Polasteria pracowała w firmie. Średniej wielkości firmie, w średniej wielkości mieście, zarabiała średnie pieniądze. Firmę prowadziło ultrakatolickie małżeństwo, co Polasterii nie przeszkadzałoby , wszak tolerancja działać ma w obie strony. Pracodawcy Polasterii oboje lat 45 , przechodzili przez klasyczny kryzys wieku średniego, a wlaściwie to przechodził go Szef, a Szefowa to tolerowała.
Z resztą cóż to za małżeństwo. Polasteria wchodząc pierwszy raz w progi nowej pracy pomyślała sobie „no ale facet miał Łeb”. Jej szef – nadwyraz przystojny , wysoki, świetnie zbudowany blondyn, obdażony tubalnym barytonem, pojął za żonę, na pewno nie najpiękniejszą, ani nie najzgrabniejszą, ani w ogóle jakoś wyglądającą , ale za to niezwykle inteligentną kobietę. Faktycznie jego żona, wyróżniała się zarówno inteligencją, jak i przenikliwością oraz ciętym językiem, sterując firmą z tylniego fotela. Trochę szara myszka , nigdy nie umalowana, nie uczesana, natomiast bezwzględnie posiadająca ostatnie (i z resztą słusznie) zdanie. Szef więc pełnił funkcję reprezentacyjnie i doniosłym głosem ogłaszał to co wcześniej szepnęła mu do ucha małżonka , będąc jednocześnie przekonanym , że wygłasza oto swój własny prywatny pogląd.
Polasteria na chwilę uwierzyła w mężczyzn , a przynajmniej w to , że jednak istnieją takie jednostki, dla których kobieta jest czymś więcej niż tylko ozdobą, że istnieją mężczyźni, którzy docenią w płci przeciwnej partnerkę, osobę godną rozmowy, współpracy itd, Szefowa była mądra, szef był przystojny, szefowa byla trochę zgorzkniała, chłodna i wycofana, szef był po dziecięcemy entuzjastyczny , towarzyski i przebojowy. Słowem idealne małżeństwo.
Nie musiało minąć wiele czasu , żeby okazało się , że tak nie jest. Szef nienawidził swojej uległej pozycji oraz tego, że małżonka miała zawsze rację. W zasadzie to w ogóle nienawidził jej inteligencji, za to wyrażał jawną tęsknotę za nawiązaniem znajomości z kobietą , młodą i atrakcyjną, której zaangażowanie w związek ograniczać się będzie li i jedynie do miłego uśmiechu, zgrabnego wyglądu, podziwu dla mężczyzny i co wieczorneo oddania.
Wybór padł siłą rzeczy na Polasterię, która wówczas w firmie była a) najmłodsza b) najmniej doświadczona c) najładniejsza d) była sekretarką. Kłóciło się to jednak trochę z sumieniem szefa, który jak już wyżej wspominiano był ortodoksyjnym katolikiem. Szef więc uciekał się do różnych sposobów , żeby zacieśnić znajomość z Polasterią np pogadanek
- Bo wie Pani, Pani Polasterio…
- Taaak?
- Kim byśmy byli gdyby nie religia..gdyby nie normy, ten kaftan bezpieczeństwa który wyznacza nam Bóg…
Polasteria w myślach: zamknij się na głos: Proszę Pana, no nie wiem, ale nie wykluczone że albo kimś innym albo kimś podobnym, w zależności jaką treść niosłaby za sobą doktryna zastępująca religię katolicką. Ja np jestem niewierząca i czy uważa Pan , że tak bardzo się różnimy?
- JEST PANI NIE WIERZĄCA?? Czyli współżyje Pani przed ślubem?
Tu polaestria zakrztusiła się: No taaaak
- I NIE UWAŻA PANI TEGO ZA GRZECH???
Tu Polasteria zakrztusiła się ponownie: No nnieee
- I żyje Pani z mężczyznami???
- Jezuu, Panie Szefie, co to za pytania???
- A Z TAKIMI STARSZYMI? TAKIMI JAK JA? bO WIE PANI, PANI POLASTERIO, ZE STARSZYMI JEST LEPIEJ , BARDZIEJ DOŚWIADCZENI. WYCZULENI,
- no niby…
- A z żonatymi?
- no nie…
= A dlaczego nie? Przecież nie wierzy Pani w grzech i piekło?
- no ale nie żyję…
- a z takimi jak ja? Też by się Pani nie zdecydowała?
- No nie,,,
- ALE DLACZEGO??? Że niby za stary jestem? A może za biedny? O Na pewno gdybym miał więcej kasy to by Pani inaczej odpowiedziała!! Bo niby Pani żyje , a jednak nie? Dlaczego? Przecież to dla mnie grzech a dla Pani nie!
Tu Polasteria straciła cierpliwość:
- Ale mam moralność, chodzę, żyję , wartościuję, co jest dobre , a co złe. Albo inaczej, skoro zakłada Pan, że jestem osobą pozbawioną sumienia jako niekatolik, to kalkuluję co się opłaca a co nie. Seks się opłaca, z mężczyzną dopóki nie jest żonaty. Jak jest żonaty to się seks nieopłaca. Bo wiąże się to smsami pełnumi pogróżek od zazdrosnej małżonki, odpowiedzialnością za zniszczenie rodziny, chodź częściej stawia kobietę w pozycji tej trzeciej. Najmniej ważnej. A kobieta nie chce być trzecia. Chce być pierwsza. Nie chce mieć przed sobą w gradacji ważności nieswoich dzieci, innej kobiety, itp. itd. Trzeba się chyba bardzo nie lubić , żeby zgodzić się na taki układ. Więc zamknijmy tę rozmowę, bo męcząca!
Szef jakby zmarkotniał, rozmowę zakończył , ale nie odpuścił. Ilekroć mógł to napomykał o swojej słabości do długowłosych blondynek (gwoli jasności Polasteria jest długowłosą blondynką, zaś małżonka szefa krótkowłosą brunetką), kobiet młodszych, obdarzonych dźwięcznym sopranem (to dalej przymioty Polasterii). Polasteria zaczęła być zapraszana przez Szefa jako osoba towarzysząca na różne bankiety, wyjazdy, sympozja, co budziło dość uzasadnioną opozycję Szefowej. Szef więc zaczął się uciekać do bardziej wyrafinowanych forteli jak np. kolacja firmowa, na którą byli zapraszani wszyscy parcownicy wraz z Szefową, a następnie Szef wyciągał na papierosa Polasterię, podczas którego snuł rozważania na temat zalet szybkich numerków w restauracyjnych toaletach. Zdarzało się zagajać Polasterię , w korytarzu firmy i proponować wspólne obejrzenie najnowszego numeru Playboya, obsypać ją kwiatanmi z okazji Dnia Kobiet, Święta Wiosny, Wielkanocy, bądź też zwykłej środy.
Atmosfera gęstniała, nienawiść Szefowej rosła wprost proporcjonalnie do miłości Szefa a Polasteria zaczęła tonąc w pułapce, toksycznej, mimowolnie ulegając urokowi szefa bojąc się jednocześnie konsekwencji, no i utraty pracy. Czas było podjąć kategoryczny ruch, a jedyne co przyszło Polasterii do głowy to coming out.
Wyczekała odpowiedniego momentu, tak żeby w okolicy był i Szef i Szefowa i zaczęła :
- Bo wie Pan , Panie Szefie, nie wiem czy Pan Pamięta ten bankiet trzy tygodnie temu ..
- No..
- Byłam tam z taką dziewczyną..To moja koleżanka…Agnieszka się nazywa ..
- No..
- I że ten …( zająknięcie było celowe, ponieważ Polasteria już dawno okryła , że Świat wymaga od osoby ujawniającej się uczucia wstydu i zmieszania) no i ten.. nie wiem jak to powiedzieć ..Bo to NIE JEST TAKA ZWYKŁA KOLEŻANKA…
- no..
- To taka bliska koleżanka, bardzo bliska, rzec by można nawet niezwykle istotna dla mnie osoba, najbliższa…
- ooo
- Agnieszka to moja dziewczyna, jesteśmy razem już pół roku
- PANI JEST LESBIJKĄ!!!!!!!
- Tak jestem lesbijką (tu Polasteria skłamała, naiwnie licząc , że postawienie swojej orientacji jako nakierowanej li i jedynie na kobiety zdejmie z niej napięcie Szefa)
- Ale taką prawdziwą?
- Najprawdziwszą
- I że Pani, razem z tą Pani Agnieszką TO robicie???
- noo
- Ale jaja! Zawsze chciałem zobaczyć kobiety w akcji! A mogę się Panią spytać , jak Panie to robią? No wie Pani co mam na myśli? TO!
- Są sposoby…
Mówiąc krótko, ujawnienie Polasterii zamiast ostudzić Szefa tylko go bardziej rozkręciło, bo oto miał możliwość wkręcić się w swoją najskrytszą seksualną fantazję czyli trójkąt.Pytań nie było końca, o wibratory, o penetrację, o to kto dominuje i czy z mężczyzną jest lepiej, a może podobnie? tak samo? inaczej?
Polasteria zupełnie wykończona , niespodziewała się jednak ataku najostrzejszego. Od strony Szefowej.
- Bo wie Pani, Pani Polasterio.. Ja Pani nie potępiam, choć jeste wierząca, ale nie…a w sumie to nawet rozumiem… Bo wie Pani , Pani Polastrio, ja to niby mam męża, dzieci, ale tak na prawdę to nigdy ich nie chciałam, z resztą to wszystko przez to , że się nie zabezpieczamy, bo mąż nie chce, bo Bóg , religia i Kościół.Bo Pani, Polasterio, ja właściwie Panią, rozumiem, bo z mężczyznami w cale nie jest tak fajnie, co więcej , nie lubię tego, sama mam taką koleżankę , Ryba na nią wołam i my też, tak jak Pani z tą Agnieszką, tak jest lepiej fajniej, przyjemniej, znam ją dłużej niż męża, jeszcze od liceum, uwierzy Pani?
No uwierzy. A przynajmniej jest w stanie uwierzyć. Ale nie chce być dłużej świadkiem. Półtoraroku totalnej walki o niezdradzanie, męczarni fizycznej, psychicznej i w ogóle wszelakiej, podczas gdy Szefowa spokojnie od momentu zawarcia związku małżeńskiego, zdradzała męża regularnie z niejaką Rybą. Świadomie , celowo, cynicznie, wyrachowanie. Szkoda dzieci, szkoda Szefa . Naiwnego, ewidentnie wyposzczonego, nieświadomego czynów swojej żony oraz przyczyn jej oziębłości.
Jeszcze tego samego dnia Polasteria złożyła wypowiedzenie , solennie sobie obiecując , że jeśli kiedyś szefowa wspaniałomyślnie postanowi się ujawnić i zażąda rozwodu, Polasteria będzie pierwszą osobą , która prześpi się z jej mężem.


