej papki było dla mnie wrzucenie do jednego worka tak różnych dyskursów, z którymi łączą się problemy LGBT, że aż bolała głowa. Krytykujecie odniesienia do tradycji polskiej tolerancji, dorzuciłabym też wrzucenie tak znienacka dziwnego wątku chorągwi floty Władysława IV (wtf???), odnoszę bowiem wrażenie, że dla zaznaczenia, że polscy geje i lesbijki też mają swoją historię, można by na taką paradę wybrać jakąś postać-symbol czy ikonę, jednak skoro mamy takich postaci i wątków jak na lekarstwo (o czym mówił ostatnio choćby prof. Lengauer na zorganizowanej przez Was dyskusji), to pojawia się pytanie o rzetelność argumentów organizatorów/przemawiających. A nawet gdyby Władysław IV gejem we współczesnym sensie orientacji seksualnej był, co u licha ma do tego jego flota???
Sam hymn OK, choć szkoda (ale to już uwaga raczej nie do organizatorów, tylko uczestniczących), że ludzie nie umieją w trakcie wysłuchania go się zachować, toteż trudno, by potem odniesienia parady do narracji patriotycznych wyglądały poważnie. Obok tego dyskursu patriotycznego, religijny, który sprawił mi najzwyklejszą w świecie przykrość, bo nie mówiąc już o tym, że hasła parady to sprzeciw wobec wykluczenia, także – o czym padały wzmianki z platformy – ze względu na wiarę, a wystąpienie Szymona Niemca zahaczało totalnie o tzw. obrazę uczuć religijnych, było ono po prostu niesmaczne.

Nawet bowiem jeśli za postawą tego duchownego stoją zupełnie poważnie głębokie przekonania religijne, dlaczego jego przemowy są tak absurdalną parodią obrządku katolickiego, z zapożyczeniem wszelkich formuł, całej stylistyki, patosu i dosłownym skopiowaniem stroju (coś okropnego!). Odnoszę wrażenie, że tak jak drag queens są pewnym teatralnym uosobieniem wszelkich przerysowań ról genderowych, jakie kultura przypisuje kobietom, tak tego typu ‘kazanie’ czy ‘błogosławieństwo’ jest produktem przerysowań obrzędowych czy religijnych, a zatem innego obok genderowego dyskursu kulturowego, który gejów i lesbijki wyklucza. Problem jednak w tym, że o ile trudno stwierdzić, by użycie peruk, makijażu i cekinów , parodiowanie chodu czy gestów kobiecych kobiety obrażało, o tyle – czy komuś się to podoba czy nie – tego typu naśladowanie formuł obrzędowych, za którymi w przypadku wielu osób kryją się kwestie dla ich życia i wiary naprawdę fundamentalne, obraźliwe, a co za tym idzie TAKŻE WYKLUCZAJĄCE będzie zawsze!
I krótko o tym, co mnie najbardziej zniesmaczyło, że narodowcy to faryzeusze, a Chrystus to szedłby dziś z nami. I jak tu nie pisać, że przemówienia z platformy zwyczajnie obrażają rozsądek słuchających… Każdy, kto zna podstawy chrześcijaństwa wie, że Jezus opowiadał się po stronie krzywdzonych (co w pewnych warunkach na pewno da się przełożyć na współczesny termin ‘wykluczenie’), ALE czy należy ten fakt, mający wymowę tak uniwersalną, długofalową, odwołującą się do spraw ostatecznych mieszać do kwestii tak (w tej konkretnej perspektywie, względnie) doraźnej jak parada spacerująca po ulicach Warszawy? No i znowu kwestia rzetelności, na ile jest to faktycznie z Ewangelią zgodne. Ktoś, kto mówi ‘Chrystus szedłby dziś ze mną’ przywłaszcza sobie przekaz tej postaci, czyli znowu wyklucza, obraża, a wreszcie konfliktuje Was dodatkowo z mnóstwem ludzi i obrzydza Wasz przekaz. Nawet, jeśli jest to osoba dla Waszego środowiska zasłużona jak mało kto. Przykro mi to pisać, ale tego typu akcje najzwyczajniej w świecie zamykają według mnie możliwości dialogu środowisk LGBT z tzw. ‘resztą społeczeństwa’, czyli osobami, które do Waszych postulatów nie są jeszcze 100% przekonane (nie mówiąc już o ewentualnym dialogu z Kościołem, choć pewnie nie jest to Wasz priorytet).

Jednym słowem: hymn, związki, SLD, SPEC, Jezus Chrystus i faryzeusze, flota, ustawa o ochronie zwierząt – za dużo tego, naprawdę za dużo, bo o ile jakoś oddaje to różnorodność (choć pewne wątki może przeakcentowuje? Kościół Reformowany grupuje pewnie promile w stosunku do całości społeczności LGBT w Polsce?) środowiska, to z PR-owego punktu widzenia jest niespójne, bo trudno z przekazów medialnych dzisiaj choćby wywieść, o co w sumie paradzie chodziło, i według mnie może oddalać od pewnej społecznej zmiany, która powinna chyba być m.in. parad konsekwencją.
Przepraszam za to olbrzymie wypracowanie, ale jego objętość oddaje chyba, że kwestia jakoś mi ciąży:). Chodzi tu pewnie w jakiejś mierze o moje indywidualne rozczarowanie (które jest spore i od wczoraj nie daje mi spokoju, zwłaszcza że w wielu dyskusjach ze znajomymi czy rodziną próbowałam bronić sensowności parad i wiele w tym celu słów wypyskowałam, a dziś sama mam wątpliwości), ale kilkoro znajomych, których na paradzie spotkałam, też patrzących na nią nieco z boku, odczucia miało podobne; trudno mi powiedzieć, na ile jest to reprezentatywne dla wszystkich uczestników, a dalej dla obserwatorów parady tylko w mediach. Aczkolwiek w związku z wymienionymi przeze mnie problemami wątpię, czy paradą udało się ‘nawrócić’ choćby jednego homofoba, a kto wie, czy nie wyprodukowano w ten sposób paru (-nastu? -dziesięciu? …?) kolejnych.
Pozdrawiam!


Data wpisu: 12 czerwca, 2011 autor wpisu:  |  Komentowanie nie jest możliwe

Zdjęcia z Parady

Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer var so = new SWFObject(„http://www.db798.com/pictobrowserp.swf”, „PictoBrowser”, „600″, „500″, „8″, „#EEEEEE”); so.addVariable(„source”, „album”); so.addVariable(„userName”, „wojtekzk@gildia.pl”); so.addVariable(„names”,…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 12 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Zabawa i polityka

Obiecana wspólna relacja – Homiki, Trzyczęściowy, Queerpop i Abiekt:

Tegoroczna Parada Równości była szczególna pod kilkoma względami: jubileuszowa edycja odbyła się w atmosferze coraz intensywniejszej debaty o możliwości (dla niektórych: coraz bardziej oczywistej konieczności) wprowadzenia w…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 12 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Po Paradzie

Jutro wspólna relacja Homiki.pl, Trzyczęsciowego, Abiekta i Queerpopa, a teraz tylko krótko. Po pierwsze jak zawsze niewiele widziałem. Parada z mojej perspektywy odbywa się od tyłu – tzn. albo oglądam transparent od tyłu (niosąc go), albo idę tyłem – dyrygując transparentem. W tym roku ta druga…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 11 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Idziemy!

Oto nasz prezent na Paradę. Widzimy się od 12 pod Sejmem. Relacja wieczorem.

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 11 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Ursynowskiej gry ciąg dalszy

I znowu czytamy Gazetę:

Guział nie kryje, że grafik „ideologicznych imprez” istnieje, ale nic w tym złego. Potwierdza, że wspominanie Lecha Kaczyńskiego zaproponował PiS. – Ważna jest równowaga – twierdzi. To, co PO nazywa kuluarowym układem władzy, on ma za „politykę gestów”. – Zgodziłem się na…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 8 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Co zrobimy za flagę?

Tęczowa flaga sprzed ursynowskiego urzędu znalazła się na stole w sali konferencyjnej:

To takie małe faux pas, ale lektura komentarzy na Gaylife powinna zastanowić. Otóż czytamy:

Antarex (Adler) – Burmistrz wszystko nam wcześniej powiedział. Podobnie jak przesunięcie czasu wciągania flagi o…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 7 czerwca, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

Przed Paradą – kalendarz

Tak się prezentuje nasz przedparadowy kalendarz. Za to jak chcecie wiedzieć jakie są najświeższe wydarzenia homicze w całym kraju zapraszamy na Queer Agenda (fejs).

Najciekawsze przed Paradą oprócz naszych działań?

3/4.06 – Konferencja Strategie Queer:

„Strategie queer. Kulturowa i…

Wiecej…. na blogu

More… on blog


Data wpisu: 29 maja, 2011 autor wpisu: Wojtek  |  Komentowanie nie jest możliwe

31 numer Repliki: majowo – czerwcowy

Pojawił się majowo-czerwcowy numer “Repliki”. Wraz z nim dla prenumeratorów/ek prezent w postaci książki poświęconej Izabeli Jarudze-Nowackiej „Drogi równości” pod red. B. Maciejewskiej, K. Kądzieli i Z. Dąbrowskiej. A dla nowych prenumeratorów/ek raport „Przemilczani, przemilczane” dotyczący sytuacji osób LGBT na Uniwersytecie Warszawskim. Zasady prenumeraty – patrz poniżej.


Z okładki spogląda Karol Radziszewski, uznany artysta młodego pokolenia, który w wywiadzie opowiada m.in. o tym, co sądzi o sztuce gejowskiej, o nagości i zdradza, jakich facetów najbardziej lubi fotografować.
W numerze także:

- O nowej płycie „Spider Web”, Paradach Równości i uwielbieniu dla Kaliny Jędrusik – rozmowa z Tatianą Okupnik;

- Bóg lesbijek, czyli przyjaciółki i partnerka Darii Chmielewskiej opowiadają o słynnej już mszy po śmierci Darii, a działaczki LGBT mówią o swoim stosunku do wiary i Kościoła katolickiego;

- „Miśki dla początkujących” – o subkulturze gejowskiej, która w Polsce dopiero raczkuje. Klasyfikacja miśków, a na zdjęciach Mister Bear Internet 2010;

- Prezentacja Intergrupy LGBT w Europarlamencie i wypowiedź jedynej Polki będącej członkinią grupy – prof. Joanny Senyszyn;

- Nowy dział „Biznes LGBT”, a w nim prezentacja prowadzonej przez lesbijki firmy budowlanej (BUDLES);

- O „Drogach Równości” poświęconych Izabeli Jarudze-Nowackiej, czyli opowieść o tym, że możemy zmieniać świat na lepsze.

- „Nieobecni” – nowa powieść Bartosza Żurawieckiego o wykluczonych, którzy sami zaczynają wykluczać… cały świat;

- Transakcje: Trzy etapy zmiany płci w Polsce: zmiana prawna, zmiana wizerunku płciowego i korekta płci cielesnej;

- W dziale „Lewica a LGBT”, tym razem Szwecja, kraj Abby i Jonasa Gardella;

- W opiniach: Szypuła o ustawie o związkach partnerskich; Jej Perfekcyjność o Paradzie Równości 2011; Mikołajewska i Paplińska o Turnieju Siatkówki Lesbijek 2011;

- Seriale: „Glee”, „Współczesna rodzina” i „Will & Grace” na DVD oraz Przewodnik Krytyki Politycznej” – „Seriale”.
A poza tym:

- „Lustra i symptomy” Leny Magnone – monografia Marii Konopnickiej prezentująca mało znane fakty z życia poetki;

- CALBiA, czyli Koalicja na rzecz Rozwoju Przedsiębiorczości Lesbijek – nowa organizacja będąca odpowiedzią na rosnącą przemoc wobec lesbijek i osób transpłciowych w Afryce;

- Ikona LGBT – piosenkarka k.d.lang;

- KPH Wałbrzych boksuje się z homofobią;

- Ranking księgarni Bearbook – bestsellery książkowe i filmowe marca i kwietnia 2011;

- W rubryce „Męskie filmy bezkostiumowe” Bartosza Żurawickiego – klasyczne „Powertool” z Jeffem Strykerem;

- Anna Adamczyk kolejną bohaterką “Ludzi KPH”;

- „Piękni, młodzi, kosztowni”, „Kiedy Amor traci głowę”, „Lemon”, „Pluszowe bestie” w nowościach książkowych;

- recenzje teatralne: „Polaroidy” i „Rocky Horror Show”;

- w Stylu stylizacja na niegrzecznego chłopca i dokument „Szalona miłość – Yves Saint Laurent”.

- Szpak, Ciachorowski, Piróg i Grabowski w Czajniku, czyli o orientacjach gwiazd i orientacji na gwiazdy;

„Replika” dostępna jest w najlepszych klubach gej-les, oddziałach KPH w całej Polsce oraz  w prenumeracie!
Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 51 2130 0004 2001 0344 2274 0004, z dopiskiem: Replika – prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.
“Replika” w internecie: www.replika.kph.org.pl

Najnowszego i archiwalnych numerów szukaj na allegro.pl

 


Data wpisu: 26 maja, 2011 autor wpisu: Replika  |  Komentowanie nie jest możliwe