Archiwum dla kategorii: ‘Osoby LGTBQ’

Anna Paquin w ciąży — zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood

Anna Paquin, znana z roli Sookie z serialu HBO „Czysta krew” jest w ciąży ze swoim mężem Stephenem Moyerem – Billem, jej serialowym partnerem (do niedawna). Dwa lata temu Paquin wyznała, że jest biseksualna.

z11561919XAnna Paquin Stephen Moyer  300x188 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood

Anna Paquin i Stephen Moyer

29 letnia Anna będzie matką po raz pierwszy, 42-letni Stephen ma już 2 dzieci z poprzedniego małżeństwa – 12-letniego Billego i 10-letnią Lilac.

Doniesienia medialne para potwierdziła w Entertainment Weekly. Poród przewidywany jest na jesieni.

10 czerwca na ekrany amerykańskich telewizorów powróci 5 sezon „True Blood”.

Paquin ma na swoim koncie Oskara, kiedy to jako 10-latka zagrała w filmie  ”Fortepian” (rola drugoplanowa).

 

Teaser 5 sezonu True Blood:

2 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood

Click here to view the video on YouTube.

Krótkie streszczenie pierwszych 4 sezonów TR w 5 minut:

2 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood

Click here to view the video on YouTube.

 

Zdjęcia z 5 sezonu

040212 true blood trailer 06120402092226 150x100 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood
040212 true blood trailer 03120402092234 150x100 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood
040212 true blood trailer 14120402092208 150x100 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood
040212 true blood trailer 02120402092238 150x100 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood
z11561919XAnna Paquin Stephen Moyer  150x94 Anna Paquin w ciąży   zobacz zapowiedź 5 sezonu True Blood


Data wpisu: 20 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Zejdź z kanapy dla LESSmapy!

Ruszyła pierwsza fala Festiwalu O’LESS!

Zbieramy już Wasze zgłoszenia, ale równocześnie tworzymy wirtualną LESSmapę, czyli mapę lesbijskiej aktywności w Polsce.

LESS mapa logo 300x217 Zejdź z kanapy dla LESSmapy!

LESS– mapa

Budujemy sieć naszych wspólnych kontaktów. To nie jest konkurs, lecz wstępna prezentacja naszych aktywności.

Gromadzimy informacje o działalności kulturowej, społecznej, sportowej, naukowej i artystycznej osób, które identyfikują się lesbijsko, a także lesbijskich organizacji, grup, drużyn, czy klubów z całej Polski. Z różnych miast, miasteczek i wsi.

 

Robisz coś, co jest „les”?  SUPER!

Wystarczy, że napiszesz nam kilka słów o sobie i swojej less-aktywności, i już: istniejesz na polskiej LESSmapie. A potem weź aktywny udział w Festiwalu….

 

Mapa to element pierwszej fali Festiwalu, który trwa do sierpnia 2012 i jest preludium do drugiej bardziej dynamicznej fali. Na jesieni więc zapraszamy na spotkania, imprezy artystyczne, klubowe i sportowe, wystawy, mecze, tańce, romanse icon smile Zejdź z kanapy dla LESSmapy!

 

Ale najpierw – musimy się poznać! Musimy się odnaleźć!

*Chodzi nam o wzajemne poznanie, współpracę.
*Chodzi nam o fest zabawę i fest przyjemność.
*Chodzi nam o less. Przyłącz się!

Więcej informacji w zakładce LESSmapa na o-less.blogspot.com

 

Portal Homoseksualizm.org.pl objął cały festiwal swoim queeronatem, więc zapraszamy bardzo serdecznie do zgłaszania się i angażowania w wydarzenia icon smile Zejdź z kanapy dla LESSmapy!


Data wpisu: 16 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Gejowska milosc YSL oraz kulisy swiata mody w CANAL+ i PLANETE+

WIELCY ŚWIATA MODY W CANAL+ I PLANETE+

sl2 250x300 Gejowska milosc YSL oraz kulisy swiata mody w CANAL+ i PLANETE+

Yves Saint Laurent

Gejowska miłość Yves’a Saint Laurenta, rok z punkowego
życia Vivienne Westwood, portret Paula Smitha – twórcy
ekscentrycznej elegancji – oto kulisy świata wielkiej mody
w CANAL+ i PLANETE+.

W poniedziałek, 9 kwietnia CANAL+ zaprezentuje nominowaną
do Cezara 2011, nagrodzoną na festiwalu w Toronto 2010 oraz
pokazywaną na 8. PLANETE+ DOC „Szaloną miłość – Yves Saint
Laurent” w reżyserii Pierre’a Thorettona. Dokument opowiada
historię burzliwego, trwającego niemal pół wieku romansu jednego
z najsłynniejszych projektantów XX wieku Yves’a Saint Laurenta
z Pierre’em Bergém, jego partnerem życiowym i biznesowym.

Z kolei w ramach cyklu „Dżentelmen i wariatka w świecie mody”
PLANETE+ pokaże filmy o wybitnych projektantach. W sobotę,
7 kwietnia stacja wyemituje dokument „Paul Smith. Projektant
dżentelmen”, który opowiada o karierze brytyjskiego kreatora,
cenionego przez samą królową Elżbietę II, oraz „Vivienne
Westwood. Zrób to sam”, czyli pełen cekinów, łańcuchów
i kontrowersyjnych haseł rok z życia punkrockowej dyktatorki mody.
Sześcioodcinkowa seria „W przeddzień II” (premiera w niedzielę,
8 kwietnia) przedstawia przygotowania do pokazów mody takich
projektantów, jak Donatella Versace, Nina Ricci czy Narciso
Rodriquez.

Premiera w CANAL+:
• „Szalona miłość – Yves Saint Laurent”, poniedziałek, 9 kwietnia,
godz. 22.45

Premiery w PLANETE+:
• „Paul Smith. Projektant-dżentelmen”, sobota, 7 kwietnia,
20:45
• „Vivienne Westwood. Zrób to sam”, sobota, 7 kwietnia, 21:45
• „W przeddzień II”, niedziele, 8 i 15 kwietnia, 20:45


Data wpisu: 5 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Obrazki Inwersji — wystawa i dyskusja

Zapraszamy na otwarcie wystawy „Obrazki inwersji” poświęconej wizerunkom osób nienormatywnych sprzed II wojny światowej.

MIEJSCE: LAMBDA-WARSZAWA (http://www.facebook.com/lambda.warszawa), ul.Żurawia 24a/4
CZAS: 21.04.2012, godz. 18:00

373040 194602070651881 271302740 n Obrazki Inwersji   wystawa i dyskusja
Obrazki Inwersji

Przewrotne poczucie płciowe, uranizm, równopłciowość, inwersja – każde z tych wyrażeń miało na celu opisanie choroby, która odkryta i naukowo opisana została w połowie XIX wieku.

Do Polski wiedza o „jednakopłciowych” docierała za pośrednictwem niemieckich i francuskich badań. O ile publikujący po polsku lekarz emieli ułatwiony dostęp do obcojęzycznej literatury, tak „zwykły człowiek” po lekturze opisów pederastów i trybad mógł wyobrażać sobie najpotworniejsze rzeczy. Z pomocą przychodziły mu ryciny, które niekiedy zamieszczano w książkach i prasie.

Na wystawie prezentujemy „obrazki inwersji” – rysunki i zdjęcia, na których przedstawiano osoby homoseksualne w polskojęzycznej prasie i literaturze do 1939 roku. Pierwszy korpus pochodzi z prac medycznych – książek i artykułów prasowych.

Drugi korpus stanowią rysunki satyryczne dotyczące dwóch afer – księcia Filipa Eulenburga i Zofii Sadowskiej, które sprawiły, że polskojęzyczna prasa o homoseksualizmie pisała prawie codziennie.

Eulenburg pod koniec pierwszego dziesięciolecia XX wieku stał się w Niemczech symbolem uprzywilejowanego zwyrodnialca, któremu włos z głowy nie spadł ze względu na swoje koneksje, a dla zagranicy – przykładem na upadek moralny „państwa bojaźni bożej”. Prezentujemy satyry zamieszczone w polskojęzycznej prasie dotyczące „afery Eulenburga”.

Sadowska – lekarka oskarżona pod koniec 1923 roku przez prasę brukową o „safickie orgie”, która pozwała do sądu redaktorów pisma oraz osoby ją szkalujące. W trakcie sądowych batalii prasa rozpisywała się o ubranej „jak chłopię” lekarce z ulicy Mazowieckiej. Nie oszczędziła jej również prasa satyryczna. Pasją Sadowskiej były wyścigi samochodowe, z których zachowały się zdjęcia pani doktor.

Chcielibyśmy tą skromną wystawą zachęcić do poszukiwań „obrazków inwersji” i historii seksualnej odmienności.

Kuratorem wystawy jest redaktor naczelny portalu InnaHistoria.pl – Wojciech Szot.

Serdecznie zapraszamy!

Wystawę można zobaczyć w siedzibie Lambdy-Warszawa w godzinach otwarcia.

http://www.facebook.com/events/194602070651881/


Data wpisu: 2 kwietnia, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Seksowny wnuk Omara Sharifa: Jestem gejem!

O przystojnym Egipcjaninie, Omarze Sharifie Juniorze (wnuk legendarnego aktora Omara Sharifa) zrobiło się głośno w krajach arabskich i Stanach Zjednoczonych kiedy w ubiegłym roku na gali wręczenia Oscarów towarzyszył na scenie Kirkowi Douglasowi.

imgmCkGcV 300x219 Seksowny wnuk Omara Sharifa: Jestem gejem!

Omar Sharif Junior

Ostatnio postanowił o sobie przypomnieć i na łamach „The Advocate” wyznał, że jest gejem i w połowie Żydem, a to na pewno nie przysporzyło mu sympatyków w tak konserwatywnym kraju jakim jest Egipt. Omar Jr napisał:

- Piszę to, bo się boję. Boję się o mój kraj, rodzinę i siebie. Moi rodzice będę w szoku, kiedy to przeczytają, bo pewnie woleliby, abym pozostał w cieniu, milczał. Przyjamniej na ten czas. Ale nie jestem w stanie milczeć.

Chociaż 29-letni Omar mieszka na co dzień w Los Angeles i obawia się powrotu do ojczyzny, to wcale nie żałuje swojego wyznania. Ma nadzieję, że w Egipcie przyszedł czas nie tylko na polityczne, ale i obyczajowe zmiany. Czy takim wyznaniem uda mu się przekonać mocno konserwatywny naród do swoich przekonań i poglądów?

http://afterparty.pl/newsy_artykul,8038.html


Data wpisu: 28 marca, 2012 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Sappho

Większość lesbijek kojarzy Safonę chociaż z nazwy. Część wie nawet, że pisała poezję skierowaną do kobiet. Tylko nieliczne wiedzą coś o jej życiu. Luźno inspirowana adaptacja jej życia to dzieło naszych wschodnich sąsiadów. Uwaga. Spoilery. Dużo.

Sappho1 279x300 Sappho

Safona. Fresk znaleziony w Pompejach

Ukraiński melodramat rozgrywający się na wyspie Lesbos o Safonie, a właściwie jej reinkarnacji w trójkącie miłosnym między kobietą i mężczyzną. Nie żartuję.
Właściwie to jest jeszcze gorzej: Helena okazuje się hetero, a jej mąż, odwożąc zwłoki żony postanawia sobie ułożyć życie z kochanką. Wszystko, rzecz jasna, wina Safony. Ale zacznijmy od początku…

Safona

Safona, ta prawdziwa,  była cenioną poetką swoich czasów. Żyła na wyspie Lesbos. Nie było tajemnicą, że obdarowywała kobiety szczególnym uczuciem, którego wyraz do dziś stanowią homoerotyki, które pisała. Z jej dzieł (a było ich ponad 6 tysięcy) do dziś zachowało się zaledwie kilkanaście.
Mit o śmierci Safony powstał w średniowieczu – rzekomo zakochała się w rybaku Faonie (demonie z orszaku Afrodyty). Gdy ten odrzucił jej miłość, ona rzuciła się ze skały. W rzeczywistości poetka dożyła spokojnej starości. Więcej na jej temat znajdziecie w naszym wcześniejszym tekście.


Film

936full sappho poster 210x300 Sappho
Sappho

Uzbrojone w wiedzę o postaci historycznej zanurzmy się w historię pewnej Safony i jej męża Fila. Przybywają oni na wyspę Lesbos na swój miesiąc miodowy. Rzecz dzieje się w 1926 roku. Ona jest córką zamożnych rodziców, jego ojciec przepił wszystko w karty. Kochają się i chętnie uprawiają sex. On jest malarzem, ona jest sobą.  To znaczy dopiero zaczyna być sobą – przemienia się. Obcina włosy i zmienia kolor, zaczyna inaczej się ubierać – zaczyna czuć się coraz bardziej męsko (czym oczywiście wzbudza plotki i przerażenie męża). Czuje się tak bardzo mężczyzną, że zmusza swojego małżonka do seksu analnego!

Pewnego pięknego dnia Safo poznaje Helenę – córkę rosyjskiego archeologa. Od słowa do słowa Helena uwodzi Safo – zaczynając od historii poetki, a zmysłowym seksem na skałach kończąc. Dodatkowo ojciec Heleny opowiada o reinkarnacji i przeżywaniu swojego życia wciąż na nowo i bez końca – Safo więc zaczyna się wczuwać w bycie antyczną poetką.
W końcu Helena poznaje wiecznie nieobecnego męża (który w tym czasie maluje) – jak to się w życiu zdarza – zakochuje się w nim.
Zblazowane dziewczęta bezpardonowo chwalą się kto kogo kocha i kto z kim się przespał i z kim ma ochotę się przespać: szybko więc mąż wie o afekcie żony i Heleny, a także wie, że Helena ma na niego ochotę i przyzwolenie Safo.
Romans pań ma się świetnie do momentu aż główna bohaterka zaczyna być zazdrosna – jak się z czasem okazuje o kochankę, nie o męża. Jako, że sama namawiała ją do, wręcz!, poślubienia jej wybranka (problem poligamii jej zupełnie nie dotyczy), czuje się dość głupio. Niby wyzwolona seksualnie (przypominam, lata 20.), ale kochanka ma być jej i już.

Lyudmila Shiryaeva  Avalon Barrie  Sappho 1 300x167 Sappho
Lyudmila Shiryaeva i Avalon Barrie w filmie Sappho

W międzyczasie serwuje nam jeszcze parę głodnych kawałków o swobodzie w miłości i o tym jak to Lesbos powinno oddawać cześć bogom greckim, a nie przyjmować prawosławie, które, jak wszystkie religie Chrześcijańskie, generalnie opiera się na niewolnictwie – w tym kobiet. O ile idea słuszna, o tyle w ustach dekadenckiej, szalonej i nieogarniętej Safony ma być prześmiewcza i bezsensu – zupełnie jak sugestie o seksie analnym, poliamoria czy inne pomysły zepsutego umysłu arystokratki. Sama w pewnym momencie stwierdza, że przecież jest bogata i piękna, więc będzie jej wszystko wybaczone.

images1 300x160 Sappho
Safona i Helena

O ile mąż wybacza wszystko – romans z kobietą, zmianę wizerunku, seks analny, skandal na całą wyspę, tatuaż, upijanie się i opalanie opium, o tyle kochanka tak wyrozumiała nie jest i daje Safo kosza zaraz po tym jak puknie się z jej mężem (z którym traci dziewictwo, tak jak nasza bohaterka na początku filmu). Dowiadujemy się, że dla Heleny seks z kobietą, to tylko zabawa kiedy nie ma chłopaków i chce mieć męża i dzieci. Safona żąda od męża rozwodu, bo chce odzyskać kochankę. Na próżno. Kochanki nie przekonuje nawet odnalezienie monety z wizerunkiem Safony, która jest bardzo podobna do bohaterki*.
Safonie nie pozostaje nic innego, jak po prostu rzucić się ze skały, niczym legendarna poetka. Aby jednak nie było zbyt dobrze, zostaje nam jeszcze zaserwowana wisienka na torcie, czyli zakończenie, którego nawet ja się nie spodziewałam (mimo obejrzenia już ponad 1200 filmów w swoim życiu). Fil wiezie zwłoki żony do Stanów, skąd pochodzą, a na statek zabiera ze sobą Helenę, z którą chce spędzić resztę życia i być szczęśliwy. Jedynym zdziwionym jest ojciec Heleny, ale co on tam ma do gadania?

img 300x200 Sappho
Helena (po lewej) i Safona

*nie wiem jakim cudem. Jak widać na fresku z Pompejów Safona nie ma nic wspólnego z tym blond czupiradłem na zdjęciach.

Wnioski są jasne: lesbijki są męskie (włącznie z potrzebą seksu analnego), tylko seks z mężczyzną jest prawdziwy, reinkarnacja istnieje i nasze życie jest tylko przeżyciem tego, co już było, seks między kobietami to tylko przerywnik, kiedy nie ma facetów, poliamoria jest bezsensu i nigdy nikomu się nie uda/udała, prawosławie jest wspaniałe, bo chroni nas przed seksualną wolnością (czy bardziej seksualnym chaosem), nie należy pozwalać babom na za dużo, bo potem popełniają samobójstwa uprzednio żądając rozwodu i robiąc siarę na całą okolicę. Żałoba jest zbędna, szczególnie za żoną lesbijką. Och, i lesby są niezrównoważone psychicznie.

Muszę powiedzieć, że film mnie wciągnął. Nie wiem czy bardziej siedziałam z rozdziawioną gębą przy okazji obserwowania akcji i przekazu do widza, czy po prostu, mimo koszmarnej warstwy ideologicznej, obraz jest miły dla oka, muzyka dobrze dobrana (znowu Flower duet, wykorzystany już w The L word i The Hunger), a aktorzy znośni.

Innymi słowy – zachęcam do obejrzenia. Warto jednak być uzbrojonym w wiedzę, żeby nie dać sobie zamydlić oczu propagandą (bo jak inaczej to nazwać?), która sączy się z tego obrazu.

2 Sappho

Click here to view the video on YouTube.


Data wpisu: 10 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Safona — trzy słowa o…

Każda lesbijka powinna choć trochę kojarzyć postać Safony – wszak jest “matką” nas wszystkich. Pierwsza znana postać homoerotyczna, autorka pięknych wierszy do kobiet, od wyspy na której mieszkała pochodzi słowo “lesbijka”, od jej imienia przymiotnik “saficzny”. Warto poznać trochę lepiej naszą pramatkę. Niestety z jej biografii niewiele informacji jest pewnych.

Sappho1 279x300 Safona   trzy słowa o...

Safona. Fresk znaleziony w Pompejach

Safona żyła ok 650 lat przed naszą erą. Pochodziła z zamożnej rodziny, miała trzech braci. Była cenioną poetką swoich czasów – do dziś zachowały się monety z jej wizerunkiem, stawiano jej pomniki, grawerowano jej wizerunek na naczyniach. Obok Pindara i Anakreonta zaliczana była do “trójcy” najwybitniejszych poetów starożytności. Tak jak Homera nazywano Poetą, tak ją nazywano Poetką. Platon pisał o niej jako o dziesiątej Muzie.
Żyła na wyspie Lesbos. Wiadomo, że w domu Safony mieściła się siedziba koła ku czci Afrodyty, gdzie młode, niezamężne dziewczęta prawdopodobnie uczyły się pod okiem poetki muzyki, tańca, poezji (niektórzy naukowcy uważają, że niekoniecznie). Jest to ważny obrzęd inicjacyjny, który stanowił kluczowy element edukacji kobiet w starożytności, a także był istotnym elementem trwania państwa. Nie było tajemnicą, że obdarowywała swoje podopieczne szczególnym uczuciem, którego wyraz do dziś stanowią homoerotyki, które pisała. Jej liryki miłosne były pełne radości z miłości i smutku z rozstania, gdy dziewczęta wychodziły za mąż.

Z jej dzieł (a było ich ponad 6 tysięcy) do dziś zachowało się zaledwie kilkanaście. Oczywiście fragmenty, które znamy dziś opowiadają i miłości i pasji do różnych osób (różnej płci). Późniejsi autorzy porównują jej relację z kobietami do relacji Sokratesa z chłopcami. Musimy jednak pamiętać, że często tłumaczenia były poprawiane, zgodnie z wymogami współczesnej moralności. Niektóre z jej dzieł nie zachowały się w oryginale, a jedynie w przekładach, cytatach i tłumaczeniach. Biorąc pod uwagę rosnącą niechęć do homoseksualności istnieje duże prawdopodobieństwo nadużyć na tym polu. Powstały nawet wiersze, które przypisywano Safonie, które szydziły z kobiet kochających kobiety.
Warto jednak traktować te elementy jako fragment jej spuścizny – gdyby nie jej seksualność, jej dzieła może przetrwałyby do dziś nie będąc tak cenione.

Wszystkie nieporozumienia dotyczące jej życia wzięły się z okresu średniowiecza, kiedy to postanowiono Safonę z heteroseksualizować. W Księdze Sudy istnieje wzmianka, że Safona wzięła ślub, ale to jedyne miejsce, gdzie podana jest ta informacja – co więcej imię jej wybranka, po przetłumaczeniu brzmi “Penis z męskiej wyspy” – istnieje więc przesłanka, że jest to po prostu żart. W niektórych źródłach można również znaleźć informacje o relacji miłosnej między Safoną i jej przyjacielem Alkajosem.
Większość wierszy poetki było naumyślnie palonych i niszczonych przez Chrześcijan – choć nie zachowały się żadne dowody historyczne, a wręcz sugeruje się, że Papież Grzegorz VII czy Grzegorz z Nazjansu byli fanami poetki. Jest to o tyle dziwne, że to właśnie Grzegorz VII rozpoczął centralizację kościoła i był pomysłodawcą celibatu – bardziej jednak jest znany z ekskomuniki cesarza Henryka IV, który w 1077 pielgrzymował do Canossy w celu odkupienia win, a później z walki z antypapieżem Klemensem. Z kolei Grzegorz z Nazjansu w 380 roku w ramach zwalczania homoseksualności nakazał palenia poezji Safony (choć, oczywiście dowodów brak).

Przez lata interpretowano, że Safona nie była lesbijką, a jedynie pisała wiersze z perspektywy męskiej i wcale nie były autobiograficzne. Safona z resztą przez lata była marginalizowana i wypychana z historii i literatury. W “Amour et sexualie en Occident” pojawia się poezja Safony (bez informacji o poetce), podczas gdy o homoseksualności (oczywiście męskiej) są 3 artykuły (o Grecji, Rzymie i XVIII wieku). W “Historie des femmes” istnieją jedynie aluzje (słownie trzy) do postaci Safony. O lesbijkach w całej książce nie ma już słowa. Podobnie w “Historie de la vie privee” – autor uzasadnia, że o safistkach pisać się nie da, chyba, że o tych w burdelach i więzieniach. Przykładów można by mnożyć.
W średniowieczu powstał mit o śmierci Safony – rzekomo zakochała się w rybaku Faonie (demonie z orszaku Afrodyty). Gdy ten odrzucił jej miłość, ona rzuciła się ze skały.
W rzeczywistości rodzina Safony przeprowadziła się na Sycylię, a po okresie niepokojów politycznych poetka wróciła na wyspę, gdzie kontynuowała pisanie swoich dzieł (m.in. epitafiów i pieśni historycznych). Zmarła ok. 600 r. p.n.e. (wg innych źródeł żyła między 630 a 570 rokiem p.n.e.).
Kolejnym powodem dla którego jej dzieła nie przerwały do naszych czasów była bariera językowa oraz duże przemiany kulturowe (w średniowieczu tego typu poezja, nie związana z religią oraz homoerotyczna była po prostu poza kanonem). Już w XII wieku większość jej dzieł zostało zniszczonych i zgubionych.

Przypuszcza się, na podstawie jej poezji, że miała córkę imieniem Kleis. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że taką interpretację nadano jej wierszom podczas kolejnych tłumaczeń.

Z ciekawostek kulturowych: Safona pojawia się w Xenie, wojowniczej księżniczce (sezon 6 odcinek 19) – Gabriela dostaje od Xeny poemat “Do ukochanej” (tekst poniżej), który jest najbardziej znanym wierszem lesbijskim. W 2008 roku powstał ukraiński film: “Safona”.

Musimy pamiętać, że użycie słowa lesbijka pojawiło się dopiero w XIX wieku. Wcześniej, używano słowa “trybadyzm” (znaczący tyle co pocieranie się, w domyśle łechtaczek). Więcej na ten temat znajdziecie w książce: “Związki miłosne między kobietami od XVI do XX wieku” Marie-Jo Bonnet.

Do ukochanej:

lecz w piersi mej drży serce pełne lęku
i gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani
dobyć nie mogę,

zamiera słowo, dreszcz przenika ciało
albo je płomień łagodny ogarnia.
ciemno mi w oczach, to znów słyszę w uszach
szum przejmujący.

Oblana potem, drżąca, zalękniona
blednę jak zwiędła, poszarzała trawa.

i już niewiele brak, abym za chwilę
padła zemdlona
Ze wszystkim jednak trzeba się pogodzić

[tłum. Janiny Brzostowskiej]


Data wpisu: 6 stycznia, 2012 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Wręczenie Nagrody Tolerancji — Paryż, 10 grudnia

10 grudnia w Paryżu odbyła się uroczystość wręczenia europejskiej Nagrody Tolerancji, przyznawanej przez polskie, niemieckie, francuskie i hiszpańskei organizacje LGBT.
Polskim laureatem jest dr Adam Bodnar z Helsińskeij Fundacji Praw Człowieka.1075086 12734586 Wręczenie Nagrody Tolerancji   Paryż, 10 grudniaAdam Bodnar jest sekretarzem Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunktem w Zakładzie Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji UW, inicjuje działania prowadzące do systemowych zmian w przestrzeganiu praw człowieka. Konsekwentnie podejmuje tematykę ochrony praw osób LGBT w prawach człowieka w Polsce.
Nie waha się, pomimo niesprzyjającego klimatu politycznego i społecznego publicznie bronić praw osób LGBT w mediach. Sprawuje merytoryczny nadzór nad Programem Spraw Precedensowych w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, w ramach którego doprowadził do wyroku Trybunału w Strasburgu z 3 maja 2007 r., ws. Bączkowski i inni przeciwko Polsce, stwierdzającego niezgodność z Europejską Konwencją Praw Człowieka zakazu Parady równości w Warszawie w 2005 r. W 2005 r. wsparł również proces przeciwko b. poznańskim politykom PiS Przemysławowi Aleksandrowiczowi i Jackowi Tomczakowi, za porównanie orientacji seksualnej do pedofilii, nekrofilii i zoofilii. Proces znany pod nazwą „Nasza sprawa” zakończył się ugodą, w ramach której oskarżeni zobowiązali się do publicznych przeprosin.
Przyznanie Adamowi Bodnarowi Nagrody Tolerancji jest wyrazem uznania za całokształt jego działalności na rzecz lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych (LGBT).
Nagroda Tolerancji od 2006 r. wręczana jest w Niemczech, Francji, Polsce i Hiszpanii osobom prywatnym oraz organizacjom w uznaniu ich działań antyhomofobicznych i przeciwstawiających się mowie nienawiści w Europie.
Polskimi laureatami i laureatkami nagrody zostali: Kazimierz Kutz (2006), Piotr Pacewicz (2007), Marzanna Pogorzelska (2008), prof. Zbigniew Hołda (2009), Izabela Jaruga – Nowacka (2010).
Polska Nagroda Tolerancji z przyznawana jest przez Stowarzyszenie Lambda Warszawa i Kampanię Przeciw Homofobii.


Data wpisu: 15 grudnia, 2011 autor wpisu: różni autorzy  |  Komentowanie nie jest możliwe

Wywiad z Tucky Williams

Oto wywiad z Tucky Williams – jedną z głównych bohaterek serialu Girl/Gilr Scene. O tym jak powstał serial, co jeszcze nas czeka i czy trudno znaleźć aktorów do takiej produkcji.


426  320x240 casie fence big Wywiad z Tucky Williams

MW: Przedstaw się proszę…

TW: Nazywam się Tucky.  Jestem pisarką, aktorką i nauczycielką jogi. Mam serial internetowy, który nazywa się Girl/Girl Scene. Lubię medytować, pisać do 4 rano i spędzać czas z rodzicami.

 

MW: Jak wpadłaś na pomysł Girl/Girl Scene ?

TW: Mój znajomy Nic Brown zachęcił mnie do napisania pilotowego odcinka. Zrobiłam to, a potem znaleźliśmy Erica Buttsa, który został reżyserem.

 

MW: A o czym jest serial?

TW: O świetnym życiu lesbijek, kochaniu i uprawianiu seksu w Lexington, Ky [w USA].

 

MW: Opowiedz co czułaś podczas produkcji pierwszego odcinka.

TW: Drżenie.  Nie wiedziałam co to jest ani dokąd zmierza. Pisano o nas zanim zaczęliśmy tworzyć pierwszy odcinek, więc czułam coś, co nazwałabym zdrową dozą stresu i entuzjazmu.

 

209970 218494091495480 218493678162188 935751 6085590 o Wywiad z Tucky Williams

MW: Teraz szykujecie się do 8 odcinka. Uczucia są inne?

TW: Zbyt fajnie, żeby to była prawda. Wydaje mi się, że to sen. To szalone – wyobraź sobie najfajniejszą rzecz, najbardziej spełniającą Twoje marzenia. Teraz sobie wyobraź, że pracujesz na nią ciężko i kochasz każdą minutę tej pracy, a potem się okazuje, że to… wszystko wychodzi. Właśnie tak się czuję.

 

MW: Ile będzie w sumie odcinków pierwszego sezonu?

TW: Osiem po 45 minut.

 

MW: Trudno było znaleźć aktorów i aktorki do pierwszego sezonu?

TW: Bardzo! Mam szczęście, że znalazłam tylu wspaniałych i utalentowanych aktorów, którzy stanowią naszą ekipę. Musiałam spędzić wiele nocy szukając aktorów i wysyłając naszą propozycję. Większość talentów znałam już z horrorów.

 

MW: Macie już plany na sezon drugi?

TW: Mam, ale to na razie tajemnica. Wiem ogólnie co będzie się działo i dokąd zmierza cała historia. Będzie kilka niespodzianek.

 

MW: Od kiedy będziemy mogli kupić serial na DVD i Blu-Ray?

TW: Pewnie na początku 2012.

 

MW: Do tego czasu możemy zobaczyć serial gdzie?

TW: www.GirlGirlScene.com www.girlgirlscene.blip.tv

 

MW: Czy można publikować linki do serialu na swoich stronach?

TW: Jasne, że tak.

 

MW: Coś na zakończenie?

TW: Nigdy nie brałam narkotyków. Kiedykolwiek. Ale jestem lesbijką. Ta część, jest prawdziwa.

Wywiad przeprowadził Michael Wilkerson

http://blastzoneonline.wordpress.com/2011/11/14/follow-up-interview-of-the-web-tv-show-girlgirl-scene/


Data wpisu: 22 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Czy on jest kobietą?

Mówi o sobie „kolorowy ptak”, muzyka to jego życie, poszukuje alternatyw a swoje miejsce widzi na scenie. Michał Szpak zajął drugie miejsce w programie X-Factor, ale można go spokojnie uznać za zwycięzcę. Prawdziwy talent czy kontrowersyjna stylizacja? Ma głos czy po prostu wie jak zrobić show? Śmieszny i godny politowania czy odważny i z własnym stylem? Jaki by nie był – wzbudza kontrowersje!

1 300x200 Czy on jest kobietą?
Michał Szpak

Jak bardzo można okaleczyć legendarną piosenkę – Dziwy jest ten świat Czesława Niemena? Bardzo. You are so beautiful wypadło znacznie lepiej. No dobra, to akurat było ekstra. Californication byłoby ok., gdyby nie jego śmieszny akcent i stylizacja, która rozmijała się z klimatem utworu, ale przecież dopiero zaczyna. Za to w Alleluyah pokazał klasę. Czy mimo to jest się czym zachwycać?

Jak on w ogóle wygląda?

Michał jest postacią kolorową, oryginalną, charakterystyczną i budząca wielkie emocje. Jedni uwielbiają jego głos, inni utopiliby go w łyżce brudnej wody tylko dlatego, że wygląda inaczej. Może dziwnie, ale przecież nie wszystkim musi się podobać! Tak sobie myślę – jeżeli dobrze się czuje ze sobą, lubi i akceptuje siebie i jest wierny sobie, to co komu do tego? Niech wygląda jak chce! Nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie krytykują go, obrażają i wyśmiewają tylko z powodu wyglądu? Że jest niemęski. No i co? Może tak lubi? Fakt, nie wygląda jak typowy mężczyzna, niektórzy mają problemy z trafnym zidentyfikowaniem jego płci, ale żyjemy w świecie i społeczeństwie, w którym, przynajmniej pozornie, każdy może być kim chce. Więc Michał też ma prawo do swojej stylizacji.

Show must go on?

Mnie najbardziej interesuje, czy on naprawdę jest autentyczny czy świetnie się zgrywa? Czy zachowuje się tak, jak czuje, czy raczej wymyślił sobie wizerunek artystyczny, który robi wokół niego wiele szumu i przysparza mu popularności? Jak jest rzeczywiście, to wie tylko on. Wielu artystów na scenie wygląda dziwnie, ale akurat Michał reprezentuje taki dziwny styl także w życiu prywatnym. Może więc jest to jego sposób i pomysł na siebie? Jeśli tak, to ok – jest indywidualnością, nietypowa jednostką, która potrafi się wyróżniać. Jeśli to tylko poza – to trochę szkoda. Chyba wolałabym wierzyć, że pokazuje takiego siebie, jakim naprawdę jest.

Po co tyle nienawiści?

Zastanawia mnie też, skąd tyle nienawiści w ludziach, którzy piszą pełne obelg komentarze pod jego adresem. Zazdrość, homofobia czy zwykła nietolerancja? A może raczej dotkliwa zazdrość, że komuś się udało? Inność nie jest w modzie, bycie innym jest trudne i kosztuje wiele samozaparcia, odwagi i wiary w siebie. Już za sam fakt tego, że odważył się pokazać światu, zasługuje na uznanie. Tradycjonaliści są oburzeni, że co to za zwyczaje i sposób bycia, zaburzona identyfikacja z płcią, na pewno ma problemy seksualne i tak dalej. Może i ma, ale to i tak jego sprawa. Poza tym – nie takie rzeczy widujemy na co dzień. Co jest bardziej godne pożałowania: Doda biegająca pół-nago po scenie (bo już nic więcej do zaoferowania nie ma), czy chłopak który ma głos i nieźle śpiewa, ale wygląda nietypowo?

De gustibus et colores non disputandum est!

Jeśli muzyka łagodzi obyczaje, to nie powinna wywoływać tylko negatywnych emocji. O gustach się nie dyskutuje, tak więc tym, którzy uważają Michała za odmieńca i wariata proponuję po prostu go nie słuchać ani nie oglądać. Jeśli ktoś jest masochistą i mimo wielkiego uprzedzenia podziwia jego występy – robi to na własną odpowiedzialność. Tak, owszem, mamy wolność słowa, ale w granicach kultury. Nie wiem, czy to, jak Michał wygląda i jak się zachowuje, jest normalne. Ale na pewno są ludzie, którzy robią gorsze rzeczy i zasługują na potępienie. Jemu dałabym spokój. Jest artystą, to jest jego wizerunek – czas pokaże, czy zrobi karierę. Osobiście życzę mu powodzenia.


Data wpisu: 21 listopada, 2011 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

10 najgorętszych lesbijek 2011

Co prawda to tylko opinia pewnej użytkowniczki YouTube, ale uznaliśmy, że warto poddać pod dyskusję tą listę. Oto ona – 10 najgorętszych lesbijek (a właściwie kobiet będących obecnie w związku z kobietami) 2011 według ToobToones. Kogo byście dodały? Kogo usunęły? Komentujcie!


463  320x240 marta3 10 najgorętszych lesbijek 2011

10. Natasha Kai

(ur. 22 maja 1983 w Kahuku) – hawajska piłkarka, grająca obecnie w drużynie Sky Blue FC oraz amerykańskiej drużynie narodowej kobiet. Gra na pozycji napastniczki.

Jest wyoutowaną lesbijką – w swoim wywiadzie dla NBC.com opowiadała jak rozstanie z dziewczyną o mało nie uniemożliwiło jej wejścia do reprezentacji.


449  320x240 jill for website2 12009 10 najgorętszych lesbijek 2011

9. Jill Bennett

(ur. 14 sierpnia 1975 w Fort Wayne, Indiana) – amerykańska aktorka znana z ról w takich branżowych filmach jak “And then came Lola” czy “Out at wedding”. Grała w kilku branżowych serialach: “Dante’s Cove”, “3way”, “We have to stop now”. Wzięła udział w sesji zdjęciowej do kampanii Noh8.

Prywatnie związana jest z Cathy deBuono – również aktorką – z którą wiele razy pracowała na planie. Dokonała coming outu na AfterEllen w 2005 roku w wywiadzie. Jak sama twierdzi:

Jest dużo lesbijek w Hollywood, ale się nie ujawniają. To ich wybór, ale ja tak nie potrafię, to zbyt ważne dla mnie.

200full  10 najgorętszych lesbijek 2011
Jenny Shimizu

8. Jenny Shimizu

(ur. 16 czerwca 1967 w San José) – amerykańska aktorka i modelka. Grała w branżowych “Foxfire” z Angeliną Jolie lub “Itty Bitty Commity”, jak również w serialu “Dante’s Cove”. W 2005 roku została ogłoszona najseksowniejszą kobietą magazynu The Pink Paper. Pracowała dla marki Calvin Klein.
Prywatnie łączono ją z Madonną, a później z Angeliną Jolie, do czego sama aktorka się przyznała. Jolie dodała również, że wzięłaby ślub z Shimizu, gdyby nie była w związku małżeńskim ze swoim pierwszym mężem Johnnym Lee Millerem. Później łączona była z Ione Skye. W 2005 roku zawarła symboliczny związek ze swoją przyjaciółką Rebeccą Loose.


454  320x240 kristanna loken1 10 najgorętszych lesbijek 2011

7. Kistanna Loken

(ur. 8 października 1979 w Ghent) – amerykańska aktorka filmowa i modelka, która zaczęła swoją karierę aktorską w 1996. Oboje jej rodzice pochodzą z Norwegii.
Najbardziej znana z roli Terminatrix w 2003 w filmie Terminator 3: Bunt maszyn. Pojawiła się w dziesięciu epizodach serialu The L Word, który zadebiutował w styczniu 2007 na antenie amerykańskiej stacji Showtime.
Loken powiedziała w wywiadzie dla magazynu Curve

“Umawiałam się na randki i uprawiałam sex z mężczyznami i kobietami i muszę powiedzieć, że relacje, które miałam z niektórymi kobietami były bardziej satysfakcjonujące, seksualne i emocjonalnie, niż te z mężczyznami… Łączę to z aurą, energią. I jeśli osoba, z którą się łączę jest kobietą, to po prostu tak jest. To sprawia, że moje życie się toczy.”

17 stycznia 2008 Loken ogłosiła na swoje stronie internetowej, że zaręczyła się z aktorem Noah Danby (z którym grała w serialu Painkiller Jane). Para pobrała się na rodzinnej farmie 10 maja 2008.
W wywiadzie opublikowanym 16 listopada 2009 ogłosiła, że są z Danbym w separacji i że jest w związku z kobietą.

swoopes 200 020820 10 najgorętszych lesbijek 2011
Sheryl Swoopes

6. Sheryl Swoopes

(ur. 25 marca 1971 w Brownfield w Teksasie) − amerykańska koszykarka, gra na pozycji skrzydłowej. Trzykrotna złota medalistka olimpijska. Zdobyła również wiele innych medali i nagród koszykarskich.
Była zamężna w latach 1995–1999. Wzięła ślub ze swoim kolegą z liceum. W 1997 roku urodziła syna – Jordana Erica Jacksona. W październiku 2005 dokonała coming outu jako lesbijka. Jej partnerką jest asystentka trenera z Houston Comets Alisa ‘Scotty’ Scott, z którą obecnie wychowuje Jordana. Mieszkają w Teksasie licząc, że lokalne prawo zmieni się i będą mogły zawrzeć związek małżeński.


457  320x240 leisha 10 najgorętszych lesbijek 2011

5.Leisha Hailey

(ur. 11 lipca 1971 w Okinawie, Japonia) – amerykańska aktorka, piosenkarka i producentka.
Znamy ją z roli Alice w The L word lub zespołu Uh huh her. Wytrawne fanki pamiętają jej rolę w All over me – branżowym filmie o młodzieży. W 2007 roku została wybrana najseksowniejszą kobietą portalu AfterEllen.
Leisha przez pewien czas związana była z kanadyjską piosenkarką k.d. lang. Od 2006 związana jest z projektantką Niną Garduno.


478  320x240 portia de rossi 1 10 najgorętszych lesbijek 2011

4. Portia deGeneres

(urodzona jako Amanda Lee Rogers 31 stycznia 1973 w Horsham, stan Wiktoria, Australia) – australijska aktorka, najbardziej znana z roli prawniczki Nelle Porter w serialu Ally McBeal.
W latach 2000–2004 była związana z piosenkarką Francescą Gregorini. W 2004 roku związała się z aktorką i komikiem Ellen DeGeneres i oficjalnie przyznała, że jest lesbijką. Panie pobrały się w sobotę 16 sierpnia 2008 roku w ogrodzie wspólnego domu w Beverly Hills. Na prywatną ceremonię zaproszono jedynie dziewiętnaście osób. Dnia 6 sierpnia 2010 wystąpiła do Sądu Najwyższego Los Angeles z wnioskiem o zmianę nazwiska na Portia Lee James DeGeneres. Decyzja została rozpatrzona pozytywnie 23 września 2010 roku. Niemniej jednak aktorka zawodowo pozostała przy nazwisku Portia de Rossi.
Działa na rzecz mniejszości seksualnych, m.in. w szeregach organizacji Gay & Lesbian Alliance Against Defamation (GLAAD)

tumblr krjl763Cay1qzk5h3o1 400 225x300 10 najgorętszych lesbijek 2011
Ruby Rose

3. Ruby Rose

(ur. 20 marca 1986) australijska modelka i VJ MTV.
Postać telewizyjna. Brała udział w wielu programach i telewizyjnych show. Ma na swoim koncie, poza modelingiem, debiut aktorski, a także swoją linię ubrań przy współpracy z firmą Milk and Honey.
Coming outu dokonała mając 12 lat. W młodości była prześladowana za swoją orientację – w wieku 16 lat musiała być z tego powodu hospitalizowana. W 2008 roku plotki głosiły, że jest dziewczyną Jessici Origliasso z zespołu The Veronicas. Była również w związku z jedną z uczestniczek z programów, w których występowała oraz z modelką Lyndsey Anne McMillan. Tuż przed ślubem, które miały zawrzeć w Kanadzie związek rozpadł się w 2009 roku. Niedługo później media donosiły o jej gorących pocałunkach z supermodelką Catherine McNeil – dziewczyny zaręczyły się, ale po kilku miesiącach zaręczyny zostały zerwane.

2010 08 25 LosAngeles 2010 thumb 300x228 10 najgorętszych lesbijek 2011
Tasya van Ree

2.Tasya van Ree

(ur. 30 kwietnia 1976, Hawaje), artystka, fotografka mieszkająca i pracująca w Los Angeles.
Znana jest z czarno-białych fotografii gwiazd, m.in. Michelle Rodriguez, Katherine Moennig czy Matt Dallas. Jej prace były wystawiane w wielu miastach oraz publikowane w wielu magazynach.
Jej muzą i życiową partnerką jest Amber Heard. W grudniu 2010 Amber dokonała coming outu podczas gali GLAAD outując przy okazji swoją dziewczynę, z którą jest od 2008 roku.

Amber Heard 01 300x234 10 najgorętszych lesbijek 2011
Amber Heard

1.Amber Heard

(urodzona 22 kwietnia 1986) – amerykańska aktorka i modelka. Grała w licznych filmach i serialach, partnerowały jej takie gwiazdy jak Nicolas Cage, Johnny Deep czy David Duchovny (w Californiacation). Nominowana i nagradzana w dziedzinie filmowej. Lubi sportowe samochody i bronie.
Dokonała coming outu podczas 25 gali GLAAD. O swojej seksualności mówi:

Nie używam takiej czy innej etykiety – miałam udane relacje z mężczyznami, a teraz z kobietą. Kocham, kogo kocham. Osoba ma znaczenie.


Data wpisu: 19 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!

To nowa kampania społeczna mająca na celu zachęcenie, szczególnie młodzieży, do czytania książek. “Sprawmy, by czytanie stało się modne i fajne!” – głoszą twórcy. Zadanie niełatwe, ale projekt jest pomysłowy.
Kazimiera Szczuka 300x198 Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!
Kazimiera Szczuka

O tym, że poziom czytelnictwa w Polsce jest niski wie większość z nas. Ale nie wszyscy byli gotowi, żeby coś z tym zrobić. W przeciwieństwie do GTQX – Grupy Twórczej Qlub Xsiążkowy, nieformalnej grupy znajomych, którzy spotykają się, by dyskutować o przeczytanych książkach.
– Znalazłam na Facebooku zdanie Johna Watersa “We need to make books cool again. If you go home with somebody and they don’t have books, don’t fuck them.”. Nasza kampania jest kontynuacją tej myśli. – zdradza Bianka Siwińska, inicjatorka całej kampanii.

GTQX dość szybko pozyskała sponsora – AG Complex – dzięki któremu promocja idei czytelnictwa nabierze realnych kształtów w postaci kalendarza.  Bohaterami kampanii są znakomitości popkultury – Kazimiera Szczuka, Sylwia Chutnik, Kapela ze Wsi Warszawa, Marisha, Ania Laszuk, a nawet Jeż Jerzy. Każda z postaci została uchwycona w niezwykle intymnej sytuacji z ulubioną książką i łóżkiem w tle. To doskonała ilustracja charakteru kampanii.

- Zgłaszały się do nas kolejne osoby i nagle okazało się, że 12 miesięcy kalendarza to za mało. Wtedy zdecydowaliśmy się na wernisaż – opowiada Monika Czaplicka, rzecznika kampanii.

Chęć udzielenia pomocy przy realizacji wernisażu wyraził jeden z najbardziej charakterystycznych punktów na kulturalnej mapie – warszawski Traffic Club, który zdecydował się oddać swoją przestrzeń na użytek tego szczytnego celu. I tak oto już 15 grudnia będzie można zobaczyć namacalne efekty całej akcji, a także porozmawiać z twórcami i bohaterami kampanii.

- Oczywiście nie zdradzamy jeszcze wszystkiego. Mamy przygotowanych kilka niespodzianek. Wszystkie znajdziecie na naszym fan page na Facebooku. – dodaje Czaplicka.

Gwiazdy do sesji malowała Emilia Bylińska z EB make up, a zdjęcia zrealizował zespół znakomitych fotografów i fotografek: Małgorzata Mikulska, Anna Migos, Nikodem Szymański, Sebastian Skalski, Gabriel Piernikarz, Radosław Cetra, Paweł Grześ i Robert Koliński.

- To fantastyczne, że tyle osób włączyło się do akcji. Jesteśmy też bardzo wdzięczni naszym modelom i modelkom, że postanowili zrobić to społecznie i wszystkim, którzy pracowali, żeby projekt doszedł do skutku. – cieszy się Siwińska – Już obmyślamy co możemy zrobić z taką świetną energią i ciekawym projektem dalej.
Wydrukowane kalendarze zostaną przekazane wybranym organizacjom pozarządowym, aby te mogły wykorzystać je do wsparcia swojej działalności.


Data wpisu: 16 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Ranking gej

Wiemy już kto jakie miejsce dostał, jeśli chodzi o konkurencje między kobietami, teraz pora na ujawnienie jak ocenialiście naszych kandydatów. Ogólnie męscy kandydaci dostali średnio słabsze głosy niż panie – w rankingu wszystkich postaci pierwszy mężczyzna pojawił się dopiero na 9 pozycji.


523  320x240 ashton kutcher 1297274661 525 Ranking gej

Męskiej części czytelników najbardziej przypadł do gustu Ashton Kutcher. On również nie grał w żadnej tęczowej produkcji (tak jak Sophie Marceau, która wygrała w rankingu les), ale na pewno wiele osób pamięta jego pocałunek z Seannem Williamem Scottem z filmu Stary, gdzie moja bryka?

2 Ranking gej

Click here to view the video on YouTube.

Lub z Jonem Cry’ierem z serialu Two and Half Men

ASHTONX390 Ranking gej

Wystąpił również nago w programie Ellen Show

2 Ranking gej

Click here to view the video on YouTube.

Jest bardzo probranżowy i często wypowiada się w bardzo pozytywny sposób o osobach LGBTQ.

Lista przedstawia się następująco:

  1.  Ashton Kutcher
  2. Willy Young
  3. Chris Evans
  4. Chris Colfer
  5. Luke Macfarlane
  6. Josh Holloway
  7. Robert Pattison
  8. Tomasz Raczek
  9. Bruce Willis
  10. Alexander Skarsgard
  11. Ewan McGregor
  12. Oliwier Janiak
  13. Ben Affleck
  14. Chris Cornell
  15. Anderson Cooper
  16. Jake Gyllenhaal
  17. Jensen Ackles
  18. James Franco
  19. Matt Bomer
  20. Jude Law
  21. Chord Overstreet
  22. Darren Criss
  23. sir Elton John
  24. Marcin Dorociński
  25. Orlando Bloom
  26. Keanu Reeves
  27. Diego Luna
  28. Tom Ford
  29. Russel Crowe
  30. Brad Pitt
  31. Jared Padalecki
  32. Jonathan Meyers
  33. Leonardo Dicaprio
  34. Josh Harnett
  35. Sean Penn
  36. Jack Nicholson
  37. Johnny Deep
  38. Clive Owen
  39. Daniel Radcliffe
  40. Ian McKellen
  41. Graham Norton
  42. Georg Michael
  43. Javier Bardem
  44. Ricky Martin
  45. Jesse Tyler Ferguson
  46. Piasek
  47. Laurie Hugh
  48. Hugh Jackman
  49. Hugh Grant
  50. Justin Timberlake
  51. Neil Patric Harris
  52. Bartosz Opania
  53. Russel Tovey Esquire
  54. Colin Firth
  55. Adrien Brody
  56. Will Smith
  57. Waglewski
  58. Mel Gibson
  59. Colin Farrell
  60. Sting
  61. Adam Lambert
  62. Andy Garcia
  63. Iker Casillas
  64. Tom Cruise
  65. Robbie Williams
  66. Jason Statham
  67. Gerard Butler
  68. Jean Reno
  69. Kevin Costner
  70. Paweł Małaszyński
  71. Simon Baker
  72. Piotr Adamczyk
  73. Filip Bobek
  74. Robert Redford
  75. Bartek Kasprzykowski
  76. Cheyenne Jackson
  77. Daniel Craig
  78. Jonathan Groff
  79. Marcin Prokop
  80. Alan Rickman
  81. Marcin Szczygielski
  82. Matthew McConaughey
  83. Antonio Banderas
  84. Maciej Stuhr
  85. Pawel Stalinski
  86. Sebastian Karpiel Bułecka
  87. Ryan Reynolds
  88. Borys Szyc
  89. Paweł Deląg
  90. George Clooney
  91. Scott Caan
  92. Augustin Agurola
  93. Rupert Everett
  94. Karl Urban
  95. Kieron Richardson
  96. Robert Downey Jr.
  97. Rafał Królikowski
  98. John Barrowman
  99. Piróg
  100. Paweł Wilczak
Trudno powiedzieć coś o waszych głosach – lubicie Polaków i panów z zagranicy. Młodszych i starszych, aktorów, piosenkarzy i osoby, które znacie z telewizji, ale bycie celebrytą z pierwszych stron gazet nie gwarantowało wysokiego miejsca na liście.
Dziękujemy wszystkim za oddane głosy!


Data wpisu: 8 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Ranking les

Zagłosowaliście. Przez kilka miesięcy toczyła się zażarta walka między różnymi kandydatami i kandydatkami na naszej stronie. Oddaliście tysiące głosów na swoich ulubieńców. Czas podsumować kogo lubią nasi czytelnicy, a kto powinien popracować nad swoim wizerunkiem związanym ze środowiskiem LGBTQ. Już jutro ranking panów.

487  320x240 sophie marceau   madame figaro 2 2009 229 123 001 Ranking les

Najwyższe oceny (w stosunku do liczby głosów) dostała, może trochę zaskakująco, Sophie Marceau! Aktorka nie kojarzy się zbytnio z aktywnością dla społeczności, nie ma na swoim koncie również roli w żadnym filmie z wątkiem dla lesbijek. Jeśli istnieje gwiazda, która nie ma nic wspólnego (ani pozytywnie, ani negatywnie) z kwestiami gejów, lesbijek itd. to jest nią na pewno właśnie Marceau. Na jej korzyść działa widocznie dwukrotne wybranie najpiękniejszą kobietą świata.
Na zdjęciach nasze zwyciężczynie (pierwsza piątka) wedle kolejności waszych głosów.

Oto lista pań. Pogrubieniem zaznaczyliśmy te, które dokonały coming outu jako lesbijki lub biseksualne (lub wiadomo, że miały romanse z kobietami icon wink Ranking les :


458  320x240 lena headey 14 Ranking les

  1. Sophie Marceau
  2. Lena Headey
  3. Rachel Shelley
  4. Kazimiera Szczuka
  5. Cate Blanchett
  6. Milla Jovovich
  7. Meryl Streep
  8. Julianne Moore
  9. Marlene Dietrich
  10. Catherine Deneuve
  11. Maja Ostaszewska
  12. Katerine Moenning
  13. Magda Różdżka
  14. Emily Blunt
  15. Kiera Knightley
  16. Emma Watson
  17. Tilda Swinton
  18. Portia deGeneres (de Rossi)
  19. Megi
  20. Winona Ryder
  21. Yga Kostrzewa
  22. Cathy DeBuono
  23. Angelina Jolie
  24. Naya Rivera
  25. Anita Werner 

    479  320x240 rachel shelley       gorgeous by geekyspaz Ranking les
  26. Anna Parquin
  27. Ellen deGeneres
  28. Beyonce
  29. Daniela Sea
  30. Pink
  31. Scarlett Johanson
  32. Helena Bonham Carter
  33. kd Lang
  34. Sarah Silverman
  35. Salma Hayek
  36. Karina Lombard
  37. Beth Ditto
  38. Gaba Kulka
  39. Clementine Ford
  40. Danuta Stenka
  41. Glenn Close
  42. Mitchell Troix
  43. Laurel Holloman
  44. Martyna Wojciechowska
  45. Sandra Bullock
  46. Jennifer Lopez
  47. Monica Bellucci
  48. Eva Green
  49. Eva Mendes
  50. Tori Amos
  51. Penelope Cruz
  52. Anna Mucha
  53. Michelle Pfeiffer
  54. Jill Benet
  55. Olivia Wilde
  56. Sara Shahi
  57. Renata Przemyk
  58. Jane Lynch
  59. Robyn
  60. Wanda Sykes 

    461  320x240 m 19 szczuka3 Ranking les
  61. Grażyna Szapołowska
  62. Kate Winslet
  63. Claire Danes
  64. Leisha Hailey
  65. Alexandra Hedison
  66. Rosie o Donnell
  67. Natasha Kai
  68. Madonna
  69. Jodie Foster
  70. Natalie Portman
  71. Zemfira
  72. Kiyomi Mccloskey
  73. Megan Fox
  74. Tucky Williams
  75. Fanny Ardant
  76. Kristanna Loken
  77. Melissa Etheridge
  78. Lady Gaga
  79. Tegan Quin
  80. Agnieszka Graff
  81. Amelie Mauresmo
  82. Jennifer Beals
  83. Lindsay Lohan
  84. Evan Rachel Wood
  85. Rachel Maddow
  86. Magdalena Cielecka
  87. Cyntia Nixon
  88. Vanessa Carlton
  89. Martina Navratilova
  90. Nicole Kidman
  91. Nicole Pacent
  92. Heather Peace
  93. Katy Perry
  94. Kasia Borek
  95. Rihanna
  96. Jessie J
  97. Michelle Tea
  98. Fergie
  99. Samantha Ronson
  100. Izabela Filipiak


427  320x240 cate blanchett Ranking les

 
Jak widać większość kandydatek, które ujawniły swoją nieheteronormatywną seksualność wcale nie zyskują w ten sposób w oczach środowiska. Trudno znaleźć jakiś wzór dla waszych wyborów. Niektóre gwiazdy The L word punktowałyście wysoko (jak Rachel Shelley na 3 miejscu) inne nisko (jak Jennifer Beals na 82 pozycji). Sophie Marceau ostatnią premierę miała w 2010 roku, ale Lena Headey pojawiła się w dość kultowym serialu Gra o tron. Cenicie niektóre Polki (jak Kazimierę Szczukę na 4 miejscu), ale też „ganicie” inne (jak Izabelę Filipiak na ostatnim miejscu). Dałyście wysokie miejsca dla „starszych” gwiazd (jak Marlena Dietriech), dojrzałych gwiazd (Catherine Deneuve), ale też dla młodych (Lena Headey) czy dość początkujących (Emily Blunt). Próbowaliśmy również odnieść się do podobnego rankingu na Kobiety-kobietom, ale tamtejsze gwiazdy u nas wypadają średnio, więc i tu nie ma żadnego wzoru.
Krótko mówiąc – niezbadane są wyroki naszych czytelniczek!


Data wpisu: 7 listopada, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Miłosz kochał Iwaszkiewicza

W czwartek do księgarni trafiła książka zawierająca korespondencje między Miłoszem a Iwaszkiewiczem. Publikacja w niezwykle przejmujący sposób pokazuje wielostronny portret wielkich twórców.

[pullquote]Ja wiem, że jestem o wiele mniej inteligentny i utalentowany od Ciebie, ale właśnie dlatego zawsze tak lubiłem z Tobą rozmawiać, bo to mnie wzbogacało - pisał Iwaszkiewicz do Miłosza[/pullquote]

Dwóch gigantów literatury polskiej XX wieku – jeden uhonorowany Noblem i drugi, dziś niestety jakby nieco zapomniany (choć przypominany ostatnio jako autor fascynujących dzienników). Dwa jakże różne życiorysy, dwa różne, bogate dzieła. Miłosz i Iwaszkiewicz wydają się być w powszechnej świadomości postaciami odrębnymi, trochę niepasującymi do siebie (lewicujący emigrant o religijnych inklinacjach i, jak głosi krzywdzący stereotyp, pierwszy literat PRL-u). Jednak jeśli nawet w tę opozycję ktoś wierzył, po lekturze nowo wydanej książki “Czesław Miłosz. Jarosław Iwaszkiewicz. Portret podwójny” z pewnością zmieni zdanie.

Jaroslaw Iwaszkiewicz 227x300 Miłosz kochał Iwaszkiewicza
Jarosław Iwaszkiewicz

Pierwsza miłość
Na początku było gwałtowne, przynależne nastoletnim emocjom, zauroczenie. 19-letni Miłosz, obiecujący, choć mało znany poeta wileński, postanawia napisać list do jednego z warszawskich Skamandrytów, którego tomikiem wierszy (“Dionizje”) się zachwycił. “Szanowny Panie! Uwielbiam Pana…” wyznaje Iwaszkiewiczowi, prosząc go o ocenę swych własnych prób poetyckich. “Pan jest dla mnie najdroższym przyjacielem i mistrzem. Zdanie Pana będę uważał za rozstrzygające o tym, czy mam nadal traktować poważnie swoją pracę literacką” – napisze późniejszy Noblista. Na szczęście dla polskiej literatury Iwaszkiewicz wydał sąd przychylny, co więcej: dość szybko rozpoznał w młodszym o 16 lat poecie wielki talent.

Listy młodego Miłosza do Iwaszkiewicza zwracają uwagę swoją otwartością – wilnianin zwierza się ze swoich, częstokroć sprzecznych, zawsze intensywnych, emocji, opisuje udręki twórcze i te życiowe (z problemami finansowymi i erotycznymi włącznie). Wyłania się z tych pełnych ekspresji epistoł autoportret szczególny, wiele odsłaniający. Miłosz nie zapomina przy tym podkreślać, jak ważny jest dla niego warszawski adresat, jak bardzo bliski. “Nie wiem naprawdę, jak Panu powiedzieć o swojej wdzięczności i miłości dla Pana”, “Gdybym mógł, to napisałbym o Panu książkę i zatytułowałbym ją J’adore”, “Myślę o Tobie i wyobrażam Ciebie w biurze, w domu, na ulicy, w kolejce”.

Po wielu latach Miłosz przyzna, że młodzieńcze emocje są bardzo trwałe. “Dzisiaj, jeżeli zobaczę szarą okładkę pierwszego wydania – pisał, wspominając “Dionizje” – czuję dreszcz. Pierwsza miłość”.

Prowincjusz w Warszawie
Iwaszkiewicz szybko odpowiedział młodemu poecie na jego pełen uwielbienia list: zaprosił Miłosza na Stawisko, potem do Warszawy. Z pewnością pomógł literatowi z prowincji wejść w środowisko stołecznych twórców. Choć w listach z lat 30. tego nie widać, wilnianin nie czuł się komfortowo w sytuacji prowincjusza wprowadzanego przez starszego mentora na stołeczne salony literackie. Z drugiej strony jednak przecież korzystał z jego pomocy, także tej finansowej.

Problematyzowało tę sytuację jeszcze jedno. W przedwojennej Warszawie krążyło złośliwe powiedzenie, że do polskiej literatury można wejść… albo przez łóżko Nałkowskiej albo Iwaszkiewicza. “Mnie szczególnie poniżało, kiedy kawiarnia ‘Ziemiańska’ uważała mnie za chłopczyka Iwaszkiewicza” – będzie wspominał sędziwy już Miłosz.

Kiedy ukazał się pierwszy tom “Dzienników” Iwaszkiewicza, pewnego rodzaju skandal obyczajowy wywołało enigmatyczne wspomnienie autora, sugerujące niedwuznaczną relację między poetami. Nie rozwijając tej – nie najważniejszej w końcu – kwestii (choć nie omija jej Andrzej Franaszek w swoim miłoszowym opus magnum), należy jedynie podkreślić, że stosunki między Skamandrytą a Żagarystą szybko ewoluowały w stronę literackiego partnerstwa.

“Z Tobą, złotko, nie mogę się przywitać”

659px Czeslaw Milosz 1986 300x273 Miłosz kochał Iwaszkiewicza
Czeslaw Miłosz 1986

Podczas okupacji, kiedy Iwaszkiewicz mieszkał na Stawisku, Miłosz razem ze swoją przyszłą żoną, Janką, byli tam częstymi gośćmi. “Stawisko w czasie wojny było taką oazą, gdzie się zbierali literaci warszawscy; gdzie można było siąść do stołu i przez chwilę mieć wrażenie, że właściwie istnieje jakaś ciągłość, że przecież to nie jest tylko groza okupacyjna” – wspominał Miłosz.

W latach 1947–50 autor “Trzech zim” zdecydował się na pracę w dyplomacji komunistycznej Polski, najpierw w Stanach Zjednoczonych, potem we Francji. Iwaszkiewicz tymczasem zaczął redagować pisma literackie, zaangażował się w rozmaite oficjalne przedsięwzięcia. Obaj mieli świadomość, że nie mieszczą się w ramach narzucanych przez socrealizm, obaj starali się prowadzić z komunistycznymi władzami swoistą, opartą jednak na różnych strategiach, grę. “Mój list zniszcz” – napisze w listopadzie 1948 r. Miłosz.

Przyjaźń została zerwana, gdy autor “Ocalenia” wybrał emigrację. Iwaszkiewicz tę decyzję potępia (choć nie w takim stylu jak zrobili to Słonimski czy Gałczyński), korespondencja w tym okresie niemal zamiera. W czerwcu 1955 r., gdy poeci przypadkowo natknęli się na siebie podczas festiwalu teatralnego w Paryżu, Iwaszkiewicz ostentacyjnie ominął Miłosza rzucając mu tylko w przejściu słowa: “Z Tobą, złotko, nie mogę się przywitać”. Choć Miłosz rozumiał, że Iwaszkiewicz obawiał się otaczających go donosicieli, długo zachował urazę do dawnego przyjaciela. Podczas kolejnego spotkania, cztery lata później, kiedy Iwaszkiewicz przywiózł Miłoszowi zostawione na przechowanie w Stawisku jego rękopisy, autor “Zniewolonego umysłu” potraktował go bardzo chłodno.

“Bardzo Cię kochałem jako przyjaciela”
Zrodzony w latach 50. dystans w jakiejś mierze pozostał już do końca ich znajomości. Nie znaczy to jednak, że nie było prób powrotów do dawnej bliskości. “Bardzo mi czasami tęskno do rozmowy z Tobą, nawet gdybyś się tak stawiał, jak ostatnio w Paryżu” – pisał na początku lat 60. Iwaszkiewicz do Miłosza. “Ja wiem, że jestem o wiele mniej inteligentny i utalentowany od Ciebie, ale właśnie dlatego zawsze tak lubiłem z Tobą rozmawiać, bo to mnie wzbogacało. Odeszliśmy już tak daleko od siebie, że może nawet nigdy nie będziemy się mogli porozumieć. Ale bardzo Cię kochałem jako przyjaciela”.

W latach 70. wymienią jeszcze kilka serdecznych listów. “Uroda Twoich wierszy, które mnie, jako młodzieńca, oczarowały, nie zestarzała się” – pisał poeta z Berkeley. Na dziesięć dni przed śmiercią Iwaszkiewicza Miłosz przesłał do niego urodzinowy telegram: “Birthday greetings love”.

Portret podwójny 
Nowością wydanego przez Zeszyty Literackie tomu korespondencji są niepublikowane dotąd listy młodego Miłosza do Iwaszkiewicza (przedwojenne listy Iwaszkiewicza do wileńskiego poety nie zachowały się). W książce uzupełniono je o korespondencję obu pisarzy z lat 1945–1951, znane już czytelnikom tomu “Zaraz po wojnie”, a także o listy późniejsze, wydobyte z archiwów pisarzy.

Książka “Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz. Portret podwójny” zawiera również, obok listów, teksty portretowanych – wiersze, zapiski intymne, wywiady, publikacje prasowe, listy do osób trzecich – które ilustrują wzajemne relacje poetów (wynika z takiego połączenia częstokroć bardzo ciekawa konfrontacja). – Ta korespondencja to swoista powieść, to są relacje całożyciowe dwóch olbrzymów polskiej literatury – mówiła w Dwójce Barbara Toruńczyk, opowiadając o pracy nad tą niezwykłą książką.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy, jaką z Barbarą Toruńczyk przeprowadziła, przy okazji wydania listów Miłosza do Konstantego Jeleńskiego, Joanna Szwedowska.

Przypomnijmy również, że w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku odbył się na przełomie września i października, pod patronatem Dwójki, XII Festiwal Literacko-Muzyczne Konfrontacje “Miłosz – Iwaszkiewicz”. Tematem jednego ze spotkań była właśnie korespondencja dwóch wielkich polskich poetów.

***

Tekst na podstawie: “Jarosław Iwaszkiewicz, Czesław Miłosz. Portret podwójny”,redakcja Barbara Toruńczyk, opracowanie i przypisy Robert Papieski, Zeszyty Literackie, Warszawa 2011; Andrzej Franaszek “Miłosz. Biografia”, wyd. Znak, Kraków 2011; PAP

http://www.polskieradio.pl/8/873/Artykul/468779,Milosz-kochal-Iwaszkiewicza


Data wpisu: 5 listopada, 2011 autor wpisu: Polskie Radio  |  Komentowanie nie jest możliwe

Różowe piekło nazizmu

O tragicznym losie homoseksualistów w czasach nazizmu w Polsce się nie pisze. Tysiące Polaków — homoseksualistów, ofiar obozów śmierci, nie doczekało się żadnej publikacji. Zwykły wstyd powoduje, że o homoseksualnych ofiarach nazistowskich prześladowań naukowcy milczą.

MagnusHirschfeld Różowe piekło nazizmu
Magnus Hirschfeld

Złote lata Niemiec

Wiek XIX to okres, w którym po raz pierwszy, dają się zauważyć na szerszą skalę głosy otwarcie broniące homoseksualizmu i nie uznające go za zachowanie godne potępienia. Wzorem tego postępu był Kodeks Napoleoński z 1804 roku. Pod wpływem Rewolucji Francuskiej, Bawaria usunęła w 1813 roku prawo uznające związki homoseksualne za podlegające karze; podobnie postąpił wkrótce rząd Hanoweru. Po wojnie francusko-pruskiej proklamowano w 1871 roku Cesarstwo Niemieckie z Bismarckiem na czele rządu. Zunifikowano prawo wprowadzając paragraf 175 mówiący, że „mężczyzna, który dopuszcza się nieprzyzwoitych stosunków z innym mężczyzną, lub który bierze udział w takich stosunkach będzie karany więzieniem”.

Żarliwym przeciwnikiem paragrafu 175 był berliński lekarz Magnus Hirschfeld. W 1897 roku utworzył on Komitet Naukowo-Humanitarny mający na celu zniesienie paragrafu 175 i edukację w sprawach homoseksualizmu. Komitet skupiał znanych naukowców niemieckich oraz silny ruch kobiet. Pomimo wielu trudności natury prawnej, Komitet pomagał w tworzeniu miejsc spotkań dla gejów i lesbijek. Mottem życia Hirschfelda, było per scientiam ad justitiam (przez wiedzę do sprawiedliwości). To właśnie Hirschfeld był organizatorem pierw­szego kongresu Światowej Ligi na rzecz Reformy Seksualnej zorganizowanego w 1928 roku w Kopenhadze.

Hiller tract against Paragraph 175 224x300 Różowe piekło nazizmu
Traktat Hillera przeciwko Parafrafowi 175

Zagadnienie homoseksualizmu było w owych czasach bardzo często podejmowane w niemieckiej  prasie, literaturze i kinematografii. Dyskutowa­no o tym wszędzie. Powstawały coraz to nowe klu­by, bary i inne miejsca spotkań dla gejów i lesbijek. W samym Berlinie istniało około 100 takich barów.

Rosnąca inflacja i recesja gospodarcza w poło­wie lat dwudziestych XX wieku umocniła nazizm. Nacjonalistyczna prawica kładła nacisk na das Volk, czystość rasy i krwi, rolę i świętość życia rodzinne­go. Republika Weimarska była coraz częściej ata­kowana za zgodę na zbytnią rozwiązłość seksual­ną. Żydów zaś oskarżano o obniżanie morale Niem­ców, a przede wszystkim o sterowanie akcją mają­cą na celu zniszczenie rasy aryjskiej i spadek po­pulacji. Umacniający swoją władzę Hitler oskarżał młodą demokrację o to, że jest „cieplarnią dla wzmocnionego wzrostu pokus i zachęt”. Jako Żyd i homoseksualista, Hirschfeld stał się idealnym ce­lem ataków nazistów. Na początku lat dwudziestych antysemici organizowali kilkakrotnie napady na nie­go, a podczas jego odczytu w Wiedniu, w 1923 roku, młody człowiek otworzył ogień do słuchaczy raniąc kilku z nich. Albert Moll, przyjaciel Hirschfelda i ko­lega po fachu, podobnie jak on też Żyd, w 1926 roku zorganizował w Berlinie pierwszy Kongres na temat Badań Seksuologicznych.

Bucherverbrennung book burning Nazi 1933 Institute 300x216 Różowe piekło nazizmu
1933 nazistowska parada przed budynkiem Instytutu Badań Seksualnych w Berlinie

Hirschfeld i jego współpracownicy szukali przez pewien czas oparcia dla swojej działalności w Związku Radzieckim, jednak sympatia do tego kraju opadła, gdy na skutek rozporządzenia Stali­na zaczęto umieszczać coraz więcej radzieckich homoseksualistów w szpitalach dla psychicznie chorych.

Wkrótce jedna z nazistowskich gazet napisała: „Wśród wielu diabelskich instynktów, jakie charak­teryzują żydowską rasę, jeden szczególnie doty­czy związków seksualnych. Żydzi zawsze próbują popierać związki seksualne pomiędzy rodzeń­stwem, człowiekiem a zwierzętami oraz mężczy­zną a mężczyzną. My Narodowi Socjaliści wkrótce postawimy i potępimy ich przed prawem. Te czyny są niczym innym jak wulgarnymi, zboczonymi prze­stępstwami, a my je ukarzemy przez banicję lub powieszenie winnych”. Słowa te były zapowiedzią nowej epoki.

Dojście narodowych socjalistów do władzy 6 maja 1933 roku, w trzy miesiące po wyborze Hitlera na Kanclerza Niemiec, kilka ciężarówek za­jechało przed Instytut Nauk Seksualnych Magnusa Hirschfelda w Berlinie. Około 100 studentów wtargnęło do budynku i rozpoczęło dewastację In­stytutu rozrzucając dokumenty, niszcząc mienie i materiały badawcze oraz wynosząc książki z bi­blioteki. Po południu, inne ciężarówki, tym razem hitlerowskich szturmówek pojawiły się by dokoń­czyć operację. Kilka dni później, przed operą ber­lińską spłonęły pokaźne ilości książek i dokumen­tów oraz

WHK1901 300x144 Różowe piekło nazizmu
Zarząd WHK (Wissenschaftlich-humanitäres Komitee) w 1901 roku; od lewej: Georg Plocku, dr Ernst Burchard, dr Magnus Hirschfeld, Baron Hermann von Teschenberg

popiersie Hirschfelda na oczach licznie zgromadzonej przez hitlerowców publiczności. Hirschfeld był już w tym czasie poza krajem (ni­gdy do niego nie powrócił) i oglądał niszczenie Instytutu w jednym z paryskich kin. Wkrótce po­tem nazistowski rząd Niemiec pozbawił go oby­watelstwa. Zmarł w wieku 67 lat, 15 maja 1935 roku w Nicei, gdzie do ostatnich dni swego życia pracował nad utworzeniem Instytutu podobnego do berlińskiego.

Atak na Instytut Hirschfelda był pierwszym tak drastycznym krokiem nazistów wobec homoseksu­alistów, a po części także Żydów. Zniszczenie In­stytutu zostało poprzedzone stwierdzeniami, że „jest to międzynarodowe centrum sprzedaży białych nie­wolników i niekontrolowane podłoże dla hodowli brudu i nieczystości”. W roku 1930, Wilhelm Frick, nazistowski członek Reichstagu, a później minister Spraw Wewnętrznych w rządzie Hitlera, przedsta­wił projekt kastracji homoseksualistów, tej żydow­skiej zarazy. Gazety nazistowskie domagały się kary śmierci za akty homoseksualne.

himmler 219x300 Różowe piekło nazizmu
Heinrich Himmler

Wielu niemieckich gejów, podobnie jak i Żydów, sądziło jednak, że polityka nazistów zmieni się, gdy tylko przejmą oni władzę. Niektórych zaślepił kult męskości propagowany przez hitlerowców. Partia nazistowska trzymała nawet z homoseksualistami — jak pisał w 1931 roku ówczesny gejowski aktywi­sta Adolf Brand. Tym z czego jednak sympatycy nazistów nie zdawali sobie sprawy było to, doda­wał Brand, że „trzymali oni już sznur wisielca w swo­ich kieszeniach”.


Nienawiść do homoseksualizmu wypływała za­równo z ideologii partii jak i z osobistych obsesji jej przywódców, a szczególnie Heinricha Himmlera, głównego twórcy planu eksterminacji homoseksu­alistów. Dla Himmlera oraz innych nazistowskich ideologów, homoseksualiści, podobnie jak i Żydzi, stanowili uosobienie degeneracji. Żydzi i homosek­sualiści byli widziani jako outsaiderzy, ludzie gorsi, stanowiący zagrożenie dla czystości der Volku. Jak zauważa George Z. Mosse w swojej książce Nationalism and Sexuality, nacjonalistyczni i nazistow­scy typologowie przedstawiali Żydów i homosek­sualistów w bardzo podobny sposób; traktując ich jako agresywnych, niewyżytych seksualnie przez co nie potrafiących kontrolować swojego pożąda­nia, egoistycznych i bezużytecznych. Żydzi i ho­moseksualiści byli oskarżani o używanie swojej odmienności jako broni przeciwko społeczeństwu. Żydzi mieliby ponoć szaleć za chrześcijańskimi kobietami, a homoseksualiści za młodymi aryjczykami. Naziści wierzyli w międzynarodową konspi­rację żydowską i o to samo oskarżali homoseksu­alistów.

rhmwienerwerkstaettepos 204x300 Różowe piekło nazizmu
Ernst Röhm

Żył jednak w Niemczech człowiek, szef sztabu SA, który był gejem i to na tyle nieznośnym gejem, że nie ukrywał tego faktu. Tym człowiekiem był Ernst Röhm, prawa ręka Hitlera. Jego upadek, w pierw­szych dniach Rzeszy, przesądził o przyszłym losie homoseksualistów pod władzą Adolfa Hitlera. Prze­ciwstawiając się stereotypom propagowanym przez jego partię, Ernst Rohm był „nadętym chciwcem, surowym tatuśkiem dla swoich wojsk, prostakiem nie wyczuwającym taktu”, jak go określił Richard Plant w swojej książce The Pink Triangle. Syn ba­warskich urzędników, ranny podczas I wojny świa­towej, Röhm został wciągnięty w nurt nacjonali­stycznej polityki w atmosferze upokorzenia po przegranej Niemiec. Szybko stał się jednym z najbliż­szych i najbardziej zaufanych przyjaciół Hitlera — jedynym, do którego Hitler zwracał się koleżeńskim zwrotem „du”. Będąc szefem szturmówek SA, zło­żonych głównie z byłych żołnierzy i szczególnie wyselekcjonowanych chuliganów, odpowiadał za ich akcje polegające przede wszystkim na gnębie­niu Żydów i przeciwników Hitlera. To właśnie ta tak­tyka odegrała główną rolę w dojściu Hitlera do wła­dzy. Hitler ignorował homoseksualizm Röhma ze względu na jego organizacyjne sukcesy w budo­waniu SA. Ale tylko do roku 1925, do momentu gdy wybuchła między nimi kłótnia. Wówczas Hitler wy­słał Röhma na wygnanie do Boliwii, gdzie szkolił on armię boliwijską. Gdy w 1929 roku bunt wstrzą­snął SA, przestraszony Hitler zlecił Röhmowi na­tychmiastowy powrót do kraju. Stosunki między nimi widocznie się poprawiły, bo gdy do Hitlera dotarły skargi na niemoralne zachowanie Röhma, bronił go twierdząc, że [SA — przyp. red.] „nie jest instytu­cją edukacji moralnej dla delikatnych panienek, ale formacją zaprawionych bojowników. „Jego [Röhma — przyp. red.] życie prywatne” — dodawał — „nie może być obiektem krytyki dopóty dopóki nie popada on w konflikt z głównymi zasadami ideologii narodowo-socjalistycznej”.

Hitler portrait crop 224x300 Różowe piekło nazizmu
Adolf Hitler

W 1932 roku, w rok przed przejęciem władzy przez nazistów, do prasy przedostało się kilka li­stów kompromitujących Röhma, które stały się dla jego wrogów dowodami potwierdzającymi jego skłonności seksualne. Gdy Hitler został kanclerzem, Röhm nie był mu już tak potrzebny, jak przedtem, nie miał więc powodów, do tolerowania jego sek­sualnych poczynań. Poza tym Rohm, radykalny nazista, zamierzał zastąpić regularną armię nie­miecką wojskiem SA, co było w sprzeczności z ówczesnymi planami Hitlera, który zabiegał o po­parcie arystokracji i przemysłowców. Zarówno za­tem Röhm, jak i wielu jego kolegów, stało się dla Hitlera kulą u nogi, której musiał się pozbyć.

28 czerwca 1934 roku, w Noc Długich Noży, na rozkaz Hitlera rywalizująca z SA, himmlerowska SS, zaatakowała pensjonat Hanelbauer nad jeziorem Wiessee, niedaleko Monachium. W pensjonacie tym przebywał Ernst Röhm oraz inni liderzy brązo­wych koszul. Atak ten był częścią ogólnokrajowe­go planu, który przewidywał zamordowanie około 300 osób. Rohm znalazł się wśród aresztowanych. W trzy dni później, oficer SS wszedł do jego celi więziennej i podał mu rewolwer mówiąc: „Będę z powrotem za 15 minut”. Rohm odpowiedział: „Po­zwól to zrobić Adolfowi, nie zamierzam robi

ć jego roboty”. Tego samego dnia Rohm został stracony. W świat poszła wiadomość, że jakoby Röhm pota­jemnie przygotowywał pucz.

135px SA Logo.svg  Różowe piekło nazizmu
Logo SA (Sturmabteilung)

W oświadczeniach wydanych 30 czerwca nie było mowy o puczu ani nawet o jego próbie, a jedy­nie o „najcięższych zaniedbaniach, konfliktach, cho­robliwych skłonnościach”, a jeżeli nawet pojawia się słowo „spisek”, przeważa wrażenie, że motywy in­terwencji Hitlera były czysto moralne. Jak to Hitler ujął w jednej ze swych mniej szczęśliwych meta­for: „Führer wydał rozkaz bezlitosnego usunięcia tego wrzodu; w przyszłości nie dopuści, by poje­dyncze osoby o chorobliwych skłonnościach obcią­żały i kompromitowały miliony przyzwoitych ludzi”.

Homoseksualizm Röhma został wykorzystany przez propagandę komunistyczną jako przykład „prawdziwej natury III Rzeszy”. W latach trzydziestych i czterdziestych obydwa rządy, zarówno nazistow­ski jak i stalinowski, przedstawiały homoseksualizm jako zwyrodnienie i dewiację wroga. Tak ujęty ho­moseksualizm prezentowały liczne obrazy filmowe, wyprodukowane na potrzeby propagandy.

569px Hitler Nürnberg 1935 284x300 Różowe piekło nazizmu
Hitler w Nürnberg 1935 razem z SA

Unicestwienie Röhma i jego SA pozwoliło Heinrichowi Himmlerowi, przywódcy SS, zostać drugą po Hitlerze najważniejszą osobą w Niemczech. Podobnie jak inni nacjonaliści w tym czasie, Himmler miał obsesję na punkcie der Volku. W prze­mowie do lejtnantów SS z 1937 roku ostrzegał, że rozwój homoseksualizmu jest zagrożeniem dla re­produkcji narodu. Dodawał, że w klubach homo­seksualistów zarejestrowanych jest dwa miliony członków; eksperci pracujący nad homoseksualizmem obliczyli, że w kraju jest od dwóch do czte­rech milionów homoseksualistów. „Nasz Volk jest niszczony przez tę epidemię” — twierdził Himmler. „Naród, który ma wiele dzieci, ma kwalifikacje, by być światowym mocarstwem i panem świata. Ra­sowo czysty Volk, który ma mało dzieci, ma pewną drogę do zagłady”. Kontynuował: „Musimy być pew­ni czy chcemy nadal nosić ten ciężar [homoseksu­alizmu — przyp. red.] w Niemczech nie mogąc go zwalczyć. Grozić to może końcem Niemiec, końcem germańskiego świata. Niestety, nie jest to ta­kie łatwe, jak było dla naszych przodków. Dla nich te indywidua były po prostu czymś niemoralnym. Homoseksualiści, nazywani urningami, byli topieni w bagnach. Panowie profesorowie, którzy odnaj­dują te ciała na moczarach nie zdają sobie, z pew­nością, sprawy, że w dziewięćdziesięciu na sto przy­padków mają homoseksualistów przed sobą, któ­rzy w ubraniach i całej reszcie byli tam topieni. To nie była kara — to było po prostu pozbywanie się czegoś nienormalnego”.

Sachsenhausen2 300x197 Różowe piekło nazizmu
więźniowie w Sachsenhausen z różowymi trójkątami

W dwudziestowiecznych Niemczech nie topio­no już ludzi w bagnach. Dla homoseksualistów SS przygotowywała jednak coś o wiele bardziej wyra­finowanego: „Ci ludzie będą z pewnością publicz­nie pozbawiani stanowisk, zwalniani i stawiani przed sądem. Po wyroku sądowym będą zabierani do obozów koncentracyjnych, a tam rozstrzeliwani w razie próby ucieczki”.

Himmler chciał stworzyć tzw. Mannerstaadt — państwo, którego celem byłaby jak pisał Moss: „współpraca mężczyzn tworzących komunę jako rządzącą elitę”. W społeczeństwie opartym na sile i wytrzymałości, homoseksualiści, przedstawiani jako trzecia płeć, nie mieli swojego miejsca.

Nie jest w pełni jasne, co na temat homoseksualizmu myślał Hitler. Jego obawy były natury głów­nie politycznej: bał się, że homoseksualiści mogli­by inwigilować niewielką elitę polityczną i stworzyć państwo w państwie. Rudolf Diels, szef Gestapo, przypomina rozmowę, w której Hitler wyraził jako­by obawę, że homoseksualiści na wysokich stano­wiskach mogli wykazywać niesubordynację tylko z powodu odmiennej orientacji seksualnej. Według Dielsa, Hitler przedstawił mu pewnego dnia taką oto analogię: „Popatrz, gdybym miał wybór między kochaną ale niekompetentną dziewczyną jako se­kretarką i taką, która jest odpowiednia ale ohydna, zdecydowałbym się z pewnością, na kochaną nie­kompetentną. Tak więc jeżeli homoseksualiści prze­jęliby władzę i wpływy, nazistowskie Niemcy znala­złyby się w rękach tych kreatur i ich kochanków”.

berlin1939.hgb .400 300x207 Różowe piekło nazizmu
Berlin 1939

W niecały miesiąc po przejęciu władzy przez Hitlera, zdelegalizowano wszystkie działające w Niemczech organizacje gejowskie. Kurt Hiller, któ­rego Magnus Hirschfeld mianował szefem swoje­go Komitetu Naukowo-Humanitarnego, został zesłany do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu i z nieznanych dotąd powodów zwolniony w dzie­więć miesięcy później. Do lata 1933 roku brązowe koszule Röhma atakowały bary gejowskie na tere­nie całego kraju; wiele z nich zamknięto, a te, które zostały, musiały działać nielegalnie. Dla przykładu, na spotkaniu przedstawicieli administracji miasta Hamburga, 13 listopada 1933 roku, naczelnik poli­cji otrzymał polecenie „zwrócenia szczególnej uwa­gi na transwestytów i przekazywania ich do obo­zów koncentracyjnych”. W 1934 roku, gestapo wy­słało list do wszystkich posterunków policji w kraju by sporządziły listy wszystkich „w jakikolwiek spo­sób aktywnych homoseksualnie osób”. W ten spo­sób berlińskiej policji udało się stworzyć listę około trzydziestu tysięcy homoseksualistów. W maju 1935 roku gazeta wewnętrzna SS „Das Schwarze Korps” domagała się kary śmierci dla gejów.

pic berlin yogyakarta 300x211 Różowe piekło nazizmu
Berlin Yogyakarta

Legalna podstawa do oskarżenia o homoseksualizm zaczęła się rozszerzać o nowe paragrafy. 28 czerwca 1935 roku do paragrafu 175 dodano posądzenie o jakikolwiek kontakt fizyczny między dwoma mężczyznami. Miało to związek z wprowa­dzeniem praw norymberskich, które określiły róż­nice pomiędzy rasą aryjską i niearyjską. W kilka miesięcy później okazało się, że za rasę niearyj­ską naziści zaczęli uważać przede wszystkim Ży­dów i Romów. W rezultacie tego, według oficjal­nych statystyk gestapo, oskarżenia o pogwałcenie paragrafu 175 wzrosły z 853 przypadków w 1933 roku do 2106 w 1935, by w 1938 osiągnąć liczbę 8562 oskarżeń. W roku 1936 przy Kwaterze Głów­nej Gestapo w Berlinie utworzono Federalny De­partament Obrony do zwalczania Aborcji i Homoseksualizmu, którego szefem został Joseph Meisinger. Nowe dyrektywy otwierały drogę do umiesz­czania coraz to większej liczby homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. W 1938 roku usta­nowiono, że mężczyzna oskarżony o stosunek z innym mężczyzną może być bezzwłocznie prze­transportowany do obozu koncentracyjnego. W 1940 roku rozporządzenie to rozszerzono sta­nowiąc, że aresztowany homoseksualista, który miał więcej niż jednego partnera, po odbyciu wyro­ku musi być natychmiast przekazany do obozu kon­centracyjnego. Według ciekawej pracy Wolfganga Harthausera Die Verfolgung der Homosexuellen im Dritten Reich, w latach 1931–1934 w III Rzeszy pro­wadzono 3261 spraw dotyczących oskarżeń o homoseksualizm. Liczba ta drastycznie wzrosła w la­tach 1936–1939 do 29771. „Przeznaczeniem homo­seksualistów jest stać się ‘pokarmem’ obozów kon­centracyjnych” — głosił w 1935 roku wyrok jednego z sądów, orzekający winę człowieka, który podglą­dał w parku spółkującą parę, a w śledztwie wyznał, że obserwował jedynie mężczyznę.

logo berlin yogyakarta 300x71 Różowe piekło nazizmu
berlin-yogyakarta

W miarę łatwe pokonanie Röhma ośmieliło nazistów do ataku na groźniejszego wroga — kościół katolicki. Propaganda hitlerowska oskarżyła księ­ży i zakonników o homoseksualizm. Oskarżenia te osiągnęły swoje apogeum w roku 1937, gdy Joseph Goebbels, minister propagandy Rzeszy, ogło­sił w radiu, że „zakrystia stała się burdelem, a klasz­tory męskie są miejscami rozwoju podłego homo­seksualizmu”. Między 1934 a 1937 rokiem miały miejsce głośne procesy o homoseksualizm, które kończyły się jednak z reguły tylko na oskarżeniach. W roku 1938 dowódca sił zbrojnych Werner von Fritsch został oskarżony o sodomię i zdegradowa­ny ze swojego stanowiska. Mówiło się, że von Fritsch krytycznie odnosił się do planów Hitlera wobec wojny w Europie. Twierdził, że Niemcy są zbyt słabe militarnie by tę wojnę wygrać. Oskarża­jąc go o homoseksualizm, Hitler chciał ośmieszyć przywódców wojskowych i wyeliminować z armii tych, którzy chcieli być wobec niego niezależni. Aby pozbyć się rywala, Himmler i Göring, którzy dzia­łali wspólnie, przedstawili podobnie jak w przypad­ku eliminacji Röhma, policyjne dossier oraz świad­ka na poparcie zarzutu praktyk homoseksualnych von Fritscha. Zanim udowodniono, że dossier do­tyczyło nie von Fritscha, tylko emerytowanego ofi­cera kawalerii Frischa (fakt, o którym gestapo wie­działo przez cały czas), pomówienie spełniło swo­je zadanie. Hitler zwiększył kontrolę nad siłami zbrojnymi obsadzając ważne politycznie stanowi­ska zaufanymi ludźmi.
W1936 roku akcja zwalczania homoseksualizmu nieco osłabła. W Berlinie odbywała się wówczas olimpiada. Otwarto więc na nowo niektóre bary gejowskie, a policji nakazano, by nie zatrzymywała za­granicznych homoseksualistów odwiedzających tego typu miejsca. Rok ten stanowił jednak wyjątek i nie spowodował przerwania represji.

20090117514 Aimee i Jaguar 183x300 Różowe piekło nazizmu
Aimee i Jaguar – opowiada historię romansu dwóch kobiet z okres II wojny światowej

Lesbijkom, w większym stopniu niż gejom, uda­ło się uniknąć prześladowań. Nigdy nie rozszerzo­no paragrafu 175 na związki lesbijskie, mimo iż naziści rozważali taką możliwość. Himmler nie wi­dział jednak żadnego zagrożenia za strony kobiet dla swego Mannerstaadt. Miłość między dwiema kobietami była, według nazistów, obca aryjskim kobietom. Zresztą, od momentu gdy kobiety zosta­ły wykluczone z zajmowania wysokich stanowisk w partii, trudno było przewidywać realne zagroże­nie ze strony „lesbijskiej konspiracji”.

Podczas gdy w Niemczech naziści dokładali sta­rań by zlikwidować problem homoseksualizmu cał­kowicie, w okupowanych przez nich podczas II wojny światowej krajach nie przywiązywano do niego tak dużego znaczenia, gdyż Himmler wie­rzył, że homoseksualizm osłabia wigor podbitych narodów. Na skutek tego nie zakazano prawnie związków homoseksualnych. W Holandii, która według planów Hitlera miała stać się częścią Wiel­kiej Rzeszy, zunifikowano prawo z prawem niemiec­kim. Rozszerzono obowiązywanie paragrafu 175, mimo że w tym kraju prawo nie dyskryminowało homoseksualistów od 1811 roku. Zamknięto też działający od 1911 roku Naukowy Komitet Huma­nitarny (NWHK), walczący m.in. o prawa homosek­sualistów. Na skutek tego cała gejowska subkultu­ra została zmuszona do przeniesienia się do pod­ziemia. Policja holenderska niechętnie odwiedzała miejsca, w których spotykali się homoseksualiści, a listy z ich nazwiskami nigdy nie zostały doręczo­ne Niemcom.

jean cocteau5 280x300 Różowe piekło nazizmu
Jean Cocteau

Polska, według nazistowskich planów, miała pozostać poza granicami Rzeszy. Jej mieszkańcy byli bowiem postrzegani jako genetycznie gorsi od Niemców. Bliskie sąsiedztwo Polski z Niemcami napawało jednak nazistów obawą, że z tych wła­śnie terenów może rozchodzić się degeneracja. W Polsce od 1932 roku obowiązywało prawo za­kazujące karania za stosunki homoseksualne. W czasie niemieckiej okupacji polscy homoseksu­aliści byli jednak również prześladowani.

We Włoszech za czasów Mussoliniego, którego poglądy na sprawy seksualne nie były zbyt surowe, homoseksualistów nigdy nie prześladowano tak bar­dzo, jak w Niemczech i w innych okupowanych kra­jach. Nie karano np. za akty homoseksualne.

W okupowanym Paryżu artyści będący gejami nie byli na ogół prześladowani, jeżeli ich pochodze­nie było aryjskie. Pronazistowski rząd Vichy oskar­żył, po zawieszeniu broni w 1940 roku, przedwojen­ne społeczeństwo francuskie o dekadencję. Jednym z oskarżonych o propagowanie degeneracji stał się nowelista, dramaturg i reżyser filmowy Jean Cocteau. „Wierz lub nie” — pisał do przyjaciela — „ci, którzy tworzą teraz wartości zadecydowali, że Gide i ja je­steśmy winni wszystkiego”. Gdy wystawiano w oku­powanym Paryżu sztuki Cocteau, ktoś podłożył w teatrze dwie bomby z gazem, a kilku chuliganów wdarło się na scenę obrażając dramaturga i jego partnera, aktora Jean’a Marais. Cocteau, na szczę­ście, nigdy nie wypowiadał się publicznie na ten te­mat, co było prawdopodobnie powodem pozosta­wienia go przez faszystów w spokoju.

Eksterminacja homoseksualistów

bent ver1 1584 199x300 Różowe piekło nazizmu
Bent z Owenem i Bluteau, opowiada romans dwóch więźniów w Dachau

Homoseksualiści byli jedną ze specjalnie wyse­lekcjonowanych grup w obozach koncentracyjnych. Mimo że liczebnie było ich znacznie mniej niż in­nych więźniów, przeżywali szczególne piekło. Je­sienią 1933 roku do obozu koncentracyjnego w Fuhlsbuttel przybył pierwszy, odnotowany przez nazistów, transport homoseksualistów. Była to nowa kategoria więźniów. Oznaczano ich literą A, który to znak zamieniono później na różowe trójkąty (Rosę Winkeln). W przeciwieństwie do Żydów i Romów, zamiarem nazistów nie było całkowite zlikwidowanie homoseksualistów, lecz ich „reedukowanie”. Śmiertelność wśród homoseksualistów była wysoka, szczególnie w porównaniu z innymi grupami, więzionymi z zamiarem „reedukacji”. W obozach zmarło 55 proc. więźniów homoseksualnych, w przeciwieństwie do 40 proc. więźniów po­litycznych i 34,7 proc. Świadków Jehowy. W obo­zach zginęło od 5000 do 15 000 gejów, chociaż liczba ta mogła być znacznie wyższa, bowiem ho­moseksualiści, w przeciwieństwie do Żydów czy Romów, mogli łatwo ukryć swoją odmienność.

Homoseksualistów traktowano jako najniżej usytuowaną w społeczności więzniarskiej grupę społeczną. Z reguły otrzymywali oni najgorsze pra­ce, często byli odrzucani przez współwięźniów i traktowani jak zboczeńcy. Również obozowi kapo, którzy nadzorowali komanda robocze, odmawiali im pomocy. Mieli ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym; rzadko zdarzało się, by rodziny utrzy­mywały kontakt z więźniami noszącymi różowe trój­kąty, a przyjaciele pozostający na wolności woleli nie mieć nic wspólnego z tymi, którzy znajdowali się w obozie. Sporadycznie spotykało się odruchy solidarności między samymi homoseksualistami. Jak pisze Raimund Schnabel w swym studium o Dachau: „Pomiędzy homoseksualistami rzadko byli ci, których zachowanie można by nazwać zbo­czonym; jednak byli też i lizusi i oszuści. Więźnio­wie noszący różowe trójkąty nigdy nie żyli długo. Byli mordowani przez SS szybko i systematycznie”.

l b206a96b9ef7481894ba9d3a4c24f1f2 210x300 Różowe piekło nazizmu
oznaczenia w obozach koncetracyjnych

Niewiele wiadomo o lesbijkach przebywających w obozach. Historykom znany jest jedyny dokument, który podaje homoseksualizm kobiety jako powód umieszczenia w obozie w Ravensbrück. Na jedena­stym miejscu listy transportowej kobiet, przywiezio­nych do tego obozu 30 listopada 1940 roku, wymie­niona jest Żydówka, dwudziestosześcioletnia Ella S. Obok jej nazwiska dopisano: lesbijka. Została ona umieszczona z więźniarkami politycznymi, niewiele jednak wiadomo o jej późniejszym losie.

W Sachsenhausen mężczyźni noszący różowe trójkąty byli odseparowani od reszty więźniów w tzw. ciotowskim bloku. W byłym akademiku skupiono ich ponad 180 bez żadnych zróżnicowań; od nie­wykwalifikowanych robotników, sklepikarzy, po muzyków, profesorów i duchownych, a nawet ary­stokratów i wielmożów. Homoseksualistom nie było wolno pełnić żadnych funkcji. Zakazano im także rozmów z więźniami z innych bloków. Obawiano się prawdopodobnie, że będą oni nakłaniać innych do zachowań homoseksualnych. Są jednak dowo­dy, że do aktów tych dochodziło częściej w innych blokach, niż homoseksualne.

15410 46235 300x300 Różowe piekło nazizmu
Rudolf Brazda, ostatni znany ocalały z „Różowych trójkątów”; zmarł w sierpniu 2011 we Francji w wieku 98 lat

Więzieni homoseksualiści zmuszani byli do spa­nia w koszulach nocnych i trzymania rąk na pościeli, co miało zapobiec masturbacji. Jeden z więźniów wspomina, że „osoba przyłapana bez bielizny lub z rękoma pod pościelą — a było nawet po kilka kon­troli w ciągu nocy — była wyciągana na zewnątrz, wy­lewano na nią kilka wiader wody i kazano stać tak przez dobrą godzinę. Tylko nieliczni przeżywali, zwłaszcza gdy na szybach był centymetr lodu. W re­zultacie panował bronchit, a rzadko się zdarzało, by jakiś homoseksualista wychodził żywy ze szpitala”.
Z wyjątkowego okrucieństwa słynął blokowy z KL Gross-Rosen (obecnie Rogoźnica). Jak opisu­je Józef Gielo w swych wspomnieniach obozowych z Gross-Rosen: „ten niemiecki kryminalista i zboczeniec seksualny zwabiał do siebie młodych chłopców i po kilku dniach współżycia mordował ich z zimną krwią. Mordował też tych, którzy nawet przez przypadek byli świadkami procederu, jaki uprawiał”.

Homoseksualistów kierowano do szczególnie ciężkich robót w obozach w Sachsenhausen, Buchenwald, Mauthausen, Auschwitz i innych. Pracowali oni w cementowniach Sachsenhausen i w podziemnych fabrykach produkujących rakiety V-2 koło Buchenwaldu. Rudolf Hoss, pełniący funk­cję komendanta obozu Sachsenhausen przed prze­niesieniem go do KL Auschwitz, był przekonany, że można zmienić orientację seksualną ciężką pra­cą. Rezultaty tej reedukacji były tragiczne — więk­szość poddanych jej więźniów zmarła.

Rudolf Brazda 482pxk 263x300 Różowe piekło nazizmu
Rudolf Brazda w młodości przed zesłaniem do obozu

Duża liczba homoseksualistów przebywała w obozie Sachsenhausen, który do 1942 roku był uważany za „Auschwitz dla homoseksualistów”. Pra­cowali oni głównie w obozie przy wydobywaniu gli­ny i produkcji cegieł. Niezależnie od pogody, zmu­szani byli do pchania wózków pełnych gliny w kie­runku maszyny produkującej cegły. Praca ta była szczególnie uciążliwa, gdy doły po wykopanej gli­nie były prawie puste. Półżywi więźniowie pchają­cy wózki pod górę, przynaglani byli ciągle przez esesmanów i pilnujących ich kapo. Wózki często zsuwały się z szyn i pędziły z powrotem w dół, przy­gniatając bezbronnych więźniów, nie próbujących nawet uciekać. Słychać było tylko trzask łamanych kości i razy batów wymierzane pozostającym przy życiu więźniom.
L. D. von Classen-Neudegg, który przeżył po­byt w KL Sachsenhausen, opisuje śmierć około 300 homoseksualistów pracujących w cementowni. „Dowiedzieliśmy się, że mamy być podzieleni roz­kazem karnym i następnego ranka przeniesieni do jednostki pracującej w cementowni. Drżeliśmy, bo śmiertelność w tej fabryce była większa niż gdzie indziej. Nadzorowani przez żołnierzy z karabinami maszynowymi, musieliśmy biec w rzędach po pię­ciu do miejsca pracy. Poganiali nas kolbami kara­binów i pejczami. Zmuszeni do ciągnięcia ze sobą dwudziestu trupów, reszta, cała we krwi, dotarła na miejsce. To był niestety początek ich gehenny. Pod­czas dwóch miesięcy zginęło 2/3 współwięźniów. Zabić kogoś z uciekających było opłacalnym inte­resem dla żołnierzy. Za każdego zabitego żołnierz dostawał 5 marek i 3 dni przepustki. Pejczy używa­no najczęściej rano, gdy zmuszano nas do zejścia w doły kopalniane. ‘Tylko pięćdziesięciu jeszcze żyje’ — wyszeptał kilka dni potem mężczyzna obok. Pewien sierżant powiedział do mnie pewnego ran­ka: Wystarczy Chcesz iść na drugą stronę? To nie będzie bolało. Jestem świetnym strzelcem’”.

Rudolf Brazda bf 300x192 Różowe piekło nazizmu
Rudolf Brazda ze swoim chłopakiem

Autor książki Widma, Tadeusz Gędziorowski przedstawia, jakie stosunki łączyły kapo komanda w obozie Dachau, Georga Schittkechta z młodymi więźniami: „Był to niski i szczupły mężczyzna, ma­jący coś kociego w ruchach. Niemal bezszelestnie snuł się po korytarzach i piwnicy, w której magazy­nowano kartofle. Jego nieruchoma twarz nie zdra­dzała żadnych uczuć. Kamienne rysy łagodniały jedynie wtedy, kiedy zatrzymywał się, żeby poroz­mawiać ze swoimi ulubieńcami w komandzie. Byli nimi dwaj młodzi chłopcy: jeden łodzianin, drugi Polak z Francji, pieszczotliwie zwany Bubi. Bubi miał pulchną twarz o miękkich dziewczęcych ry­sach, a w biodrach kołysał się również zgoła nie po męsku. Pomocnikiem kapo był krępy, młody Nie­miec z czarnym trójkątem”.

Z upływem czasu, naziści doskonalili techniki eksterminacji homoseksualistów nie tylko poprzez wykańczanie pracą. W obozie Flossenbürg, utwo­rzyli np. dom publiczny i zmuszali homoseksualistów do wizyt, by ich leczyć w ten sposób. Prostytutkami były Żydówki i Romki z pobliskiego obozu dla ko­biet. W ścianach wydrążono dziury, przez które ob­serwowano postępowanie homoseksualnych więź­niów. Wyleczony z „choroby” homoseksualista był za dobre sprawowanie wysyłany do dywizji Dirlewangera, utworzonej z więźniów do walki przeciwko ro­syjskim partyzantom na froncie wschodnim.

holocaust 247x300 Różowe piekło nazizmu
ocaleni więźniowie obozu

Wydane w 1943 roku nowe zarządzenie Himmlera pozwalało na opuszczenie obozów tym homo­seksualistom, którzy poddadzą się kastracji i będą dobrze się sprawować. Niektórzy skorzystali z tego rozporządzenia, jednak opuszczenie bram obozów nie oznaczało dla nich końca opieki nazistów. Przy­dzieleni do dywizji karnej Dirlewangera, byli wysy­łani do walki, co oznaczało wyrok śmierci. W dywizji tej znanej z brutalności wobec rosyjskich party­zantów, śmiertelność wśród żołnierzy była bardzo wysoka.

Homoseksualistów poddawano eksperymentom medycznym. Duński endokrynolog, Carl Vaernet, wykastrował w obozie Buchenwald osiemnastu homoseksualnych więźniów i zaaplikował im sporą dawkę męskich hormonów. Celem eksperymentu było wykazanie, czy po takim zabiegu będą oni zaintere­sowani płcią przeciwną. Rezultaty pozostały niezna­ne, gdyż na skutek epidemii żółtaczki w obozie eks­peryment został przerwany. Vaernet przeprowadzał podobne eksperymenty w obozie w Neuengamme.

gay holocaust 300x173 Różowe piekło nazizmu
Różowe Trójkąty

Po zakończeniu II wojny światowej zwolniono z obozów na terenie obu państw niemieckich więk­szość homoseksualistów. Jednak homofobia wo­bec nich w społeczeństwie była silna. Paragraf 175 — na podstawie którego zesłano tysiące niewinnych ludzi do obozów koncentracyjnych — obowiązywał w NRD do roku 1967, a w RFN do 1969. Wśród amerykańskich i brytyjskich prawników byli i tacy, którzy domagali się odbycia reszty kary przez ho­moseksualistów skazanych na podstawie paragra­fu 175. Tak więc, jeżeli ktoś był skazany np. na osiem lat, z czego odbył pięć w więzieniu, a trzy lata w obozie, to domagano się aby odsiedział jesz­cze te trzy lata w więzieniu. Nie wiadomo ile osób musiało w taki sposób dokończyć swoje wyroki. Do dzisiaj nie wypłacono też finansowego zadośćuczy­nienia ofiarom hitlerowskiej polityki antyhomoseksualnej, mimo że rząd Niemiec zaproponował je ofiarom pochodzenia żydowskiego, więźniom poli­tycznym i innym grupom, które przetrwały obozo­we piekło, pominięto tylko homoseksualistów. Wielu ludzi odmawia homoseksualistom prawa do takich odszkodowań twierdząc, że kochający inaczej byli słusznie więzieni i „sami byli sobie winni”.

Znacząca część ocalałych w czasie wojny ho­moseksualistów nie miała możliwości powrotu do swych rodzin i środowisk po obozowych doświad­czeniach. Powodów było wiele. Przede wszystkim jednak wstyd i lęk przed napiętnowaniem sprawia­ły, że homoseksualiści zmieniali nie tylko miejsca zamieszkania ale i wszystko, co mogło być koja­rzone z ich wcześniejszym życiem.

pinktriangle pic Różowe piekło nazizmu
Różowy trójkąt na obozowym „pasiaku”

Próby ukrycia przez homoseksualistów obozo­wej przeszłości oraz stosunki panujące w powojennej Europie utrudniały naukowcom dotarcie do wielu z tych, którzy skazani byli z paragrafu 175. Jak zauważył w swojej książce The Pink Triangle Richard Plant, jeden z badaczy tego zagadnienia: „Pomimo tego, iż nie musieli już nosić znaczących ich różowych trójkątów, pozostali naznaczeni do końca życia”.

4e4e78254ef81 wr Różowe piekło nazizmu
Robert Biedroń
Polski działacz na rzecz osób LGBT, założyciel i wieloletni prezes Kampanii Przeciw Homofobii, publicysta i polityk, poseł-elekt na Sejm VII kadencji. Jest właścicielem Wydawnictwa “AdPublik”. Zajmował się także działalnością publicystyczną, pisał m.in. w “Gazecie Wyborczej”, “Trybunie”, “Polityce” i “Rzeczpospolitej”. Jest założycielem i prezesem Instytutu Podkarpackiego, prowadził program Robert Biedroń Subiektywnie w Pino TV.


Data wpisu: 1 listopada, 2011 autor wpisu: Robert Biedroń  |  Komentowanie nie jest możliwe

Madox – polski Andrej Pejić?

IMG 7389 300x200 Madox – polski Andrej Pejić?
Madox

Kim są faceci wyglądający jak kobiety i dlaczego są tak popularni? Wielu z nas zadaje sobie to nurtujące pytanie. Gdzie są granice między kobiecością i męskością? Odpowiedzmy na te pytania razem.

Zacznijmy od tego, kim jest Andrej Pejić.

Jest to model znany z ekstremalnej androgeniczności. Ma genialną zdolność do pokazywania na wybiegach oraz podczas sesji zarówno odzieży męskiej jak i damskiej. Było tak w styczniu 2011. Na pokazie mody Jean-Paul Gaultiera wyszedł w stroju kobiecym, natomiast dla Marca Jacobsa w stroju męskim. W maju 2011 okładka magazynu Dossier Journal, na którego okładce był Andrej w papilotach i zdejmujący koszulkę, została ocenzurowana. Było to spowodowane obawą, że klienci wezmą Go za kobietę topless. W kwietniu 2011 zajął 10 miejsce w rankingumodels.com. Dostał też 98 miejsce magazynu FHM jako jeden z najseksowniejszych… KOBIET! Nagroda ta została usunięta ze strony, gdyż wywołała kontrowersje związane z homofobią.

Marcin „MADOX” Majewski

Pochodzi z Lubina (woj. dolnośląskie), ale obecnie mieszka i studiuje we Wrocławiu. Mieszkał we Francji — stąd mówi (i spiewa) biegle po francusku. Już w liceum (2007r.)wygrał Grand Prix Międzyszkolnego Festiwalu Piosenki Francuskiej wykonując utwór „Deshabillez-moi” z repertuaru Mylene Farmer. Prowadził też kontrowersyjnego bloga. Poznaliśmy Go wszyscy dzięki programowi TVN „Mam Talent”. Występ Madoxa, który nie przeszedł do finału, został jednak zauważony na świecie. Popularny amerykański blogger — Perez Hilton, wstawił linka do jego występu na Twitterze. Tak wieść o polaku rozeszła się wśród szerszej publiczności, nie tylko polskiej.

Chodziło o wygląd.

O Marcinie zrobiło się głośno. Niestety nie ze względu na jego talent muzyczny a z powodu jego wyglądu. Chłopak maluje się, ubiera się dość kontrowersyjnie a sam twierdzi, że jest stuprocentowym mężczyzną. W sieci pojawiło się kilka sesji zdjęciowych z Madoxem w roli głównej. Jak można łatwo się domyślić – wygląda na nich jak kobieta. Tak samo jest na dwóch jego teledyskach. Gdyby ktoś nie wiedział, kim jest wykonawca – mógłby się pomylić. Zresztą sami zobaczcie, klip do „On and on” można obejrzeć na oficjalnej stronie youtube — http://www.youtube.com/watch?v=85VWEuzeIcY .

Faceci wyglądający jak kobiety.

To chyba ostatnio jakaś moda. Andrej, Madox a ostatnio Michał Szpak. Andrej już zrobił zawrotną karierę. Szpak próbuje, ale Madox ma moim zdaniem większą szansę. Jego nowy teledysk można oglądać nawet na stronie brytyjskiego MTV. Czy ma predyspozycje do powtórzenia sukcesu Pejicicia? Oczywiście, lecz musi dobrze rozegrać tę partię. Co wy myślicie o Madoxie i modzie na androgynię?

http://balala.pl/artykul/398-madox_polski_andrej_pejic


Data wpisu: 19 października, 2011 autor wpisu: Balala  |  Komentowanie nie jest możliwe

MĘSKA rozmowa

O męskości, nagości, sztuce gejowskiej i artystach gejach z Europy Środkowej z Karolem Radziszewskim rozmawia Mariusz Kurc

Jacy faceci ci się podobają?

Karol Radziszewski photo by Kuba Dabrowski 300x201 MĘSKA rozmowa

Karol Radziszewski fot. Kuba Dąbrowski

Męscy. Czasem sam się łapię na tym, że zapędzam się w fetyszyzowaniu męskości. Generalnie, najbardziej kręcą mnie faceci, dla których pozowanie, rozbieranie się, obnażanie – przy tej całej ich męskości – jest rodzajem przełamania; pewnej gry, podczas której pojawia się niemal erotyczne napięcie. To bardzo lubię.

Czekaj, czekaj. Na początek chodziło mi o fizyczne cechy. Kobiety Rubensa były specyficzne, kobiety Picassa – również. I mężczyźni Radziszewskiego to też są określone typy. 

(śmiech) Młodzi, ładnie zbudowani, ale bez przesady, niepakerzy. Niewymuskani, niegładziutcy. Częściej bruneci niż blondyni. Raczej owłosieni, bez depilacji. Odnosi się wrażenie, że naturalni, ale to pozory. Są starannie wyselekcjonowani.
Na pewno są przystojniejsi od przeciętnej normy, ale nie są profesjonalnymi modelami. Nie mają ustalonego repertuaru póz czy min, nie wdzięczą się do aparatu. Ale też nie krępują się nagości. Niektóre kobiety mi mówią, że moje wystawy są „dla gejów”, a inne, że również dla nich, dziewczyn hetero, bo nie przedstawiam facetów „mizdrzących się”. Moje zdjęcia sytuują się chyba między pożądaniem geja heteryczki, upraszczając oczywiście. Ale masz rację – nie ukrywam, że raczej nie fotografuję tzw. nienormatywnych ciał. Fotografuję facetów, którzy mi się podobają.

Mówisz też, że oni są zazwyczaj hetero. Dlaczego? Kręci cię, że są niedostępni?
Nie zależy mi na flircie z modelem i jeśli on jest hetero, to jemu też na pewno nie. Mamy czystą sytuację. Oni mnie kręcą jako fantazmaty męskości, a „nośnikami” tych fantazmatów, jak się okazuje, są zwykle heterycy. Chociaż nie pytam na dzień dobry moich modeli o orientację. W ogóle nie wchodzę w głębsze relacje.

Ale dlaczego ci nie zależy na flircie z modelami, skoro dobierasz takich, którzy ci się podobają? Fotograf czy malarz sypiający ze swymi modelkami to wręcz archetyp artysty hetero.
Po pierwsze – prywatnie jestem dość konserwatywny. Mam jednego faceta, jestem mu wierny. To jest konserwatyzm na mój własny użytek, nie narzucam go ludziom ani nie potępiam, jeśli mają inne zasady. A po drugie – moje pożądanie jest voyerystyczne. Być może jest jakąś sublimacją, nie przeczę. Dużo większe podniecenie czuję w napięciu podczas robienia tych zdjęć, we władzy aparatu nad modelem, niż w pójściu z nim do łóżka.
Może gdybym szukał sobie chłopaka, inaczej bym na to patrzył. Ale nie szukam, jestem w tej kwestii spełniony. Wielu gejów mówi mi, że to kamuflaż, że te wszystkie mądre opisy moich prac są tylko po to, żeby odwrócić uwagę od tego, że ja chcę sobie po prostu popatrzeć na nagich facetów.

Sam też właśnie to mówisz w katalogu do ostatniej wystawy „Backstage”. Patrzysz na nich „gejowskim” okiem, uwidaczniasz homoerotyzm neutralnych sytuacji, jak w filmie „Malarze”.
Ci malarze nie byli pewnie świadomi, że można na nich patrzeć homoerotycznie. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że ich obserwuję z kamerą.
W Rydze nakręciłem odcinek moich „Fag Fightersów” z modelami, którzy dobrze wiedzieli, że ich nagrywam – a mimo to, gdy zobaczyli efekt, byli zszokowani tym, w jaki sposób ich sfilmowałem pod prysznicami, w przebieralni. Nie mieli pojęcia, jak mimowolnie homoerotyczne mogą być ich zachowania, jeśli tylko kamera odpowiednio je pokaże, skadruje.
Teraz zainteresowałem się dekodowaniem pozornie neutralnego ciała w samej sztuce. Nagie kobiece ciało z miejsca odczytuje się erotycznie, a nagie męskie ciało – jeśli już w ogóle się pojawia, to „po coś”, z jakichś głębszych powodów niż samo estetyczne piękno. Przypomina mi się performer Jerzy Bereś. Występował nago wielokrotnie i nikt się tą nagością specjalnie nie przejmował. Jego ciało funkcjonowało jako metafora, symbol czegoś, natomiast nigdy po prostu jako nagie ciało. I on – w miarę atrakcyjny kiedyś facet – występował z gołym fiutem i nie było problemu, patrzyły na to dzieci, plakaty z jego podobizną wisiały na ulicach.
Dlatego postanowiłem pokazać nagie młode ładne męskie ciało, które nie służy niczemu – ma być tylko nagim męskim ciałem i kropka. Ludzie to zobaczyli i wielu się przestraszyło. Do absurdu dochodziły dyskusje, jakimi informacjami czy tabliczkami-ostrzeżeniami opatrzyć „Backstage”, by widzowie byli uprzedzeni, co mogą zobaczyć. To mnie poruszyło – czyżby odium mnie, czyli pedała, było aż takie mocne? Dodam przy tym, że w „Backstage”, jak wiesz, nie ma żadnych relacji erotycznych męsko-męskich, żadnych erekcji, żadnego seksu. A i tak było halo i oczywiście wszyscy się bali o te „przysłowiowe” niewinne dzieci.

Janek z cyklu Studio 2010 197x300 MĘSKA rozmowa

Janek z cyklu Studio 2010

Zajmujesz się fantazmatami męskości, pokazujesz żołnierzy, marynarzy, drechów… A jak odnajdujesz swoją własną męskość? Kubie Janiszewskiemu w wywiadzie mówiłeś, że w dzieciństwie lubiłeś bawić się lalkami, szydełkować.
Szydełkować nie. Projektowałem stroje dla moich lalek, a babcia je szydełkowała. Samochody zresztą też mnie kręciły, ale tylko limuzyny. Rysowałem takie wielgachne batmobile. Choć auta jako maszyny są mi obojętne; albo chodzę pieszo, albo ktoś mnie wozi.
Jako młody facet miałem taki etap, że chciałem być bardzo „męski” w tym wąskim znaczeniu. Słuchałem hip hopu, nosiłem szerokie spodnie itp. Stwierdziłem później, że trzeba to przepracować i pójść na większą otwartość. Dziś już pozwalam sobie na ujawnianie swojej „miękkiej” strony.
Fantazmat supercamca u niektórych gejów jest bardzo silny. Na przykład nie mówią, że mają seks z facetami, tylko „posuwają facetów”. W Berlinie widziałem tak przesadnie wystylizowanych maczo, że aż przegiętych. Czasami to wynika z fetyszyzowania męskości, a czasami jest autohomofobią – oni koniecznie chcą ukryć tę ciotę w sobie.
Z drugiej strony, obserwuję rozluźnienie wzorca męskości, na przykład u niektórych chłopaków moich koleżanek, którzy nie wstydzą się mówić, że piłka nożna ich nie interesuje albo że nie potrafią wbić gwoździa.
Moje koleżanki mi kibicują, gdy ja facetów rozbieram, mówią, że tego im brakuje. No bo tacy Chippendales, którzy są z założenia dla kobiet… To są przecież karykatury! Czy kogoś naprawdę kręcą te długowłose, kiczowate góry mięśni?
Szkoda, że jest tak mało prac kobiet hetero, które pokazywałyby mężczyzn erotycznie.

Ale jest postęp, widać go choćby w języku. Atrakcyjna kobieta to potocznie „laska” a na atrakcyjnego faceta nie było do niedawna podobnego określenia, a teraz już jest – „ciacho”.
Z okazji Dnia Kobiet byłem w programie „Dzień Dobry TVN” razem z Radkiem Majdanem i Mariuszem Czerkawskim. Atmosfera była fajna, luźna. Czerkawski, na pytanie o seksowną część ciała mężczyzny, bez wahania odpowiedział, że tyłek.

Nie było typowej dla wielu heteryków homofobicznej paniki, podkreślania na każdym kroku, że się nie jest gejem?
Właśnie. Nie było. Ale gdzie indziej się z nią spotykam. Jak robiliśmy numer „DIK Fagazine” o polskim hip hopie, to żaden z hiphopowców ani raperów nie zgodził się
z nami porozmawiać. Sam „występ” na łamach „pedalskiego” pisma to było dla nich za wiele. Pewnie pozbawiłby ich męskości.

Ty myślisz o sobie „jestem mężczyzną”?
Tak, myślę tak o sobie. Hołduję tej szerszej definicji męskości, a jednocześnie samo definiowanie się wpisuję w ten mój konserwatyzm, bo jednak wszystkie kategoryzacje są jakoś tam ograniczające.

A „jestem gejem”? Odbierając Paszport Polityki w zeszłym roku, podziękowałeś m.in. Lady Gadze i gejom oraz swojemu chłopakowi Pawłowi.
Nie ukrywam, że jestem pedałem, ale chciałbym już nie musieć o tym ciągle mówić, coming out mieć już naprawdę za sobą. Zdaję sobie sprawę jednak, że otoczenie, w którym żyję, jest tak siermiężne, że ciągle ten coming out trzeba robić od nowa.
Póki nie powiesz jasno, że jesteś gejem – jesteś brany za heteryka. Dla niewyoutowanych gejów byłeś odważnym panem z telewizji, który się nie wstydzi, że jest homo.
Pewnie tak, choć nie uważam mojego publicznego coming outu za heroizm. Wiesz, ja żyję jak w matriksie – mieszkam w centrum Warszawy, mam wolny artystyczny zawód w otwartym środowisku. Chociaż ta otwartość to trochę jednak fikcja – na studiach na Akademii Sztuk Pięknych przez 5 lat nie spotkałem ani jednego jawnego geja, generalnie to było środowisko bardzo maczo. Homofobiczne i mizoginiczne.

Masz kolegów gejów w twoim rodzinnym Białymstoku?
Nie. Ale ja tam właściwie odwiedzam tylko rodziców.

Nie masz problemu z powiedzeniem „jestem pedałem”, ale odżegnujesz się od nazwania twojej sztuki gejowską. A przynajmniej odżegnywałeś. Teraz mówisz, że już cię w ogóle to nie interesuje.
Tak jest, przestałem się już przejmować tym wpychaniem w ciasną szufladę.

Dla mnie twoja sztuka jest bardzo gejowska.
Poruszam w moich pracach wątki homoseksualne – co do tego pełna zgoda. Natomiast samo pojęcie „gay art” ma zazwyczaj określoną konotację estetyczną, np. Pierre i Gilles, i historyczną, przedqueerową. I tu już się nie wpisuję.

Nie możemy „gay artu” przedefiniować w związku z tym, że zmienił się kontekst? Już wiemy – m.in. dzięki queer właśnie – że nie tylko estetyka Pierre’a i Gillesa jest gejowska.
Ja tamten termin zamykam w tamtym kontekście, on jest dla mnie pojęciem historycznym.

Od dobrych paru lat interesujesz się sytuacją gejów, szczególnie gejów artystów, w krajach Europy Środkowej.
Szerzej – interesują mnie ewolucje męskiej tożsamości, które dokonują się na tym dużym obszarze geograficznym od czasu upadku komuny. Jasne, że faceci hetero są bardziej homofobiczni niż na Zachodzie, a faceci homo – mniej otwarci, ale dynamika zmian jest bardzo gwałtowna.

Poznałeś na przykład gejowski światek w Serbii.
W Nowym Sadzie spędziłem raz trzy tygodnie, „penetrując” tzw. środowisko. To był nie lada wyczyn, bo przyjechałem, mając kontakt tylko do jednego lokalnego dziennikarza, który prawie nie mówił po angielsku, a tam właściwie nie ma żadnych klubów gejowskich. Ale udało się, nagrałem kilka rozmów, zrobiłem zdjęcia. Wszystko oczywiście anonimowo. Wchodzi się na przykład do jakiejś księgarenki, potem jest przejście, zasłonka
– i za zasłonką leci Madonna, luz, chłopaki się całują. Inny klub, Joker, staje się gejowski raz w tygodniu – byłem tam na imprezie urodzinowej współorganizowanej przez mamę jubilata. W Belgradzie są kluby, ale też raczej zakamuflowane.
Z tych moich eskapad i „badań terenowych” powstanie książka. Głównie ze zdjęciami, ale też z tekstem. Faceci będą mieli czarne paski na oczach – to dobrze oddaje ich status tam. Alternatywny, podziemny świat, który nie ma prawa pojawić się w biały dzień na ulicy.

A w Rumunii?
Chyba gorzej niż w Serbii, bo Serbia była kiedyś częścią bardziej otwartej Jugosławii,
a w Rumunii homoseksualizm był do 2002 r. karalny. Zdajesz sobie sprawę, jak to działa? Nawet stosunkowo młodzi ludzie dobrze pamiętają czasy, w których dwóm facetom za pójście do łóżka groził paragraf, kryminał.
Byłem tam kilka razy i poznałem wielu fajnych ludzi, m.in. otwartych rumuńskich gejów.
Natomiast działacze są często niezbyt przyjaźnie nastawieni, np. w Serbii, ale też w ogóle w byłych krajach socjalistycznych. Widzieli we mnie – wydawcy magazynu z Polski – potencjalnego konkurenta o kasę z Niemiec na rozwój ich organizacji – i nie chcieli rozmawiać. To było dość absurdalne.

Po prostu odmawiali?
Tak, wykręcali się.

Gdzie jeszcze byłeś?
Moje zainteresowanie facetami z Europy Środkowej i Wschodniej jest siłą rzeczy punktowe, nie mam możliwości ani środków, by zająć się tym kompleksowo. Ale to symptomatyczne, że jakoś Czechy na razie ominąłem.
W Tallinie parę lat temu jeden młody artysta pytał mnie, czy powinien, będąc gejem, poruszać w sztuce wątki homoseksualne. Odpowiedziałem oczywiście, że powinności nie ma. Oglądałem jego prace – to były głównie zdjęcia i filmy z estońskimi fontannami. Jedna z nich – w parku w stylu francuskim w Tallinie – była sfilmowana o świcie, w momencie wypuszczania wody. Wyglądało to jak monstrualny wytrysk. W sumie jego prace były bardzo gejowskie, ale w podskórny, symboliczny, niejednoznaczny sposób, on sam chyba nie był do końca tego świadomy. Natomiast niedawno zrobił projekt stricte gejowski – z facetami wpisanymi w rolniczo-ludową kulturę Estonii.
W Kijowie na Ukrainie poznałem 24-letniego artystę homo, który nigdy nie był
w klubie gejowskim, ani w ogóle nie znał innych gejów. Ja tam byłem 3 dni i zdążyłem pójść do dwóch klubów (a więcej nie ma), a on nie był w nich nigdy, mimo że tam mieszka.

Bartek z cyklu Studio 2010 200x300 MĘSKA rozmowa

Bartek z cyklu Studio 2010

Nie chcę sobie przypisywać żadnych specjalnych zasług, ale mam wrażenie, że niektórzy
z nich trochę się dzięki mnie otwierają. Robi na nich wrażenie, że moje prace są w Polsce wystawiane w publicznych instytucjach, że mam wystawy
w poważnych galeriach, nie idąc na kompromis. Staram się utrzymywać z nimi kontakty, angażować ich w „DIK Fagazine”, chętnie współpracują.
Natomiast dużo trudniej niestety jest znaleźć jakieś prace lesbijek. Próbowaliśmy wyszukać coś w związku z nadchodzącą POMADĄ 2, ale jest ciężko.

Mówisz o tym wszystkim z pasją, to twoja misja.

Nie wiem czy misja, to jest po prostu bardzo ciekawe. Interesuje mnie też pokazywanie tzw. małej historii – jak się żyło dawniej zwykłym gejom czy lesbijkom. To jest wciąż nieodkryta wiedza. O tym będzie najnowszy numer „DIK Fagazine” oraz dedykowany Ryszardowi Kisielowi projekt „KISIELAND”, nad którym pracuję od 2009 roku. Co prawda, „duża” historia też jest dopiero do odkrycia, bo co wiemy choćby o akcji Hiacynt? Prawie nic.

Starsi geje prywatnie bywają szokująco otwarci. Jak słucham ich opowieści erotycznych, to czasem aż się zawstydzam – nieraz wydaje mi się, że dziś tak dzikiego i bezpretensjonalnego seksu już nie ma. W tych opowieściach nie ma martyrologii, mimo że sytuacja była obiektywnie trudniejsza niż nasza.


Karol Radziszewski (ur. 1980) – artysta multimedialny, malarz, fotograf, twórca instalacji, filmów video, redaktor naczelny magazynu „DIKFagazine”. Laureat Paszportu Polityki 2010 za wystawę „Siusiu w torcik”. Współtwórca inicjatywy POMADA, ktorej druga edycja odbędzie się w Warszawie w dn. 3-12 czerwca br. Więcej informacji: www.pomada.info.pl

dofinansowano ze środków Fundacji im. Róży Luksemburg, Przedstawicielstwo w Polsce


Data wpisu: 12 października, 2011 autor wpisu: Replika  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie ukrywam tego jaka jestem – Marisha

316961 273374722679716 193456820671507 1324939 592560 n 300x199 Nie ukrywam tego jaka jestem   MarishaSpecjalnie dla czytelników portalu Homoseksualizm.org.pl przeprowadziliśmy wywiad ze wschodzącą gwiazdą polskiej sceny muzycznej: Marishą. Zwierzyła się nam nie tylko ze swoich planów muzycznych, ale opowiedziała nam trochę o swoim życiu prywatnym. Jak twierdzi:

zawsze ktoś mnie może zobaczyć w towarzystwie pięknej kobiety

Na rozgrzewkę oczywiste pytanie: od jak dawna śpiewasz?

Śpiewam odkąd pamiętam. To nie tylko moja pasja – to także całe moje życie!

Jak to się zaczęło – zanim wystąpiłaś na scenie śpiewałaś do słuchawki prysznica?
Muzyka towarzyszy mi od urodzenia. Babcia opowiadała, że mi jak miałam 2 latka i ktoś włączył muzykę to płakalam – tak ją przeżywałam. Moje zamiłowanie do muzyki dostrzegła własnie babcia, która, jak miałam 5 lat, posłała mnie na zajęcia muzyczne. Zaczęłam uczyć się gry na pianinie. Nie potrafiłam tylko grać, więc cały czas też śpiewałam.
Od najmłodszych lat lubiłam pokazywać się na scenie. Razem z babcią chodzilam do klubu seniorów i tam występowałam – sprawiało mi to ogromną przyjemność. Tak mi zostało to do dziś. Scena to mój drugi dom. Kocham tworzyć muzykę pisać, a później to śpiewać.

Rozumiem Twoje zamiłowanie do muzyki – masz to we krwi, ale skąd pomysł na występ w X-faktorze i Fabryce Gwiazd?
W dzisiejzych czasach, aby móc śpiewać profesjonalnie trzeba się pokazywać w mediach. Chciałam spróbowac swoich sił w takim programie i dlatego się zgłosiłam. Nie żaluję tej decyzji, ponieważ każdy program był dla mnie jakims doświadczeniem i nauką. Dowiedziałam się nad czym mam jeszcze popracować i jakie atuty muszę bardziej eksponować uśmiech

A nie chciałaś zdobyć popularności szokując publiczność? Frytka w Big Brotherze się rozebrała, Magda Czmuda wyznała, że jest lesbijką, Szpak wygrał X-factor, bo wszyscy interesowali się jego wyglądem (co cały czas podkreśla). Uważasz, że to dobry sposób na karierę? Szokując? Wyróżniając się?

Chodzi Ci o to, że mogłam publicznie powiedzieć, że jestem lesbijką? Nie potrzebuje sie z tym afiszować. To jest moja prywatna sprawa kogo mam w łóżku i z kim układam swoje życie. Ludzie zawsze będą się tym interesować.. jeśli jestem w jakimś sensie osobą publiczna, prawda? Ale ja wybieram inna drogę. Chcę być lubiana za mój głos, muzykę i teksty, za to co tworzę. Za osobowość. A nie za to czy jestem biseksualna, czy się rozbieram, czy też robie koło siebie dużo hałasu i szumu.
Może to nie jest dobra droga, bo w dzisiejszych czasach, żeby się wybić trzeba niestety robić wokół siebie sztuczne zamieszanie, ale to nie w moim stylu.
Kocham muzykę, to jest mój żywioł i sposób na życie.
Chciałabym by osoby, które będą mnie słuchać, akceptowały mnie taką jaką jestem i kochali za muzykę, a nie za „opakowanie”.
A czy to jest dobry sposób na zrobienie kariery? Na pewno łatwiej jest takim osobom, bo media się tym bardziej interesują, ale czy to jest dobre na dłuższa metę?


Data wpisu: 6 października, 2011 autor wpisu: Monika admin Czaplicka  |  Komentowanie nie jest możliwe

Gdzie te kobiety?

25189 chavela 300x219 Gdzie te kobiety?Przeczytałam niedawno w „Wysokich obcasach” (tak, jestem dzieckiem Wyborczej i wcale się tego nie wstydzę) artykuł o Chaveli Vargas, meksykańskiej pieśniarce. Pani Chavela liczy sobie lat 92, ma bujną i niezbyt grzeczną przeszłość, talent, charyzmę oraz jest zdeklarowaną lesbijką. Co prawda owa deklaracja nastąpiła stosunkowo niedawno, bo jedenaście lat temu, ale wcześniej krążyły na temat pani Chaveli przeróżne ploteczki oraz domysły, a wiele jej pieśni skierowanych było do kobiet, zwykle pięknych i zmysłowych a zdradliwych. Poza tym jej prawdziwe nazwisko, które brzmi Isabel Vargas Lizano, nie pozostawia wielu wątpliwości.

Świetna historia: sławna, uwielbiana pieśniarka outuje się po osiemdziesiątce, udziela wywiadów, opowiada o swoich romansach, w tym z Fridą Kahlo, kumpluje się z Almodovarem i pojawia na paradach.

Zazdrość mnie bierze kiedy czytam takie historie, bo w Polsce wszystkie piosenkarki, aktorki, reżyserki, pisarki (z wyjątkiem Izabeli Filipiak) i poetki były i są zupełnie heteroseksualne. Wśród całej naszej, hm, bohemy artystycznej od czasów Ordonki (która co prawda nie była lesbijką, ale potrafiła zaśpiewać ‘W tę noc upalną pragnę cię, jedyna‘) nie pojawiła się żadna  lesbijka. To zakrawa na fenomen w skali światowej! Mamy wyoutowane działaczki, parę dziennikarek (choć kilka innych mogłoby również wyjść z szafy), ale to środowisko, które zwykle ocieka homoperwersją, u nas składa się z samych poczciwych heteryczek, nawet jednej biseksualnej pani nie uświadczysz na estradzie ni w telewizorze.

W poszukiwaniu jakichkolwiek lesbijek przeczesałam Pudelka i Plotka, ale tam znalazłam jakieś ochłapy w rodzaju: znana aktorka wyznaje, że padła ofiarą umizgów ze strony pewnej reżyserki, która próbowała ją posiąść; oczywiście aktorka z lekkim zażenowaniem odrzuciła jej zaloty. Oprócz podobnych kwiatów nie znalazłam żadnych informacji o rodzimych gwiazdach, które świadczyłyby o ich nieheteryckich skłonnościach.

Dziennikarki  zaś na siłę doszukują się sensacji i zadają różne niewygodne pytania, próbując przypierać nasze celebrytki do muru i wyduszać z nich zeznania. Tymczasem okazuje się, że nie ma czego wyduszać, bo zwykle inkryminowana gwiazda twierdzi że:

- z menedżerką łączy ją wieloletnia przyjaźń, ale nic poza tym, a ona od dwudziestu lat szuka tego jedynego

- nie jest lesbijką, bo przecież ma dziecko

- nadmiar pracy nie pozwala jej na założenie rodziny, ale w głębi duszy oczywiście marzy o mężusiu

- nigdy przenigdy nie miała żadnych doświadczeń seksualnych z kobietami, raz na koloniach całowała się z koleżanką, ale to było dawno temu i tylko dla zabawy

- jej najnowsza piosenka nie mówi o miłości lesbijskiej, ale ma znacznie szerszy kontekst

- homoseksualna wymowa jej teledysku to tylko rodzaj artystycznej kreacji, choć ona sama nie ma nic przeciwko, bo przecież jest osobą otwartą i bardzo jej doskwiera polska nietolerancja

- chętnie by przyszła na paradę, bo jest całym sercem za miłością i wolnością, a już zwłaszcza za wolną miłością, ale niestety nie może, bo w tym czasie ma w planach występ w Mszanie Dolnej, za to chętnie zagra komercyjny koncert w gejowskim klubie

- chroni swoja prywatność i chętnie opowie o swoich nałogach, kurzajkach i ukochanym piesku, ale nie powie, z kim mieszka

No i rzeczywiście, te odpowiedzi są bardzo spójne i sensowne, a żarłoczne media na siłę próbują Znanym Paniom wydrzeć ich prywatność, doszukując się przy tym sensacji i perwersji. Przecież panie celebrytki nie mają powodu by ściemniać i mataczyć, prawda? Wszak nie żyjemy w dziewiętnastym wieku i za homoseksualizm nie grożą nikomu żadne kary. A w takiej na przykład Rosji jest wręcz moda na homoseksualizm, aktorki, piosenkarki i reżyserki outują się hurtowo i otwarcie i jakoś nic się nie dzieje. Wyoutowane panie nie tracą kontraktów, ról ani fanek płci wszelakich, a wręcz przeciwnie, zaś niektóre nawet podszywają się pod lesbijki, żeby być na topie. U nas pewnie byłoby podobnie, na przeszkodzie stoi jedynie fakt, że zupełnie nie ma lesbijek wśród artystek, więc co one biedne mają robić, przecież nie będą się outować fałszywie i dla poklasku, bo to byłoby bardzo nieładne.

Niestety, nasze gwiazdy kina, pióra i estrady są tak zupełnie heteroseksualne, że nie ma co marzyć o polskiej odpowiedniczce Chaveli Vargas, o jakiejś diwie estrady, która w wieku osiemdziesięciu lat wyda pięciotomową biografię, opisze ze szczegółami swoje romanse z  pięknymi kobietami, a potem jako ambasadorka akcji Miłość nie wyklucza zacznie pojawiać się na paradach i machać tęczową flagą, a potem jako drag queen parodiować samą siebie w branżowych lokalach. Tak fajnie to nie ma, bo wśród polskich celebrytek lesbijki ni biseksualistki nie uświadczysz.

Jedyna nadzieja leży w gwiazdach z importu: może kiedyś zamieszka u nas jakaś miła i utalentowana pani niehetero z kraju ościennego, dajmy na to ze Słowacji, bo to piękny kraj, i zrobi ogólnopolską karierę jako jedyna lesbijka we wsi, a przy okazji będzie  podrywać z sukcesem nasze zdeklarowane celebrytki- heteryczki. Bo jak twierdzą niektórzy, nie ma stuprocentowych heteryczek, są tylko źle podrywane biseksualistki.

Zajrzyj na branżowy głos w Twoim domu 


Data wpisu: 5 października, 2011 autor wpisu: natalia_oreiro@gazeta.pl  |  Komentowanie nie jest możliwe