Archiwum dla kategorii: ‘NIE’

Małżeństwa – nie, związki partnerskie – tak

Artykuł 18. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wyraźne definiuje małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny. Państwo powinno działać na rzecz tego, aby ta definicja nigdy nie została zmieniona. Jestem jednak za tym, aby nadać związkom osób homoseksualnych status prawny. Najrozsądniejszy byłby status związków partnerskich.

1086444 44405007 300x199 Małżeństwa – nie, związki partnerskie – tak

kredki

Nie jestem osobą homoseksualną, od ponad pięciu lat jestem w związku z jedną kobietą. Jestem stały w uczuciach, jak na swój wiek. Nie można tego powiedzieć o osobach homoseksualnych. Michał Witkowski, autor książki „Lubiewo”, która opowiada o gejach z Wrocławia, twierdzi, że nie są to osoby o stałych uczuciach, często zmieniają partnerów. Poza tym publicznie zachowują się inaczej, a w swoim środowisku inaczej – często mówią o sobie w żeńskim rodzaju, są bardziej wulgarni i używają slangu.

Nie znam osób homoseksualnych. Oczywiście, słyszałem, że ktoś, gdzieś jest gejem, ale raczej nie są to moi bliscy znajomi. Nie dlatego, że unikam takich kontaktów. Nie jestem w stanie określić czy homoseksualistą człowiek się staje, czy od zawsze nim jest. Pewnie obie wersje są prawdziwe. Jednak pytanie, jakie sobie postawiliśmy, brzmi: „Czy powinniśmy zalegalizować małżeństwa homoseksualistów”. Moja odpowiedź: oczywiście, że nie!

Termin „małżeństwo” powinien być zarezerwowany tylko i wyłącznie dla osób różnych płci. Osoby tej samej płci nie powinny adoptować dzieci, gdyż wychowują je w nienormalnej rodzinie. Nie ma znaczenia czy nazwiemy tę orientację dewiacją, wynaturzeniem czy chorobą. Polacy nie akceptują i mam nadzieję – nigdy nie zaakceptują – wychowywania dzieci przez dwie kobiety czy, tym bardziej, dwóch mężczyzn.

Jak tolerować nietolerancyjnych?

Nie chciałbym poświęcać Robertowi Biedroniowi zbyt wiele miejsca, bo jak słusznie określił go Krzysztof Bosak w rozmowie tuż po wydarzeniach z 11 listopada 2010 roku, Biedroń jest „zawodową ofiarą”. Wszyscy go dyskryminują, wszyscy są nietolerancyjni, a on jeden jest ostoją kultury, tolerancji i dobrego wychowania. Żeby się przekonać, że to wszystko bujda wystarczy posłuchać pana posła w akcji.

Gdy pisaliśmy o Marszu Niepodległości stanąłem po stronie ochrony prawa do organizowania zgromadzenia i nieskrępowanego przemarszu ulicami stolicy. Każdy bowiem ma swój marsz i nikt nie może go blokować. Mój wewnętrzny sprzeciw budzi sytuacja, w której Kolorowa Niepodległa blokuje Marsz Niepodległości. Niesmak czuję także wtedy, kiedy organizuje się w dniu Parady Równości kontrmanifestację pod nazwą Marsz Tradycji i Kultury. Skutki konfrontacji tych grup społecznych widzieliśmy 11 listopada 2010 roku, a także rok później.

Przenoszenie takich sporów na ulicę może być niebezpieczne

Niech jednego dnia przejdzie sobie jeden marsz, drugiego następny, a kolejnego jeszcze inny. A wtedy postronny obserwator oceni z kim się zgadza i utożsamia. Najczęściej nie utożsami się z nikim, bo jak słusznie zauważył Robert Winnicki, przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej, Polacy mają tylko jedno święto – „święty spokój”. I podobnie jest w tej sytuacji. Polacy akceptują fakt, że takie osoby w Polsce są, że nawet ich reprezentant utrzymuje się z podatków płaconych przez cały naród, ale już nie zaakceptują obnoszenia się z seksualnością. Parada Równości nie wygląda jak normalna manifestacja. Członkowie parady celowo szokują i robią to publicznie. Mężczyźni się całują i chodzą pół nadzy, po ulicach chodzą ludzie nie podobni ani do kobiet, ani do mężczyzn. Nikt nie chce na to patrzeć – ani na ulicy, ani w telewizji, ani w gazetach. Niech seksualność tych osób pozostanie ich prywatną sprawą.


Data wpisu: 16 maja, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę

Początki akcji Miłość Nie Wyklucza to kilkoro aktywistów i aktywistek którzy postanowili zorganizować akcję informacyjną dotyczącą związków partnerskich. Obecnie MNW tworzy zespół prawie dwudziestu osób, które na co dzień czynnie działają w ramach akcji oraz rzesza osób wspierających nasze działania swoją wiedzą i umiejętnościami.

logo 2 Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę
MNW Miłość nie wyklucza

Wiosna tego roku może być początkiem dużych zmian dla społeczności LGBT w Polsce. W Biurze Legislacyjnym Sejmu RP trwają prace nad opinią ws. projektu o instytucji związku partnerskiego.wkrótce w Sejmie zostaną złożone kolejne dwa projekty dotyczące związków partnerskich. Widać wyraźną zmiana w postrzeganiu problemu uregulowania prawnej sytuacji związków jednopłciowych oraz nieformalnych związków różnopłciowych.

Marzyliśmy o choć jednymprojekcie, teraz mamy aż trzy.
W zawiązku z tym akcja Miłość NieWyklucza stoi przed nowymi wyzwaniami oraz ogromem działań związanych z pracami nad złożonymi projektami. Chcemy być obecni na posiedzeniach komisji i podkomisji które będą nad nimi pracować.Niedługo startujemy także z nową odsłoną kampanii informacyjnej dotyczącej związków partnerskich. To wszystko wymaga od nas dobrej organizacji.
W związku z tym postanowiliśmydokonać zmian w strukturze i funkcjonowaniu akcji Miłość Nie Wyklucza, którychcelem jest większa profesjonalizacja naszych działań.
Z dniem 1 kwietnia 2012 r.funkcja koordynatora akcji, którą od samego początku pełnił jej pomysłodawca i inicjator Wojciech Szot, zostaje przekazana „zarządowi” złożonemu z administratorki i koordynatorów poszczególnych grup. Są nimi:
Maja Korzeniewska – Administratorka akcji MNW – czuwa nad przepływem informacji wewnątrz akcji;
Hubert Sobecki – Koordynator Grupy ds. Kampanii MNW – odpowiada za przygotowanie nowej kampanii oraz wszelkie sprawy z nią związane;
Sławomir Wodzyński – Koordynator Grupy Prawnej MNW – odpowiada za wszelkie zagadnienia prawne związane z działaniami akcji;
Marcin Szczepkowski – odpowiada za komunikację zewnętrzną i kontakt z mediami. Nadzoruje również pracę zespołu prasowego, który przejął funkcje realizowane dotychczas przez rzecznika akcji. Zespół prasowy tworzą natomiast członkowie Grupy Media/PR.
To co pozostaje niezmienne tom.in. to, że dalej działamy jako nieformalna grupa zrzeszona wokół idei wprowadzenia związków partnerskich, niezwiązana z żadną partią polityczną.
Dziękujemy Wojtkowi za blisko dwa lata wytężonej pracy, podczas których czuwał nad działaniem i wizerunkiem akcji Miłość Nie Wyklucza. Wojtek nie żegna się z akcją, pozostaje wciąż jej aktywnym członkiem.
Jeśli chcecie dołączyć do MNW i wspólnie z nami działać na rzecz wprowadzenia związków partnerskich w Polsce piszcie na adres e-mail rzecznik@miloscniewyklucza.pl.


Data wpisu: 6 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą

Pomyślałam sobie ostatnio, że matki odgrywają niezwykle istotną rolę w procesie kształtowania się seksualności własnych córek. Wiem, mało to odkrywcze, ale przyszło mi do głowy po kilku urywkowych zdaniach wymienionych z moją rodzicielką na „te tematy”.

Male homosexual couple Hentai shiryō 186x300 Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą
Male_homosexual_couple_Hentai_shiryō

Oczywiście nigdy nie nazwane wprost. Jeszcze całkiem niedawno spotykałam się z K. Tak się składa, że sprawy między nami potoczyły się dość szybko. Dość szybko – jak na oko pewnych obiektywnych, zewnętrznych obserwatorów. Dla mnie było to całkiem naturalne, nie widziałam w tym nic problematycznego. Jak dziś pamiętam zaskoczenie w głosie mojej rodzicielki, kiedy któregoś pięknego poranka odebrałam telefon i radośnie oznajmiłam jej, że nie, wcale nie ma mnie w mieszkaniu, ponieważ jestem w łóżku K.

Podczas którejś kolejnej rozmowy usłyszałam pytanie, czy przypadkiem nie przesadzam z tym nocowaniem u niego? Nie wspominając o tym, że on również nocował u mnie, co zapewne nie obeszło się bez rozmyślań mojej szanownej rodzicielki. Spytała nawet, dlaczego nie poszłam wówczas spać do pokoju mojej współlokatorki, tylko spałam z nim. A raczej: na pewno nie spałam, tylko robiłam „inne rzeczy”. Ha, zupełnie jakby „innych rzeczy” nie można robić także za dnia, podczas krótkiego spotkania… Wywołało to pewne rozbawienie na mojej twarzy. Jak gdyby nie można seksu nazwać po imieniu. Inna sprawa, że nie uprawialiśmy wtedy seksu, tylko zwyczajnie ograniczaliśmy się do pieszczot. W każdym razie zarówno rozmowa o „innych rzeczach”, jak i o seksie nazwanym seksem zapewne wywołałaby we mnie pewną blokadę. Niestety, tak się składa, że raczej nigdy o „tych sprawach” z mamą nie rozmawiałam. Ani w wieku lat kilku, ani kilkunastu. I jakoś nie zamierzałam zaczynać w wieku lat dwudziestu czterech. Podejrzewam, że byłaby to swego rodzaju rozmowa umoralniająca pt. „jak to możliwe, aby tak szybko spać z mężczyzną w jednym łóżku?!” Ano, możliwe.

Pamiętam, że jakiś czas później przydarzyła nam się jeszcze jedna rozmowa o seksie nienazwanym seksem – a raczej pewna wzmianka, wtrącenie w trakcie szerszego tematu. Zdanie przyjęło formę reprymendy i tyczyło się tego, co zwykle – nocowania. Dowiedziałam się, że tak krótko go znam i powinnam lepiej poznać, a dopiero później ewentualnie sypiać u niego/on u mnie. A najpewniej najlepiej w ogóle nie sypiać. Owszem, można się poznawać i spotykać w domu, ale zostawanie na noc to już przesada. Ręce mi opadły. Oznajmiłam, że mamy inne zdania na ten temat i ucięłam wątek. Ok., wierzę, że to wszystko było powiedziane z troski, ale… moje życie seksualne to jednak moja prywatna, intymna strefa, do której nie można wejść ot tak, znikąd i znienacka.

Tak się składa, że niedawno mój związek z K. zakończył się nader niespodziewanie. Gdy mama się o tym dowiedziała, spytała, czy „nie żałuję tego?” – w domyśle zapewne chodziło jej o tę naszą seksualną zażyłość, której tak szalenie wcześnie się dopuściliśmy. Zdziwiła się, kiedy odpowiedziałam, że nie. W tym kontekście było mi dobrze, nie działa mi się żadna krzywda – naprawdę nie mam czego żałować. Z tych wszystkich podchodów wnioskuję, iż moja mama ma w głowie taki tradycyjny model kobiety, mężczyzny i seksu. Wychowywała się w tzw. „innych czasach”, innym środowisku, z innymi wzorcami w tle. W zupełności wszystko to ogarniam. Pod tym względem jest między nami przepaść. Nie wiem, czy gdybyśmy nagle zaczęły rozmawiać o seksie, to byłybyśmy w stanie się porozumieć z uwagi na rozbieżność pewnych poglądów. Z drugiej strony tak sobie myślę, że może to i lepiej, że nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Gdyby całe życie mama wpajała mi patriarchalne, heteroseksualne normy, dzisiaj nie byłabym „mentalnie” w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Być może zamiast przyjemności odczuwałabym poczucie winy, a wszelkie potrzeby seksualne odkładała na nieokreślone później z nieokreślonym tym jedynym. I nigdy bym się nie masturbowała, bo to takie nieprzyzwoite, a grzeczne dziewczynki tego nie robią… Że o użyciu wibratora nie wspomnę. Toż to dopiero perwersja!

Aż chciałoby się rzec: matko, kształtuj w swojej córce zdrowe i pozytywne podejście do jej ciała i seksualności.

Tak, myślę, że moja potencjalna przyszła córka będzie miała to zagwarantowane. icon smile Matko, seksu nie uprawia się jedynie nocą

Zajrzyj na stronę Seksualność kobiet


Data wpisu: 1 kwietnia, 2012 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

Historia dwóch gejów, którzy nie zrezygnowali ze swojej miłości!

Ostatnio znajomy podesłał mi link do artykułu Minerwy – opowiadającego o nastoletnich lesbijkach, które zostały brutalnie rozdzielone przez rodziców. Wtedy pomyślałem, że powinienem podzielić się swoim doświadczeniem – żeby pokazać, że miłość homoseksualna, choć bardzo trudna, jest możliwa!

1206428 37586421 199x300 Historia dwóch gejów, którzy nie zrezygnowali ze swojej miłości!
para gejów

Nie jestem zniewieściały i nigdy nie byłem. Nie wyglądam, jak to się mówi, jak pedał. Dziewczyny mi się podobały, i podobają nadal, bo potrafię docenić piękno (tak sądzę). Ale z żadną nie poszedłbym do łóżka – po prostu nie dałbym rady. Jeszcze jako młody chłopak całowałem się z dziewczynami i umawiałem na randki, ale to nie było to.

„Zakochasz się, ożenisz i będziesz miał dzieci!”

Między innymi z tego powodu, że jako nastolatek spotykałem się z dziewczynami, nikomu nie przyszło do głowy, że jestem homo. Inna sprawa, że nigdy nie byłem w żadnym trwałym i porządnym związku z kobietą – nie miałem NIGDY stałej dziewczyny. Moja mama była jednak przekonana, że to minie, pójdę na studia, poznam jakąś uroczą niewiastę z nienagannymi manierami, zakocham się i uszczęśliwię ją wnukami. Na studia owszem, poszedłem, wynająłem mieszkanie z kumplami i wtedy się zaczęło – pierwsze imprezy, nowi ludzie, kilka wizyt w klubach o odpowiedniej reputacji i poznałem JEGO. Jak przewidziała moja mama – wpadłem. Po uszy…

Seks, którego nigdy nie zapomnę – zmienił moje życie!

Po pierwszym stosunku z Pawłem zastanawiałem się, czy wszystko jest ze mną ok. Tzn. czułem się taki…wolny. Jakbym zdjął kajdanki z rąk (i nie tylko…) Po prostu miałem takie przekonanie, pewność, że to jest to. Niesamowite uczucie. Spotykaliśmy się jakiś czas, głównie na seks, to on pokazał mi, jakie to jest cudowne uczucie. Potem nasze drogi się rozeszły, zacząłem (już sam) bywać w klubach gejowskich, gdzie znów poznałem kogoś i oszalałem. Marek – to była prawdziwa miłość. Jesteśmy razem do dzisiaj, to już 3 lata, mieszkamy razem, jest nam dobrze. Nie, ślubu nie planujemy, dzieci adoptować też nie chcemy. Jesteśmy w końcu młodzi, zakochani i tylko to się liczy.

Mamo, tato – wolę chłopców!

Nie powiedziałem im o swoim odkryciu od razu – odczekałem kilka miesięcy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że pomyślą, że to moja fanaberia, odbiło mi, albo się buntuję. Bo jak mieli by uwierzyć w to, że ich ukochany syn (jestem jedynakiem) nie ma ochoty na dziewczyny?! W końcu się przyznałem, to było po sesji, miałem już wakacje i chciałem uporządkować swoje życie osobiste. Nie mogło mi to przejść przez gardło! W końcu wydukałem, że mam kogoś (pisk mojej zachwyconej mamy i sto pytań na sekundę: czy ładna, czy blondynka, co studiuje, czy się oświadczyłem…) Postanowiłem to wykorzystać i odpowiedziałem: przystojny, brunet, studiuje informatykę a na imię ma Marek. Spodziewacie się czegoś spektakularnego? Nie dostałem po twarzy (od matki), ale ojciec wyszedł. Nie odzywał się do mnie przez kilka miesięcy.

Zacząłem przyznawać się do tego, że jestem gejem.

Na pierwszy ogień poszli moi kumple. Na początku myśleli, że robię sobie jaja. Jeden zaproponował, że podsunie mi na noc taką laskę, że wybije mi z głowy mój rzekomy homoseksualizm. Nie chciałem. Kiedy zorientowali się, że mówię serio, przestało być wesoło i przyjemnie. Odsunęli się ode mnie, znakomita większość. Na uczelni rozeszło się w mig, rozmowy cichły, kiedy podchodziłem do starych znajomych oczekujących na zajęcia. Niby nic, da się przeżyć. Potem pod moimi drzwiami zaczęły się pojawiać zużyte prezerwatywy, listy z wyzwiskami a nawet odchody (do dziś nie rozgryzłem, co miały symbolizować). Nikt nie podniósł na mnie ręki, krzywdę wyrządzano mi w ciszy i z sarkastycznym uśmiechem na twarzy.

Telefon, który dodał mi skrzydeł…

Mimo tych uroczych niespodzianek, ani ja, ani Marek, nie myśleliśmy o rozstaniu. Zwłaszcza, że zimą, krótko przed Bożym Narodzeniem zadzwoniła moja mama i zaprosiła nas na niedzielny obiad. Co prawda nie używała imienia („przyjedź z nim” albo „co u niego”) – ale i tak się cieszyłem. Pojechaliśmy. Ojciec nie podał Markowi ręki (mnie zresztą też), ale mama starała się być miła i zachowywać poprawnie…Doceniam. Po 2 latach naszego związku jakoś to przełknęli, na tyle, że tato czasem się odezwie w naszym (moim i Marka) towarzystwie. Czasem tylko mamie zbiera się na płacz i słyszę wtedy, że tak żałuje, że nigdy nie będzie miała wnuków… Ale cóż, i tak lepsze to, niż gdyby skreślili mnie zupełnie. Mogło być gorzej.

Starzy znajomi? Olałem ich. Mam kilku kolegów, kilka koleżanek, to wystarcza. Przynajmniej mną nie gardzą i nie muszę się wstydzić, że jestem gejem. Chciałbym czasem pocałować Marka w kinie albo iść z nim na spacer za rękę – ale na takie luksusy jeszcze nie możemy sobie poradzić… nie w Polsce, nie dziś.


Data wpisu: 19 marca, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

Jestem gejem i nie chcę być już traktowany jak "gorszy"

Kilka dni temu Minerwa opisała historię nastoletniej lesbijki – Magdy, która została zmuszona do zerwania ze swoją dziewczyną. Dziś ja chciałbym podzielić się z Wami moją historią. Chcę w imieniu wszystkich gejów powiedzieć – nie jesteśmy inni i chcemy być szczęśliwi! Też mamy prawo kochać!

13202 6695 300x225 Jestem gejem i nie chcę być już traktowany jak gorszy
balony

Orientacji się nie wybiera.

To nie jest tak, że można sobie wybrać, czy będzie się homo czy heteroseksualistą. Nie wygląda to w ten sposób, że budzisz się rano, stajesz przed lustrem i myślisz – wolę chłopców. Choć wielu ignorantów chciałoby, żeby taka właśnie była prawda – wtedy można by nas leczyć i nawracać. Tymczasem homoseksualizm to coś, z czym się rodzimy – tak jak heteroseksualizm. Nie ma w tym naszych kaprysów. Wielu z nas na początku czuje potworny lęk i wstyd. Pewnie nie jeden chciałby być „normalny”, ale się nie da i już. Można z tym walczyć, udawać zwykłego faceta i być bardzo nieszczęśliwym…

Dlaczego wzbudzamy takie emocje?

Dlaczego mamy się ukrywać i rezygnować z miłości?

Heteroseksualne pary mogą okazywać sobie uczucia publicznie. Mogą się obściskiwać, całować, przekraczać granice przyzwoitości i to jest ok, ale kiedy dwóch chłopaków trzyma się za ręce – nagle wszyscy mają problem. Kobietom lesbijkom jest łatwiej. Ludzie bardziej akceptują przytulające się kobiety. Gdy robią to mężczyźni – są narażeni na wrogość. Kiedy spotykam się z moim chłopakiem w knajpie albo idziemy do kina, udajemy kumpli. Tak, boimy się manifestować publicznie, że jesteśmy razem. I jest to powód ciągłych konfliktów.

Czego chcę i oczekuję?

Przede wszystkim tolerancji, ale nie tej deklarowanej w czasie dyskusji, bo tak wypada, tylko takiej codziennej, życiowej. Takiej, która daje nam prawo do spotykania się z osobami tej samej płci, to publicznego okazywania sobie uczuć, do seksu, do posiadania dzieci i zakładania rodzin. Nie jesteśmy gorsi. W XXI wieku prawa człowieka powinny być na tyle respektowane, że nie powinniśmy czuć się zażenowani z powodu swojej orientacji. Nie powinniśmy bać się tego, że inni, zaślepieni nienawiścią, mogą zrobić nam krzywdę. Oczekuję od wszystkich i każdego z osobna chwili refleksji. Należy nam się święty spokój, bo nie robimy niczego złego. Jeśli ktoś nie umie sobie z tym poradzić – najwidoczniej potrzebuje pomocy – on, nie my.


Data wpisu: 18 marca, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

DEBATA "DLACZEGO POLKI NIE GRAJĄ W PIŁKĘ NOŻNA?"

Porozumienie Kobiet 8. Marca oraz Chrząszczyki zapraszają na debatę „Dlaczego Polki nie grają w piłkę nożną?” oraz pokaz filmu „Football Under Cover”, reż. David Assmann i Ayat Najafi.

66561 6352 300x199 DEBATA DLACZEGO POLKI NIE GRAJĄ W PIŁKĘ NOŻNA?

piłka nożna

rW debacie udział wezmą:

Emilia Wnuk – w latach 1983–2000 trenowała piłkę nożną. Rozegrała 25 meczy w reprezentacji narodowej. W latach 1997–2009 była sędzią piłkarskim, w tym przez 10 lat sędzią międzynarodowym FIFA. Od 2007 r. jest trenerką piłki nożnej, obecnie zatrudniona w pierwszoligowym MUKS Praga Warszawa.
Natalia Organista – instruktorka tenisa, ukończyła filozofię na UMK, obecnie pisze doktorat w zakładzie Socjologii Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie
Tomasz Lipiński – dziennikarz, ekspert odnośnie włoskiej piłki nożnej, komentator meczów Serie A dla telewizji Canal+.
Marta Andrzejczyk – trenerka zajęć sportowych dla dzieci w firmie Socatots Piłkarskie Maluszki
Susanna Andreis – entuzjastka aktywnej (nie-kanapowej) piłki nożnej. Założycielka kobiecej nieformalnej grupy piłkarskiej Chrząszczyki.

Spotkanie poprowadzi Małgorzata Grzegorek z Porozumienia Kobiet 8. Marca.

Podczas debaty postaramy się odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule dyskusji – czyli wskazać przyczyny małej popularności piłki nożnej wśród kobiet w Polsce i potencjalne środki promocji tego sportu.

Po debacie zapraszamy na pokaz filmu „Football Under Cover”, reż. David Assmann i Ayat Najafi.
Football Under Cover to niemiecko-iranski film, dokumentujący przygody piłkarek Marlene Assmann z Niemiec i Ayat Najafi z Iranu, które zorganizowały w 2008 roku mecz pomiędzy drużyną Assmann BSV Aldersimspor i kobiecą reprezentacją Iranu.

Czwartek 8 marca 2012

g. 18:00 – 21:00
klub Powiększenie
ul. Nowy Świat 27, Warszawa

Serdecznie zapraszamy!
Porozumienie Kobiet 8 Marca
Chrzaszczyki (http://chrzaszczyki.com.pl)

Debata oraz pokaz filmu odbędą się w ramach okołomanifowego festiwalu REWOLUCJE KOBIET 2012 (http://rewolucjekobiet.blogspot.com)


Data wpisu: 29 lutego, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Lesbijki i adopcja? Czemu nie!

W niektórych krajach europejskich zalegalizowano już związki homoseksualne. W Polsce takie pary nadal nie mają żadnych praw. Na przykład nie mogą po sobie dziedziczyć. Przy zawieraniu umów, pary homoseksualne są traktowane jak osoby dla siebie obce. Nie wspominając już o tym, że wciąż nie mogą adoptować dzieci. W ogóle w żaden sposób nie mogą mieć dzieci. A niby czemu?

the kids are all right poster 203x300 Lesbijki i adopcja? Czemu nie!
the-kids-are-all-right-poster

„The Kids Are All Right” Lisy Cholodenko to film, który ukazuje sielankowe (czy na pewno?) życie dwóch lesbijek, które wspólnie wychowują dwoje dzieci. Jedna z nich pracuje zawodowo, druga zajmuje się domem, tworzą kochającą się rodzinę. Każda z nich jest matką biologiczną jednego z dzieci – dzięki cudownej technice In vitro. Ale pewnego dnia dzieci dorastają i postanawiają odszukać swojego ojca. I wtedy pojawia się problem…

Czy homoseksualiści powinni mieć dzieci?

Reżyserka we „Wszystko w porządku” stara się pokazać, jak MOŻE wyglądać życie w rodzinie, w której rodzice są tej samej płci. Żeby nie było zbyt kolorowo, pokazuje też ciemne strony takiego układu. Kłótnie, pretensje, nie omija życia seksualnego ani poszukiwań tożsamości adolescentów. Nie można powiedzieć – obie matki starają się jak mogą, żeby dzieci były szczęśliwe i miały wszystko, czego potrzeba. Każda z nich staje na głowie, aby zapewnić im normalny, zdrowy dom. Ale czy to możliwe? Czy miłość między dwoma kobietami pokona wszystko?

One dwie i on jeden.

Nic i Jules to kobiety, które zdecydowały spędzić razem całe życie. Kupiły dom, urodziły dzieci, zalegalizowały związek. Miały być na zawsze razem, jak w bajce. Aż pojawił się on – ojciec dzieci, przystojny i bardzo pociągający Paul. I wtedy okazało się, że miłość sobie, a seks sobie. Chociaż obie były zadeklarowanymi lesbijkami, jedna z nich nie dochowała partnerce wierności i rzuciła się w ramiona prawdziwego samca. Bez zbędnych wyrzutów sumienia.

Czas na refleksje!

Wiele zachodnich wynalazków przychodzi do nas i miesza ludziom w głowach. We „Wszystko w porządku” nie pada jednoznaczna odpowiedź, czy homoseksualiści powinni mieć dzieci. Ten film raczej pokazuje różne perspektywy. Nikt nie mówi, że dwie kobiety nie mogą być dobrymi matkami dla swojego dziecka. Jednocześnie – nikt nie wie tak naprawdę, jaki wpływ na psychikę dziecka wywrze taki model rodziny. Bo nikt tego nie bada, nie sprawdza ani nie kontroluje. Możemy tylko przypuszczać, że to nic złego i nikomu nie dzieje się krzywda. Ale jak jest naprawdę?

Dlaczego warto?

Nie jest to porywająca historia. Wymaga myślenia, skłania do zastanowienia się nad własnymi poglądami. Daje taki subtelny bodziec, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie – co ja o tym myślę? Bo adopcja dziecka przez pary homoseksualne to temat aktualny, będzie się pojawiał coraz częściej. Dobrze mieć na ten temat własne zdanie, zanim ktoś wmówi nam, jak jest i jak być powinno. Ja nie wiem, czy jestem za czy przeciw. Widzę zarówno dobre jak i złe strony takiego układu. Ale ten film pozwolił mi lepiej wyobrazić sobie taką sytuację. Dlatego polecam – szczególnie tym, którzy lubią mieć coś do powiedzenia na każdy temat!


Data wpisu: 29 lutego, 2012 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie chcemy męskich mężczyzn

Ciężko jest być mężczyzną w XXI wieku, nie przeczę! Trzeba redefiniować swoją rolę, dostosowywać się do nowych wymagań i oczekiwań. Typowy samiec alfa odchodzi do lamusa i ustępuje miejsca zwykłemu, przeciętnemu facetowi! Specjalnie dla was wyselekcjonowane dowody na to, że kobiety nie chcą już męskich mężczyzn!

877661 78371318 300x258 Nie chcemy męskich mężczyzn
facet

Chłopców od dziecka wychowuje się w kulcie siły, dominacji i odwagi. Potem to pokutuje – gdy taki twardziel spotyka kobietę i chce się z nią związać. Do tej pory miał nie płakać i nie okazywać uczuć, teraz powinien zacząć. Ale to nie jedyny problem…

1. Są agresywni!

Według wielu facetów bycie męskim wyraża się przez okazywanie siły i bycie agresywnym. Siła owszem, imponuje kobietom, w sytuacjach uzasadnionych – fajnie, gdy mężczyzna potrafi obronić siebie, swoją wybrankę i najbliższych. Ale agresywność werbalna, nieustępliwość, kłótliwość i upór nie są już tak mile widziane!

2. Dowodzą innymi!

Mali chłopcy w czasie zabawy wyznaczają sobie role, mają przywódcę, każdy zajmuje określoną pozycję w hierarchii. Dziewczynki współpracują, negocjują role i tworzą wspólnoty. Duzi chłopcy, tak zwani mężczyźni, którzy chcą być męscy, mają tendencję do dominowania, przewodzenia i mówienia innym, co mają robić. A żadna kobieta nie lubi być kierowana i ustawiana przez faceta. Mężczyźni, którzy dyskutują, współpracują i są tolerancyjni, są bardziej atrakcyjni od dominujących samców alfa.

3. Są brutalni.

Silne męskie ramie to coś, co kobiety lubią najbardziej. Ciepła kluska i maminsynek wywołują zażenowanie, pogardę i lekceważenie. Ale! Silny brutal jest dobry tylko na chwilę. Szorstki, cyniczny, niezależny i tajemniczy mężczyzna jest pociągający tylko w niektórych sytuacjach. Dobrze jest, gdy potrafi w odpowiednich momentach stać się czuły, opiekuńczy i wrażliwy, gdy okazuje uczucia, jest ciepły i delikatny.

4. Zarabiają pieniądze i uprawiają seks!

Dzisiaj to już nie wystarczy. Współczesny mężczyzna ma być nie tylko głową rodziny i kochankiem, ale ojcem, przyjacielem, powiernikiem i towarzyszem. Ma być aktywny i zaradny zawodowo, powinien być troskliwym i dobrym ojcem, wiernym mężem, doskonałym kochankiem. Świetnie gdy potrafi gotować, zajmować się domem, gdy pielęgnuje kwiatki, piecze ciasta i prasuje koszule. Żeby robić to wszystko, trzeba zejść z piedestału męskości i upodobnić się nieco do kobiet.

5. Wiedzą wszystko najlepiej!

Urażona męska duma to coś okropnego. Kobiety wcale nie lubią upartych facetów, którzy nigdy nie ustąpią (nawet trochę). Wcale nie szukają ideałów i mężczyzn znających odpowiedź na każde pytanie. Zazwyczaj wybierają takich, którzy mają coś w głowie, z którymi można rozmawiać, śmiać się, bawić i robić wiele innych rzeczy. Mężczyźni wcale nie powinni twardo obstawać przy swoim, żeby zyskać aprobatę!

Panowie – nie musicie być twardzi, niezłomni i wyzuci z uczuć! Możecie płakać, gdy czujecie taką potrzebę, nie będziecie przez to mniej męscy – tylko bardziej ludzcy! Nie bójcie się swoich emocji, popełniajcie błędy, przyznawajcie się do tego, że czasem się boicie albo czegoś nie wiecie! Takich kochamy was najbardziej!


Data wpisu: 28 lutego, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Głosuj na "Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!"

Jak głosować?
http://www.kampaniespoleczne.pl/zestawienia,18,2,10_hitow_najlepsze_polskie_kampanie_spoleczne_2011_r_glosowanie

TO 300x200 Głosuj na Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!
Emilia Bylińska – Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka! – fot. Małgorzata Rudnicka

Głosujcie na Bez książki seksu nie będzie
Konkurs trwa do 12 lutego

Portal KampanieSpoleczne.pl ogłosił nominację 10 kampanii społecznych do tytułu najlepszej polskiej kampanii 2011. Wśród nominowanych jest również nasza akcja – “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”(http://www.kampaniespoleczne.pl/zestawienia,18,2,10_hitow_najlepsze_polskie_kampanie_spoleczne_2011_r_glosowanie)

Jest nam strasznie miło być w gronie wyróżnionych, ale jeszcze milej jest wygrywać dlatego zapraszamy do głosowania na naszą akcję. Chcemy, żeby nasz projekt rozwijał się i rósł w siłę – Wy możecie się do tego przyczynić!

Zapraszajcie znajomych, polecajcie dalej, piszcie o nas na swoich blogach i stronach. Każdy głos jest dla nas ważny.

Dziękujemy za wsparcie, pomoc i ciepłe słowa – razem możemy coś zmienić, a jak nie, to przynajmniej poczytać icon smile Głosuj na Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!


Data wpisu: 8 lutego, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie lubię pedałów, ale Ciebie podziwiam co zrobiłeś

Kiedy uświadomiłeś sobie, że jesteś gejem?
Od najmłodszych lat czułem się inny, nie pasowałem do rówieśników. Czasami myślę sobie, że robiłem to specjalnie. Koledzy biegali za piłką na boisku, ja przesiadywałem w bibliotece. Oglądali mecze i filmy sensacyjne typu “zabili go i uciekł”, ja wolałem melodramaty i romantyczne kino. Oni woleli swoje męskie grono, ja trzymałem się z dziewczynami. Ironia losu, prawda?

d78a720002176b625bf7a08bf2673bbc 214x300 Nie lubię pedałów, ale Ciebie podziwiam co zrobiłeś

coming out

Odstawałem od grupy, małomówny, zawsze nos w książce, bujający w obłokach. Outsider. To była kwestia czasu aż dojrzeję do kolejnego stopnia mojej “inności”.

Czyli kiedy dokładnie powiedziałeś sobie “Jestem gejem”?
W gimnazjum. Nie powiedziałem tego. Spodobał mi się chłopak o rok młodszy ode mnie. Fakt, wcześniej zauważyłem, że błędnym wzrokiem bardziej oglądam się za kolegami. Jednak wtedy myślałem “Chciałbym tak wyglądać”, bycie nastolatkiem to cały czas oceniania i porównywania się. Nic z tym nie robiłem. Ale z Łukaszem było inaczej. Byłem w drugiej klasie gimnazjum, miałem trzynaście/czternaście lat. Był pierwszy dzień roku szkolnego. Wszyscy byli w kościele na mszy – taka świecka tradycja, pomodlić się o spokojne dziesięć miesięcy. Stałem w przedsionku, bo ciżba się zebrała, że nawet szpilki nie wsadziłeś. Po mojej lewej stronie stał wyższy chłopak w bordowym garniturze. Pierwszoklasista – pierwszy dzień w nowej szkole. Wyglądał na starszego. Non stop na niego zerkałem, zaintrygował mnie. Ale nigdy nie spodobał mi się facet na żywo. Przez prawie dwa lata wyglądałem Łukasza na korytarzach. Rzadko do niego zagadywałem. Miałem kilkanaście lat, uczyłem się w prowincjonalnej szkole – bałem się tego uczucia, chciałem się tego wyprzeć. Załamałem się.  Ale dzięki przyjaciółkom przetrwałem. Zaakceptowałeś siebie, ale dopiero po opuszczeniu murów gimnazjum. Trzecia klasa to był czas mojego coming out przed samym sobą.

Kiedy i komu powiedziałeś, że jesteś homoseksualistą?
Agnieszce, przyjaciółce. Pamiętam ten dzień dokładnie. Byliśmy w gimnazjum po lekcjach. Agnieszka razem z koleżankami prowadziły sklepik uczniowski. Nasza klasa uważała go jako swoją metę. Zebraliśmy się tam w kilka osób, aby przeczekać na mszę. Tak, na mszę. To był czas przygotowań do bierzmowania i każdy z nas musiał uczęszczać w mszy – wszystkie niedziele i pierwszy piątek miesiąca. Nie wiem, kto powiedział w żartach, że wyglądam na geja. Nic nie powiedziałem, nie było ode mnie żadnego ataku, jakbym tego nie słyszał. Agnieszka potraktowała to poważnie, zapytała się mnie wprost jak byliśmy sami. Potwierdziłem. Nie pamiętam jej pierwszych słów, ale chyba były optymistyczne. W liceum nawet próbowała mnie zeswatać ze swoim znajomym. Później pomału inne bliskie mi osoby poznawały mój mroczny sekret, ale zawsze to były moje przyjaciółki. Według mnie łatwiej to przyjmują. Albo ludzie, którzy cię lubią i znają, nie opuszczą z powodu takiej “błahostki”.

To był Twój prywatny coming out. Na publiczny czekałeś kilka lat. Dlaczego?
Przez ten czas byłem samotnym gejem, nie czułem takiej potrzeby aby wykrzyczeć wszystkim lub wypisać na czole “Jestem gejem”. To wszystko się zmieniło, kiedy się związałem. Ja nie potrafię ukrywać swoich pozytywnych uczuć, u mnie wszystko co jest w sercu wypływa na twarz. Chodziłem uśmiechnięty. Nawet w pracy. Byłem szczęśliwy i chciałem nim zarażać. Zaczęły się pytania o powód mojego stanu. Odpowiadałem enigmatycznie, że znalazłem “swoje kochanie”. Mój wielki coming out miał miejsce na naszej-klasie.pl. W Dzień Św. Walentego wstawiłem zdjęcie ze swoim ówczesnym partnerem. Staliśmy objęci na moście Św. Jana na tle czerwonych baloników. W ciągu jednego dnia miałem kilkaset wyświetleń, prawie wszyscy moi znajomi zaglądali na mój profil. Większość domyśliła się co w trawie piszczy. Dostałem mało komentarzy, ale wszystkie były pozytywne.

Jak zareagowała na to rodzina, znajomi?
Zacznę od znajomych. Oczekiwałem burzy, gradu pytań, nawet kilka negatywnych epitetów. Na palcach jednej ręki mogę policzyć pytania co do mojej orientacji. Nikt nie był wstrząśnięty, przyjęli tą wiadomość z normalnością jakbym związał się z dziewczyną. Niektórzy mówili, że się domyślali. Może i fakt. Nie ukrywałem za kim się oglądam w pracy. Więc to był mały deszcz z dużej chmury. Pozytywnie. Mogę przytoczyć pewną wymianę zdań z żonatym kolegą:
– Jak ty możesz to robić z facetem?
– A jak ty możesz to robić z kobietą?
– Normalnie.
– Ja też normalnie.
Niczego od tamtej pory nie ukrywam. Jestem sobą. Wreszcie.

A rodzina?
Na drugi dzień po walentynkach zadzwoniłem do mamy. Na początku typowa rozmowa o niczym. A później:
– Mamo… Wiesz, że podobają mi się mężczyźni?
– Głupi jesteś.
Znam swoją mamę i znam ten ton, przyjęła to ze spokojem. Później powiedziała, że się domyślała. Tak jak większość  rodziny. Ale najbardziej bałem się reakcji mojego najstarszego brata. Dla mnie on zawsze był typem prawdziwego mężczyzny, samcem alfa, ulubieńcem tłumu, prawie ideałem. Na święta Wielkiejnocy pojechaliśmy razem z rodziną do jego domu. Jak to bywa na takich spotkaniach nie siedzieliśmy przy herbacie. Mając trochę promili porozmawialiśmy istnie po męsku.
Brat: Jak tam?
Ja: Z czym?
B: No wiesz.
J: Dobrze. – inteligentnie się domyśliłem
B: Jesteś szczęśliwy?
J: Jestem
B: To dobrze
Rodzina i znajomi sprawili mi naprawdę wielką niespodziankę taką reakcją. Prawie nie było reakcji. Może kręcą nosem i nie podoba im się homoseksualizm. Ale ze względu na mnie ukrywają to nie chcąc mnie ranić. Albo wyłażą z założenia, że to moja sprawa co robię w łóżku i z kim. Jednak to była reakcja na suchy fakt. Jakbym powiedział przez telefon, że przefarbowałem włosy na zielono, a rozmówca na to, że ok to twój wygląd. A jak już mnie zobaczą z tą fryzurą, widać po nich zniesmaczony grymas na twarzy. Więc dopiero poznam ich uczucia jak zobaczą mnie z drugim facetem. Poznam kto mówił prawdę a kto ukrywał swoje poglądy. Tych drugich nie wykreślę, ponieważ nie chcieli mnie zranić. Oprócz rozmowy z mamą i z bratem. Pamiętam zdanie kolegi z pracy: “Nie lubię pedałów, ale Ciebie podziwiam co zrobiłeś.”. Sam fakt, że coming out otwiera oczy ludziom na ciebie cieszy. Jednak ludzie, którzy widzą, że jesteś normalny, zmieniają zdanie co do homoseksualizmu. Boimy się tego, czego nie znamy.
Procesy coming out są potrzebne, burzą stereotypy.

Wywiad nie jest fragmentem prezentowanej książki 


Data wpisu: 2 lutego, 2012 autor wpisu: Dariusz  |  Komentowanie nie jest możliwe

"Nie czytasz? Wymień się książką!":)

czyli….”Wymienił stryjek Topora na kijek”:)

ZAPRASZAMY NA PIERWSZĄ GIEŁDO-GRĘ WYMIANY KSIĄŻEK pod patronatem akcji “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”:

Femen 300x197 Nie czytasz? Wymień się książką!:)

Femen – Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka! – fot. Gabriel Piernikarz

GDZIE i KIEDY?
Spotykamy się 28 stycznia (sobota) o godz. 16.00 w Herba Thei.

ZASADY?
Każdy uczestnik przynosi ze sobą książkę, z którą gotowy jest się rozstać. Lub kilka. Siedzimy sobie przy stolikach, rozmawiamy, oglądamy książki innych i negocjujemy transakcje wymiany. Jest to rodzaj gry, bowiem nie każdy będzie chciał wymienić się z nami bezpośrednio, tylko trzeba będzie być może zawierać transakcje wielostronne, wiązane. Targować się, przekonywać, używać podstępów, brać na litość etc.;) Będzie też okazja aby swoje książki krótko przedstawić. Każdy ostatecznie wyjść musi z przynajmniej jedną nową książką.

NAGRODY?
Osoba/y którym uda się wymienić największą liczbą książek, lub też dokonać najbardziej spektakularnej transakcji (nieobiektywne jury stanowi Grupa Twórcza Qlub Xsiążkowy) dostaną kultowy kalendarz kampanii “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!”

ATRAKCJE?
Specjalnie na tę okazję Herb Thea stworzyła kompozycję herbacianą “Czytasz? Sprzedam Ci się tanio!”;) w promocyjnej cenie oraz wybór trunków.

UWAGA: GiełdoGra zakończy się otwartym spotkaniem Qlubu Xsiążkowego “U naszych Sąsiadów” o godz. 19.00. Lekturą, która będziemy omawiać to “Mapa i Terytorium” Michela Houellebecq’a. Chcesz zobaczyć jak taki Qlub wygląda?
Zostań:)

Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy!


Data wpisu: 21 stycznia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Co u Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka?

Akcja “Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka” – promująca czytelnictwo w konwencji erotycznej, rozwija się w zawrotnym tempie. W ciągu zaledwie czterech tygodni osiągnęła ponad 5 000 fanów na Facebooku (facebook.com/nieczytasz) i kilkadziesiąt tysięcy odwiedzających stronę, setki wspomnień w mediach i w internecie. A wszystko za sprawą chwytliwego hasła i celebrytów, którzy popierają akcję.   

TO 300x200 Co u Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka?

Emilia Bylińska

- Zdecydowanie nie spodziewaliśmy się takiego zainteresowania ze strony ludzi i mediów – mówi Monika Czaplicka, rzeczniczka akcji. – Boję się, co będzie dalej.

Szczególnie, że kampania dopiero się rozwija – kolejne zdjęcia są ujawniane, zgłaszają się nowi celebryci – z kraju i ze świata. Głównym wydarzeniem będzie wystawa w warszawskim Traffic Clubie, która rusza od 16 grudnia na II piętrze, między regałami z literaturą polską i obcojęzyczną.

Inicjatywa otworzyła się również na wszystkich czytelników. „Ludzie zaczęli przysyłać nam własne foty z lekturą w łóżku, często przedziwne – mówi Bianka Siwińska, inicjatorka akcji. – Postanowiliśmy je także włączyć w naszą wystawę. Każdy, kto ma ochotę, może zrobić sobie zdjęcie w łóżku z książką i wysłać do organizatorów akcji. Trzeba pamiętać o wypełnieniu i podpisaniu oświadczenia o wykorzystaniu wizerunku – bez tego nie ma możliwości, żeby zdjęcie zostało wykorzystane. Szczegóły jak to zrobić znajdziecie na stronie www.nieczytasz.pl

Grupa Twórcza Qlub Xsiążkowy pracuje nad kolejnymi odsłonami akcji. Oprócz marzeń o przyszłorocznym kalendarzu, pracują nad możliwością pokazania wystawy w innych miastach Polski. Aby tak się stało potrzebne są jednak fundusze.
– AG Complex, nasz główny sponsor, zaoferował wydrukowanie kalendarzy, wystawy i zorganizowanie wernisażu, nie ma jednak możliwości, żeby sponsorował podróże i prezentowanie zdjęć poza Warszawą. Liczymy, że zgłoszą się do nas miejsca zainteresowane współpracą – najlepiej opłaceniem transportu i darmowym wystawieniem – lub firmy, które postanowią nas sponsorować – tłumaczy Siwińska, inicjatorka – Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Szczególnie, że może to być bardzo dobra okazja dla producentów mebli lub wydawców książek, żeby się z nami zareklamować – chętnie zrobimy zdjęcia w konwencji product placement.

W akcji wzięli udział m.in: Gabriel Fleszar, Kazimiera Szczuka, Sylwia Chutnik, Anna Laszuk, Marcin Szczygielski, Katarzyna Szustow, Iza Meldo, Nasta Niakrasava, Kapela ze Wsi Warszawa czy Paweł Althamer.


Data wpisu: 15 grudnia, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

Greczynki (i Grecy) mieli olispo. Rzymianki (i Rzymianie) mieli diletto. W Staropolsce niepodzielnie panował godmisz. Chinki, Japonki, Egipcjanki… też coś miały, ale nazwy tychże powylatywały mi z głowy. Zresztą, nazwa nie tak ważna, ważne jest to, że wszelkiego rodzaju zabawki erotyczne nie są wynalazkiem XX wieku.

 

1 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

Używali i nadal używają ich ludzie z całego świata ku swej rozkoszy i zadowoleniu. A jednak nadal wiele osób nie może znieść myśli, że jakaś kobieta ma wibrator (tak jak pracownicy tego lotniska) i może się z jego użyciem masturbować. Dlatego też w nawiązaniu do letniej kampanii Masturbuję się, bo lubię ogłaszam kolejną – komplementarną do tamtej. Tym razem liczę na Waszą fantazję i Wasz udział. Pokażmy, że gadżety erotyczne są powodem naszej frajdy! I że nikt nas nie zawstydzi słowami “ona ma wibrator”. Obalmy stereotyp, według którego posiadaczka wibratora jest “sfustrowaną starą panną, której żaden facet nie chciał” bądź też “seksualnym wampem, którego nikt nie jest w stanie zaspokoić”. Pokażmy, że zabawki są dla zabawy – w parze, solo lub w czasie orgii i że nigdy nie są rywalami seksualnymi naszych partnerów! icon biggrin Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji Mam wibrator! I nie zawaham się go użyć.

 

Jak się włączyć? Wystarczy wysłać swoje zdjęcie, na którym widniejecie razem ze swoim ulubionym gadżetem erotycznym (zdjęcie zwykłe, w ubraniu, wystarczy, że gadżet jest erotyczny:). Adres: v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl. Nie musi to być koniecznie wibrator. Wszelkie dilda, kulki waginalne i inne zabawki seksualne też wchodzą w grę. Wasze nadesłane zdjęcia zostaną opublikowane na portalu.

 

Na dobry początek zamieszczam swoje zdjęcie. A w sumie zdjęcia – żeby nie było, że skoro mam wibrator, to zasłaniam twarz. icon smile Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

4 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
A ta uśmiechnięta dziewczyna z zabawkami to Dorota Sakowska z Pussy Project – sfotografowałam ją na Dniach Cipki.5 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

Aby było Wam milej, jedną z osób, które wezmą udział w akcji, nagrodzimy super wystrzałowym i nowoczesnym gadżetem Lelo – Tiani, który widać na załączonym poniżej obrazku.

 

3 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
Pierwszy na świecie masażer dla par, który można zakładać, z bezprzewodowym pilotem Tiani™ jest znaczącym produktem dla par na całym świecie; luksusowy dodatek do waszego życia miłosnego, który może być przez kobiety noszony podczas stosunku, albo dla intymnego doświadczenia bez użycia rąk. Cechujący się rewolucyjną technologią SenseMotion™, z bezprzewodowym pilotem – zwykłe wstrząśnięcie nadgarstkiem zmienia wzory wibracji, w takim momencie jaki wybierzesz. Więcej niż to – wyprodukowany z wodoodpornego silikonu, z gładką i giętką formą, przynosi obu partnerom absolutny komfort – czyniąc świetne doświadczenia jeszcze lepszymi, a jednocześnie ustanawiając nowy standard wśród masażerów dla par na całym świecie.

 

 

Skichałem się. Spróbuj później.

 

Na zdjęcia czekam na 12 grudnia, tak, aby przed świętami Tiani już do Was trafiła.

 

A tu nadesłane przez Was zdjęcia, na których są: Ania z uśmiechniętym dildem, Oliwia i Dorota. Trzy bezpruderyjne kobiety. Gratulacje! icon biggrin Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 

6 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
7 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
8 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!
9 Mam wibrator. I nie zawaham się go użyć!

 


Data wpisu: 7 grudnia, 2011 autor wpisu: Seksualnosc_Kobiet  |  Komentowanie nie jest możliwe

"Kiedyś modliłem się, żeby nie być gejem"

Teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi do kościoła boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego1155178 51174616 Kiedyś modliłem się, żeby nie być gejem“Drogi Ojcze Święty! Apelujemy o potępienie przemocy wobec lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych oraz o współpracę w sprawie zniesienia karalności aktów homoseksualnych na całym świecie. Milczenie Waszej Świątobliwości jest interpretowane przez ludzi dokonujących morderstw, tortur i przemocy jako przyzwolenie na te działania” – taki list złożyli w czerwcu w Watykanie przedstawiciele Europejskiego Forum Chrześcijan Gejów, Lesbijek, Osób Biseksualnych i Transpłciowych w Watykanie przy okazji odbywającej się w Rzymie EuroPride – ogólnonarodowej parady mniejszości seksualnych.

Odpowiedzi nie dostali.

Inicjatorami listu byli Polacy z grupy Wiara i Tęcza. Później na swojej stronie opublikowali list do polskich biskupów. “Chcemy pozostać we wspólnocie Kościoła, gdyż wierzymy Jezusowi, który go założył i pozostawił nam wszystkim jako szczególną przestrzeń swojej żywej obecności. ( ) Jednocześnie nie możemy wbrew własnemu sumieniu zrezygnować z tak istotnej części naszej osobowości, jaką jest zdolność do pięknej miłości do drugiego człowieka. (…) Nie możemy milczeć i udawać, że nie istniejemy” – napisali.

Listu jeszcze nie dostarczyli biskupom. Chcieli go wręczyć sami, ale siostra zakonna w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski powiedziała, że nie przyjmie takiego przesłania. Wyślą go więc niebawem poleconym.

Boże, daj mi odwagę

Grupa Wiara i Tęcza powstała nieco ponad rok temu w Krakowie. Skupia chrześcijan – gejów, lesbijki, są też osoby heteroseksualne. To w większości katolicy. Mówią: – Chcemy zmienić Kościół. Aby to zrobić, trzeba rozpocząć merytoryczną dyskusję.

Kiedy w lutym w “Dużym Formacie” ukazał się tekst “Gej twoim bratem w kościele”, do grupy dołączyło wielu nowych członków. Ludzie zaczęli spotykać się nie tylko w Krakowie, ale też w Katowicach, Trójmieście, Opolu, Poznaniu i w Warszawie.

Piątkowy wieczór, siedziba Lambdy Warszawa przy Żurawiej. Ta organizacja, która od lat walczy o prawa mniejszości seksualnych, użyczyła miejsca chrześcijanom z Wiary i Tęczy, by nie musieli spotykać się w kawiarniach. Siadamy wokół stołu, na którym leżą Biblie. Niektórzy są tu pierwszy raz.

Karol niedawno wstąpił do jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej, jest studentem. Agnieszka – katoliczka, później dowiem się, że od sześciu lat ma partnerkę. Maks – lider grupy, katolik, świeżo po studiach. Kazimierz – starszy mężczyzna, katolik, ma ze sobą kieszonkowe wydanie Pisma Świętego, z którego wystaje mnóstwo kolorowych karteczek. Jest też Kacper – w Warszawie jest przejazdem, nie mieszka w Polsce.

Na stojaku wyeksponowane są zasady obowiązujące w czasie spotkań: nie przerywamy sobie, nie obrażamy się, szanujemy poglądy innych.

Maks: – Zacznijmy od modlitwy.

Wstajemy. “Dobry Boże, boję się następnego kroku, mam ochotę uciec. Problemy przerastają mnie i przygniatają. Daj mi odwagę, by ustać i zmierzyć się z tymi wszystkimi problemami. Amen”.

Agnieszka: Zrodził się we mnie spokój 

Przez wiele lat działałam w grupie związanej z Odnową w Duchu Świętym. Przeżywałam dramat. Liczyłam na cudowne uzdrowienie. Czekałam na tego właściwego mężczyznę. Myślałam o wspólnocie zakonnej, o życiu w samotności. Ale to nie było moje powołanie. W końcu odważyłam się – związałam się z dziewczyną. I automatycznie zerwałam z Kościołem, przez lata nie czułam się jego częścią. Aż w pewnym momencie potrzeba bycia z Bogiem stała się silniejsza. Sama sobie powiedziałam, że nie mogę odwrócić się od Kościoła.

Wierzę głęboko, że Bóg nie chce, żebym zrezygnowała z relacji z Nim. Moja orientacja to nie jest jakiś wyskok, coś, co można zmienić lub poskromić. To przecież nie są tylko akty seksualne, ale też kwestia psychiki. Decydując się na abstynencję seksualną – jak chce tego Kościół katolicki – spłaszczyłabym moje życie emocjonalne. Zresztą wydaje mi się to schizofreniczne.

Wcześniej czułam złość, bunt. Kiedy odkryłam w swoim sumieniu, że to, że jestem lesbijką, nie jest dla Boga problemem, zrodził się we mnie spokój. Już wiem, że nie muszę walczyć z całym światem, z Kościołem.

Ważne, żebyśmy sami, w środku, dojrzewali do tego, kim jesteśmy. I po to jest ta grupa. Bo jeżeli wiem, że jest jedna, druga, trzecia osoba, która czuje się podobnie jak ja, utwierdzam się w przekonaniu, że moje myślenie nie jest odosobnione. I uznaję, że – jeżeli chodzi o podejście do osób homoseksualnych – to Kościół katolicki się myli. Opiera się na literalnym i oderwanym od kontekstu historycznego tłumaczeniu Biblii, a przecież, jeżeli chodzi np. o niewolnictwo czy prawa kobiet, od takiego interpretowania odszedł.

Karol: Czuję potrzebę celibatu

Byłem ministrantem, prawie kościelnym. Działałem w oazach, scholach. Kiedy uświadomiłem sobie, że jestem gejem, przeżyłem bunt. Nie tylko przeciwko Kościołowi katolickiemu, ale ogólnie przeciwko nauce chrześcijańskiej. Wydawało mi się, że inne Kościoły mają podobny stosunek do homoseksualizmu jak katolicy. A księża katoliccy – miałem wrażenie – żyją w innym świecie. Dla większości ważne jest, że św. Paweł napisał, iż mężczyźni sypiający z mężczyznami nie odziedziczą Królestwa Bożego. I koniec. Nie ma o czym dyskutować.

Zacząłem się interesować tym tematem. Pytałem w cerkwi. Tam też jest tradycjonalistyczne spojrzenie na te sprawy. Ale tu więcej zależy od człowieka. Jest więcej miejsca na dialog. Rozmawiałem z przedstawicielami Kościołów protestanckich. I o ile na świecie takie Kościoły otwierają się na związki homoseksualne, niektóre nawet błogosławią je, o tyle w Polsce jeszcze nam do tego daleko. Duchowni protestanccy boją się rozłamu.

Dowiedziałem się, że jest coś takiego jak teologia starokatolicka. Spotkałem się z księdzem jednego z Kościołów Ekumenicznej Wspólnoty Katolickiej. Obowiązuje w niej zakaz dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu. Każdy człowiek, też gej, ma prawo uczestniczyć w pełnym życiu wspólnoty. Przystąpiłem do niej. Nie chodzi tylko o moją orientację. Odpowiada mi podejście liberalnych starokatolików do współczesnego świata. Na przykład bezżeństwo nie może być narzucone z góry. Ja chciałbym zachować celibat. Czuję taką potrzebę.

Maks: Chciałem żyć w związku

Działałem w ruchu Światło – Życie. Początkowo odrzucałem swoją seksualność. Myślałem, że to minie. Ale miałem 16–17 lat i nie mijało. Poszedłem do spowiedzi indywidualnej. Ksiądz powiedział, że to, co czuję, może wynikać z mojego wychowania, z trudnej sytuacji rodzinnej. Zalecił szukać specjalisty. Znalazłem. Podjąłem terapię w celu reorientacji. Tak to się nazywa. W grupie terapeutycznej byłem przez dwa lata. Modliłem się, żeby nie być gejem. Mówiono mi, że jeżeli reorientacja się nie uda, to żeby być prawym chrześcijaninem, będę musiał żyć w czystości.

W międzyczasie przeprowadziłem się do Warszawy na studia. Zamieszkałem w akademiku. Poznałem parę gejów, którzy byli z sobą już od dziesięciu lat. I kiedy zobaczyłem, że są szczęśliwi, że między nimi jest coś więcej niż tylko łóżko, to cała terapia, cała ta reorientacja legła w gruzach. Zrezygnowałem z grupy. Czułem, że chcę żyć w związku. Potrzeba znalezienia kogoś bliskiego była najważniejsza. A kiedy już taką osobę znalazłem, wróciłem do chrześcijaństwa. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czy mogę pogodzić moją orientację z religią.

Jestem w Kościele katolickim, ale nie utożsamiam się z nim. Narzucanie osobom homoseksualnym wyzbycia się seksualności uważam za wielki błąd Kościoła. Mój katolicyzm jest w zawieszeniu, ale chrześcijaństwo z całą pewnością nie.

Kazimierz: Staram się wyczuć spowiedników

W innych czasach dorastałem. Już w szkole interesowałem się kolegami. I to mnie denerwowało. Wyznałem to spowiednikowi. Ostrzegł mnie, żebym uważał, bo sodomia – tak powiedział – to najgorsze, co może być. Po jego sugestii zgłosiłem się do seksuologa. To było kilkadziesiąt lat temu. Miałem może 18 lat. Seksuolog pokazywał mi obrazki roznegliżowanej kobiety. Inny wprowadził mnie w hipnozę. Po tych seansach czułem się jeszcze gorzej, miałem nawet samobójcze myśli. Nic z tego leczenia nie wyszło. A trwało lata. Kolejni lekarze, kolejne kliniki. A później przyszedł postęp w nauce i okazało się, że homoseksualizmu w ogóle się nie leczy, bo nie jest chorobą.

I teraz jedyna sprawa, jaka mi została, to pogodzić moją orientację z wiarą. Najbardziej boję się spowiedzi. Staram się wyczuć spowiedników, co mogę powiedzieć, a co nie. W ogóle mówię krótko, raczej nie poruszam tych spraw. Rzadziej też się spowiadam. Ale według mnie w Piśmie Świętym nie ma potępienia homoseksualizmu. Jest potępienie rozwiązłości. W Biblii jest też napisane: “Komu odpuścicie, będzie odpuszczone. Komu zatrzymacie, będzie zatrzymane”. To jedna z podstawowych rzeczy, które mam na względzie, idąc do spowiedzi. Kapłan reprezentuje Chrystusa – jeżeli odpuści mi, to dobrze.

Czy Bóg boi się inności

Po tekście w “Dużym Formacie” do grupy Wiara i Tęcza zgłosiło się kilku rzymskokatolickich księży, którzy zaoferowali swoją posługę, m.in. spowiedź. Maks mówi, że nie traktują homoseksualizmu jak choroby, nie próbują ich nawracać. Grupa była nawet na kilkudniowych rekolekcjach w jednym z rzymskokatolickich zakonów w Polsce. Zaprosił ich tam duchowny.

Karol: – Nie chcę być jakimś wilkiem, który wchodzi gdzieś boczkiem. Chcę wejść główną bramą. Bo przecież nie robię nic złego.

Agnieszka: – Zmiany zachodzą bardzo wolno. Jeżeli dopiero 25 lat temu wykreślono homoseksualizm z listy chorób psychicznych, to proces przekonywania Kościoła katolickiego też musi potrwać. My chcemy rozpocząć dyskusję, bo jako członkowie tego Kościoła mamy takie prawo. Mamy prawo pytać, podważać. Przecież Kościół katolicki to nie tylko papież i hierarchowie, to też wspólnota. Przystępuję do komunii. Św. Tomasz pisał, że sumienie ma pierwszeństwo przed wszystkim. I to, czy mogę przystąpić do komunii, to jest osąd mojego sumienia.

Maks: – Współżycie homoseksualne nie jest grzechem, jeżeli tak jak współżycie heteroseksualne wiedzie ku dobru człowieka. Jeżeli jest to współżycie w miłości, z szacunkiem do drugiej osoby.

Na stronach Wiary i Tęczy kilku innych członków grupy zamieściło swoje opowieści nazwane “świadectwami”. Ze świadectwa Sławy: “Ludzie boją się inności. A czy Bóg boi się inności, jeśli sam je stworzył?”.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10753156,_Kiedys_modlilem_sie__zeby_nie_byc_gejem_.html?as=1&startsz=x


Data wpisu: 5 grudnia, 2011 autor wpisu: Gazeta Wyborcza - Wojtek Karpieszuk  |  Komentowanie nie jest możliwe

Lesbijki nie gęsi

Dlaczego tak wiele mówi się o literaturze gejowskiej, a literatura lesbijska wciąż spoczywa w cieniu? Owiana aurą tajemniczości, przemilczana lub pisana między wierszami tak, by nikt nie odebrał jej wprost. Czyżbyśmy wstydziły się pisać otwarcie o tym, co czujemy i czego doświadczamy? 188292 8256 Lesbijki nie gęsiCzy jest to kwestia braku odwagi czy raczej pewnej idealizacji i skupienia się na sferze wyłącznie duchowej? Jest kilka tytułów, kilka powieści, które mniej lub bardziej zasługują na miano literatury lesbijskiej, ale i o tym nie mówi się wiele. Co jest w nas kobietach takiego, że ukrywamy potencjał, wykorzystujemy go w sposób nieadekwatny do zdolności, podczas gdy mężczyźni bez ogródek piszą i mówią o swoich doznaniach i uczuciach?

Warto zatem zadać sobie pytanie czy lesbijki są twórczo bezpłodne czy ukrywają się ze swoją twórczością, przekazem, odcinają od środowiska branżowego, bo tak wygodniej? A może wręcz przeciwnie – może wszystkie szturmują wydawnictwa, ale żadne nie otwiera przed nimi drzwi? Znam kilka portali poetyckich (choć w internecie można ich znaleźć całe mnóstwo) z bliższego wglądu, tzn. z publikacji dzieł własnych i muszę przyznać, że do tej pory natknęłam się na 2 (słownie: dwie) autorki, które nie wstydziły się swojej orientacji i pisały utwory o charakterze homoerotycznym (można rzec, że wręcz programowym w obliczu dość ostrych dyskusji i kpin pod ich adresem).

Przyznam, że sama jako mało odważna przynajmniej początkowo pisałam pod pseudonimem (i to nie jednym); w sieci można gdzieś nawet znaleźć dość obszerne opowiadanie mojego autorstwa. Niemniej patrząc na owo usilne kamuflowanie się
“współsióstr” postanowiłam wyrazić to, co czuję za pomocą języka, którym przecież posługuję się na co dzień – czy to w domu, w pracy, czy w związku. Bo przecież lesbijki nie gęsi i swój język mają…

A jakie są Wasze doświadczenia w tym względzie?

 


Data wpisu: 29 listopada, 2011 autor wpisu: Ilona  |  Komentowanie nie jest możliwe

BEYONCE — pierwsze fragmenty DVD "Live At Roseland" już w sieci! TO NIE JEST ZWYKŁY KONCERT!

Zapowiadane na 5 grudnia koncertowe DVD Beyonce „Live At Roseland” okazuje się być nie tylko kolejnym koncertem wokalistki – udostępnione właśnie w sieci fragmenty pokazują, że w niektórych utworach czeka historyczna podróż przez wszystkie etapy kariery Beyonce – od nieśmiałych prób w salonie, przez pierwsze występy z Destiny’s Child bo najbardziej pamiętne momenty z jej solowej kariery – duet z Tiną Turner, Prince’m czy spotkanie z Michaelem Jackosnem. 4 standard cover BEYONCE   pierwsze fragmenty DVD Live At Roseland już w sieci! TO NIE JEST ZWYKŁY KONCERT!Od dzisiaj na oficjalnej stronie artystki obejrzeć można koncertowe, wzbogacone o wspomniane ujęcia, wykonanie ”I Was Here” i „End Of Time”. Dodajmy, że DVD „Live At Roseland” zawierać będzie rejestrację sierpniowych koncertów Beyonce w Nowym Jorku i znajdzie się tam aż 26 jej hitów, w tym prawie wszystkie utwory z nowej płyty ‘4’ (wśród nich singlowe przeboje „Best Thing I Never Had”, „Run The World (Girls)”, „Countdown” i „Love On Top”).

 

Fragmenty DVD można zobaczyć TUTAJ.


Data wpisu: 17 listopada, 2011 autor wpisu: Sony Music Polska  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!

To nowa kampania społeczna mająca na celu zachęcenie, szczególnie młodzieży, do czytania książek. “Sprawmy, by czytanie stało się modne i fajne!” – głoszą twórcy. Zadanie niełatwe, ale projekt jest pomysłowy.
Kazimiera Szczuka 300x198 Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!
Kazimiera Szczuka

O tym, że poziom czytelnictwa w Polsce jest niski wie większość z nas. Ale nie wszyscy byli gotowi, żeby coś z tym zrobić. W przeciwieństwie do GTQX – Grupy Twórczej Qlub Xsiążkowy, nieformalnej grupy znajomych, którzy spotykają się, by dyskutować o przeczytanych książkach.
– Znalazłam na Facebooku zdanie Johna Watersa “We need to make books cool again. If you go home with somebody and they don’t have books, don’t fuck them.”. Nasza kampania jest kontynuacją tej myśli. – zdradza Bianka Siwińska, inicjatorka całej kampanii.

GTQX dość szybko pozyskała sponsora – AG Complex – dzięki któremu promocja idei czytelnictwa nabierze realnych kształtów w postaci kalendarza.  Bohaterami kampanii są znakomitości popkultury – Kazimiera Szczuka, Sylwia Chutnik, Kapela ze Wsi Warszawa, Marisha, Ania Laszuk, a nawet Jeż Jerzy. Każda z postaci została uchwycona w niezwykle intymnej sytuacji z ulubioną książką i łóżkiem w tle. To doskonała ilustracja charakteru kampanii.

- Zgłaszały się do nas kolejne osoby i nagle okazało się, że 12 miesięcy kalendarza to za mało. Wtedy zdecydowaliśmy się na wernisaż – opowiada Monika Czaplicka, rzecznika kampanii.

Chęć udzielenia pomocy przy realizacji wernisażu wyraził jeden z najbardziej charakterystycznych punktów na kulturalnej mapie – warszawski Traffic Club, który zdecydował się oddać swoją przestrzeń na użytek tego szczytnego celu. I tak oto już 15 grudnia będzie można zobaczyć namacalne efekty całej akcji, a także porozmawiać z twórcami i bohaterami kampanii.

- Oczywiście nie zdradzamy jeszcze wszystkiego. Mamy przygotowanych kilka niespodzianek. Wszystkie znajdziecie na naszym fan page na Facebooku. – dodaje Czaplicka.

Gwiazdy do sesji malowała Emilia Bylińska z EB make up, a zdjęcia zrealizował zespół znakomitych fotografów i fotografek: Małgorzata Mikulska, Anna Migos, Nikodem Szymański, Sebastian Skalski, Gabriel Piernikarz, Radosław Cetra, Paweł Grześ i Robert Koliński.

- To fantastyczne, że tyle osób włączyło się do akcji. Jesteśmy też bardzo wdzięczni naszym modelom i modelkom, że postanowili zrobić to społecznie i wszystkim, którzy pracowali, żeby projekt doszedł do skutku. – cieszy się Siwińska – Już obmyślamy co możemy zrobić z taką świetną energią i ciekawym projektem dalej.
Wydrukowane kalendarze zostaną przekazane wybranym organizacjom pozarządowym, aby te mogły wykorzystać je do wsparcia swojej działalności.


Data wpisu: 16 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Miłości życia tam nie spotkacie

Jeśli masz trzydzieści lat, jesteś poważną, doświadczoną  życiowo osobą i wchodzisz na plac zabaw pełny nadpobudliwych, rozwrzeszczanych dzieci – jakie są reakcje obronne twojego organizmu? Lęk i przerażenie motywujące do szybkiej ucieczki? A może zalewa cię zimny pot, gdy próbujesz przecisnąć się przez zgraję będących w amoku niepełnoletnich zombie, w poszukiwaniu ustronnego miejsca dla siebie? Spuszczasz głowę i udajesz, że ty to nie ty i wcale cię tam nie ma?

(…) biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek miejsc dla lesbijek to wielkim grzechem jest narzekać.

img 022 2 300x200 Miłości życia tam nie spotkacie

Koncert Marishy w Glamie

Wszystkie trzy reakcje towarzyszą mi za każdym razem, gdy schodzę długimi schodami, legendarnego już, klubu Glam przy ul. Żurawiej. Nie, nie jest to miejsce dla starych ludzi, ale biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek miejsc dla lesbijek to wielkim grzechem jest narzekać. Do Glamu się więc chodzi, bo nie ma lepszych miejsc lub po prostu nie chodzi się nigdzie. Chyba, że jest się nastoletnim, wypacykowanym gejem, otoczonym wianuszkiem swoich heteroseksualnych, przestylizowanych przyjaciółek lub lokalnym celebrytą i wtedy chadza dumnie do Huntersa. Ewentualnie klubowiczem na amfetaminowej diecie przemykającym do Luzzter.

Glam funkcjonuje od niedawna, ale trzeba przyznać, że mimo wielu nie dociągnięć świetnie daje sobie radę w mieście, gdzie takie lokale zamykają się szybciej niż otwierają, a większość z nich to  miejsce schadzek mocno zaawansowanych wiekiem panów i bardzo młodych poszukiwaczek sponsorów. Nie wspomnę już o padających branżowych Show czy Le Garage (dawna remiza czyli Rasko). I na tym kończą się plusy Glamu – w centrum Warszawy, można palić i nie jest w stanie upadłości, chyba.

Gdyby zrobić ankietę „Z czym kojarzy ci się Glam?” zapewne  najwięcej osób odpowiedziałaby „z wywalającym koło północy kiblem”.

img 047 198x300 Miłości życia tam nie spotkacie

Marishaa

Gdyby zrobić ankietę „Z czym kojarzy ci się Glam?” zapewne  najwięcej osób odpowiedziałaby „z wywalającym koło północy kiblem”. Przepraszam za słowo „kibel”, ale nijak tego toaletą nazwać nie można. Pourywane baterie i umywalki, resztki różowych futerek na ścianach, notoryczny brak mydła, smród oraz długie kolejki w części “damskiej” (tylko z nazwy) przemawiają chyba wystarczająco za tym, że Wersal to nie jest. Kolejka do kibla to kolejny przystanek na imprezie. Można w niej poznać nowych ludzi, których i tak się nie zapamięta, dostać w twarz lub być złapaną za pupę przez pijaną nastolatkę bawiącą się w bycie lesbijką. Czasami naprawdę warto przetrzymać załatwianie potrzeb do powrotu do domu lub chodzić w pampersie. Kibel w związku z tym doczekał się na facebooku nawet swojego fanpage’a.

Kolejne skojarzenie to kradzieże. Kradną wszędzie, ale w Glam na potęgę i dosłownie wszystko, łącznie ze słomkami w pełnym kuflu. Szczególną popularnością cieszyły się szklane kryształy z żyrandoli.Ostatni, samotnie wiszący, widziany był podobno jeszcze 3 dnia po otwarciu klubu.

Na wspomnienie, w tym zacnym artykule, zasługuje również profesjonalna obsługa. Część jest naprawdę profesjonalna, a część taką udaje myśląc, że po wciągnięciu w kiblu kilku kresek szybciej będzie sprzątać cały weekendowy syf ze ścian, sufitów i podłogi. I czy w ogóle niektóre barmanki i barmani są na pewno pełnoletni?

Uwaga! Fryzura misternie układana na czarny Taft nie przetrwa w tej wilgoci nawet pięciu minut.

img 038 199x300 Miłości życia tam nie spotkacie

Marisha w Glamie

Glam to również wieczna sauna w części dansingowej. Choćby nie wiem jak zimno było na zewnątrz, wystarczy wejść do drugiej sali, by na wejściu poczuć spływający po całym ciele pot i lepiące się do czoła włosy. Uwaga! Fryzura misternie układana na czarny Taft nie przetrwa w tej wilgoci nawet pięciu minut. Dlatego panie w stylu butch wiedzą co robią goląc się prawie do łysa – w Glam okazuje się to bardzo praktyczne. Pomijam już fakt, że w weekendy nie da się w Glamie tańczyć, jest to raczej zbiorowe ocieranie się o siebie w takt muzyki, która nota bene jest zwykle całkiem przyjemna dla ucha. Nie mam nic przeciwko ocieraniu się o piękna kobietę, ale niestety piękne i dojrzałe egzemplarze to bardzo duża rzadkość. Owszem, o gustach się nie dyskutuje, ale ciężko jest wodzić wzrokiem za nastolatką lub sobowtórką Justina Bibera w wersji hard. Nie oczekuję oczywiście zaraz jakichś tam tap madl, ale żeby chociaż była pełnoletnia i uprzejma, bo naprawdę niebezpieczne jest to, że przywykam już do zaczepek w stylu „co jest kurwa?!”.  Ponoć właściciel wprowadził pięciozłotowe opłaty za wstęp do klubu (tylko po północy),, co niby ma poskutkować odsiewem tych niechętnie widzianych bywalców. Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia, bo 5zł to nie majątek, a i tak większość napije się na zapas w Pogotowiu Alkoholowym przy ul. Kruczej tylko po to, by później pić całkiem za darmo wodę z kranu, gdy już na amen zaschnie w gardle. I tutaj naprawdę współczuję właścicielom. Cena piwa nie jest wygórowana, jak na klub w centrum miasta, a i tak mało kogo na nie stać. Smutne, bo pensje i czynsz trzeba płacić. Dlatego pewnie tak usilnie spece od marketingu czy eventów (zapewne jest to jedna i ta sama osoba) próbują nadganiać koncertami.

Sceny, której w sumie nie ma, jest podest, a właściwie był, bo ktoś go już rozłożył na czynniki pierwsze.

Tak…koncerty w Glam to prawdziwa gratka dla fanów klubowej muzyki – Izabela Trojanowska, Urszula, Małgorzata Ostrowska oraz Wanda Kwietniewska to prawdziwe gwiazdy glamowej sceny. Sceny, której w sumie nie ma, jest podest, a właściwie był, bo ktoś go już rozłożył na czynniki pierwsze.  Wielki szacunek za chęć wystąpienia w iście spartańskich warunkach Drogie Panie.  Na szacunek nie zasługują natomiast gwiazdki, które wychodzą dosłownie do publiczności (przypominam – brak sceny) i cały koncert odśpiewują z playbacku. I nie, nie można się tłumaczyć złym nagłośnieniem czy kradzieżą działającego mikrofonu. Ostatni koncert Marishy było dowodem na to, że można dać naprawdę dobry koncert, powalić wokalem i całkiem dobrym klubowym repertuarem – nawet przy skandalicznym systemie nagłaśniania.

Każdy na Glam więc narzeka a i tak prawie każda warszawska, branżowa impreza kończy się właśnie tam. Coraz częściej również heteryckie. Nie ma miejsca w stolicy, gdzie jednego wieczoru spotkacie tyle znajomych twarzy i bez skrępowania oraz wydumanej selekcji oddacie się zabawie.  A bardziej wygodnym polecam imprezy w środy i czwartki. Nie ma wtedy kolejek, tłumów, wybijającego szamba czy płynącego potem parkietu, ale miłości życia tam nie spotkacie.


Data wpisu: 15 listopada, 2011 autor wpisu: Emi  |  Komentowanie nie jest możliwe

„A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”

Dziś w cyklu wywiadów rozmawiamy z Kasią Bienias, koordynatorką KPH Zielona Góra, która w roku Anno Domini 2011 startowała z listy Ruchu Palikota do Sejmu. Zapytaliśmy ją o życie w mniejszym mieście, czy związki partnerskie są dla niej ważne i po co w ogóle angażować się w kwestie LGBTQ.

Jeżeli my sami nie zabierzemy się za działanie na rzecz swoich praw, nikt tego za nas nie zrobi, mówi Kasia Bienias

IMG 9322 200x300 „A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”

IMG_9322

Od jak dawna jesteś koordynatorką KPH Zielona Góra?

Koordynacją zajęłam się niemal od samego początku, czyli od września 2009 roku. Początki naszej KPH to samoorganizowanie się, szukanie ludzi do działania, lokalu, współpracy. To czas, w którym poznawaliśmy teorię, wkraczaliśmy w świat organizacji pozarządowych.

Skąd w ogóle pomysł, żeby się tym zająć?

Na jednym z portali LGBTQ pojawiła się informacja o możliwości otwarcia oddziału Kampanii w swoim mieście. Niewiele się zastanawiałam. Wysłałam maila pod wskazany adres i po trzech miesiącach w Zielonej Górze odbyło się spotkanie założycielskie z przedstawicielkami Zarządu KPH. Wcześniej rozmawialiśmy dużo o tym, że środowisko LGBTQ w naszym mieście nie ma miejsca do integracji. Dotychczas organizowaliśmy „zloty”, ale z czasem i to przestawało spełniad swoją funkcję. Potrzebowaliśmy świeżości, pomysłów, możliwości ich realizacji. Chcieliśmy czegoś więcej. Można powiedzied, że KPH „spadła nam z nieba” icon wink „A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”

W Gazecie Wyborczej ukazał się swego czasu artykuł o KPH, w którym były Twoje wypowiedzi i byłaś na zdjęciu – jakie były reakcje ludzi po publikacji?

Głosy podziwu i wsparcia płynęły z każdej strony. 

Tak, to prawda, ukazało się kilka artykułów. Pierwszy z nich dotyczył samego powstania KPH w Zielonej Górze. Wraz z rozwojem KPH i ogólnopolskim programem „Razem Bezpieczniej” Lubuskie pozyskało wojewódzką asystentkę ds. przestępstw z nienawiści, którą jestem. To sprawiło, że ludzie zaczęli interesować się naszą działalnością bardziej. Częściej pisali, zaglądali na spotkania, kontaktowali się z nami na różne sposoby. To bardzo pomogło. Staliśmy się bardziej wiarygodni. Kiedy w kwietniu organizowaliśmy I Dzień Milczenia, doszło do niebezpiecznych sytuacji, w których osobiście obawialiśmy się o swoje bezpieczeństwo. Z pomocą również przyszła Gazeta Wyborcza, dość obszernie opisując całe zajście. Pamiętam, że odezwali się prawnicy z całej Polski, organizacje działające na rzecz praw człowieka. Głosy podziwu i wsparcia płynęły z każdej strony. Kto jeszcze wtedy nie słyszał o zielonogórskiej KPH, z pewnością po tych wydarzeniach wie, że jesteśmy także w Zielonej Górze.

Dlaczego zdecydowałaś się startować z listy Ruchu Palikota?

Ruch Palikota pojawił się nagle. Wcześniej bacznie obserwowałam jego rozwój, ale nie działałam czynnie. Sympatyzowałam. Kiedy pojawiła się możliwość startu, nie zastanawiałam się długo. Dostałam 4 miejsce na lubuskiej liście i dość poważnie podeszłam do tematu. Przyznam, że postulaty Ruchu przypadły mi do gustu, w całości pokrywały się z moimi poglądami na sprawy społeczne, polityczne i światopoglądowe. No i to rozczarowanie polityką SLD…

Dlaczego w ogóle zdecydowałaś się kandydowad do Sejmu?

Od zawsze interesowałam się tym, co dzieje się w kraju i na świecie. Wynikało to z wielu przesłanek. Przede wszystkim dom, w którym była ona obecna od zawsze. Długie rozmowy, czasami światopoglądowe spory. Szkolne dyskusje, olimpiady. W końcu przyszedł czas wyboru – jakie studia? Pomyślałam „a może politologia?”… i tak już zostało. I ten nieszczęsne wybory parlamentarne z 2005 roku. To chyba wtedy dostałam takiego porządnego „kopa” do działania. Jeżeli my sami nie zabierzemy się za działanie na rzecz swoich praw, nikt tego za nas nie zrobi.

Bunja3 248x300 „A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”

Bunja3

Od dawna jesteś w szczęśliwym związku, czy związki partnerskie są dla Ciebie ważne, a jeśli tak, to dlaczego?

Oczywiście! Związki partnerskie są dla mnie priorytetem. Zarówno pary hetero-, jak i homoseksualne, które pozostają w konkubinacie, powinny mieć takie same prawa majątkowe i podatkowe jak małżeńskie. Pary homoseksualne nie mają dotychczas żadnych możliwości regulacji relacji prawnych, ale i osoby pozostające w związkach heteroseksualnych nie zawsze decydują się na małżeństwo – czy to ze względów obyczajowych, nieuregulowanych praw majątkowych, w trosce o dzieci z poprzednich związków. Związki partnerskie zapewniają większą ochronę obojga partnerów oraz ich dzieci.

Jak żyje się komuś, kto nie mieszka w dużym mieście i jest LGBTQ?

W małym miasteczku ciężko o anonimowośd. Brakuje zintegrowanego środowiska, które ma swoje miejsce na mapie miasta. LGBTQ nie zastanawiają się, czy pójść na imprezę kobiecą do klubu gayfriendly, czy wybrad się na seminarium dotyczące biseksualności na tutejszym uniwersytecie. Dlaczego? Takiego wyboru po prostu nie ma. I nie dlatego, że środowisko nie ma inicjatyw, ale dlatego, że realizacja pomysłów jest nieco trudniejsza i niekoniecznie może się udać – na przykładową projekcję filmową ludzie muszą nie bać się przyjść. Trochę inaczej wygląda sprawa z imprezami – mają powodzenie, jeżeli są zamknięte i LGBTQ będą czud się na nich bezpiecznie. To właśnie w małych miastach widoczny jest niski poziom poszanowania wolności drugiego człowieka i tolerancji. Czasami wystarczy samo użycie słowa „homoseksualizm”, żeby wywołać u rozmówcy paraliż narządów mowy, lub wzrost adrenaliny. To choroba. Choroba, która nazywa się homofobią, jej objawy są dla LGBTQ bardzo uciążliwe. Tym bardziej, im mniejsze jest miasto, niestety.

Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy powinnyśmy być równi. Przecież to takie proste!

Co robisz na co dzieo (kiedy nie walczysz o lepsze jutro)?

Ostatnio pracuję w domu. Piszę. Oprócz bycia politolożką, jestem także fryzjerką – tę pasję także wykorzystuję na co dzieło. A kiedy nie pracuję, to zaglądam do książek. Czytam, pogłębiam swoją wiedzę, poszerzam zainteresowania. Spotykam się z przyjaciółmi, wtedy wspólnie planujemy, zastanawiamy się, co można jeszcze zrobić, co zorganizować.

Dlaczego warto angażować się w walkę o prawa LGBTQ?

Tak, jak powiedziałam wcześniej: jeżeli sami nie zabierzemy się do pracy, naszych spraw nikt za nas nie załatwi. Kończy się czas biernego przyglądania, jako ruch LGBTQ rośniemy w siłę. Wystarczy zobaczyć, jak zmieniała się Polska przez ostatnie dziesięciolecie. Idziemy do przodu i dzięki tej tęczowej determinacji, coś zaczyna się dziad. To pokazuje, że polityka małych kroczków jest znakomitym rozwiązaniem dla naszej sprawy. Warto angażować się w walkę o prawa człowieka. Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy powinnyśmy być równi. Przecież to takie proste!

Powiedz coś o sobie w jednym zdaniu.

„A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć”.

Dzięki za wywiad!


Data wpisu: 11 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Polacy chcą zamykać gejów w gettach. To nie ludzie?

854019 48730485 300x225 Polacy chcą zamykać gejów w gettach. To nie ludzie?Nie chcemy im dać żadnych praw.

Tylko 30 proc. Polaków uważa, że geje powinni mieć prawo do publicznych wypowiedzi – podał CBOS w swoim ostatnim badaniu z lipca 2010.

Niemal połowa z nas opowiada się też za segregacją zawodową dla homoseksualistów - pisze dziennik.pl.

Im mniejsze wykształcenie, miasto w którym się mieszka i dochody, tym większa niechęć do osób homoseksualnych. Większą niechęć deklarują także osoby religijne.

raportu ”Postawy wobec gejów i lesbijek” wynika, że 44 proc. osób nie życzy sobie, by geje mogli pracować np. jako nauczyciele i pielęgniarki.

W stosunku do lesbijek niechęć jest mniejsza (36 proc.). Najwięcej osób (77 proc. wobec gejów, 82 proc. wobec lesbijek) boi się kontaktów osób homoseksualnych z dziećmi.

Aż 86 proc. Polaków uważa homoseksualizm za odstępstwo od normy, które jednak należy tolerować. Tolerować nie chce 23 proc.

Choć aż co czwarty Polak zna jakiegoś geja, dwóch na trzech nie godzi się by mogli publicznie się wypowiadać.

Znajomość gejów i lesbijek częściej deklarują osoby młode – w wieku 25-34 lat, mieszkańcy dużych miast oraz respondenci z wyższym wykształceniem – czytamy na portalu.

W ciągu ostatnich pięciu lat przybyło 10 proc. osób nie mających nic przeciwko manifestacjomosób homoseksualnych.

Jednak dwie trzecie ankietowanych odpowiedziało, że pary homoseksualne nie powinny mieć prawa do publicznego pokazywania swojego stylu życia; przeciwnego zdania była ponad jedna czwarta badanych (29 proc.) – dodaje dziennik.pl.

Od badania z 2005 roku nastąpiła zmiana wśród osób które wyrażały dezaprobatę, ich liczba zmniejszyła się o 14 proc.

Zdaniem 45 proc. dorosłych ankietowanych powinno istnieć prawo, które umożliwiłoby gejom i lesbijkom zawieranie związków gwarantujących możliwość wspólnego opodatkowania czy dziedziczenia po zmarłym partnerze – zauważa serwis.

Podobna ilość jest przeciwna.

http://www.sfora.pl/Polacy-chca-zamykac-gejow-w-gettach-To-nie-ludzie-l46304


Data wpisu: 11 października, 2011 autor wpisu:  |  Komentowanie nie jest możliwe