Polasteria w zasadzie się nie ujawnia. Nie dlatego , że jest tchórzem tylko dlatego, że zazwyczaj to się nie opłaca. Ludzie, nawet Ci uważający się za tolerancyjnych, nie bardzo wiedzą jak się wobec biseksualizmu Polasterii zachować.
Polasterię zdradza niewiele. Oczywiście pewną sugestią mogłyby być ukończone dwa skrajne kierunki studiów, dwie skrajnie różne prace, dwa miejsca zamieszkania, położone na dwóch końcach Polski oraz kilka innych podwójnych rzeczy, niemniej śmiertelnicy nie łączą tego jakoś z orientacją, więc Polasterii uchodzi.
Polasteria choć nie wie do końca czy jest normalna czy nie (tzn psychologowie twierdzą, że tak choć ona sama nie jest pewna), z resztą to nie ma znaczenia, po prostu woli się nie zdradzać. Ale czasami pokusa jest zbyt silna …
Polasteria poznała chłopaka. Już myślała, ze to był ON. Dobrze zbudowany brunet, o ciemnej karnacji, co prawda prawnik, ale kochający muzykę, a szczególności jazz. Mieli więc o czym rozmawiać, jeździli razem na koniach, uprawiali wspinaczkę, oglądali filmy, również te LGBT , bo przecież, jak ów Chłopak twierdził, wykształcony człowiek POWINIEN być otwarty na inność. Pożycie im się układało. Dużo ze sobą rozmawiali, również na TE tematy. Do czasu…
ON: W zasadzie to zawsze chciałem to zrobić jeszcze z inną kobietą…
POLASTERIA(przysypiając): Tzn chciałeś mnie zdradzić ?
O: Nie, nie, nie! Myślałem bardziej żeby tak na legalu, oficjalnie z Tobą i jeszcze kimś …
P: Czekaj, czekaj… że trójkąt?
O: No..
P (ożywając): Wspaniale! Zgadzam się!
O (totalnie zbity z pantałyku): Że co?
P: No to co słyszałeś , jestem jak najbardziej na tak!
O: Chyba żartujesz…
P: Nie no serio. Właściwie to Ci nigdy nie mówiłam, ale ja lubię kobiety. To znaczy fizycznie, podobają mi się, tak samo jak mężczyźni. Więc, jak najbardziej jestem na tak!
O: CO?
P: No, tak.
O: Ale że jak, że ty jesteś bi???
(tu Polasteria pomyślała, że ujawnienie chyba było błędem i że należy uciec do oklepanych argumentów)
P: Dziwi Cię to? Ponoć większość z nas jest…
O: O nie! Wypraszam sobie , JA NIENAWIDZĘ PEDALSTWA!
(tu Polasterię lekko zatkało, wszak rozmawiała z osobą rzekomo OTWARTĄ I WYKSZTAŁCONĄ. Trzeba było przejść do samoobrony)
P: No to może TY jesteś PRAWDZIWYM mężczyzną, ale ja jestem bi.
O: I że co? Że ty , tak, no, mogłabyś TEN z TĄ ?
P: w myślach: Ratunku! Na głos: To znaczy, że tak mogłabym ten z tą. To znaczy , że z jednej strony kręcisz mnie, ale że podoba mi się również to , co się Tobie podoba..
O: ALE JAK???
P: No, biust, talia, długa szyja, szczupłe dłonie, uda, okrągła pupa, wymieniać dalej?
O: NIE! To OBRZYDLIWE!
P: Co obrzydliwe?
O: Takie lecenie na kobiety!
P: Przecież Tobie się podobają…
O: To zupełnie co innego!
Tu Polasteria zaczęła się wyraźnie irytować
P: Słuchaj! Pomysł z trójkątem był TWÓJ! Ja podchwyciłam, ale jako żeby nie stało się jak u Jellinek, że każde spełnienie fantazji jest równoznaczne ze spełnieniem koszmaru, zapomnijmy o sprawie!
O: JAK MAM ZAPOMNIEĆ! Przecież to straszne, kobiety są niewarte uwagi, ten lakier do paznokci, ten śmiech, ta ich DZIAMDZIAROWATOŚĆ..
P: No ja nie wierzę! Najpierw obrażasz mnie, szydzisz z mojego biseksualizmu, a teraz jeszcze obrażasz wszystkie kobiety!
O: Nieprawda! One takie po prostu są!
P: I JA TEŻ??
O: Nie no ty nie . Ty jesteś inna.
P: Właśnie! Jestem inna! Piona za spostrzegawczość!
O: Twoje szyderstwa mnie ranią!
P: No znalazł się wrażliwiec! Chciałabym zauważyć , że ta cała rozmowa jest raczej wymierzona we mnie!
O: BO JAK MÓGŁBYM ZGODZIĆ SIĘ NA TRÓJKĄT ZE ŚWIADOMOŚCIĄ, ŻE POŻĄDASZ KOBIETĘ, Z KTÓRĄ SIĘ WŁAŚNIE CAŁUJESZ???
P: A ty byś nie pożądał?
O: To zupełnie co innego!
P: Jak innego?
O: Zupełnie. Ja bym ją tylko bzyknął.
P: Ja też…
O: No właśnie! Obrzydliwość. To było jak zdrada!
P: To znaczy , że co? Ty możesz bzykać laski , które ci się podobają, a ja nie?
O: TAK!
P: Dlaczego?
O: Nie wiem. Po prostu tak. Ty jesteś moją kobietą i nie masz prawa mnie zdradzać!
P: Ale przecież to byłby trójkąt – jak sam powiedziałeś, na legalu.
O: Ale ty byś jej POŻĄDAŁA, sama świadomość, że sprawia Ci to przyjemność! Brr! Coś potwornego. Jeszcze mi powiedz , że oglądasz się za laskami na ulicy.
P: Oczywiście, a ty nie?
O: I oceniasz je? I wyobrażasz je sobie?
P: No. Tak jak facetów.
O: JAK TO MĘŻCZYZN TEŻ???
P: No też.
O: To okropne. Jak możesz mi to robić???
P: Ty to robisz cały czas.
O: Nieprawda, tylko jak mi się jakaś spodoba!
Jak Szanowni Czytelnicy mogą się domyśleć ta rozmowa nie trwała już długo. Związek też.


