Archiwum dla kategorii: ‘Abiekt’

Niewidzialność w internecie

Dziękuję za wszystkie miłe słowa i życzenia pod poprzednim postem. Trochę zaszokowały mnie słowa Lajt, że nasz blog jest obiektywny, to oczywiście bardzo budująca opinia, ale nie wiem, czy zasłużona. Dziękuję też nieocenionym Homikom i Abiektowi za poświęcenie urodzinom bloga osobnych wpisów – dzięki wam poczułam się niemal jak news dnia. A przy okazji w i pod waszymi tekstami pada trochę


Data wpisu: 11 sierpnia, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Otwieramy szampana

Trudno mi w to uwierzyć, ale dziś mija rok od mojego pierwszego wpisu tutaj. A że to świetna okazja do podsumowań, będzie to, co lubię najbardziej, czyli statystyki.

Na początek to, co chyba dla każdej blogerki i każdego blogera jest najważniejsze, czyli czytelniczki i czytelnicy. Miesięcznie trafia tutaj ponad 2 tysiące osób (z miesiąca na miesiąc więcej). Rekordowy pod tym względem był lipiec


Data wpisu: 8 sierpnia, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

A jednak Komora

Po podaniu wyników z 20 procent komisji i objęciu prowadzenia przez Kaczyńskiego zrobiło się dziś w nocy nerwowo. Homiki i Abiekt wznowili zakończone przed północą relacje, a niżej podpisana miała chwilę satysfakcji, gdy różnica między kandydatami w pewnym momencie była mniejsza niż liczba nieważnych głosów (i próbowała ją – dość nieskładnie – w obu relacjach na żywo wyrazić). A potem wszystko


Data wpisu: 5 lipca, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

EuroPride i druga tura wyborów

Parę godzin temu zakończyło się spotkanie Homików, osób zaprzyjaźnionych, blogerów i blogerek oraz czytelników i czytelniczek w Tel-Avivie. Przyszło bodaj 12 osób, energia do działania i kreatywność dopisały, tak że może coś dużego i trwałego z tego wyniknie. Póki co przygotowujemy się do Parady Równości, kto chce pomóc w przygotowaniach, niech zajrzy tu. A o następnych działaniach będę


Data wpisu: 4 lipca, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Nie lękajcie się?!

Wczoraj w Muzeum Narodowym miała miejsce inauguracja kampanii społecznej promującej EuroPride 2010 pod hasłem „Nie lękajcie się”, która, jak czytamy w informacji o wydarzeniu, „ma zmienić wizerunek Polski w świecie oraz zachęcić do udziału w EuroPride w Warszawie”. A konkretnie odbyła się prezentacja plakatu akcji połączona z happeningiem pod jakże finezyjnym hasłem „Rzuć w pedała po raz ostatni”


Data wpisu: 24 czerwca, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Postscriptum razy trzy

Od wczoraj mam nową kochankę o imieniu Ibanez, więc czasu na pisanie jeszcze mniej. Tak że dziś jedynie suplement do ostatnich trzech postów, bo tak się złożyło, że wszystkie w krótkim czasie zdążyły się dorobić ciągu dalszego. Oraz mała refleksja ogólna, tak że jeżeli nie chcecie czytać czegoś, co już ostatnio w co najmniej paru miejscach się pojawiło, przejdźcie od razu na koniec tego posta.


Data wpisu: 23 czerwca, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Wiosenne porządki

Długi weekend sprzyja robieniu rzeczy, na które w zazwyczaj brak czasu. Uporządkowałam w końcu prawą szpaltę bloga. Wszystkie odnośniki powędrowały do nowego działu linki (zakładka u góry strony). Na widoku zostały tylko polskie blogi, na które zaglądam najczęściej, dzięki czemu szpalta jest krótsza o jakieś dwa metry. Stworzyłam też podstronę dla Ani DiFranco. To wersja wstępna, będę ją


Data wpisu: 3 czerwca, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Muzyczne coming outy ostatnich tygodni

Podobnie jak chociażby Rafał Majka (ciekawy tekst na ten temat na Homikach tu) nie uważam, by coming outy były najskuteczniejszą strategią walki o prawa osób LGBTQetcetera, a na pewno nie są jedyną. Z drugiej jednak strony wierzę w kulturotwórczą rolę sztuki (a szczególnie muzyki), dlatego nie mogę w końcu nie odnotować kilku bardzo ważnych muzycznych wyjść z szafy, które miały miejsce w


Data wpisu: 27 maja, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Związki partnerskie – ankieta

Na wypadek, gdyby ktoś jeszcze jej nie zauważył, a tak naprawdę to zaalarmowana mailem od Abiekta, że wśród wypełniających ankietę na temat naszych oczekiwań wobec ustawy o związkach partnerskich jest nadreprezentacja mężczyzn, wrzucam linka do niej i u mnie. Ankieta jest całkowicie anonimowa, a jej wypełnienie zajmuje 3 minuty.

Kliknij tutaj, aby wypełnić ankietę.

Wyniki ankiety zostaną


Data wpisu: 17 kwietnia, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Kobieca seksualność w modzie?

Po „Wielkiej Księdze Cipek” i pierwszych Dniach Cipki (start już w najbliższy piątek) mamy pierwszy porządny portal poświęcony kobiecej seksualności – Seksualnosc-kobiet.pl. Na wejściu robi wprawdzie dość chaotyczne wrażenie, ale może wynika to z tego, że jest (jak już wspomniałam) pierwszy i jako taki stara się być również kompletny. Mamy więc i informacje praktyczne (masturbacja, miesiączka,


Data wpisu: 7 kwietnia, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

Związki, etykiety i smutne polskie historie

Koncertowych wieści ciąg dalszy. Na Open’erze (1-4 lipca) między innymi Grace Jones i Skunk Anansie, a 30 czerwca w Berlinie wystąpi Melissa Etheridge. Jeżeli uda mi się to jakoś skoordynować, to czekają mnie całkiem miłe wakacje.

W temacie związków partnerskich bardzo ciekawie pisze Abiekt tu. Wojtek podaje liczbę par, które zarejestrowały swoje związki po wprowadzeniu takiej możliwości w


Data wpisu: 6 kwietnia, 2010 autor wpisu: Ewa  |  Komentowanie nie jest możliwe

O urzędasach, podatkach i knajpach :)

Ciekawy tekst nawiązujący do artykułu Agnieszki Graff, o którym pisałam w poprzednim poście, napisał Abiekt, wykorzystując niejako temat do refleksji nad sposobem finansowania ngo, ze szczególnym uwzględnieniem branżowych ngo. Z większością twierdzeń trudno się nie zgodzić, ale kilka tez mnie zastanawia.

Pierwsza z nich to kwestie jednego procenta. Abiekt pisze, że największym błędem jaki popełniono jest ustanowienie tzw. 1 procenta podatku. Dzięki temu prawie całe społeczeństwo czuje się zwolnione z podarowania organizacjom choćby 10 złotych miesięcznie. Moim zdaniem, ustanowienie jednego procenta było niezłym pomysłem, ponieważ dopóki nie istniał jeden procent, społeczeństwo w ogóle nie zauważało, że istnieje coś takiego jak organizacje pozarządowe i że to coś wymaga finansowania. Większości osób sektor pozarządowy kojarzył się z czymś rządowo – państwowym, tym bardziej kumatym z wolontariatem i dobroczynnością, prawie nikomu z czymś na co warto dać pieniądze.
Obecnie, jest moim zdaniem tak, że większość ludzi nie zastanawia się nawet na co ich jeden procent idzie, mało kto dokonuje skrupulatnego wyboru organizacji, większość zdaje się na swoje panie księgowe, nie wpisuje nic, albo wpisuje pierwszą lepszą organizację reklamującą się w telewizji. Nie sądzę, żeby towarzyszyło temu głębokie poczucie spełnienia obywatelskiego obowiązku.

Jednym słowem, nie sądzę, żeby jeden procent w czymś zaszkodził. Nie sądzę, żeby wpłata na jeden procent powodowała, że ktoś ze względu na to, że już wpłacił, nie wpłaci darowizny na rzecz ngo. Gdyby nie było 1%, prawdopodobnie i tak by tego nie zrobił.

Druga sprawa, to kwestia przekazywania pieniędzy drogami nieformalnymi w organizacji. Jestem przekonana, że to nie dotyczy to wszystkich organizacji (a brzmi tak jakby dotyczyło). Wiele organizacji pozarządowych ma świra na punkcie przejrzystości finansów, więc to co pisze Abiekt w przypadku większości ngo nie ma miejsca. W dodatku może być szkodliwe. Gdybym chciała dziś zasponsorować jedną z organizacji, o których mowa, to po tym co przeczytałam, poważnie bym się zastanowiła.

Trzecia sprawa, to trudności w pozyskiwaniu funduszy dla organizacji LGBT zarówno prywatnych jak i państwowych. Dla mnie jest jasną sprawą, że pozyskanie funduszy dla takiej organizacji jest bardzo trudne, bo prawie nikt poza środowiskiem nie jest finansowaniem takich działań zainteresowany. Zaczęłam się jednak zastanawiać, jak to w szczegółach wygląda. Ile wniosków o dofinansowanie organizacje LGBT rocznie składają i ile procent z nich zostaje odrzuconych z przyczyn innych niż formalne. Oczywiście zakładam, że są to wnioski pod każdym względem dobrze napisane. Bo jeżeli mówimy, że nikt tych działań nie chce finansować, to zakładam, że poziom odrzuceń wynosi około 80%. Myślę, że przeciętna organizacja nie dostaje ok. 50% kasy, o którą się stara. Jeżeli w przypadku organizacji LGBT jest to większy procent niż przeciętny, to może warto się zastanowić się nad jakimiś badaniami dotyczącymi tego dlaczego tak jest. Może byłby tym zainteresowany Instytut Spraw Publicznych lub inny podobny podmiot. Zastanawiam się też jak jest np. z pozyskiwaniem funduszy europejskich. Nie chciałabym żeby ktoś poczuł się atakowany, bo nie to jest moim celem. Po prostu myślę, że szukanie leku powinno się zacząć od diagnozy choroby.

Jasne jest też dla mnie, że pozyskanie prywatnego sponsora w Polsce dla organizacji LGBT jest w zasadzie nierealne, bo jest to temat zdecydowanie nie PR-owy. Jeżeli chodzi natomiast o drobne wpłaty prywatne, to ich wpływ zależy głównie od wizerunku organizacji. Wpłata jest zależna od tego, czy ludziom się podoba, to co organizacja daje. Czyli jednak najpierw niestety praca (plus dobry PR), potem kasa. Abiekt pisze, że „płacę – wymagam” powinna dotyczyć nie tylko wizyt w restauracji. Zgadzam w dwustu procentach. Tylko, żebym do tej restauracji chciała pójść i zapłacić, to najpierw muszę mieć pewność, że dają w niej dobre żarcie :)

P.S. Kolejna polemika – sposób widzenia problemu podobny do tego, z mojego wczorajszego posta, więc nie mam o czym gadać :) Romantycznie i rozważnie

Data wpisu: 20 stycznia, 2010 autor wpisu: .  |  Komentowanie nie jest możliwe