Teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi do kościoła boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego
“Drogi Ojcze Święty! Apelujemy o potępienie przemocy wobec lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych oraz o współpracę w sprawie zniesienia karalności aktów homoseksualnych na całym świecie. Milczenie Waszej Świątobliwości jest interpretowane przez ludzi dokonujących morderstw, tortur i przemocy jako przyzwolenie na te działania” – taki list złożyli w czerwcu w Watykanie przedstawiciele Europejskiego Forum Chrześcijan Gejów, Lesbijek, Osób Biseksualnych i Transpłciowych w Watykanie przy okazji odbywającej się w Rzymie EuroPride – ogólnonarodowej parady mniejszości seksualnych.
Odpowiedzi nie dostali.
Inicjatorami listu byli Polacy z grupy Wiara i Tęcza. Później na swojej stronie opublikowali list do polskich biskupów. “Chcemy pozostać we wspólnocie Kościoła, gdyż wierzymy Jezusowi, który go założył i pozostawił nam wszystkim jako szczególną przestrzeń swojej żywej obecności. ( ) Jednocześnie nie możemy wbrew własnemu sumieniu zrezygnować z tak istotnej części naszej osobowości, jaką jest zdolność do pięknej miłości do drugiego człowieka. (…) Nie możemy milczeć i udawać, że nie istniejemy” – napisali.
Listu jeszcze nie dostarczyli biskupom. Chcieli go wręczyć sami, ale siostra zakonna w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski powiedziała, że nie przyjmie takiego przesłania. Wyślą go więc niebawem poleconym.
Boże, daj mi odwagę
Grupa Wiara i Tęcza powstała nieco ponad rok temu w Krakowie. Skupia chrześcijan – gejów, lesbijki, są też osoby heteroseksualne. To w większości katolicy. Mówią: – Chcemy zmienić Kościół. Aby to zrobić, trzeba rozpocząć merytoryczną dyskusję.
Kiedy w lutym w “Dużym Formacie” ukazał się tekst “Gej twoim bratem w kościele”, do grupy dołączyło wielu nowych członków. Ludzie zaczęli spotykać się nie tylko w Krakowie, ale też w Katowicach, Trójmieście, Opolu, Poznaniu i w Warszawie.
Piątkowy wieczór, siedziba Lambdy Warszawa przy Żurawiej. Ta organizacja, która od lat walczy o prawa mniejszości seksualnych, użyczyła miejsca chrześcijanom z Wiary i Tęczy, by nie musieli spotykać się w kawiarniach. Siadamy wokół stołu, na którym leżą Biblie. Niektórzy są tu pierwszy raz.
Karol niedawno wstąpił do jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej, jest studentem. Agnieszka – katoliczka, później dowiem się, że od sześciu lat ma partnerkę. Maks – lider grupy, katolik, świeżo po studiach. Kazimierz – starszy mężczyzna, katolik, ma ze sobą kieszonkowe wydanie Pisma Świętego, z którego wystaje mnóstwo kolorowych karteczek. Jest też Kacper – w Warszawie jest przejazdem, nie mieszka w Polsce.
Na stojaku wyeksponowane są zasady obowiązujące w czasie spotkań: nie przerywamy sobie, nie obrażamy się, szanujemy poglądy innych.
Maks: – Zacznijmy od modlitwy.
Wstajemy. “Dobry Boże, boję się następnego kroku, mam ochotę uciec. Problemy przerastają mnie i przygniatają. Daj mi odwagę, by ustać i zmierzyć się z tymi wszystkimi problemami. Amen”.
Agnieszka: Zrodził się we mnie spokój
Przez wiele lat działałam w grupie związanej z Odnową w Duchu Świętym. Przeżywałam dramat. Liczyłam na cudowne uzdrowienie. Czekałam na tego właściwego mężczyznę. Myślałam o wspólnocie zakonnej, o życiu w samotności. Ale to nie było moje powołanie. W końcu odważyłam się – związałam się z dziewczyną. I automatycznie zerwałam z Kościołem, przez lata nie czułam się jego częścią. Aż w pewnym momencie potrzeba bycia z Bogiem stała się silniejsza. Sama sobie powiedziałam, że nie mogę odwrócić się od Kościoła.
Wierzę głęboko, że Bóg nie chce, żebym zrezygnowała z relacji z Nim. Moja orientacja to nie jest jakiś wyskok, coś, co można zmienić lub poskromić. To przecież nie są tylko akty seksualne, ale też kwestia psychiki. Decydując się na abstynencję seksualną – jak chce tego Kościół katolicki – spłaszczyłabym moje życie emocjonalne. Zresztą wydaje mi się to schizofreniczne.
Wcześniej czułam złość, bunt. Kiedy odkryłam w swoim sumieniu, że to, że jestem lesbijką, nie jest dla Boga problemem, zrodził się we mnie spokój. Już wiem, że nie muszę walczyć z całym światem, z Kościołem.
Ważne, żebyśmy sami, w środku, dojrzewali do tego, kim jesteśmy. I po to jest ta grupa. Bo jeżeli wiem, że jest jedna, druga, trzecia osoba, która czuje się podobnie jak ja, utwierdzam się w przekonaniu, że moje myślenie nie jest odosobnione. I uznaję, że – jeżeli chodzi o podejście do osób homoseksualnych – to Kościół katolicki się myli. Opiera się na literalnym i oderwanym od kontekstu historycznego tłumaczeniu Biblii, a przecież, jeżeli chodzi np. o niewolnictwo czy prawa kobiet, od takiego interpretowania odszedł.
Karol: Czuję potrzebę celibatu
Byłem ministrantem, prawie kościelnym. Działałem w oazach, scholach. Kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, przeżyłem bunt. Nie tylko przeciwko Kościołowi katolickiemu, ale ogólnie przeciwko nauce chrześcijańskiej. Wydawało mi się, że inne Kościoły mają podobny stosunek do homoseksualizmu jak katolicy. A księża katoliccy – miałem wrażenie – żyją w innym świecie. Dla większości ważne jest, że św. Paweł napisał, iż mężczyźni sypiający z mężczyznami nie odziedziczą Królestwa Bożego. I koniec. Nie ma o czym dyskutować.
Zacząłem się interesować tym tematem. Pytałem w cerkwi. Tam też jest tradycjonalistyczne spojrzenie na te sprawy. Ale tu więcej zależy od człowieka. Jest więcej miejsca na dialog. Rozmawiałem z przedstawicielami Kościołów protestanckich. I o ile na świecie takie Kościoły otwierają się na związki homoseksualne, niektóre nawet błogosławią je, o tyle w Polsce jeszcze nam do tego daleko. Duchowni protestanccy boją się rozłamu.
Dowiedziałem się, że jest coś takiego jak teologia starokatolicka. Spotkałem się z księdzem jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej. Obowiązuje w niej zakaz dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu. Każdy człowiek, też gej, ma prawo uczestniczyć w pełnym życiu wspólnoty. Przystąpiłem do niej. Nie chodzi tylko o moją orientację. Odpowiada mi podejście liberalnych starokatolików do współczesnego świata. Na przykład bezżeństwo nie może być narzucone z góry. Ja chciałbym zachować celibat. Czuję taką potrzebę.
Maks: Chciałem żyć w związku
Działałem w ruchu Światło – Życie. Początkowo odrzucałem swoją seksualność. Myślałem, że to minie. Ale miałem 16–17 lat i nie mijało. Poszedłem do spowiedzi indywidualnej. Ksiądz powiedział, że to, co czuję, może wynikać z mojego wychowania, z trudnej sytuacji rodzinnej. Zalecił szukać specjalisty. Znalazłem. Podjąłem terapię w celu reorientacji. Tak to się nazywa. W grupie terapeutycznej byłem przez dwa lata. Modliłem się, żeby nie być gejem. Mówiono mi, że jeżeli reorientacja się nie uda, to żeby być prawym chrześcijaninem, będę musiał żyć w czystości.
W międzyczasie przeprowadziłem się do Warszawy na studia. Zamieszkałem w akademiku. Poznałem parę gejów, którzy byli z sobą już od dziesięciu lat. I kiedy zobaczyłem, że są szczęśliwi, że między nimi jest coś więcej niż tylko łóżko, to cała terapia, cała ta reorientacja legła w gruzach. Zrezygnowałem z grupy. Czułem, że chcę żyć w związku. Potrzeba znalezienia kogoś bliskiego była najważniejsza. A kiedy już taką osobę znalazłem, wróciłem do chrześcijaństwa. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czy mogę pogodzić moją orientację z religią.
Jestem w Kościele katolickim, ale nie utożsamiam się z nim. Narzucanie osobom homoseksualnym wyzbycia się seksualności uważam za wielki błąd Kościoła. Mój katolicyzm jest w zawieszeniu, ale chrześcijaństwo z całą pewnością nie.
Kazimierz: Staram się wyczuć spowiedników
W innych czasach dorastałem. Już w szkole interesowałem się kolegami. I to mnie denerwowało. Wyznałem to spowiednikowi. Ostrzegł mnie, żebym uważał, bo sodomia – tak powiedział – to najgorsze, co może być. Po jego sugestii zgłosiłem się do seksuologa. To było kilkadziesiąt lat temu. Miałem może 18 lat. Seksuolog pokazywał mi obrazki roznegliżowanej kobiety. Inny wprowadził mnie w hipnozę. Po tych seansach czułem się jeszcze gorzej, miałem nawet samobójcze myśli. Nic z tego leczenia nie wyszło. A trwało lata. Kolejni lekarze, kolejne kliniki. A później przyszedł postęp w nauce i okazało się, że homoseksualizmu w ogóle się nie leczy, bo nie jest chorobą.
I teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Najbardziej boję się spowiedzi. Staram się wyczuć spowiedników, co mogę powiedzieć, a co nie. W ogóle mówię krótko, raczej nie poruszam tych spraw. Rzadziej też się spowiadam. Ale według mnie w Piśmie Świętym nie ma potępienia homoseksualizmu. Jest potępienie rozwiązłości. W Biblii jest też napisane: “Komu odpuścicie, będzie odpuszczone. Komu zatrzymacie, będzie zatrzymane”. To jedna z podstawowych rzeczy, które mam na względzie, idąc do spowiedzi. Kapłan reprezentuje Chrystusa – jeżeli odpuści mi, to dobrze.
Czy Bóg boi się inności
Po tekście w “Dużym Formacie” do grupy Wiara i Tęcza zgłosiło się kilku rzymskokatolickich księży, którzy zaoferowali swoją posługę, m.in. spowiedź. Maks mówi, że nie traktują homoseksualizmu jak choroby, nie próbują ich nawracać. Grupa była nawet na kilkudniowych rekolekcjach w jednym z rzymskokatolickich zakonów w Polsce. Zaprosił ich tam duchowny.
Karol: – Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi gdzieś boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego.
Agnieszka: – Zmiany zachodzą bardzo wolno. Jeżeli dopiero 25 lat temu wykreślono homoseksualizm z listy chorób psychicznych, to proces przekonywania Kościoła katolickiego też musi potrwać. My chcemy rozpocząć dyskusję, bo jako członkowie tego Kościoła mamy takie prawo. Mamy prawo pytać, podważać. Przecież Kościół katolicki to nie tylko papież i hierarchowie, to też wspólnota. Przystępuję do komunii. Św. Tomasz pisał, że sumienie ma pierwszeństwo przed wszystkim. I to, czy mogę przystąpić do komunii, to jest osąd mojego sumienia.
Maks: – Współżycie homoseksualne nie jest grzechem, jeżeli tak jak współżycie heteroseksualne wiedzie ku dobru człowieka. Jeżeli jest to współżycie w miłości, z szacunkiem do drugiej osoby.
Na stronach Wiary i Tęczy kilku innych członków grupy zamieściło swoje opowieści nazwane “świadectwami”. Ze świadectwa Sławy: “Ludzie boją się inności. A czy Bóg boi się inności, jeśli sam je stworzył?”.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10753156,_Kiedys_modlilem_sie__zeby_nie_byc_gejem_.html?as=1&startsz=x



Data wpisu: 5 grudnia, 2011 autor wpisu: Gazeta Wyborcza - Wojtek Karpieszuk | Komentowanie nie jest możliwe