Archiwum dla kategorii: ‘Internet’

Kumpello wejdzie na komórki?


Czy nowy portal przekona polskich internautów?

Data wpisu: 9 grudnia, 2011 autor wpisu: Redakcja  |  Komentowanie nie jest możliwe

„Kocham Roberta” i fani Ani

Nasi w Sejmie i na Kumpello!

Data wpisu: 27 października, 2011 autor wpisu: Redakcja  |  Komentowanie nie jest możliwe

Kumpel kumpellowi wilkiem!

Fellow ingerował w prywatne wiadomości swoich użytkowników?

Data wpisu: 12 września, 2011 autor wpisu: admin  |  Komentowanie nie jest możliwe

Naga prawda o Kumpello

Mamy informacje na temat nowego portalu randkowego dla gejów.

Data wpisu: 2 września, 2011 autor wpisu: admin  |  Komentowanie nie jest możliwe

“That’s what she said” – nie wszystko złoto…

Są tacy, którzy w samym środku lata – zamiast wylegiwać się na plaży – ciężko pracują. Na przykład nad web serialem o scenie lesbijek pochodzenia azjatyckiego z Los Angeles.

Nic chce zmienić coś w swoim życiu. Nawet więcej – chce zacząć wszystko od nowa. A przecież dobrze wiadomo, że to najlepiej wychodzi w Fabryce Snów. Nic jedzie więc do Los Angeles i wynajmuje pokój u Rae, a przy okazji poznaje jej przyjaciółki i znajome. Jak to zwykle bywa, chodzą wspólnie na imprezy, podrywają, piją, a w przerwach wygłaszają życiowe bon moty.

Oczywiście każda jest inna:

Nic – zakompleksiona, nieśmiała i trochę zagubiona w obcym mieście;

Rae – powierniczka wszystkich dziewczyn, Matka Pocieszycielka (że pozwolę sobie na mentalny cytat z Sylwii Chutnik) i głos rozsądku całej paczki;

Baby – bo przecież grupa lesbijek bez nałogowej podrywaczki nie ma racji bytu, a nałogowa podrywaczka bez fajnego tatuażu – chyba też nie;

Leslie – heteroseksualna, niezłomna wojowniczka o prawa mniejszości seksualnych, uwielbiająca lesbijki, oczywiście – z wzajemnością;

Shin – tajemnicza fotograficzka, ukrywająca mroczną przeszłość (i – przy okazji – połowę twarzy) za ciemnymi okularami.

Pozornie wszystko znajduje się na swoim miejscu: galeria charakterów, tajemnicza przeszłość, “nowa” w paczce, konflikty, kłótnie, obietnice przyjaźni na śmierć i życie, picie, leczenie kaca, noce z przypadkowymi dziewczynami, romanse, flirty… Wyliczać można bez końca.  Ale w “That’s what she said”, bo taki tytuł ma ten serial, nie ma absolutnie niczego wyjątkowego. Piszę to z ciężkim sercem, bo każdy kolejny projekt o lesbijkach powinien cieszyć i zdobywać popularność.

Niestety, nie tym razem. Milczeniem pominąć należy zupełnie amatorską grę aktorek, kiepsko napisany scenariusz (te dialogi! te dialogi!) i bezsensowny podział na odcinki, które – aż do piątego – nie wnoszą nic do akcji, nie dopisują kolejnych historii mogących mieć wpływ na dalsze losy bohaterek.

A do tego te wszechobecne, ograne motywy: jeśli homofobka, to fanatyczna chrześcijanka, ubrana w szare ciuchy swojej matki, a może nawet babci. Jeśli ktoś ma tajemnicę, to nosi ciemne okulary. Jeśli idziemy na imprezę, to upijamy się i wymiotujemy pod płotem…

Jedyną nowością – i jednocześnie największą wartością serialu – jest to, że bohaterkami serialu są dziewczyny pochodzenia azjatyckiego. Wszystkie media LGBTQ wskazują bowiem, że w świadomości publicznej Azjatka nie może być lesbijką. No bo jak to? Przecież ona zawsze składa ręce, kłania się mężowi i drepcze do kuchni, żeby przynieść mu obiad.

Co gorsza, podobnie myśli większość… osób homo i biseksualnych. Absurd? A jednak. Dlatego “That’s what she said” obejrzeć można. Tym bardziej, że w wakacje w internecie dzieje się niewiele. Tak niewiele, że nawet FW ledwo zipie.


Data wpisu: 15 sierpnia, 2010 autor wpisu: black6ox  |  Komentowanie nie jest możliwe

Kolejny web serial na lesbijskim firmamencie

Czasy narzekań na brak wątków homoseksualnych w serialach minęły bezpowrotnie – wszystko za sprawą internetu. Dzięki coraz liczniejszym web produkcjom nie tylko mamy co oglądać, ale pewnie już wkrótce niejedna z nas stanie przed trudnym wyborem: ile i które seriale śledzić, żeby nadal mieć czas dla znajomych, przyjaciół, rodziny… Web produkcji  jest bowiem bardzo dużo, a kolejne pojawiają się co kilka tygodni. We wszystkich krajach i wszystkich językach. Na każdy temat. O lesbijkach, ale nie tylko dla lesbijek. Wkrótce do bardzo już długiej listy dołączy jeszcze jeden tytuł – “Out with dad” – być może pretendujący do miana najlepszego nowego web serialu 2010 roku.

“Out with dad” to historia 15-letniej Rose, wychowywanej od urodzenia tylko przez ojca – Nathana. Rose właśnie zrozumiała, że jest lesbijką i chce powiedzieć o tym całemu światu. Problem w tym, że najważniejszym elementem tego świata jest niewątpliwie jej tata.

I tu zaczynają się kłopoty. Nie, nie dlatego, że mamy do czynienia z homofobicznym czy nadopiekuńczym ojcem, który chce sprowadzić córkę na “dobrą drogę”. Otóż Nathan postanawia wspierać Rose najlepiej, jak potrafi. Czasami stara się aż za bardzo, co ma katastrofalne skutki dla relacji dziewczyny z rówieśnikami. Z drugiej strony zaczyna zastanawiać się, czy homoseksualność córki nie jest wynikiem błędów popełnionych podczas jej wychowywania.

Serial łączy motyw nieprawdopodobnie wręcz kumpelskich relacji córki i rodzica znanych choćby z “Kochanych kłopotów” z tematem dojrzewania i wychodzenia z szafy przedstawionym niczym w “Sugar rush” (czy też widzicie, że Rose i Kim mają wiele wspólnego?). Wszystko okraszone lekko absurdalnym i neurotycznym klimatem, niczym z filmów Woody’ego Allena. Tak, to zdecydowanie może być najlepsza nowa produkcja tego roku.

Pierwszy odcinek jeszcze w czerwcu – warto więc odwiedzać regularnie stronę projektu.

Data wpisu: 8 czerwca, 2010 autor wpisu: black6ox  |  Komentowanie nie jest możliwe

Simone i MySpace

A co tam u Simone, gdy nie chodzi na randki z “dziewczynami z Internetu”? Podobno cały wolny czas spędza przed monitorem i zakłada sobie konta w serwisach społecznościowych. Na przykład na MySpace.

To pierwszy z obiecanych dodatków do naszego ulubionego web serialu “Seeking Simone”. Na kolejne “prawdziwe” odcinki trzeba będzie – niestety –  jeszcze trochę poczekać. Pod ciepłym kocem, z malinową herbatką i jakąś dobrą książką na kolanach. Aż do wiosny.

Simone, podobnie jak pewnie większość z nas, ma dosyć facetów na MySpace. Tylko że my bezmyślnie kasujemy kolejne dziwne wiadomości, a ona – pisze do ich autorów list otwarty. Zapraszam do lektury oglądania – wystarczy kliknąć w zdjęcie powyżej.

Więcej o “Seeking Simone” dowiecie się ze strony serialu.

Kolejne odcinki z polskimi napisami: 1, 2, 3, 4, 5.

Data wpisu: 27 stycznia, 2010 autor wpisu: black6ox  |  Komentowanie nie jest możliwe